Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 39(827) rok XVIII 18. listopada 2018 roku.

Trzydziesta Trzecia Niedziela Zwykła - rok B


I czytanie: Dn 12,1-3;
Psalm: Ps 16,5. 8. 9-10. 11;
II czytanie: Hbr 10,11-14. 18;
Aklamacja: Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie,
abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym (Łk 21,36);
Ewangelia: Mk 13,24-32

.

 
Ewangelia:

A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.

góra

.


góra

.

Medytacja biblijna
O CO PROSZĘ?

O głębokie pragnienie życia
z Jezusem na wieczność

Jezus objawia mi prawdę o końcu świata. Poproszę Go na wstępie medytacji o głębokie przeżycie prawdy o Jego ostatecznym przyjściu. Jest to fakt, który niechybnie nastąpi.

Popatrzę na moją codzienność: na zajęcia, które wykonuję, sprawy, którymi się przejmuję, troski, cierpienia... To wszystko kiedyś się skończy. Liczyć się będzie tylko wieczność. Jak często o tym myślę? Czy mam zdrowy dystans do moich codziennych spraw?

Wyobrażę sobie scenę końca świata, którą opisuje Jezus (Mk 13,24-27). Będę kontemplował Syna Bożego, który pośród spadających gwiazd i wstrząsów nieba przychodzi w obłokach z mocą i chwałą. Zobaczę, jak wysyła aniołów, aby zebrali Jego wybranych z wszystkich stron świata.

Zwrócę uwagę na przeżycia, jakie wywołuje we mnie to wydarzenie. Jakie uczucia przeważają: oczekiwania, radości, pokoju? A może niepewność i lęk? Jezus przywołuje dla mnie tę scenę, aby pokazać wieczną wartość mojego życia.

Będę prosił mojego Anioła Stróża, aby trwał przy mnie w ostatniej chwili mojego ziemskiego życia; aby przyszedł po mnie, kiedy Jezus wysyłać będzie aniołów po swoich wybranych. Odnowię pragnienie zażyłej więzi modlitewnej z moim Aniołem Stróżem.

Tylko Ojciec wie, kiedy nastąpi przyjście Jego Syna (Mk 13,32). Zostawił mi słowo Jezusa, które nie przemija. Trwanie w Jego słowie pomoże mi odczytać znaki nadchodzącego końca i przygotować się na przyjście Jezusa (Mk 13,28-32).

W żarliwej modlitwie zwrócę się do Ojca, aby pomógł mi żyć słowem przychodzącego Jezusa. Będę Go prosił, aby posyłał mi codziennie dobrego anioła i budził we mnie pokój i radość oczekiwania na przyjście Pana. Będę wyznawał Mu z miłością: "Poza Tobą nie ma dla mnie dobra" (Ps 16,2).

Krzysztof Wons SDS

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
Trzydziestą Trzecią Niedzielę Zwykłą
18. listopada 2018r.

CZASU NIE TRWOŃMY

Koniec niejedno ma imię

W owe dni, po wielkim ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte.

Czyli koniec świata. Słowa te zostały wypowiedziane przez Jezusa dwa tysiące lat temu. A tak naprawdę są powtórzeniem słów jeszcze starszych ksiąg. Tyle, że wtedy, przed wiekami, słowa te były tylko mrożącym krew w żyłach obrazem. Ludzie nie znali fizycznej budowy wszechświata i mechanizmów układu planetarnego. Dziś wiemy dużo więcej. Wiemy, jak delikatna jest dynamiczna równowaga wirujących i krążących wokół Słońca planet. Wiemy, że każda gwiazda przechodzi ewolucję - zatem Słońce także. Wiemy, że błąkają się we wszechświecie komety, planetoidy, a pewnie jeszcze inne obiekty.

Scenariusz przesłoniętego pyłami Słońca i Księżyca, grad meteorów bombardujących Ziemię wydaje się zapowiedzią bardzo realistyczną. Ten i inne opisy starych ksiąg zawsze budziły grozę. Za naszych czasów także. Niewiele pomagają zapewnienia astrofizyków, że ewolucja Słońca to miliony lat, zatem nawet prawnuki nie doczekają. A prawdopodobieństwo uderzenia planetoidy zdolnej zniszczyć naszą planetę jest tak nikłe, że nie ma o czym mówić. Czy mimo to myśl o kosmicznej katastrofie nie jest trudnym wyzwaniem dla człowieka?

Wszystko to prawda. Ale przed nami jeszcze inne wyzwanie. Bo przecież nie tylko koniec świata jest końcem. Końcem jest śmierć. Czasem po długiej chorobie, czasem w kilka minut. Czasem w katastrofie, czasem wskutek kataklizmu, gdy ofiary liczy się na tysiące.

Czy nie jest jakimś końcem niejedna życiowa tragedia? Utrata pracy, gdy lata już nie te. Rozpad rodziny. Strata najbliższych w chorobie czy wypadku. Koniec niejedno ma imię. I jest nieunikniony. Ale to nie koniec jest wyzwaniem. Wyzwaniem dla każdego i każdej z nas jest życie, jest czas dany nam do dyspozycji.

Koniec czy spełnienie

Jeszcze raz słowa Jezusa z Ewangelii: Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba.

Koniec świata taki, jakim go kreśli słowami Jezus, to nie zniknięcie wszystkiego. To nie zapadnięcie się tego, co istnieje, w jakąś niewyobrażalną otchłań niebytu. Według Jezusa koniec nie jest końcem. Jest raczej spełnieniem, osiągnięciem kresu zamierzonego w odwiecznych Bożych planach. Bogu-Stwórcy nie o unicestwienie przecież chodzi, a o pełnię doskonałości, o pełnię dobra, o pełnię istnienia na miarę wielkości daru stworzenia.

Żyjemy, cieszymy się życiem. Nawet wtedy, gdy jest ono trudne i nieznośne. Chcielibyśmy żyć pełniej, wygodniej, radośniej. Chcielibyśmy sami dobrzy być dobrem otoczeni. I wciąż jesteśmy rozczarowani. A upływ czasu nie zawsze nas zbliża do spełnienia wszystkich oczekiwań, planów, zamiarów i marzeń. Bywa i tak, że zamiast przybliżać - oddala. Coś się nie udaje. Nieraz z własnej winy, głupoty i grzechu. Czasem dotykają nas fatalne sploty okoliczności, czasem choroba, często brak życzliwości innych ludzi, nieraz wrogość i przemoc. Niejednego ugodziła zbrodnia. Wojny - nawet te odległe, jak w Syrii, też w nas uderzają. Długo by wyliczać wszystko, co zamiast przynieść spełnienie naszego życia i w ogóle istnienia - oddala je, udaremnia, niweczy.

A jednak ciągle tli się w nas, jak żar w popiele, oczekiwanie i nadzieja, że mimo wszystko nasze życie i istnienie świata jest skierowane ku spełnieniu, ku dobru, ku ostatecznej harmonii wszystkiego i wszystkich. Jezus mówi o tym w słowach wziętych z symbolicznych ksiąg Starego Testamentu. Bo trudno inaczej, niż posługując się symbolami, mówić o czymś niewyobrażalnym i niepojętym. Ktoś powie: a może to tylko nasze marzenia? 

Zapisani w księdze?

Odpowiadamy: uwierzyliśmy Jezusowi i liczącej wiele tysięcy lat tradycji. Wszyscy mylić się nie mogą, a zmartwychwstałemu wierzyć trzeba. Koniec takiego świata jaki znamy, jest pewny i nieunikniony. Tu wiara niepotrzebna, to jest pewne.

Uwierzyliśmy w ten "dalszy ciąg" zapowiedziany przez Jezusa. Uwierzyliśmy w spełnienie się Bożego zamysłu, a nie w zniknięcie wszystkiego. W spojrzeniu na ten "dalszy ciąg" ważny jest motyw podpowiedziany w pierwszym czytaniu. Prorok Daniel na kilka wieków przed Jezusem tak pisał: W tym czasie lud twój dostąpi zbawienia: wszyscy, którzy zapisani są w księdze... Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia... - Wszyscy, którzy zapisani są w księdze. Co to za księga? Kto jest w niej zapisany? Jest, czy będzie?

Biblia zna ten motyw. Także Nowy Testament pisze o księdze Bożych wyroków i ludzkich czynów. Zatem - kto w tej księdze zapisany będzie? Ten, kto swoim życiem, wysiłkiem, czynami, słowami, ofiarą cierpienia, radością nadziei budował Boże Królestwo. Jest to księga, w której nie ma rubryk "narodowość", "wyznanie", "wykształcenie", "stan majątkowy". Będzie jedna rubryka: dobro. Czy zatem niepotrzebna jest wiara, skoro wystarczy dobro?

Tak, dobro wystarczy. Ale nasza wiara i religia są również potrzebne. Pozwalają nam wiedzieć więcej i wyraźniej odróżniać dobro od zła. Dzięki mocy sakramentów pozwalają nam być silniejszymi w dobrym. Dzięki nadziei zmartwychwstania pozwalają nam być nieugiętymi w dobrym. Chrześcijańska metryka nie jest promocyjnym biletem do nieba, jest raczej skierowaniem na front walki ze złem o dobro, walki z nienawiścią o miłość, walki z krzywdą o sprawiedliwość, walki z kłamstwem o prawdę, walki z przemocą o życie.

Jak podsumować dzisiejsze rozważanie? Nie zajmujmy się przemyśliwaniem o końcu świata, puszczajmy mimo uszu kolejne daty ogłaszane przez fałszywych proroków. Nie zastanawiaj się nawet, ile ci jeszcze życia zostało. Dni nie marnuj, czasu nie trwoń, zostawiaj za sobą trwałe ślady dobra w świecie, w ludzkich sercach. Jesteśmy uczniami Jezusa, mamy tyle pomocy, by żyć mądrze i sprawiedliwie.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 827

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.