Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 43(831) rok XIX 16. grudnia 2018 roku.

Trzecia Niedziela Adwentu - rok C


I czytanie: So 3,14-18a;
Psalm: Iz 12,2-6;
II czytanie: Flp 4,4-7;
Aklamacja: Duch Pana Boga nade mną, posłał mnie
głosić dobrą nowinę ubogim (Iz 61,1);
Ewangelia: Łk 3,10-18

.

 
Ewangelia:

W owym czasie pytały tłumy Jana: Cóż więc mamy czynić? On im odpowiadał: Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni.

góra

.

W wieńcu adwentowym zapalamy cztery świece. Mówią one, że Chrystus przemienia nasz małostkowy lęk w ufność, naszą nerwową bieganinę w wytrwałe oczekiwanie, nasze wewnętrzne ubóstwo w wielorakie więzi, nasz czczy niepokój w spełnioną tęsknotę.

góra

.

Tak byłoby prosto - zanurzając się w wodzie, przybrać taką postawę, która powodowałaby najmniejszy opór, i popłynąć z prądem. Orędzie Jana Chrzciciela jest jednak inne: Kto chce naśladować Chrystusa, musi być gotowy popłynąć także pod prąd. Co mamy czynić? - Tam, gdzie mieszkamy, żyjemy, zaangażować się, by było więcej sprawiedliwości, pokoju, nadziei i godności - z odwagą i konsekwentnie, nawet przeciw duchowi czasu.

góra

.

góra

.

Medytacja biblijna
NAWRÓCONE SERCE

Od nawrócenia się zaczyna

Nic nie uczynimy jeśli wcześniej się nie nawrócimy. Wszak od tego zaczął Jan Chrzciciel. Ogłaszał konieczność nawrócenia. Nie rzucajmy się od razu na działanie. U początków drogi potrzeba zwrócenia się i przylgnięcia.

Działanie ma być owocem rozmiłowania. Tak, czyny wyrażają miłość lub jej brak, jak to napisał św. Ignacy Loyola: Miłość winno się zakładać więcej na czynach niż na słowach. Jeśli nie zaczerpnę ze źródła to będę pragnął. Jeśli nie włożę wtyczki do kontaktu to lampa nie będzie święcić.

Żyjemy w czasach, w których działanie stało się bożkiem. Stąd tyle pracoholizmu, bo praca ponoć wyznacza standardy. Czy można mierzyć człowieka miarą działania? Wedle jakich norm mielibyśmy obliczać, że ten dobrze działa? Niech zabrzmią słowa św. Pawła (1Kor 13), które są refrenem: ...lecz jeśli miłości w tym nie ma na nic się zda.

Nie słabnie serce - nie słabną ręce

Dopiero, gdy zaprosimy miłość do serca i do woli naszej wtedy w rzetelny sposób pytać możemy: Cóż więc mamy czynić? Bez nawrócenia będzie to pytanie na dzień, może na tydzień. Nawrócenie nie oznacza więcej... więcej praktyk, więcej postów, bo słomiany zapał jest krótki. Zmęczenie przyjdzie szybko.

Nawrócenie znaczy zwrócenie się we właściwym kierunku! I każdy ma swą drogę dotarcia do celu. Wtedy mamy przed sobą perspektywę patrzenia, decydowania i działania. Jeśliby kompas nie wskazywał kierunku byłby niczemu i nikomu niepotrzebnym narzędziem.

W prawdziwym nawracaniu się (wszak jest to proces dotyczący całego życia) nie słabnie serce (ustawanie tętna sygnalizuje niebezpieczne granice). Nie słabną też ręce (So 3) wierzącego. Nie zniechęca się. Nie rezygnuje. Wiemy, że ręce oznaczają to, co czynimy, co działamy, w co się angażujemy. Zwróceni ku Bogu z radością będziemy podejmować działanie. I wcale nie idzie o przenoszenie gór.

Chrześcijanin czyni miłosierdzie

Albowiem fundamentalnym wymiarem działania jest dzielenie się. W wymiarze posiadania dzieli się tym, co ma: Kto ma dwie suknie, niech [jedną] da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. Jest też wymiar pracy - profesji: Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono. Dołóżmy każdy wymiar władzy: Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie.

Życie Boże powoduje napięcie i snucie domysłów w sercach. To jest świadectwo, które chrześcijanin daje światu. Niech snuje świat domysły co do każdego z nas! A my, w pokorze serca, róbmy to, co Jan Chrzciciel: Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. To, co ja robię, jak żyję, co mówię jest owocem Bożego działania. Nie zwracajcie się do mnie, ale zwróć się ku Bogu, bo On jest Dawcą wszystkiego.

Dajmy świadectwo chrztu świętego, który to każdy z nas otrzymał. Zostaliśmy naznaczeni Duchem Świętym. Niech Jego znamię będzie widoczne w codziennym życiu. Zwróceni ku Bogu dokonujemy omłotu. Każdy z nas ma wiejadło w ręku, by pszenicę zbierać do spichlerza, a plewy palić w ogniu nieugaszonym. Nie ma rozdarcia między napomnieniami i głoszeniem dobrej nowiny.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
Trzecią Niedzielę Adwentu
16. grudnia 2018r.

PRZYKAZANIE RADOŚCI

Zakładki: 1. 2. 3.

Przykazanie radości

Wyśpiewuj, podnieś radosny okrzyk, ciesz się i wesel z całego serca! - Tak wołał do swoich rodaków przed wiekami, a dziś woła do nas prorok Sofoniasz. Wtóruje mu apostoł Paweł: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Słowo "radość" wiele razy powtarza się w Piśmie świętym, zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Razem ze słowami "radosny", "radować się" jest tych miejsc prawie trzysta. Chciałoby się powiedzieć, że Biblia tryska radością. Paweł apostoł w liście do Galatów właśnie radość wymienia wśród dziewięciu owoców Ducha (Ga 5,22). Odczytane dziś fragmenty Bożej księgi słusznie można uważać za przykazanie radości. To nie żadna rada, nie jakaś zachęta, nie perswazja. To całkiem zwyczajnie nakaz: Radujcie się zawsze - z dodaniem bardzo ważnego motywu: Radujcie się w Panu!

Czym jest radość? Trudne pytanie. Słownikowa definicja zupełnie mi nie wystarcza: "Radość to uczucie wielkiego zadowolenia, wesołości, wesoły nastrój; uciecha, rozradowanie, szczęście". Właściwie to określenie nic nie mówi. Nie dziwię się. Radość jest przecież dla człowieka (i nie tylko dla człowieka) czymś tak podstawowym, pierwotnym, naturalnym, że powinna być zrozumiała sama przez się. Pierwszą reakcją niemowlęcia jest uśmiech. Radością człowiek przyciąga drugiego człowieka. Radość rozumieją nawet zwierzęta - i one też potrafią się cieszyć. I o Bogu powiada Pismo św., że On raduje się nami i naszą radość sobie ceni (Iz 62,5; Ps 37,4).

Zatem - dziś niedziela radości!

Tyle nas przytłacza

A nam nie zawsze jest wesoło. Wiem. Mnie też nie. O płaczu i o smutku Biblia też mówi. O płaczu i smutku Jezusa także. Tyle spraw trudnych, bolesnych, drażliwych - wokół nas i w nas samych. Wokół nas nieuczciwość. Polityczne spory i kłótnie. Coraz bliższe naszych granic wojny. Narastająca zewsząd agresja - od wyrywania sobie włosów przez dzieci, po agresję państw i całych koalicji. Nowe i straszne choroby. Obawa przed kataklizmami. Zatrucie środowiska. Brak pracy. Dzieci, których nie potrafimy zrozumieć, a one patrzą jak uciec do innego świata. Już ta pobieżna i krótka lista mąci naszą radość.

A w nas samych ileż niewesołych spraw. Zmęczenie. Nerwowość. Niecierpliwość. Depresje. Nawyki i nałogi. Przyzwyczajenia nas krępujące. Ciągła walka ducha z ciałem. Jak tu być radosnym? A jednak człowiek radości potrzebuje bardziej niż chleba. Czy nie dlatego tak łatwo idziemy na targowisko świata, by kupić nieco radości? Ale jak to na bazarze - towar dostajemy byle jaki. Większość to podróby. A i ceny bywają wygórowane.

Owszem, można znaleźć coś i ciekawego, i przynoszącego radość. Czy to będą super dwa tygodnie (a może tylko tydzień) na śródziemnomorskich wczasach, czy to zaręczyny a potem ślub córki (syna), wreszcie przyjście na świat dziecka bądź wnuka. Dużo radości przynieść może nowy samochód jeszcze więcej i na dłużej nowy dom czy mieszkanie. Żadna z tych i wielu innych okoliczności nie jest bez domieszki obaw, niepewności, ryzyka. Każda z czasem blaknie, jak blakną pamiątkowe zdjęcia w ramce na ścianie mieszkania.

Wraca - jak nie smutek, to co najmniej melancholia, niepewność jutra, lęk i obawy.

Dobroć źródłem radości

A jednak jest przykazanie: Radujcie się zawsze w Panu! A jednak potrzeba radości współgra z tym przykazaniem. Gdzie szukać prawdziwej radości? Czytana dziś Ewangelia daje ważną wskazówkę. Dokładniej mówiąc, wskazówkę daje dziś adwentowy prorok znad Jordanu - Jan Chrzciciel. Najpierw jednak trzeba przypatrzyć się, choć krótko, tej niecodziennej postaci. Samotny. Z wyboru nie mający nic. O sprawy materialne, nawet te konieczne, nie dba wcale. Żyje bardziej duchem niż ciałem. Ale w tym wszystkim bynajmniej nie jest odpychający. Tłumy garną się do niego. I jest w nim jakaś duchowa siła, skoro nawet król chciwie go słucha, choć usłuchać nie potrafi. Czy jest w proroku radość? Na pewno jest. Gdyby Jan nie był radosny, nie przyciągałby tylu ludzi.

I co ma im do powiedzenia? Wskazówki Jana są proste, banalnie proste. Może dlatego tak łatwo puścić je mimo uszu i pójść sobie dalej? Pierwsza janowa rada to dobroć: Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. Przeczytajmy całą Ewangelię, wszystkie jej księgi, cóż zobaczymy? Tę samą radę, ten sam nakaz - przykazanie wzajemnej dobroci nazwane przez Jezusa "nowym przykazaniem".

Inne zalecenia to przypomnienie zasad sprawiedliwości. Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie. Czy można być dobrym, nie będąc najpierw sprawiedliwym? A jednak i o tym trzeba przypominać. Trzecia janowa rada to wskazanie na Jezusa: Idzie mocniejszy ode mnie,... On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem.

Ani słowa o radości? Ani słowa. Bądź sprawiedliwy, bądź dobry, idź za Jezusem - zobaczysz, ile radości będzie w tobie. Ile radości dasz innym. To nie wspomnienie z dawnych i obcych nam czasów. To rada, przykazanie i przykład na dziś i na jutro. Dla mnie, dla ciebie, dla każdego. Dla chrześcijan w sposób szczególny.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 831

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.