Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 9(842) rok XIX 3. marca 2019 roku.

Ósma Niedziela Zwykła - rok C


I czytanie: Syr 27,4-7;
Psalm: Ps 92(91),2-3. 13-14. 15-16;
II czytanie: 1Kor 15,54b-58;
Aklamacja: Jawicie się jako źródło światła w świecie,
trzymając się mocno Słowa Życia (Flp 2,15d. 16a);
Ewangelia: Łk 6,39-45

.

 
Ewangelia:

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: "Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku", podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz?

góra

.

wzięła swą nazwę od święcenia w tym dniu popiołu ze spalonych palm z ubiegłorocznej Niedzieli Palmowej. Kapłani posypywali nim głowy wiernych. Środa Popielcowa ma zwrócić uwagę na "popiół", którego nie brakuje w naszym życiu. Zachęcić do konfrontacji z "popiołami", jakie pozostały po wielu nieudanych próbach życiowych, z naszą przeszłością, słabością i winą. A więc z takimi wydarzeniami i wspomnieniami, o których wolelibyśmy zapomnieć. Wypieranie ich ze świadomości może na krótką metę wydawać się możliwe. Ale ostatecznie może pomóc tylko uczciwość wobec samego siebie. Nie ma żadnego rozsądnego powodu, żebyśmy musieli stale "siedzieć w popiele".

góra

.

Najchętniej od razu zabroniłbym biskupom nazywać spowiedź sakramentem pokuty. "Pokuta?!" - ludzie nie chcą o niej słyszeć ani nie pojmują jej sensu. Obojętnie dlaczego. Ale wiedzą, co to wyzwolenie.

Wołają o nie. Pragną go. Czują się i są opętani przez tysiące demonów - pieniądze, karierę, seks. Chcą się od nich uwolnić. Płakaliby ze szczęścia, gdyby wiedzieli, że może ono ich spotkać tu, w sakramencie pokuty. Przystępujmy zatem do sakramentu wyzwolenia...

pewien stary proboszcz o spowiedzi: ...

góra

.

Medytacja biblijna
ŻYWOT NAUCZYCIELA I UCZNIA

By być jak nauczyciel...

Gdy nauczyciel staje się mistrzem wtedy uczeń pragnie, by być jak on. Nauczyciel nie uczy, by zadowolony był uczeń. Dostał tegoż ucznia, aby go nauczyć, a nie spełniać jego zachcianki. Dostał go, by przekazać mu mądrość nie tylko książkową (wiedza wbija w pychę], ale przede wszystkim mądrość życiową.

Wiemy dobrze, że trudną sprawą (i dosyć ryzykowną) jest próba oddzielenia zawodu od życia. Zawód to jeden element całości. Tak więc nauczyciel, który jednego uczy, a życie przebiega innym torem nie jest wiarygodny, a brak autentyczności zraża serca uczniów. Tak więc nauka nie dotyczy tylko materii. Uczymy nie tylko słowami wyczytanymi z książek i wiedzą zdobytą w czasie studiów. Każda postawa, gest, opinia nauczyciela kształtuje ucznia.

Dlatego też w przypadku nauczyciela mówić możemy o czymś więcej niż tylko o zawodzie. Z całą mocą i pewnością mówić by należało o powołaniu, a to oznacza szczególną służbę (poświęcenie) temu, co się robi, dla tych, którym się służy. Uczniowie lgną do autentycznego nauczyciela. Chcą stawać się jak on. Rzekłbym o byciu mistrzem, które to bycie staje się rzeczywistością przez całe życie.

Nauczyciel-uczeń

Stoją przed nami dwie sprawy. Jedna to wtedy, co niestety zdarza się coraz częściej, gdy uczniowie nie uznają autorytetu nauczyciela, gdy na wejście odrzucają to, co mówi. Wtedy uczeń dla ucznia staje się mistrzem, a wiemy, że jest to prowadzenie niewidomego przez niewidomego, co kończy się wpadnięciem w dół wszystkich. Druga sytuacja to wtedy, gdy nauczyciel staje się niewidomy. Wtedy tak samo jak wyżej prowadzi uczniów do dołu, a ci idąc za nim (bo nie do razu uczymy się sztuki rozeznawania) giną.

Uczeń staje się jak jego mistrz! Bo uczeń zawierzył nauczycielowi. Widzimy tutaj głębszą relację. Nie chodzi o sprzedaż wiadomości. Tak naprawdę idzie o dzielenie się, czy tez przekazywanie z pokolenia na pokolenie mądrości. W innym miejscu ewangelii Pan Jezus mówi o ojcu, który wyciąga ze skarbca rzeczy stare i nowe i pokazuje dzieciom kiedy i jak z nich korzystać. Oto misja-powołanie nauczyciela.

Dopiero w pełni wykształcony

Tak więc, każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czy garnek może rządzić garncarzem, albo siekiera kierować drwalem, pyta retorycznie autor biblijny. Bo niewidomym jest ten, który "widzi" drzazgę w oku brata i "nie widzi" belki we własnym oku. Nie widząc bowiem belki nie może widzieć drzazgi. Belka w skuteczny sposób przeszkadza - deformuje jego sposób patrzenia. Jakże niebezpieczny dla siebie i otoczenia jest niedokształcony lekarz, ślusarz, maszynista?! Ile szkód wyrządza (mniej czy bardziej świadomie) wychowawca, który uważa, że wszystkie rozumy pozjadał?!

Życie jest szkołą. Uczymy się całe życie. Stajemy się nauczycielami i uczymy się ciągle (zachowujemy status ucznia). Zgadzam się, że niekiedy jest to szkoła przetrwania. Mądry nauczyciel nie zapomina, że ciągle się uczy. Jest kreatywny i mądry w patrzeniu na to, co przynosi codzienność. Nie biega za nowinkami. Rozważa i patrzy na cały proces wychowawczy, a nie tylko na doraźne sukcesy.

To, co oślepia (i zabija) to obłuda! Nazwijmy to faryzeizmem. Faryzeusz z definicji jedno myśli, drugie mówi, a trzecie robi. Tymczasem nauczyciel-mistrz jedno myśli, jedno mówi i jedno czyni. Gdy tak postępować będziemy, ucząc się od naszego jedynego Mistrza przejrzymy, a to chrystusowe spojrzenie pozwoli nam i belkę i drzazgę dostrzec i usunąć.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
Ósmą Niedzielę Zwykła
3. marca 2019r.

SŁOWA SIĘGAJĄ
WIECZNOŚCI

Obietnica nieśmiertelności

To, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność - napisał apostoł Paweł w liście do Koryntian. Cały rozdział poświęcił tematowi zwycięstwa życia nad śmiercią. Nadzieja wiecznego życia nie jest dla Pawła, nie jest dla chrześcijan marzeniem czy fantazją bez pokrycia. Przekonał się o tym sam Paweł, gdy na drodze do Damaszku spotkał Zmartwychwstałego Jezusa. Przedtem był przekonany, że cała historia ze zmartwychwstaniem ukrzyżowanego jest oszustwem. W imię tego przekonania zwalczał wierzących w Jezusa. Od dnia spotkania ze Zmartwychwstałym jego życie i cała jego aktywność stanęły w służbie prawdy o niezniszczalności życia. Dlatego napisał: Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Z tego zwycięstwa wyrasta nadzieja niezniszczalnego życia - i to nie w takiej formie, jaką znamy. Bo doświadczamy życia ułomnego, życia narażonego na cierpienie, ograniczonego wszystkimi biologicznymi i materialnymi barierami. Nieśmiertelność i zmartwychwstanie nie jest powrotem do tych ograniczeń. Śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność - pisze apostoł. Ta nadzieja od wieków jest siłą chrześcijan. To ona pozwala walczyć ze złem w życiu osobistym i w strukturach świata. Kazała i pozwalała budować dobro, zmieniać świat na bardziej sprawiedliwy i bardziej przyjazny. I choć sami grzeszni, po ludzku słabi, wyznawcy Zmartwychwstałego dokonali wiele. Bo wielka jest obietnica, objawienie i doświadczenie nieśmiertelności.

Owoce naszego życia

Wielka obietnica i nadzieja. Ale równocześnie ogromne wyzwanie. Bo wieczne życie to utrwalenie tego, co człowiek wypracował, albo co stracił w życiu doczesnym. Wedle słów Jezusa z odczytanej dziś ewangelii: Po owocu poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Starożytny mędrzec Syracydes (pierwsze dzisiejsze czytanie) porównuje życie człowieka do pracy garncarza: Piec wystawia na próbę naczynia garncarza - napisał. Owoce dobra przetrwają. Owoce zła przepadną, zginą, rozsypią się - jak rozsypuje się w garncarskim piecu źle uformowane naczynie.

Dlatego perspektywa wiecznego życia - dla jednych porywająca, napełniająca energią i radością, dla innych jest myślą nie do zniesienia, powodem buntu i odrzucenia wszelkiej myśli o Bogu. Stąd biorą się wybuchające od czasu do czasu akcje szaleńców niszczących cmentarze. Bo krzyż na grobie jest znakiem życia! Sam pomnik jest wyrazem nadziei. Trzeba je zniszczyć, by nie były przypomnieniem i wyrzutem. A przynajmniej by zagłuszyć resztkę sumienia, które wskazuje dobro jako drogę życia.

Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo - wracam do słów Jezusa. To jest problem każdego człowieka. Mój i twój także. Zostawić po sobie w tym świecie, w ludzkich sercach wiele dobrych owoców. To wymaga wysiłku - podwójnego wysiłku. Najpierw tego wewnętrznego wysiłku, jakim jest nadzieja czyli przeświadczenie, że wszystkie okruchy dobra są potrzebne. Potem wysiłku zewnętrznego - nakładu sił, pracy, nieraz środków materialnych. I to też jest wyzwaniem dla naszej słabości, czasem lenistwa, nieraz braku wiary we własne siły.

Liczyć się ze słowami

Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo. Pierwszym owocem aktywności człowieka jest słowo. To przypomniał dziś Jezus w ewangelii, i o tym czytaliśmy w księdze Syracydesa, starożytnego mędrca. To właśnie zdolność wypowiadania słów - słów, które coś znaczą i czegoś dokonują - odróżnia człowieka od zwierząt. Słowo jest w człowieku Bożą iskrą - ma więc wagę ogromną. Dobrze wiemy z naszych codziennych doświadczeń, że czasem jedno słowo może człowieka dobić, ale i odwrotnie - jedno słowo może go uratować, skrzydeł dodać, świat przed nim otworzyć. Bo za tym jednym słowem kryje się cały człowiek, całe jego wnętrze.

Dlatego Jezus powiada: z obfitości serca usta mówią. I tłumaczy: Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło.

To wszystko, co wypowiedzieliśmy, wszystko, co było, jest i będzie skutkiem naszych słów odnajdziemy zatem w wieczności, w życiu, które przyoblecze się w niezniszczalność. Ewangelista Mateusz zapisał takie napomnienie Jezusa: "Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony" (Mt 12,36-37). Warto o tej regule pamiętać - zwłaszcza, że nasze czasy ułatwiają wszelaką paplaninę. Dużo niepotrzebnych i bezużytecznych słów w środkach przekazu. Chyba jeszcze więcej w internecie. Tak wiele bzdurnych plotek w doniesieniach radiowych i telewizyjnych, w prasie - zwłaszcza tej zwanej brukową. Tyle słów głupich, pełnych nienawiści, pogardy dla prawdy i człowieka na internetowych forach. Tak łatwo na Facebooku czy innych portalach rozgadywać rzeczy puste, niepotrzebne i szkodliwe - czasem o sobie, czasem o bliskich, czasem o znienawidzonych ludziach.

Skoro słowa człowieka, każdego człowieka znaczą tak wiele, jak bardzo trzeba w perspektywie wieczności zabiegać o to,  by nie raniły, nie burzyły, nie gorszyły słuchaczy. A jeszcze bardziej, by były mądre, pełne treści, by budowały pokój, miłość i dobro.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 842

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.