Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 4(837) rok XIX 27. stycznia 2019 roku.

Trzecia Niedziela Zwykła - rok C


I czytanie: Ne 8,2-4a. 5-6. 8-10;
Psalm: Ps 19(18),8-9. 10 i 15;
II czytanie: 1Kor 12,12-30;
Aklamacja: Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł
dobrą nowinę, więźniom głosił wolność (Łk 4,18);
Ewangelia: Łk 1,1-4; 4,14-21

.

 
Ewangelia:

Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

góra

.

Historia zbawienia

Czytając Biblię, jesteśmy stale zmuszani przekraczać przepaść, jaka dzieli nas od jej języka i kultury, kształtujących się w dalekiej przeszłości. Ale częściowo spostrzeżenie to odnosiło się także do czasów Jezusa. Gdy w synagodze w Nazarecie wziął do ręki zwój Izajasza, tekst ten liczył już sobie 300 lat! A jednak wydarzyło się wówczas coś niesłychanego: słowa Izajaszowe ożyły; stały się rzeczywistością; za jego słowami zresztą do dziś stoi wciąż aktualna historia zbawienia.

góra

.

Medytacja biblijna
W OPARCIU O SŁOWO

Naoczni świadkowie i słudzy słowa

Chrześcijanin jest człowiekiem słowa, żyje w oparciu o słowo. Opieramy nasze życie na słowie, a dokładnie na obietnicy złożonej przez Ojca i zrealizowanej w Jezusie Chrystusie, To On jest Słowem, które stało się ciałem i zamieszkało między nami, Słowem Wcielonym. Tak naprawdę to dopiero słowo wcielone jest pełnią. Słowne deklaracje bez pokrycia tzn. bez realizacji są czczą gadaniną.

Chrześcijanin jest świadkiem słowa, bo widzi jak Bóg jest wierny danemu słowu. Wiemy, że Bóg rzekł i stało się i to nie tylko w naszym życiu. Uczymy się od Niego dawania słowa. Mieści się w tym smak miłosierdzia, które jest dawaniem, dzieleniem się. Słowo miłosierdzia i miłosierdzie słowa. Dlatego słudzy słowa.

Ewangelia czyli Dobra Nowina (dobre słowo) to przestrzeń życia chrześcijanina w jego codzienności. Każdy z nas stara się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonują pośród nas i o tych, które nam przekazano. Ułożyć opowiadanie nie oznacza wymyślania bajek. Nasze zakorzenienie w tu i teraz sprawia, że Dobra Nowina staje się obecna, że widzimy działającego Boga i stąd płynie przekonanie o całkowitej pewności nauk, których nam udzielono.

Słowo (w) codzienności

Kto żyje słowem Bożym jest pewien swego, czuje się bezpieczny także gdy przechodzi przez ciemną dolinę i tyle zła czyha na niego po drodze. Słowo to bowiem jest światłem w ciemności, pomocą w przeciwnościach, murem przed atakami, umocnieniem w słabościach, pociechą w smutku, uleczeniem w chorobach. Ono takie jest! A opieramy to na wierności Wszechmogącego. Ojciec objawił swe miłosierdzie w Synu, Słowie Wcielonym.

Słyszymy dziś, że Syn w mocy Ducha mówi i działa. Chodzi po całej okolicy. Głosi słowo, którego moc widać w konkretnych czynach. Idzie do wszystkich. Dziś zachęca nas do powrotu do Nazaretu, do miejsc, gdzie wzrastaliśmy, gdzie uczyliśmy się chodzić, mówić, pisać i czytać. Tak ważne są początki, korzenie! Należy do nich wracać. Życie chrztem prowadzi do słowa Bożego.

Nie wydziwia - robi to, czego się nauczył, to, co przejął od Maryi, Matki i Józefa, od sąsiadów, w szkole przy synagodze. Zna zwyczaje i nie zmienia ich na siłę. Jest w Nim pewna nowość, którą tak łatwo przeoczyć. Przychodzi swój do swoich i jest taksowany wzrokiem. Będzie krakał tak jak my? A może zapomniał o naukach pobranych tutaj? Wymądrzać się będzie?

Nowe słowne stworzenie

Słowo Boże mówi, że ci, którzy wybrali Jezusa stali się nowym stworzeniem i dodaje: to, co dawne minęło! Jednym ze znaków nowego stworzenia jest rozmiłowanie się w Bożym słowie. Piękne i poruszające świadectwo daje prorok Nehemiasz (Ne 8,l-4a. 5-6. 8-10). Rodzi się pytanie czy my tak tęsknimy za spotkaniem z Bogiem w Jego słowie? Ile miejsca to słowo zajmuje w mym życiu codziennym? Na ile słuchamy z uwagą tegoż słowa?

Przecież tyle w nas i obok nas ubóstwa, więzienia, ślepoty! Jak sobie z tym radzimy? Słowo Boże jest darem miłosierdzia dla nas! Jest odpowiedzią na nasze pytania i poszukiwania. Jeśli chcesz wydobyć diamenty na światło dzienne to trzeba wejść do sztolni i ciężko pracować.

Tak więc rozwijajmy księgę Pisma św. Czytajmy z uwagą i pokorą. Ona otworzy się przed nami. Bóg nie chowa zazdrośnie orędzia swej miłości. To słowo daje nam wolność i doświadczenie roku łaski od Pana. Niech nasze oczy będą w Nim utkwione. Niech uszy będą nakierowane na Niego. Przyjdzie chwila, w której doświadczymy, że dziś spełniają się słowa Pisma, które słyszymy.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
Trzecią Niedzielę Zwykła
27. stycznia 2019r.

MOC SŁOWA BOŻEGO

Jezus przemawiający w Nazarecie

Kapłan Ezdrasz czytał z tej księgi... od rana aż do południa w obecności mężczyzn, kobiet i tych, którzy byli zdolni słuchać...

Dla Izraelitów zapisane w świętych księgach słowo Boże było wielką świętością. Nieraz próbowano im tę świętość odebrać. Niewola babilońska spowodowała, że nie tylko znajomość świętych ksiąg poszła w zapomnienie, ale i same zwoje Pisma zaginęły. Któż mógł je zabrać ze sobą w drogę uprowadzonych?

Pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii opowiada o tym, jak uroczyście odczytano świętą księgę po powrocie z niewoli babilońskiej. Cały lud płakał, gdy usłyszał te słowa Prawa - notuje kronikarz. Zakazywano Izraelitom czytania, a nawet posiadania zwojów Pisma w czasach późniejszych, gdy władcy ówczesnej sceny politycznej usiłowali wszystko - także religię - podporządkować swoim pomysłom.

Cztery wieki po opowiedzianych przez Nehemiasza wydarzeniach Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza.

Mógł to uczynić każdy Izraelita. Chłopców uczono trudnej sztuki czytania, a także zaprawiano do komentowania Pisma. Tym razem do czytania powstał Jezus - syn cieśli, sam pewnie też cieśla. Znali go od dziecka. Ale przecie nie jako mówcę, a już na pewno nie jako rabina. Dlatego oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Każdego szabatu Boże słowo świętej księgi było komentowane słowem ludzkim. I w ten sposób ludzkie słowo nabierało mocy słowa Bożego.

Słowo Boże czy słowo ludzkie?

Zauważ, że do dziś zwykło się kazanie nazywać "słowem Bożym" - choć jest słowem człowieka. Przygotowuje je i wygłasza ksiądz - czy to będzie wiejski proboszcz, czy wikary w mieście, czy biskup, czy wreszcie papież. Kto do nas wtedy mówi? Bóg? Nie, mówi człowiek. Bardziej czy mnie przekonywująco, lepiej bądź gorzej literacko. Czasem mówi sam od siebie, czasem posługuje się przygotowanymi przez innych pomocami.

Czy jego słowa - ludzkie słowa - mogą mieć moc słowa Bożego? Gotowiśmy bez wahania odpowiedzieć: nie! A słowa odczytywane z tej samej księgi, z której czytał kapłan Ezdrasz, a później Jezus? Czy odbieramy jako Boże słowo? A jeśli nawet - to tak trudno nam dotrzeć do jego treści, bo język, sposób argumentacji, obrazy, porównania są tak dalekie od naszego codziennego sposobu myślenia i mówienia.

A jest to trudność tak wielka, że czasem nie rozumiemy nawet samych słów, nie mówiąc już o trudnej treści zawartej w słowach Biblii. Homilia zaś - czyli wyjaśniające Biblię kazanie - może poruszyć tylko jakiś jeden wątek czytań, nie sposób także, by w niej tłumaczyć wszystkie zawiłości tekstu. Trudna jest więc droga do treści Bożego słowa. Wiem o tym dobrze, bo od wielu lat co tydzień przygotowuję kazania dla swoich parafian, kiedyś czytelników Gościa Niedzielnego, teraz także internetu.

Równocześnie wiem, że te moje słowa niosą w sobie duchową siłę, która mnie samego zadziwia. I to tym bardziej, im dłużej jestem kaznodzieją. Dlatego mówię: mamy problem! I kaznodzieja, i słuchacz. Ja i Ty. Co nam zostaje? Pokornie uwierzyć w moc słowa zapisanego na kartach Pisma Świętego. Ta wiara pomoże kaznodziei być nie tylko mówcą, ale świadkiem słowa. Słuchaczowi - otworzyć umysł i serce nie tylko na słowa, ale na działanie łaski Bożej, na natchnienia Bożego Ducha, na Bożą prawdę.

Szukać Bożej nauki

A Bożej prawdy to my szukać musimy. I nie powinny nas zrażać trudności starożytnego tekstu. Biblia przez tysiące lat zachowała aktualność. Wciąż na nowo jest tłumaczona na współczesne języki, bo każde pokolenia chce ją rozumieć. Jest wciąż przedmiotem studiów i dociekań, jest drukowana i czytana. Nie stała się bynajmniej zabytkiem z bibliotecznych półek, jest książką wciąż żywą.

Czy już to samo nie zadziwia? Zadziwia i mnie, profesjonalistę. Bo nie przyzwyczaiłem się do Biblii, jak do czegoś oczywistego, zwyczajnego i codziennego. Pamiętam swój pierwszy z nią osobisty, wręcz intymny kontakt. Byłem dzieckiem. Dostałem od rodziców "Mszalik niedzielny". Były w nim czytania niedzielne. Nie wiem, dlaczego zacząłem od opisu męki Pańskiej. Czytałem te opisy bez końca. Zaczarował mnie święty tekst.

Później od swojego księdza dostałem "Nowy Testament", później znalazłem wśród rupieci łacińsko-greckie wydanie. Łaciny uczyłem się w liceum, z greckimi literami (ale tylko z literami) też jakoś sobie radziłem. Nie rozstałem się z Biblią już nigdy. Po kilku dziesiątkach lat "zawodowego", także naukowego (z doktoratem włącznie) kontaktu z Biblią jest ona dla mnie wciąż zaskakująca i świeża. Dlatego czytam ją - i dla siebie, i dla innych.

Bo wiele razy przekonałem się, że Biblia jest potrzebna. Że odmienia serca i sumienia. Że budzi nadzieję i radość roznieca. A przecież naszą ostoją jest radość w Panu. A gdy jest trudno i ciężko, a bywa, to sięgam po ten "list" Boga do mnie. Zawsze mnie Pan i pocieszy, i sił doda.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 837

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.