Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 18a(851a) rok XIX 12. maja 2019 roku.

Czwarta Niedziela Wielkanocna
"Niedziela Dobrego Pasterza" - rok C


I czytanie: Dz 13,14. 43-52;
Psalm: Ps 100,1-2.3,4b-5ab;
II czytanie; Ap 7,9. 14b-17;
Aklamacja: Ja jestem dobrym pasterzem i znam
owce moje, a moje Mnie znają (J 10,14);
Ewangelia; J 10,27-30

.

 
Ewangelia:

Rzekł do nich Jezus: Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.

góra

.

Owczarnia Jezusa nie jest bezimiennym stadem. U Boga każdy z nas ma twarz, jest wzywany po imieniu. Skoro nawet pasterz zna swoje owce, to o ile bardziej Dobry Pasterz nas, ludzi.

góra

.

"Nikt nie może wyrwać owiec z ręki mego Ojca" - mówi się w dzisiejszej Ewangelii. Bo ręka ta mocno nas uchwyciła. Ewangelia ta niewiele ma, wbrew pozorom, wspólnego z sielankową opowiastką o pasterzu i owieczkach. Ktoś usiłuje nas wyrwać z rąk Boga. Ale Bóg trzyma mocno. Nie trzyma nas wbrew naszej woli, nie zniewala. Gdy się jednak dobrowolnie mu powierzam, wolno mi ufać, że mogę na Nim polegać.

góra

.

Medytacja biblijna
POZWÓLMY PASTERZOWI BYĆ PASTERZEM

Rozciągnąć namiot

O co chodzi Dobremu Pasterzowi? O to, by rozciągnąć namiot nad nimi (Ap 7). Jak to uczynił? Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i rozbiło namiot między nami, I każdy może wejść do tego namiotu. I pozostaje on zawsze otwarty. Dalszym, jakże wymownym opisem są słowa Apokalipsy: Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał. Pan jest świadom trudów, które przechodzimy. Oto owoc Wcielenia! Zna od podszewki. Nic nie umyka Jego uwadze. Na tym właśnie polega troska Pasterza i Baranka jednocześnie! On nas pasie! Mamy być w namiocie Boga. Tam jest nasze miejsce. To jest obraz bliskości rodzinnej, intymnej. Pasterz chce być blisko swoich owiec.

To jest także kwestia zaufania, że On poprowadzi nas do źródeł wód życia. Nie do jakichś ziemskich i dobrych i orzeźwiających źródeł, ale do źródeł wód życia, wód, które dają życie, które są życiodajne. Jest tu mowa o sakramentach Kościoła, które zostawił nam na ziemi. Z nich tryska życie! Przecież nie zdajemy sobie nigdy do końca sprawy z tego, co i ile otrzymujemy przyjmując sakramenty. Nie zdajemy sobie sprawy, że woda, którą pijemy utrzymuje nas przy życiu.

Jeszcze jeden jakże piękny obraz. Otóż Pasterz i Baranek każdą łzę otrze Bóg z naszych oczu! By mógł to uczynić to... musi mieć nasze/moje pozwolenie. Bez tego ani rusz. Czyni to z całą łagodnością i delikatnością. By oka nie urazić. I wie jak płochliwi jesteśmy, wszak powieka sama się zamyka. Nie chodzi o płaczliwość. Mówimy o łzach, które płyną i płynąć będą, łzach bólu, rozterki, bezsilności i bezradności, łzach radości i szczęścia. Myślę, że On te łzy zbiera w specjalnych bukłakach. Nie chce uronić ani jednej!

Głos Pasterza

Wszystko to, by powiedzieć/pokazać jedno. Jak bardzo Pan Jezus chce być Pasterzem dla nas. Stwarzając każdego z nas zna wszystko. To było za mało. Chce być tak blisko, że przyjął ciało, ludzkie ciało. Oto jest bliskość Pasterza, który kocha swoje owce, który zna je po imieniu, zna koleje życia każdej. To co ważne to fakt, że mówi do owiec. Nie przestaje, choć nie jest to gadulstwo czy próba zagadania na śmierć. Jeszcze nie słyszałem stwierdzenia, że Bóg za dużo mówi, raczej, że nie mówi wcale lub też niewiele.

Jakże ważny jest głos! I rozpoznawanie tegoż głosu. Przecież wędrówka ziemska podobna jest do wyprowadzania owiec na pastwisko, co w warunkach Ziemi Świętej odbywało się w ciemnościach. Znajomość głosu sprawia, że owce nie boją się iść w ciemności. Słyszą i słuchają głosu Pasterza. I idą za Nim. Idziemy za głosem naszego Pana. Stąd ciągle uczyć się nam trzeba tegoż głosu - lektura codzienna słowa Bożego, sakramenty, modlitwa, na której uczymy się języka Bożego. Jak ważny jest głos wystarczy wspomnieć Marię Magdalenę u grobu, która pośród rozdarcia serca usłyszała ten głos, tę tonację, barwę, tembr i... rozpoznała!

Przemawia we wszystkim i przez wszystko. Jest Dobrym Pasterzem. Nie bije nas, gdy wybieramy swoje ścieżki, ale idzie za nami i tak chce nas przeprowadzić, byśmy dotarli do źródeł wody żywej i na pastwiska wieczne. Zna, każdą, nawet najbardziej ukrytą czy zawiłą ścieżynkę.

Powołanie a życie wieczne

Troska ta objawia się jeszcze mocniej w tym, że Pasterz daje nam życie wieczne. Tutaj rozumiemy, że jest i Pasterzem i Barankiem. Tak nas miłuje, że sam umiera, byśmy nie zginęli na wieki. Oddaje swoje życie, aby nikt nie wyrwał nas z Jego ręki. W tym spełniają się w całej pełni treści słowa, że Dobry Pasterz oddaje życie swoje za owce. Nie na niby, ale rzeczywiście i prawdziwie. Nadstawia pierś, a dokładnie Serce, by zostało przebite, aby nasze serca nie zostały zranione śmiercionośnym ciosem.

Każdego z nas zaprasza - powołuje - do tego, abyśmy i my byli pasterzami czyli tymi, którzy troszczą się o owce, pasterzami, gotowymi oddać życie za powierzone sobie owce, pasterzami, którzy znają troski owiec i ocierają ich łzy zanosząc je jak drogocenne perły przed miłosierne oblicze Ojca. Modlimy się o powołania do służby w Kościele, o powołania kapłańskie, zakonne, misyjne, o powołania do małżeństwa, do macierzyństwa i ojcostwa. Wszak każda droga podjęta w imię Pana i zgodnie z wolą Ojca jest powołaniem.

Wszystkie prowadzą do życia wiecznego, które jest odkrywaniem prawdy, że Syn i Ojciec są jednym, a my w tej jedności mamy udział. Jesteśmy jedno z Synem i Ojcem. I tu powracamy do początku refleksji, a mianowicie do nieba, gdzie są najlepsze pastwiska i źródła, gdzie jest nasze miejsce.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
IV Niedzielę Wielkanocną
Niedziela Dobrego Pasterza
12. maja 2019r.

KOMU WIERZYĆ?

Obietnica bezpieczeństwa

Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi. Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek... I każdą łzę otrze Bóg z ich oczu.

Obietnica odczytywana od dwudziestu wieków z Księgi Apokalipsy św. Jana. Obietnica pełnego bezpieczeństwa - syci, napojeni, osłonięci nie tylko przed palącym słońcem, ale i przed wrogami. Proroctwo zapisane zostało w czasach krwawych i strasznych prześladowań chrześcijan pod koniec pierwszego wieku ery chrześcijańskiej. Bardzo wtedy była im potrzebna obietnica budząca nadzieję, że przetrwają upiorne dni, że koszmar się skończy.

Na otarcie wszystkich łez czekało nie tylko tamto pokolenie. Były pokolenia potwornych wojen. Były pokolenia siejących śmierć i przerażenie epidemii. Były pokolenia druzgoczących kataklizmów. Były pokolenia prześladowań za wiarę, za narodowość, za polityczne przekonania. Każdy z nas przeżywa dni, a nieraz i lata, gdy czeka, by ktoś mu łzy otarł. To choroba - która bywa straszniejsza od wszystkiego. To znów klęska rodzinnego życia. A to tak częsta do niedawna katastrofa utraty pracy. Albo pętla niespłacalnego długu.

Tak byśmy chcieli wtedy usłyszeć obietnicę z Księgi Apokalipsy: I rozciągnie Bóg namiot nad nimi, i każdą łzę otrze z ich oczu. A łzy wciąż płyną. I ciągle nam bywa trudno i ciężko. I mają swe kłopoty dorośli, mają swoje tragedie dzieci, mają swoje katastrofy całe narody. A słowa proroczej obietnicy pozostają wyzwaniem dla naszej ludzkiej wytrzymałości - która okazuje się wciąż zbyt słaba. Dla naszej nadziei - która ciągle jest ułomna. I dla naszej wiary - która wciąż nam nie wystarcza.

Komu wierzyć?

Paweł i Barnaba dotarli do Antiochii, weszli w dzień sobotni do synagogi i usiedli. Po odczytaniu Prawa i Proroków Paweł wstał i przemówił...

Z tej Pawłowej przemowy wiele wyniknęło. I następne okazje głoszenia Ewangelii, i wiara wielu, i zamieszki wśród mieszkańców. Bo trudno było w to wszystko uwierzyć. "To wszystko" - a sednem wszystkiego w nauczaniu apostołów nieodmiennie było zmartwychwstanie Jezusa. Jego Osoba - niepojęta, a równocześnie tak bliska.

Wyobraź sobie, jakby to było teraz. Zjawiają się jacyś nieznani nikomu głosiciele nieprawdopodobnych wieści... Zresztą - ciągle się zjawiają - nie osobiście, ale korzystając ze współczesnych środków przekazu myśli. Wierzyć - nie wierzyć? Czasem chodzi o błahostki. Czasem o sprawy zasadnicze. Nieraz o sprawy wiary i stosunku do Boga, do wieczności. Wierzyć? Dlaczego uwierzyć? Dlaczego nie uwierzyć? O niektórych sprawach dyskutuje się powszechnie. O niektórych w ukryciu, bo wydają się na tyle dziwne, że lepiej się z tym nie ujawniać.

Komu wierzyć... Czy nie jest to pytanie także z dziedziny polityki? Jedną ze specjalności polityków jest obiecywanie lepszej przyszłości. Jak nie jutro, to w następnej kadencji. Nieraz wierzymy w najbardziej nieprawdopodobne utopie. Nie, nie czynię tu żadnych aktualnych wycieczek politycznych, stwierdzam jedynie pewną psychologiczną i historycznie - od starożytności - sprawdzającą się prawidłowość. Jest to prawidłowość obietnic krzyżujących się z oczekiwaniami.

Ta prawidłowość może budzić niepokój, bo łatwo można dać się uwieść różnym prorokom. Także fałszywym. I to w różnych dziedzinach. Na płaszczyźnie religijnej może to oznaczać wstąpienie do jakiejś sekty - a jest ich za naszych dni ciągle więcej. Niektóre bywają groźne w swych celach i metodach. Na płaszczyźnie politycznej może to oznaczać poparcie wyborców dla najbardziej nawet niebezpiecznego kandydata czy jeszcze niebezpieczniejszej partii. Dlatego wciąż trzeba pytać: komu wierzyć?

Radość wiary

Jak na to pytanie odpowiada chrześcijanin? Patrzy on i słucha swego Pasterza, Dobrego Pasterza. A Jezus mówi: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16,24). Nie ten jeden raz mówi o krzyżu, o trudzie, o prześladowaniach z powodu sprawiedliwości i wiary. W końcu sam idzie na spotkanie z krzyżem, z cierpieniem duchowym i fizycznym.

Nie zszedł z krzyża, gdy prześmiewcy Go do tego zachęcali. Nie wykreślił cierpienia z naszego świata. Wypełnił je jednak swoją obecnością. Dlatego chrześcijanin nie wierzy tym wszystkim, którzy obiecują raj na ziemi. A obiecują. Czasem są to twórcy nowych sekt. Wielu ludzi boleśnie przekonało się, jak niewiele warte są ich obietnice. Czasem są to politycy czy inni naprawiacze świata. I tego doświadczaliśmy. Obiecywano nam idealny świat. Jak nie jutro, to za czas jakiś. Wierzyliśmy komunistom. Teraz wiemy, jak wielka to była mistyfikacja i ile ta pomyłka wciąż nas wszystkich kosztuje.

Zatem: komu wierzyć? Przede wszystkim tym, którzy nie tracą poczucia rzeczywistości. Jak Jezus, Boży Syn, który stał się człowiekiem aż po krzyżową mękę. Jak Jego apostołowie, którzy wskazując niebo, pewnie stąpali po ziemi.

Komu wierzyć? Odpowiedź podsuwa Łukasz, autor Dziejów Apostolskich, gdy pisze, że uczniów napełniało wesele i Duch Święty. Zatem: radość, która jest jednym z najprostszych sprawdzianów wartości i autentyzmu posłannictwa tych, którzy przychodzą do nas z przeróżnymi pomysłami.

Komu wierzyć? Tym, którzy mają za sobą powagę wielowiekowej tradycji. Niesprawdzone nowinki - w jakiejkolwiek dziedzinie życia - mogą po raz kolejny okazać się pomyłką, błędem, a nawet zwykłym oszustwem.

Komu wierzyć? Chrześcijanin ma odpowiedź na to pytanie. Powiada, że wierzy Kościołowi i jego pasterzom. Dlaczego? To Kościół od dwudziestu wieków związał się z dolą i niedolą świata. Mimo błędów, jakie popełniał. To wiara jest źródłem najtrwalszej radości. Mimo krzyży, które wierzącego spotykają. Wreszcie - to dwa tysiące lat nieprzerwanej, a zarazem tak bogatej i równocześnie różnorodnej tradycji Kościoła jest jego atutem.

Czy w każdej dziedzinie życia Kościół jest ostatecznym autorytetem? Nie. Ale nauka Kościoła - zarówno sama wiara, jak i oparte na niej zasady wartościowania dobra i zła pozwalają człowiekowi odnaleźć się w każdej chwili i w każdej sytuacji.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 851a

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.