Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 6(839) rok XIX 10. lutego 2019 roku.

Piąta Niedziela Zwykła - rok C


I czytanie: Iz 6,1-2a. 3-8;
Psalm: Ps 138(137),1b-2a. 2b-3. 4-5. 7e-8;
II czytanie: 1Kor 15,1-11;
Aklamacja: Pójdźcie za Mną, a uczynię was
rybakami ludzi (Mt 4,19);
Ewangelia: Łk 5,1-11

.

 
Ewangelia:

Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali.

góra

.

Na Twoje słowo

"Skoro Ty to mówisz, zarzucę sieci". Tak zareagował Piotr na żądanie Jezusa, by ponownie wypłynął z towarzyszami na połów, chociaż całą noc ciężko pracowali, niczego nie złowili. Postawa Piotra jest godna naśladowania. Być może w kościołach jest coraz luźniej i wspólnoty parafialne są coraz mniejsze, ale nie powinno to stać się powodem czy wymówką, by przestać zbierać się na Jego słowo i pozostawać otwartymi na każdego, kto zechce przyjść do Niego. Do takiej postawy powinny nas zachęcać nadzieja i zaufanie, że Jezus wciąż jest pośród nas.

góra

.

Medytacja biblijna
GRUNTOWNA PRZEMIANA

Wypalająca przemiana

Pójście za Jezusem skutkuje gruntowną przemianą. Zmiana ta nie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale za dotknięciem rozpalonego węgla z ołtarza. Nieco inaczej i o wiele realniej, albowiem jeśli nie wypalimy tego, co złe wtedy pozostaje. Rozpalone węgle na ołtarzu w świątyni służyły do spalania tego, co zewnętrzne, by człowiek był cały dla Pana. Wiąże się z tym trud!

Zarówno prorok Izajasz jak i Piotr i Paweł wiedzą, że są grzesznikami. Prorok mówi o nieczystych wargach i wskazuje to jako powód zguby. Piotr zaś krótko i na temat: Panie, jestem człowiek grzeszny. Te wyznania mają wskazywać Bogu fakt, że się pomylił, że obaj są niegodni. Tymczasem grzeszność wcale nie mówi o niegodności przystąpienia do Pana. Kto nie ma się źle ten nie potrzebuje lekarza. Kto nie uzna i nie wyzna swej grzeszności Bogu ten nie może iść za Nim i z bardzo prostego względu, bo Go nie potrzebuje.

Owocem tego wyznania i... przylgnięcia (wszak Piotr rzuca się Panu Jezusowi do stóp, a zapewne nie było wiele miejsca w łodzi by to zrobić) jest pójście za Nim. Nie zostawienie wszystkiego, a uwolnienie się od wszystkiego i od największego ciężaru, ciężaru śmierci grzechu. Izajasz usłyszał: Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech i to samo dotyczyło Piotra.

O godności i tożsamości

W tym kontekście uzdrawiającego spotkania-dotyku padają słowa: Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? To dzieci Boże idą za Bogiem. To grzesznicy, którzy wyznali swój grzech i oddali go Bogu odpowiadają: Oto ja, poślij mnie! Czyż nie do chrześcijan, którzy tak często czują się niegodni Pan nie mówi: Nie bój się! Lęk w sercu wzbudza grzech. Bóg zabiera ten lęk. Uwalnia nas od strachu.

Nie możemy być niewolnikami grzechu. To nam odbiera godność, a w związku z tym i tożsamość. Tylko gdy ciśniemy się do Jezusa - gdy mamy ciśnienie słowa Bożego, a to wzrasta w miarę słuchania - nie tracimy godności. Tylko w Nim i z Nim wiemy kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Bez Boga jesteśmy niewolnikami. Bez Boga idziemy bez celu. Grzech nas dosięga, bo zraniona nasza natura, ale Stworzyciel troszczy się o grzesznika. I to jest miłosierdzie nad nami! On nie zapomina o grzeszniku. Troszczy się o niego.

Nie tylko mówi, ale i czyni. Pośród codziennych prac przemawia do nas. Nie odciąga nas od pracy, ale pośród niej mówi do nas. Rybacy słuchali w międzyczasie razem z innymi. Pozwolili, by słowo Boże w nich wpadło i zakiełkowało. Zasłuchali się! Już nie martwili się tym, że całą noc pracowali i nic nie ułowili, a znali się na tej robocie.

Co czyni zwrócenie się ku Bogu?

Tak więc wsłuchanie się w słowo Boże sprawia, że inaczej spoglądamy na rzeczywistość. Ona pozostaje taką samą, tyle, że my widzimy inny dotychczas niezauważalny wymiar. Skoncentrowanie się na Bogu sprawia, że nie myślimy z własnej perspektywy, jakże ograniczonej.

Pomyślmy o Apostole Narodów i jego zmianie w głowie i sercu o czym pisze w I liście do Koryntian (1Kor 15,1-11). Szymon Piotr słyszy: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! To jest dla niego ciąg dalszy nauczania. Ten sam głos zwraca się do niego. I zaprasza do konkretnego czynu, który związany jest z zaufaniem. Szymon opisuje jak się czuję: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Nie potrafi nie złożyć wyznania. To, co słyszał wcześniej poruszyło go do głębi, a więc i to polecenie go porusza: ... na Twoje słowo zarzucę sieci.

Jak natychmiastowym było oczyszczenie warg Izajasza tak samo natychmiastowym owocem okazało się posłuszeństwo słowu. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Oczywiście jak zwykle z obfitością przekraczającą ludzkie miary. Czasami ludzie na owo skoro potrzebują więcej czasu, a pamiętajmy, że Pan jest cierpliwy. Skoro doświadczymy tego dotknięcia reagujemy słowami o niegodności, a Pan Jezus widzi to inaczej. Nie burzy porządku codzienności. Zmienia perspektywę: ... odtąd ludzi będziesz łowił. Już rozumiemy ich reakcję? I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
Piątą Niedzielę Zwykła
10. lutego 2019r.

JAK DOKONAĆ CUDU?

"Zarzućcie sieci!"

Gdy Jezus przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci.

Szymon jest rybakiem. On i jego brat Andrzej z tego żyją, znają się na swej robocie. A tu ktoś wtrąca się do ich pracy. Bez wątpienia Jezusowe polecenie, by jeszcze raz zapuścić sieci, było dziwne. A może nawet nieco irytujące. Cała noc daremnego wysiłku. Nic nie ułowili. Ale i to, co wydarzyło się godzinę wcześniej, było niecodzienne. Rybacy płukali sieci. Jezus wszedłszy do łodzi, poprosił Szymona, żeby nieco odbił od brzegu.

Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. A oni mają jeszcze tyle pracy - oczyścić sieci, poskładać je, powiązać. I wreszcie po nieprzespanej nocy odpocząć. Szymon nie okazał zniecierpliwienia. Spełnił najpierw Jezusową prośbę, a potem Jego nakaz. Czego Szymon się spodziewał? O czym myślał, gdy poskładane już sieci zarzucał jeszcze raz w wody jeziora? A może zmęczony nie myślał już o niczym?

Chyba jednak czuł wobec Jezusa jakiś respekt. Może nawet lęk? W każdym razie nie spodziewał się on ryb w sieci. A były. I to dużo. Zbyt dużo, by mógł to zrozumieć on, doświadczony rybak. Jezus - sama jego obecność, to, co mówił z jego łodzi do tłumu, wreszcie dziwny nakaz - wszystko to okazało się dla Szymona zaskakującym wyzwaniem. Dopiero teraz przeląkł się. Nie, nie ze strachu. Przeląkł się, bo poczuł obecność Kogoś niepojętego, potężnego, świętego. Dlatego zawołał: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny.

"I zostawili wszystko"

Przyzwyczailiśmy się do ewangelicznych relacji. Nie dziwi nas niezwykły połów ryb. Nie dziwi nas to, co wydarzyło się chwilę potem. A dziwić powinno. Nawet, gdy patrzymy na wszystko z odległości dwóch tysięcy lat. Bo ani dziś, ani wtedy reakcja Szymona i Andrzeja, Jakuba i Jana nie może zostać oceniona jako zwyczajna, zrozumiała, codzienna. Wydarzyło się coś bardziej niepojętego niż cudowny połów ryb.

W istocie nie tylko ci czterej rybacy stanęli wobec zniewalającego wpływu Jezusa. I nie tylko o powołanie do kapłaństwa czy zakonu tu chodzi. Jezus pociągając do pójścia za sobą, prowokuje do tego, byśmy w naszej codzienności zostawiali sprawy ważne - dla najważniejszych. Byśmy nie przeceniali tego, co wydaje się nieodzowne i podstawowe. Czterej wspólnicy zostawili wszak pracę, zostawili jej narzędzia, zostawili źródło utrzymania. To wielkie wyzwanie dla wszystkich ludzi. Przecież każdy człowiek musi dokonywać wyborów.

Każdy staje wobec problemu, za czym pójść, a co pozostawić. Z kim się związać, a kogo porzucić. Co wybrać, a co odrzucić. Czasem trzeba dokonać wyboru pomiędzy dobrem i złem. "Proszę księdza, on ma żonę. Ale oni i tak nie są razem. Czy to będzie grzech, jak weźmiemy ślub?" Oczywiście, tylko cywilny wchodzi w rachubę. A dla nas, chrześcijan to nie jest ślub. A poza tym, weźmiesz na siebie część odpowiedzialności za utrwalenie się ich sytuacji. Nie posłuchała. Po kilku latach oni także się rozeszli. Bo źle wybrali.

Bywa, że trzeba wybierać pomiędzy dobrym i lepszym. To drugie zwykle jest trudniejsze. Urlop. Przygotowany, oczekiwany. Zachorował ojciec. Trzeba z nim być. Ale przecież za dziesięć dni nic się nie stanie, jest jeszcze brat. Dobrze pojechać na urlop - dobrze w kategoriach także moralnych. Ale bez wątpienia lepsze będzie zostać z chorym ojcem. Lepsze, choć trudniejsze.

Z ufnością spełnić słowo Pana

Wspomniane sytuacje dotyczą zwykłych, ludzkich spraw. Czy Bóg na nie patrzy? Czy Go obchodzą decyzje, które podejmujemy na co dzień? Tak, Jezus staje przy nas, jak przy szymonowej łodzi, gdy zajęci jesteśmy codziennymi czynnościami. Każda z nich powinna być skierowana ku dobru. Choćby małemu i powszedniemu. Bo każde dobro: czyn, słowo, gest, nawet myśl odnajdziemy przemienione, oczyszczone, wbudowane w wielkie dzieło stworzenia. Objawi się to w pełni w tajemnicy zmartwychwstania. To fundament chrześcijańskiej nadziei.

Dlatego pracujemy - jak owi rybacy z dzisiejszej ewangelii. Dlatego staramy się wszystko wykonywać starannie i dokładnie - naszą pracę obserwuje Bóg. Czasem zatrzyma się przy kimś z nas i każe zrobić coś z pozoru śmiesznego, jak Szymonowi. Jeśli z ufnością spełnimy jego słowa, dokona się coś niezwykłego. Nieraz dokona się nawet cud.

Nie, cudy nie są na pokaz, nie są jakimś przedstawieniem, które Bóg urządza ludziom. Ale tam, gdzie rzetelny wysiłek człowieka spotyka się z ufną wiarą, tam dobry i wszechmogący Bóg okazuje swoją szczególną łaskę. Gdzie człowiek potrafi słuchać natchnień Bożego Ducha, gdzie w modlitwie otwarty jest na głos nieba, tam prędzej czy później zaczynają się dokonywać rzeczy przekraczające nasze najśmielsze wyobrażenia.

Tak działo się w życiu świętych. Działo się i dzieje. Bo i święci są wśród nas, i rzeczy niezwykłe też się dokonują. Tyle, że my sami nazbyt często zamiast dobra wybieramy bylejakość, zamiast aktywności starcza nam lenistwo, zamiast doskonałości - przeciętność. I nie ma cudownego połowu ryb.

Powtórzę więc: Gdzie człowiek potrafi słuchać natchnień Bożego Ducha, gdzie w modlitwie otwarty jest na głos nieba, tam prędzej czy później zaczynają się dokonywać rzeczy przekraczające nasze najśmielsze wyobrażenia.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 839

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.