Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 13(846) rok XIX 31 marca 2019 roku.

Czwarta Niedziela Wielkiego Postu - rok C


I czytanie: Joz 5,9a. 10-12;
Psalm: Ps 34(33),2-3. 4-5. 6-7;
II czytanie: 2Kor 5,17-21;
Aklamacja: Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem:
"Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie" (Łk 15,18);
Ewangelia: Łk 15,1-3. 11-32

.

 
Ewangelia:

Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.

góra

.

... jest szczególną wartością. Udziela nieograniczonego kredytu, nie kalkuluje, nie pyta o zasługi. Nawet dla tych, którzy otrzymali już wszystko, ma jeszcze bardzo wiele.

góra

.

Szukaj swobody,
a staniesz się niewolnikiem
swoich pragnień.
Szukaj dyscypliny,
a znajdziesz wolność.

Frank Herbert

.

Gdy ojciec wyszedł naprzeciw swemu młodszemu synowi, zbudował dla starszego syna most, który mógł mu pozwolić porzucić swoje w pewnym sensie zrozumiałe rozgoryczenie. A jednemu i drugiemu przywrócił pewność, której i my potrzebujemy: Jesteś moim ukochanym synem i pozostań nim.

góra

.

Medytacja biblijna
NA NOWO ODKRYTY

Od skosztujcie do bierzcie i jedzcie...

Czy wiemy co znaczy kosztować...? Pierwsza myśl biegnie ku kosztom, które trzeba podjąć. Dziś nie musimy płacić. Idzie o to, by skosztować dobroci Boga za darmo. Nie ma opłat. Nie ma biletów wstępu. Nie ma zajmowania kolejki. Trochę możemy się lękać, bo wiemy, że nic-za-darmo. Jednak przed Bogiem wszystko jest za darmo i darmo otrzymujemy dary: stworzenie, życie i zbawienie. Owo skosztowanie to dostrzeżenie tegoż obdarowania, dostrzeżenie darów, a dokładnie Dawcy. To właśnie z tego spojrzenia rozpromienimy się radością, oblicza nasze nie zapłoną wstydem, bo nie mamy się kogo wstydzić. Dalej w psalmie słyszeliśmy: Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał, i uwolnił od wszelkiego ucisku. Nie ubogi krewny, ale syn marnotrawny, córka marnotrawna, którzy się pogubili. Każdy z nas woła jak biedak i chce być wolnym.

Przychodzimy do Jezusa razem z wszystkimi celnikami i grzesznikami, aby Go słuchać. Słuchanie ma też w sobie wymiar skosztowania. Przychodzimy tutaj, aby uczestniczyć w czymś, co przekracza nasze wszelkie wyobrażenia. Oto na Eucharystii usłyszymy: Bierzcie i jedzcie... bierzcie i pijcie... przejść nam trzeba od skosztowania do spożywania. To nie próbka, ale pokarm.

Dostępne - nie lub źle wykorzystane

Mamy wszystko na wyciągnięcie ręki. Do nas odnoszą się słowa: Dziecko, wszystko moje do ciebie należy... niczego nam w domu nie brakuje. Jednak zachowujemy się jak synowie marnotrawni. Ciągle mamy jakieś ale... mniej czy bardziej ukrywane. Wydaje się nam, że Ojciec bierze nam wolność, że chce coś dla siebie zachować, że coś przed nami ukrywać. Być może były chwile młodszego syna, który zabiera i oddala się trwoniąc po drodze. Uderzyliśmy w ścianę. Odbiliśmy się od niej. Są też momenty starszego syna, który niby jest w domu, a w rzeczywistości jest w dalekiej krainie egoizmu i służalczości. Jeden i drugi marnuje, marnotrawi, bo nie widzi, bo nie posmakował, bo nie spożył naprawdę darów, bo nie jest w relacji z Ojcem, Dawcą.

A Ojciec? Czeka. Wytrwale i cierpliwie. Wypatrując naszych powrotów. Przytula. Wychodzi i tłumaczy. Jakże Mu zależy na mnie i moim bracie. Chce odnalezienia i życia! Przywołuje i wyposaża na drogę. Daje pokarm i napój. Daje suknię, pierścień i sandały - symbole synostwa, znaki przynależności, wolności, obdarowania.

Nowy styl życia

Oto cel i codzienne zmierzanie - nowe stworzenie. Jeden warunek: pozostawać w Chrystusie. Będąc w Synu jesteśmy pewni, że to, co dawne, minęło - nie ma co powracać - a oto wszystko stało się nowe. Nowe oznacza nowy sposób bycia, styl życia. W ziemskiej wędrówce chodzi o pojednanie... czyż w Chrystusie Bóg nie pojednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania? Pojednać możemy - jedność osiągnąć tylko w imieniu Chrystusa. To pojednanie z Ojcem sprawia odzyskanie siebie w całej pełni! Spełni się owo trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
IV Niedzielę Wielkiego Postu
31. marca 2019r.

ZAWSZE MOŻESZ WRÓCIĆ

Bóg na mnie czeka?

Gdy wracający do domu marnotrawny syn był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko. Wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyje i ucałował go. Ten fragment Jezusowej przypowieści jest najbardziej zaskakujący. Nigdy nie dziwiło mnie to, ze młodszy syn poszedł w świat. Nie dziwiło to, ze przepuścił majątek. Nie dziwiło i to, że w końcu wziął się za robotę. Nawet to, że miał ochotę podjadać świniom. Nie zdziwiło mnie, że wreszcie zdecydował się wrócić.

Nie mogłem tylko zrozumieć ojca: Ujrzał go, wzruszył się, wybiegł naprzeciw, rzucił mu się na szyję i ucałował go. Myślałem tak: "Jakbym był tym ojcem, to bym mu pokazał! Pokazałbyś mu, zastanawiałem się, ale co byś mu pokazał?" I gubiłem się całkiem. "Co byś pokazał temu gagatkowi, żeby..." Żeby co? Żeby wiedział, że ojca trzeba szanować? Wrócił, przeprosił - to szanuje. Żeby pokazać ojcową władzę? Ale przecież ojciec już żadnej władzy nad nim nie miał. To może, żeby mu pokazać, ile wart jest majątek. Kiedy on sam o tym się boleśnie przekonał.

I tak mocowałem się z Jezusowa przypowieścią. Koniec końców zawsze dochodziłem do wniosku, że jednak Jezus wymyślił najlepsze zakończenie. A to, że Bóg na nas zawsze czeka, bardziej niż najlepszy tato, zrozumiałem dużo później. A może jeszcze dziś nie całkiem to pojmuję?

Własnymi drogami

Dlaczego rozumiałem syna, a nie mogłem pojąć ojca? Postawa syna jest nam wszystkim bliższa. Po prostu lubimy chodzić własnymi drogami. Na tym zresztą polegał problem Adama i Ewy. Drzewo poznania dobra i zła jest symbolem moralnego ładu, wskazuje na istnienie granicy pomiędzy obszarem dobra, a obszarem zła.

Istnienia tej granicy nie kwestionuje nawet kusiciel. Ale podpowiada, kłamliwie podpowiada, że "gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,5). Znając - będziecie mogli tę granicę przesuwać tak, jak zechcecie. I po dziś dzień człowiek usiłuje to robić. Dzieci, nieposłuszne rodzicom, chciałyby każdą rzecz zrobić po swojemu. Tak często dziecięca przekora to nic innego, jak sprawdzanie, co się stanie po przekroczeniu naznaczonych granic.

Dorośli, znając moralne zasady, potrafią je tak naginać do własnych upodobań, zachcianek i pożądań, ze w ich oczach najgorsze draństwo staje się cnotą. Mało tego - sejmy, parlamenty, senaty różnych państw niejedno zło uznały za coś normalnego i dobrego.

A na tle tego wszystkiego wszystkie nasze, indywidualne wyprawy w świat. Czasem takie, by wszyscy wokoło wiedzieli, jak ja to jestem niezależny. Od nikogo. Przede wszystkim od Boga i jego przykazań. Czasem skrycie, by nie wiedział nikt. Ale szydło zwykle z worka wyłazi prędzej, niżeśmy się spodziewali. I majątek tracimy - czasem ten majątek w złotówkach. Czasem tracimy rodzinę. Czasem swoja godność. Czasem przyjaciół. Zawsze tracimy samych siebie. I trzeba się nająć do pasienia świń. Ich koryto staje się naszym korytem.

Dobrze, jeśli stanie się to na tyle wcześnie, by życia nie brakło na powrót do domu Ojca. Gorzej, jeśli koryto i świnia strawa tak się komuś spodobają, ze czuje się z tym dobrze. A bywa tak i to dość często. Tyle, że wtedy życie okazuje się zbyt krótkie i człowiek zostaje w towarzystwie świń na zawsze. Oby nie na całą wieczność.

Wiemy o tym, widzieliśmy niejeden taki przypadek w naszym otoczeniu. A jednak nie potrafimy być mądrzy cudzym doświadczeniem i któregoś dnia, jak marnotrawny syn wybieramy się w świat, by chodzić własnymi ścieżkami. Także ścieżkami zła.

W Chrystusie

Powrót do domu Ojca wydaje się czasem niemożliwy. Wrócić do Boga, mając tyle na sumieniu? Zmarnowany czas i siły? Zniszczone życie rodzinne? Zmarnowane możliwości i talenty? Popełnione wstrętne i ohydne czyny? Popełnione grzechy i zbrodnie? A przede wszystkim zaparłszy się dobra i samego siebie... Czy mogę wrócić? Niejeden człowiek stawiał sobie to pytanie. Może i ty? A może jest to pytanie, które właśnie teraz jest twoim strasznym problemem. Odpowiedzi szukamy nie w ludzkich słowach, ale w Słowie Bożym.

Powtórzę, co czytaliśmy przed kilkunastu minutami: Albowiem w Chrystusie Bóg pojednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania... W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! Zatem: Czy mogę wrócić do Boga, do dobra, do samego siebie? Możesz. Zawsze możesz. Bo to nie ty jesteś skazany na przełamywanie lodów. To Bóg na ciebie czeka. I wychodzi naprzeciw. To właśnie ten Ojciec z Jezusowej przypowieści, którego postawy nie mogłem jako dziecko pojąc, choć czułem, że Pan Jezus wymyślił najlepsze zakończenie tej historii. Ojciec ujrzał wracającego syna, wzruszył się, wybiegł naprzeciw, rzucił mu się na szyję i ucałował go.

Niepojęte słowa zapisał apostoł Paweł w czytanym dziś liście: Dla nas to Bóg uczynił grzechem Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Jezus cierpiący, Jezus biczowany, Jezus dźwigający krzyż, Jezus w męczarniach konający...

Jezus dobrowolnie wyszedł naprzeciw tej męce. Byśmy mogli z największego upodlenia wrócić. Byśmy nie musieli koryta ze świniami dzielić. Przynieście szybko najlepsza szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się - mówi ojciec z Jezusowej przypowieści. Możesz wrócić. Zawsze możesz wrócić. Jezus wiedział, co opowiada o Bogu - o swoim i naszym Ojcu. Kochającym Ojcu.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 846

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.