Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 8(841) rok XIX 24. lutego 2019 roku.

Siódma Niedziela Zwykła - rok C


I czytanie: 1Sm 26,2. 7-9. 12-13. 22-23;
Psalm: Ps 103(102),1b-2. 3-4. 8 i 10. 12-13;
II czytanie: 1Kor 15,45-49;
Aklamacja: Daję wam przykazanie nowe, abyście się
wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 13,34);
Ewangelia; Łk 6,27-38

.

 
Ewangelia:

Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w jeden policzek, nadstaw mu i drugi.

góra

.

Kto poważnie traktuje Jezusowe przykazanie miłości bliźniego, nie zamyka oczu na rzeczywistość. Widzi ją tylko innymi oczyma, dostrzega, że rezygnacja z przemocy nie jest znakiem słabości, że może być silniejsza od przemocy. Trudna, ale możliwa do przejścia droga, jak dowiódł tego Mahatma Gandhi. Ale żeby ją przejść, trzeba wciąż przymykać oczy na świat, aby w modlitwie i medytacji przebywać sam na sam z Bogiem i krzepnie się Jego mocą.

góra

.

Żądanie Jezusa, żeby nastawić drugi policzek, nie znaczy takiego uniżenia siebie, żeby być wycieraczką innych. Jezus nie kieruje swojego żądania do słabych, żeby jeszcze bardziej pozwalali się poniżać. Zwraca się do silnych, do tych, którzy mogą oddać. Od nich domaga się miłosierdzia, aby ci, którzy leżą w prochu ziemi, mogli się podnieść.

góra

.

Medytacja biblijna
WIECZNOŚCI MOC

Bądźcie wdzięczni

Wdzięczność serdeczna tak wiele mówi o kondycji człowieczej. Dziękuję bo komuś coś zawdzięczam, bo od kogoś otrzymałem, bo dostrzegam fakt bycia obdarowanym i me serce dziękuje. Dziękuję nie jak niewolnik (z musu), ale jako obdarowany. To jest niesamowita różnica w chrześcijańskim spojrzeniu.

Paweł Apostoł w liście do Kolosan (Kol 3,12-17) daje piękną i prostą naukę o wdzięczności. Zaczyna od tego, że jesteśmy wybrańcami Bożymi, że Bóg każdego z nas wybrał i powołał. Dlatego bez żadnego żachnięcia pisze, że jesteśmy święci i umiłowani. Myślę, że jest to wystarczający powód do tego, aby być wdzięcznym. Dalej, skoro zostało nam wybaczone tzn. że możemy przyoblec na sobie miłość, która jest więzią doskonałości. I tu kolejny motyw bycia wdzięcznym. Do tego pokój Chrystusowy w Kościele! Ile takich niepoznanych (z różnych względów) darów.

Jest za co dziękować! I nie wolno z tego zrezygnować. Dziękczynienie bowiem ustawia do pionu to, co chwieje się w codzienności. Nie ma to być suche dziękuję. To słowo Chrystusa w całym swym bogactwie uczy nas wdzięczności. Warto korzystać z psalmów, hymnów, pieśni pełnych ducha! Jeszcze jedna ważna sprawa to ma być pod wpływem łaski, a pieśń śpiewana ma być Bogu nie gdzie indziej, tylko, a raczej przede wszystkim w waszych sercach.

Trud wdzięczności

Pojawia się pewien trud, bo jesteśmy nauczeni (nauczyliśmy się), że dziękujemy za rzeczy przyjemne, powiedzmy dobre. A za to, co po ludzku niedobre to trudno nam podziękować. Tymczasem św. Paweł mówi, że życie chrześcijanina ma być jednym wielkim dziękczynieniem: ... i wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko (czyńcie) w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.

Jeśli bowiem mottem naszego życia jest imię Pana Jezusa i myślimy, decydujemy, mówimy i czynimy w to imię to wtedy dostrzegamy coś nowego, niepowtarzalnego, coś, co pozwala nam dziękować Bogu za każcie doświadczenie życiowe. Być może nie od razu, ale tego natychmiastowego dziękuję winniśmy się uczyć pilnie i cierpliwie. Wszak to samo słońce wschodzi nad dobrymi i złymi, a ten sam deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. W tym świetle już inaczej brzmią słowa ewangelii: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Dobrze czynić to także dobrze mówić, błogosławić, to odnosić do Boga, żyć w imię Pana Jezusa. To trud wielki, ale możliwy do udźwignięcia. Wszak w większości wypadków pozostaje nam tylko modlitwa, błogosławieństwo i dostrzeganie dobrych stron nieprzyjaciela.

Bożą miarą

Jeśli bowiem tego nie czynimy to zamiera w nas zdolność dziękczynienia, a więc ślepniemy na dary. Zaczyna się wydawać, że mamy, bo własnymi rękami to zdobyliśmy lub też, że się nam należy (pretensjonalność). Więcej radości jest w byciu-obdarowanym, bo wpisane jest tam (do odkrycia i codziennego odkrywania), że i ja jestem darem. Trud zatem wskazuje na powszechny wymiar wdzięczności.

Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? (...) I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? Powiem krótko: łaski nie robicie, bo to wypływa tak naturalnie, a tymczasem wdzięczność jest nadprzyrodzona, bo obdarowanie też jest nadprzyrodzone, od Boga. Bóg kocha nas, swych nieprzyjaciół - przecież grzesznik poprzez grzech jest nieprzyjacielem Boga - czyni dobrze i ciągle daje, niczego się za to nie spodziewając.

To Bóg jest na pierwszym miejscu wdzięczny! Jakże On się cieszy najmniejszym darem otrzymanym od człowieka! Jakże się raduje sercem Mu oddanym! Jest wdzięczny i/bo miłosierny. Nie sądzi. Nie potępia. Odpuszcza. Daje miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą. Nasze zanadrza są pełne. Bądźmy więc wdzięczni, albowiem odmierzą nam taką miarą, jaką my mierzymy.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
Siódmą Niedzielę Zwykła
24. lutego 2019r.

CZŁOWIEK
ZIEMSKI I NIEBIESKI

Trudno zrozumieć

Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w jeden policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty.

Takie słowa słyszeliśmy dziś z ust Jezusa, który powiedział wiele rzeczy ważnych, pięknych, głęboko ludzkich, ale i trudnych. Gdyby chcieć całą Ewangelię streścić w jednym charakterystycznym fragmencie, to odczytany przed chwilą mógłby nim być. Głębia wymagań, ludzkie piękno, urok słów, powaga wskazanych problemów - to wszystko sprawia, że czujemy się urzeczeni i przymuszeni tymi słowami. Wiemy, że Jezus ma rację, że tak powinniśmy postępować. My - ludzie.

Są jednak w tym samym Jezusowym kazaniu zdania, z którymi nie bardzo wiadomo co począć i niezbyt często wraca się do nich, komentuje niechętnie, a wprowadzić w życie - niezwykle trudno. Tak jest przede wszystkim z nakazem: Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół. Trudne jest to i inne wyzwania Jezusowej ewangelii. Bardzo trudne.

A jest to trudność dwojaka. Najpierw zwyczajnie ludzka, psychologiczna. Bo aby spełnić te wymagania, trzeba wznieść się ponad zwyczajne, zrozumiałe, naturalne i oczywiste reakcje. Jeśli mnie ktoś uderzył - no dobrze, nie oddam mu, ale bronić się mogę. A Jezus mówi: Nadstaw mu i drugi policzek. Jeśli mi ktoś cokolwiek zabiera - w porządku, nie będę się mścił, ale dlaczego mam nie bronić innych moich rzeczy?

Druga trudność jaka się nasuwa, to nasz obowiązek stanięcia po stronie sprawiedliwości. Czy nadstawiając drugi policzek, czy pozwalając sobie zabierać, czy godząc się na wykorzystywanie dobroci, nie biorę na siebie odpowiedzialności za niesprawiedliwość? Przecież krzywda wyrządzona komuś jednemu, prędzej czy później zaciąży także na innych. Trudno nam zrozumieć ewangelijne wyzwania.

Adam - Chrystus

Sięgam do słów napisanych przez apostoła Pawła, to dzisiejsze drugie czytanie. Zestawia on ze sobą Adama i Chrystusa. Zestawia te postaci, pisząc o zmartwychwstaniu - i to właśnie jest najgłębsza, ale i najtrudniejsza perspektywa naszego ludzkiego istnienia. Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba... Jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz człowieka niebieskiego.

A to między innymi znaczy, że nawet najbardziej zrozumiałe, oczywiste i sprawiedliwe odruchy potomków Adama i Ewy nie mogą być ani zrozumiałymi, ani oczywistymi, ani sprawiedliwymi odruchami tych, którzy chcą nosić w sobie podobieństwo do Chrystusa. Tych, którzy nie tylko ziemskie życie cenią - ale wiedzą, że jest ono drogą do pełni życia w zmartwychwstaniu. W tej perspektywie wiele spraw, wiele ludzkich oczywistych zasad zmienia znaczenie. Wiele wartości musi zostać przewartościowanych. Nie, zło dobrem nigdy nie będzie. Ale dobre musi ustąpić przed lepszym. Lepsze - przed doskonałym. Dobro przemijające - przed dobrem trwałym. A trwałe - przed wiecznym.

To wszystko są zasady zrozumiałe dla chrześcijan, to znaczy dla ludzi, którzy uwierzyli Zmartwychwstałemu. Mądrość Kościoła kazała nam dziś odczytać fragment historii króla Dawida - działo się to wiele setek lat przed zmartwychwstaniem Jezusa, Dawidowego praprawnuka. Dawid miał okazję uwolnić się od prześladującego go Saula. Gdyby go był zabił, jak mu to podpowiadał Abiszaj, byłoby to poczytane jako obrona, jako unieszkodliwienie śmiertelnego wroga. Wszak toczyła się walka. Dawid nie podniósł ręki i miecza przeciw Saulowi. Zresztą - nie ten jeden raz tak postąpił.

Brzmią nam w uszach i sercach słowa ewangelii: Powiadam wam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą! Zasady ewangelii są głęboko ludzkie. A to, co w nas jest podobieństwem tylko do Adama, co jest zbyt naturalne, czasem wręcz zwierzęce, czasem prymitywnie sprawiedliwe - musi wśród ludzi ustępować przed podobieństwem do Chrystusa. Musi stać się naturą odrodzoną w zmartwychwstaniu, musi przestać być zwierzęcym, a stać się boskim. Chrześcijaninowi nie wolno jednak poprzestać na sprawiedliwości, bo człowieczeństwo zbyt łatwo stanie się wtedy prymitywne, nieludzkie.

Siła ducha, nie przemocy

Napisał św. Paweł w innym ze swoich listów zdanie piękne jak ewangelia i jak ona trudne: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!" (Rz 12,21). Przecież to streszczenie nauki "Kazania na górze". Uderzył cię ktoś, oddałeś mu. Pozwoliłeś, by zło wzięło górę. Sięgnąłeś po środki, jakimi zło zwykło się posługiwać. Te środki są proste do granic prostactwa. Są ryzykowne do granic zbrodni. Ich moralna ocena jest wątpliwa do granic grzechu. Są tak bardzo materialne i cielesne, że nie mogą obronić wartości ducha.

I w tym miejscu odnajdujemy głębię Jezusowej ewangelii: duch! Syn Boży stał się człowiekiem, by wynieść człowieka na wyżyny ducha. By to, co cielesne - nie przestając być ciałem - stało się na wskroś przeniknięte duchem. Dlatego nie siła materialnej, fizycznej przemocy - ale siła ducha jest przyszłością naszego, ludzkiego świata. Jeśli tego nie zrozumiemy, jeśli wciąż będziemy wracać ku przemocy - nawet broniąc dobra - nie wyrwiemy się z kręgu zła, grzechu, szatana.

Zapytasz: Mam zatem nadstawiać drugi policzek, gdy już raz oberwałem? Jezus mówi ci: Tak, nadstaw drugi policzek. Ale najpierw musisz mieć w sobie ogromną siłę ducha. Ona musi promieniować z ciebie, jak światło i ciepło ze słońca. Bo jeśli nie będzie w tobie tej siły ducha, z nadstawienia drugiego policzka pozostanie jedynie teatralny gest. I oberwiesz jeszcze bardziej.

Dlatego pielęgnuj w sobie wszelkie wartości ducha. Ucz się opanowania i cierpliwości. Ale także modlitwy. Ćwicz się w wewnętrznej dyscyplinie i przezwyciężaj wszelkie, nawet drobne uzależnienia. Nie zapomnij o tym, jaką wartość ma post, ale też jaką jest siła miłości. Bardziej od sprawności ciała ceń sobie wszystko, co jest owocem twórczego wysiłku ducha. I wtedy, jak nosimy w sobie obraz człowieka ziemskiego, tak też będziemy w sobie nosić obraz człowieka niebieskiego. A ziemia choć trochę upodobni się do nieba.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 841

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.