Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 14(847) rok XIX 7 kwietnia 2019 roku.

Piąta Niedziela Wielkiego Postu - rok C


I czytanie: Iz 43,16-21;
Psalm: Ps 126,1-2. 4-6;
II czytanie: Flp 3.8-14;
Aklamacja: Nawróćcie się do Boga waszego,
On bowiem jest łaskawy i miłosierny (J 12,13);
Ewangelia: J 8,1-11

.

 
Ewangelia:

Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień.

góra

.

Królestwo Boże na ziemi

Na osobności, tylko między Jezusem a cudzołożnicą, rozgrywa się to, co stanowi o prawdziwej wielkości i miłości Bożej w tej cudownej historii Nie zaprzecza się, że nic się nie stało, że nie ma winy. Ale mimo swej winy jawnogrzesznica doświadcza przyjęcia, słyszy słowa przebaczenia i zachęty do lepszego. Jezus pozwala królestwu Bożemu stawać się na ziemi wszędzie tam, gdzie liczą się nie paragrafy i ustawy, ale miłość i przebaczenie.

góra

.

Medytacja biblijna
KAMIENIE KRUSZONE W DŁONIACH

Twarde, kamienne serca

Kamień to coś twardego, co obrazuje to wszystko, co może zadać ból. Odbić się od muru to zderzyć się z rzeczywistością bardzo mocno i boleśnie. Jakże jesteśmy gotowi, by rzucać kamieniami. Nie za ciężkie, bo w dłoni się mieszczą, a wtedy mamy nad nimi pełną kontrolę i... wiemy, co robimy, a na dodatek mamy usprawiedliwienie w wielu wypadkach, bo tak stanowi Prawo. Chowamy się za parawanem prawa i obmywamy ręce piłatowym gestem. Kamienujemy!

Jakże smutne jest wołanie Boga o zatwardziałym sercu człowieka, o kamiennym ludzkim sercu, które przecież zostało stworzone na obraz i podobieństwo Serca Bożego, żyjącego, bijącego tętnem miłości ożywiającej. Kamienujemy, bo kamienne serce jest w naszej piersi, a wtedy tak łatwo wziąć do ręki kamień i rzucić. Zatwardziałe serce obrazuje wyrok śmierci, wszak człek nie może żyć kiedy serce przestaje bić! Zresztą kamień w piersi jest zbyt ciężki, by unieść go.

Powiedziałbym, że ci, którzy przyprowadzili kobietę cudzołożną mają też kamienne twarze, bez uczuć, bez miłosierdzia. To są niemiłosierne spojrzenia, słowa, dotyk, działania, które kamienują czyli czynią kamieniem. Daleko posunięte kamienienie oczu, uszu, dłoni, stóp i serca.

Kruszy w dłoniach

Cóż czyni Pan Jezus? Bierze te kamienie w dłonie i chce uczynić wszystko na nowo. Co to może oznaczać? Wiemy dobrze, że kamień utworzony jest z piasku, a oto dziś słyszymy, że Pan Jezus pisze na piasku czyli na rozkruszonym na miał kamieniu. Pan kruszy kamienne serca! Kruszy kamienne spojrzenia! Kruszy kamienne działania! Wyobraźmy sobie, że Pan Jezus bierze nasze kamienie i kamienne rzeczywistości w swoje dłonie i kruszy. Kamienie stają się pyłem, a więc już będą niezdolne do zadania śmierci!

I wcale nie trzeba wielkich kamieni. Do kamienowania używano kamienie, które mieściły się w dłoni, a których uderzenie nie mogło zabić za jednym uderzeniem. Tak więc, nie chodzi o jakieś wielkie skały, ale o takie małe kamienie, które nosimy w dłoniach i którymi zadajemy ból innym wokół nas i... nam samym.

Jezus "mieli" nasze kamienie! Owo pisanie na piasku to też podejmowanie tej rzeczywistości, która w nas jest. I to jest ów brzask, który nadchodzi po nocy. Świt nowej nauki Pańskiej. Kamienie są używane do budowania, a nie do kamienowania. Słowo tora w pierwotnym znaczeniu oznacza kierunek rzutu kamieniem, a więc kierunek wzrostu, rozwoju, drogi do pełni wolności.

Nowe stworzenie

Jesteśmy świadkami mocy przebaczenia! Pisał imiona ludzi otaczających - w Starym Testamencie jest wzmianka o tym, że na ziemi zapisani są ci, co oddalają się od Boga. Tymczasem nasze imiona mają być zapisane w niebie! I tego chce Pan Jezus! On nie weźmie kamienia i nie użyje go przeciwko nam. On mógłby to uczynić, bo jest bez grzechu. On bierze do ręki kamień, aby go skruszyć. Czyż nie na tym polega skrucha?

Pozostaje tylko Jezus i ja, stojący na środku. Nie osądzaj, tylko stań na środku, w całej prawdzie. Zobacz to, co pokazuje tobie Jezus. Przestał pisać! Kamienie zostały skruszone, zamieniły się w proch, który wiatr rozwiał, powiew Ducha miłości na cztery strony świata rozwiał.

Usłysz: Gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? I zobacz, że nikt tego nie uczynił, bo nikt nie ma takiego prawa, a Ten, który je ma tego nie uczyni, bo powtarza: I Ja ciebie nie potępiam. Słuchaj dalej z uwagą: Idź, a od tej chwili już nie grzesz. Oto wszystko staje się nowe, to, co wedle słów św. Pawła uznałem za łajno ze względu na najwyższą wartość poznania Jezusa Chrystusa.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
V Niedzielę Wielkiego Postu
7. kwietnia 2019r.

GDZIE SĄ SPRAWIEDLIWI?

Jezus nie potępił

Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem. I nachyliwszy się pisał na ziemi. Podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? Ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz. Cudzołóstwo w tamtych czasach i tamtej kulturze zasługiwało na ukamienowanie. Twarde prawo, bardzo twarde i niejednakowe dla wszystkich. Gotowiśmy je ocenić jako niesprawiedliwe. I było niesprawiedliwie stosowane, najczęściej jako narzędzie zemsty, jako sposób uderzenia w kogoś niewygodnego. Tym razem przyłapana na grzechu kobieta stała się przedmiotem w rozgrywce przeciw Jezusowi.

Niemniej jednak grzech - więcej - przestępstwo cudzołóstwa było faktem. Jezus nie potępił cudzołożnej kobiety. Mało tego - zawstydził oskarżycieli. Bez wątpienia nie byli bez grzechu. Ale owa kobieta też nie była. Czyżby ani grzech, ani przestępstwo nic nie znaczyły w oczach Jezusa? Czyżby jego ewangelia miała zatrzeć granice zła i dobra? Czyżby jego miłosierdzie miało się stać zachętą do złych czynów?

Czytający przed wiekami tę relacje Jana ewangelisty, stawiali sobie te same pytania. Ktoś z nich przy przepisywaniu świętej księgi opuścił ten fragment. Dlatego w wielu kopiach go nie ma. Wydawał się zbyt śmiały, wręcz zachęcający do zła i grzechu. Podobnie, jak dwuznaczną wydała się niektórym inna scena opowiedziana przez ewangelistę Łukasza, jak to "kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne" weszła nieproszona do domu, w którym Jezus był na przyjęciu. Człowiek, który go zaprosił, myślał wtedy tak: "Gdyby On - Jezus - był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą" (Łk 7,36-50). Zachowanie Jezusa pełne szacunku i dobroci wobec kobiet o złej reputacji było już wtedy wyzwaniem dla pobożnych. Myślę, że tak jest i dziś.

Sami grzeszni potępiamy innych

Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem. I to jest nasz problem, to jest problem ludzi wszystkich czasów. Tak łatwo przychodzi nam rzucać kamieniami w innych. Byle nie w siebie. Czy nie dziwi cię fala protestów, oskarżeń i sądowych procesów przeciwko prawdziwym, a czasem fałszywie oskarżanym o seksualne nadużycia ludziom? Bo mnie dziwi. Bruksela przed kilku laty sądziła swojego Dutroux (pamiętacie, dwie śliczne, ośmioletnie dziewczynki, najpierw zamienione w żywe zabawki, potem zagłodzone na śmierć).

Byłem kiedyś w Brukseli. Skręciłem w ulicę, bynajmniej nie biedną, za witrynami "sklepów" zobaczyłem - wstyd mówić - golusieńkie panie, co niektóre na wolno obracających się fotelach, by lepiej było widać "towar" ze wszystkich stron. Z ogromnym niesmakiem zmykałem stamtąd. A to właśnie w Brukseli dokonywał swoich zbrodni niejaki Dutroux. Kto winien? Dutroux, czy też wszyscy, którzy tworzyli tam klimat burdelu? Owszem, Dutroux jest winien najwyższego wymiaru kary. Ale czy nie należałoby jakimś kamieniem cisnąć w tysiące innych, współwinnych ludzi. I to nie tylko w Brukseli. Może nawet w Nysie, czy w Głuchołazach.

Poruszyłem problem bolesny i traktowany wyjątkowo przewrotnie w Europie i północnej Ameryce. Ale i na codzień w wielu różnych sprawach naszego małego światka, tak łatwo rzucamy kamieniami w innych, ale nie w siebie. Obwiniamy innych, osądzamy, oskarżamy - sami nie lepsi. Doświadczenie nauczyło mnie podejrzliwości wobec ludzi, którzy z wielkim zapałem i hałasem piętnują błędy i grzechy otoczenia. Uchodzą za stróżów moralności i prawa, za ostoję wszelkich cnót, bywają podziwiani. Brakuje im jednak pokory. I to jest podejrzane.

Wypadałoby wtedy przysiąść obok nich i palcem na ziemi pisać rachunek sumienia. Tak, jak to zrobił Jezus owym przewrotnym stróżom moralności i prawa z dzisiejszej ewangelii. Wtedy wszyscy, jeden po drugim, zaczęli odchodzić, poczynając od starszych. Jezus mógł powiedzieć: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem - bo On sam był bez grzechu.

Potrzeba moralnej odnowy

Potrzebna, bardzo potrzebna jest moralna odnowa. Zawsze była potrzebna. Od wołania o nią Jezus zaczynał swoje nauczanie przed dwoma tysiącami lat: "Nawracajcie się!" - wołał. Dla Polski, dla naszego narodu moralna odnowa jest sprawą życia lub śmierci. Nie pomoże żadna zmiana rządzącej partii, nie pomogą plany tych czy innych ministrów, nie pomoże reforma policji czy szkolnych programów, jeśli nie wrócimy do poszanowania zasad moralnych. Ale tego nie można nakazać ustawą. Tego nie można zaprowadzić środkami administracyjnymi. Potrzebni są nie krzykacze - jak ci z dzisiejszej ewangelii.

Potrzebni są ludzie, którzy na słowa Jezusa "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem" w nikogo kamieniem nie rzucą, ale też nie odejdą tchórzliwie. Ludzie, którzy sami uczciwi - choć nie bez grzechu - nie będą się bali ani wstydzili żyć, postępować, pracować uczciwie. Którzy nie będą się bali ani wstydzili szanować przykazań Bożych i sprawiedliwych praw ludzkich.

Takich ludzi brakuje w Polsce. Takich ludzi nawet wśród chrześcijan jest niewielu. Nie, to nie uczciwych brakuje - tylko ich nie widać. Za to krzykaczy i fałszywych obrońców moralności słychać i widać aż za bardzo. Czas, byśmy z naszą uczciwością wyszli z zakamarków, z zacisza naszych domów, z półmroku świątyń. Czas uczciwość i wierność Bożym przykazaniom zacząć czynić normą życia społecznego, gospodarczego i politycznego. Czynić to trzeba jednak z pokorą - pamiętając o własnych grzechach i słabościach. I wiedząc, że siła dobra jest z Boga, nie z nas samych.

Dlatego nie wolno zgubić z oczu i z życia Jezusa i jego ewangelii. Nie wolno zapomnieć o modlitwie i sakramentach. I trzeba powtarzać za św. Pawłem: Nie mówię, że już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa..., nie mając mojej sprawiedliwości, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 847

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.