Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 44(832) rok XIX 23. grudnia 2018 roku.

Czwarta Niedziela Adwentu - rok C


I czytanie: Mi 5,1-4a;
Psalm: Ps 80,2ac. 3b. 15-16. 18-19;
II czytanie: Hbr 10,5-10;
Aklamacja: Oto Ja służebnica Pańska,
niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1,38);
Ewangelia: Łk 1,39-45

.

 
Ewangelia:

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie.

góra

.

Że między dwiema osobami może panować harmonia, która zadziwi wszechświat i każe mu skakać z radości; że między dwiema osobami jedno jedyne spojrzenie może powiedzieć więcej niż wszystkie znane słowa; że w jednej chwili wieczność może stać się teraźniejszością. Wtedy, zawsze wtedy, między nimi jest Bóg.

góra

.

Twoje błogosławieństwo

Błogosławiony jesteś też ty jeśli w tobie wzrasta wiara w Boga Ojca, Stworzyciela świata, nadzieja na przyjście Syna Zbawiciela ludzi, i Boga, Ducha Świętego, który jest miłością.

góra

.

Medytacja biblijna
POZDROWIENIA (NIE) MOC

Pozdrawiam i przyjmuję pozdrowienie

Postawę Maryi wyrażają słowa ewangelisty: Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. To kwestia wyjścia z siebie i wyruszenia w kierunku drugiego człowieka. Na dodatek z pośpiechem. Z takim nastawieniem przynosi do domu Zachariasza i Elżbiety pozdrowienie.

Czy słowo pozdrowienia, zwykłego, codziennego może aż tak poruszyć? Zależy przede wszystkim od treści. Jeśli rankiem po przebudzeniu usłyszę dobrze, że jesteś to zapewne raźniej wstawać. Zależy też od sposobu wypowiedzenia, bo inny będzie odzew na burknięcie a inny na radosne przywołanie. Machinalne pozdrowienie nie jest fałszywe, choć nie mówi wiele o pozdrawiającym. Tutaj kolejny element - z jakim nastawieniem jest owo pozdrowienie przekazywane?

Maryja pozdrawia Elżbietę. Było to proste, zwyczajowe szalom (nasze dzień dobry) - pozdrowienie, które przynosi pokój. W naszym wypadku pozdrowienie jest życzeniem dobrego dnia. Bo pozdrowienie niesie w sobie także życzenia. Te kobiety raczej nie znały się dobrze, choć wiedziały o swym istnieniu. Doszło do spotkania, które nie było umówione i przygotowane. Tutaj widać co oznacza gościnność.

Poruszające pozdrowienie

Kobieta, która nosi w łonie dziecko rozpoznaje jego ruchy. To zawsze jest fascynujące kiedy widzi się to poruszenie. W tym przypadku poruszenie związane było z usłyszeniem pozdrowienia Maryi. Nie tyle chodzi o samo słowo szalom, ale o to, co to słowo (treść) sprawiło. Czy dziecko nie wyczuwa nastawienia przychodzących? Dobrze to wie. Może się skulić, a może się przytulić.

Oto Bóg przyszedł! Wszak Maryja poczęła Syna Bożego. Przyjście Boga sprawia poruszenie. Dlaczego, bo Duch Święty napełnia serce człowieka. A gdy Jemu pozwolimy na działanie to wszystko się porusza. Przychodzącego Boga bać się nie musimy. Stąd przytulenie, a nie skulenie w sobie. I radość, wszak gdzie Duch, tam i radość Boża. A dzieciątko poruszyło się z radości.

Zaczęło się od otwartych drzwi! Elżbieta przyjęła Maryję. Gościnność sprawia, że przyjmujemy przychodzącego Boga. Do Elżbiety przyszedł przez Maryję. Mogę zapewnić, że zawsze, gdy Maryja wchodzi do naszego domu zawsze przychodzi też Pan nasz! Taki Gość wywołuje poruszenie.

Zauważyć i zlokalizować

Niestety, większość pozdrowień puszczanych jest mimo uszu. Nie docierają i nie poruszają, bo nie są przyjmowane. Trochę zatraciliśmy zdolność słuchania i mówienia dobrego słowa. Rzucone jako formalność jako takie są przyjmowane. I tak Boże błogosławieństwo dobija się do nas, a jest jak rzucanie grochem o ścianę.

Elżbieta skojarzyła słowo, które usłyszała z poruszeniem dzieciątka w jej łonie. Dołóżmy do tego działanie Ducha Świętego i nie powinien dziwić nas jej okrzyk: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. Kobieta wyczuwa kobietę kiedy ta nosi pod sercem życie. Kobieta też potrafi kojarzyć drobne rzeczy, które układają się w całość.

Kiedy Bóg jest przyjęty to człek się zastanawia: A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Przychodzi przez innych i oni są świadkami. A skądże mi to, że... uczeń Pana przychodzi do mnie? Że wyznawca Chrystusa zawitał pod mój dach? Z jednym uwypukleniem: przynosząc samego Pana!

Prośmy o ten szczególny dar, który wychwala Elżbieta. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. To dar wiary, który każdy z nas otrzymał na chrzcie świętym. To dar zaufania Bogu we wszystkim i na wszystko. To nadzieja spełnienia słowa, które usłyszeliśmy.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
Czwartą Niedzielę Adwentu
23. grudnia 2018r.

ODNÓW NAS, BOŻE!

Utworzyłeś mi ciało

Chrystus przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało - czytaliśmy przed chwilą z listu do Hebrajczyków. Dodajmy, że są to słowa jednego z psalmów. Zostały zapisane wiele wieków przed narodzinami Jezusa. Mogą być modlitwą każdego człowieka, ale przede wszystkim są modlitwą Syna Bożego.

Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty - wyznajemy naszą wiarę. Przedwieczny Ojciec, przedwieczny Syn, przedwieczny Duch - usiłujmy coś o Bogu powiedzieć, używając nieporadnych słów naszego, ludzkiego języka.

Mówiąc tak o Bogu Trójjedynym, jesteśmy zdumieni tym, co podpowiada nam wiara. No bo jakże Bóg - istota duchowa, istniejąca ponad światem naszej materii, naszej przestrzeni i naszego czasu może być człowiekiem, mieć ciało, miejsce urodzin i śmierci, kraj swego dzieciństwa i dorosłego życia? To wszystko takie dla nas ważne i każdy ma taki swój ziemski życiorys. Ale przecież to wszystko nas jednak ogranicza, zamyka w ramy czasu, miejsca, życia i śmierci. I żeby Bóg, Boży Syn także miał mieć takie ograniczenia?

A jednak. Przecież słuchaliśmy opowieści ewangelisty Łukasza o spotkaniu dwóch kobiet-matek. Ich dzieci są dopiero pod sercem każdej z nich. Jan, starszy o kilka miesięcy, pod sercem Elżbiety - skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. I całkiem malutki Jezus pod sercem Maryi. To o niej mówi Elżbieta: Matka mojego Pana przychodzi do mnie.

A to wszystko nie przypadek. Bo nawet takie zwyczajne dziecko, nawet takie przypadkowe w ludzkim rozumieniu, dla Boga i Jego planów przypadkowe nie jest. Tym bardziej Dzieciątko pod sercem Maryi przypadkowe nie jest. Słowa z listu do Hebrajczyków odsłaniają odwieczny plan Boży: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało. I kolejne słowa listu: Całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją, Boże.

Wielorakie wyzwania człowieczeństwa

Przyjąć życie. Swoje życie. Zaakceptować miejsce w świecie, takie jakie z Bożej woli przypadło mi w udziale. Zgodzić się na zadania, jakie przede mną Bóg postawi. Cieszyć się radościami, których mi nie poskąpi. Ale też podjąć zmagania z trudami, których nie braknie. No i zgodzić się na samego siebie... Czyli powiedzieć tak, jak ujmują to słowa świętej księgi: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją, Boże. To nie jest łatwe. Więcej - to trudne, nawet bardzo trudne wyzwanie, jakie staje przed każdym człowiekiem. Przede mną, przed tobą, przed twoimi dziećmi, przed moimi przyjaciółmi.

Wyzwania życia, szerzej - wyzwania człowieczeństwa są wielorakie. Dla ilustracji - dla naszego pokolenia bolesnym wyzwaniem wciąż jest przymus emigracji młodzieży. Pojechali, jadą w świat. Jeśli nawet uda się im urządzić w życiu, czy zostaną sobą? Polakami, chrześcijanami, ludźmi?

Inny przykład: Nieomal masowy rozpad rodzin. Często formalne rozwody, chyba częściej faktyczne rozchodzenie się małżonków i związane z tym dramaty obojga oraz tragedie dzieci. Wyzwanie dla dotkniętych tą plagą par, ale też rodziców, których dzieci przed takim problemem stanęły.

Wskazałem na dwie szczególnie bolesne patologie. A co powiedzieć o tej zwyczajności życia, jaką jest trud codziennej pracy - nie zawsze przynosi ona radość i nie zawsze ubogaca człowieka. A co powiedzieć o cierpieniu powodowanym chorobą, bólem, kalectwem? Jakże częste i niezwykle trudne wyzwania stają wtedy przed człowiekiem i jego bliskimi. A co powiedzieć o przemijaniu, które z wiekiem staje się coraz dotkliwsze i bolesne?

Są też wyzwania inne - nazwijmy je pozytywnymi. Młodość i zdobywanie swojego miejsca w życiu. To zawsze było wyzwaniem. Może w naszych czasach stało się bardziej drapieżne, bezwzględne, kosztowne. Źle, jeśli młody człowiek nie jest w stanie tym wyzwaniom sprostać. Źle, jeśli zawczasu wycofuje się z walki o swoje miejsce w życiu.

I jeszcze jeden rodzaj wyzwań, jakie stawia życie - własna słabość i grzeszność. Spotkałem kiedyś na ulicy parafianina. Podpity. "Proszę księdza, dlaczego? Dlaczego ja jestem taki szmaciarz? Dlaczego ja taki jestem?" Dobre pytanie - odrzekłem. Ale wróć do tematu, jak będziesz się czuł trochę lepiej.

W obecności Jezusa i Jego Matki

Takie albo podobne pytanie chyba każdy z nas sobie stawiał. Byle na trzeźwo, bo tylko wtedy można samemu sobie odpowiedzieć. Bardzo adwentowe pytanie. Dlaczego jestem "taki"? Jaki? Wewnętrznie słaby, grzeszny, niestały, rządzą mną stare nawyki, pożądania, głupota... To jedno z trudniejszych wyzwań naszego ludzkiego żywota, a może i najtrudniejsze.

Bo nasze ludzkie życie jest naznaczone skazą, pęknięciem, które katechizm nazywa grzechem pierworodnym. Najwięcej i najtrudniejsze wyzwania które stają przed ludźmi, z tego źródła płyną - z grzechu. Z wyboru zła. Czasem jakaś jedna zła decyzja wystarcza, aby zatruć lata sobie lub innym. Gdy znaleźliśmy zarys odpowiedzi na pytanie "dlaczego"? zapytajmy: jak to przezwyciężyć?

Wracam myślą i sercem do odczytanego fragmentu ewangelii. Łukasz pisze, iż Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Maryja nie była sama. Pod sercem niosła Jezusa. Niewidzialny Syn Boży któremu Ojciec utworzył ciało nawiedza swój lud. Niesiony przez Maryję spotyka, mija, swoim ciepłym promieniowaniem łaski dotyka spotykanych ludzi. I tak jest do dzisiaj. Syn Boży w niepojęty dla nas sposób wciąż jest z nami. Czasem Go szukamy, czasem nie. Jedni o Nim wiedzą, inni zapomnieli, jeszcze inni nawet nie słyszeli. Ale On i Jego moc są bardzo rzeczywistym elementem naszego świata.

Za kilka dni święta Bożego Narodzenia. To nie tylko choinka, barszcz, opłatek i kolędy. To święty czas, w którym Boży Syn wychodzi naprzeciw nam, swoim braciom i siostrom, by z jego pomocą mogli sprostać wszystkim wyzwaniom jakie stają przed człowiekiem. Na koniec jeszcze jedno zdanie z listu do Hebrajczyków: Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 832

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.