Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -



Przykazanie nowe* daję wam, abyście się wzajemnie miłowali ...

Nr 19(852) rok XIX 19. maja 2019 roku.

Piąta Niedziela Wielkanocna - rok C


I czytanie: Dz 14,21b-27;
Psalm: Ps 145(144),8-9. 10-11. 12-13;
II czytanie: Ap 21,1-5a;
Aklamacja: Daję wam przykazanie nowe, abyście się
wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 13,34);
Ewangelia: J 13,31-33a. 34-35

.

 
Ewangelia:

Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.

góra

.

nie jest czymś, co się zastaje. Miłość odkrywa się tylko miłując. Miłości nie sposób wyjaśnić, nie można do niej wprowadzić, nie można się jej wyuczyć. Miłości doświadcza ten, kto miłuje. Jezus zachęca uczniów i nas: Miłujcie się wzajemnie, ponieważ doświadczyliśmy, jak On jako Syn Boży miłuje. Jezus wypełnił miłość życiem.

góra

.

Medytacja biblijna
WZAJEMNOŚĆ MIŁOŚCI

Święty - inny

Bóg, który jest miłością ogarnia całość, bo taka jest właśnie miłość. Kocha w ogóle i w szczególe. Chce dotrzeć do każdego serca i wykorzystuje najmniejszą szczelinę, by przecisnąć się i napełnić sobą. Miłość nie pozostaje nigdy bezczynna, choć nie ma nic wspólnego z pracoholizmem. Bóg nie męczy się stworzeniem i stwarzaniem. Psalmista powtarza, że oczy Boga nie zamykają się nigdy. Czujność to jedna z cech miłości. Wyczuwalność najmniejszych drgnień serca to specjalność Pana. Wyczuwalność, która nie ma nic wspólnego z uczuleniem.

Chwała, o której mówił Pan Jezus w Wieczerniku po wyjściu Judasza związana jest z pojęciem kadosz. Oznacza ono, że Bóg jest święty, a także że jest inny, bo żaden naród nie ma takiego Boga jak my. Któryż to na każdorazowe złamania przymierza odpowiada nowym? Któryż to bowiem wydał swojego Syna Jednorodzonego? Któryż to stał się człowiekiem, by nas wybawić.

Czymże wyróżnia się Bóg, w którego wierzymy, któremu zawierzamy nasze sprawy, nasze życie? Na czym polega Jego inność w mojej codzienności? Czyż nie na tym, że jestem miłowany non stop? Że Jego miłość rozlewa się nieustannie na mnie i na świat? Że nie odwraca się od człowieka? Jesteśmy tego uczestnikami i świadkami. Uczestnikami chwały. Jesteśmy otoczeni chwałą, jak to podkreśla Pan Jezus.

Na czym więc polega uczestnictwo inności Boga?

Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Świat patrząc na chrześcijan ma widzieć, że jesteśmy inni. Tym mamy się wyróżniać, że miłujemy się wzajemnie. Tak, pierwszym "kręgiem" jest mój brat, moja siostra w wierze. Patrząc na to jak kocham żonę, męża, dzieci, sąsiadów, współpracowników - chrześcijan - świat ma zadawać sobie pytanie: Skąd on to ma? Gdzie bije źródło takiego nastawienia i postawy?

Tyle się mówi dziś o kochaniu innych, nieznanych, niewierzących. Ich też obejmuje to przykazanie. Jednak w pierwszym rzędzie pada abyście się wzajemnie miłowali, a to skierowane jest do uczniów i o uczniach jest mowa. Być chrześcijaninem to być człowiekiem miłości przede wszystkim wobec tych, którzy są mi najbliżsi. I to jest świętość - kadosz - do której każdy jest wezwany.

W Dziejach Apostolskich (rozdz. 14) czytamy: Kiedy przybyli i zebrali (miejscowy) Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. Mamy opowiadać o wielkich-małych dziełach Bożych, które dokonują się w nas i w naszych rodzinach. A to prowadzi do otwierania się oczu tych, co słuchają. Otwierają się podwoje wiary. Tak, przez proste opowiadanie o Bogu i Jego miłości. O pierwszych chrześcijanach pisano: ...zobaczcie jak oni się kochają.

Być i z tego działać

Kiedy dostrzegamy miłość Boga, Jego świętość i inność w naszej codzienności to w sposób jak najbardziej naturalny miłujemy siebie samych i bliźnich. W Bogu zakorzeniona miłość. Z Boga czerpiemy radość i moc miłości. A wzór mamy w Synu, który nas do końca umiłował. Ostatecznym kryterium miłość bliźniego jest miłość Chrystusa.

Tutaj trzeba powiedzieć o właściwej kolejności. Chrześcijanin to najpierw nowy sposób bycia człowiekiem, a dopiero w konsekwencji nowy sposób działania i odnoszenia się do bliźnich! W miłości, której uczy nas Pan Jezus i przynagla swoim przykładem, nie chodzi najpierw o troskę o danego człowieka czy o grupy ludzi ani o określony rodzaj dobrych uczynków. Troszczyć się o innych i podejmować dobre działania mogą przecież także ludzie niewierzący a także ci, którzy kierują się jedynie laickim humanizmem a nawet własną korzyścią. Kochać bliźnich miłością Chrystusa to zatem najpierw być a dopiero działać. Najpierw mamy być miłosierni, a potem pełnić dzieła miłosierdzia. Nowe przykazanie miłości oznacza, że człowiek wierzący przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie staje się nowym stworzeniem: kimś nawróconym i świętym. Oto niebo nowe i ziemia nowa, o której mówi Apokalipsa. Dopiero mocą tej przemiany, mocą tego nowego sposobu bycia, człowiek zaczyna działać w nowy sposób, czyli naśladować miłość Chrystusa.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
V Niedzielę Wielkanocną
19. maja 2019r.

NOWY CZŁOWIEK

Nowe niebo i nowa ziemia

I otrze Bóg z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Zasiadający na tronie: "Oto czynię wszystko nowe".

Proroctwo, zapowiedź czegoś, co Jan w widzeniu już oglądał: I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły.

Gdy czytamy słowa tego proroctwa, przychodzi na myśl pierwsza strona Biblii, hymn o Bogu-Stworzycielu. Powtarza się tam sześć razy refren: "I widział Bóg, że to było dobre" (Rdz 1). W szóstej strofie wzmocnione: "było bardzo dobre". Miewamy jednak wątpliwości, czy stworzony przez Boga świat jest rzeczywiście aż tak dobry, skoro cierpienia - zła fizycznego, ale także moralnego jest tyle.

Wtedy rodzi się w sercu pragnienie czegoś nowego, innego, lepszego, doskonałego. Czekamy, by Stwórca powiedział z całą mocą: "Oto czynię wszystko nowe". Jest to odwieczne pragnienie ludzi wszystkich czasów. A nie jest to tylko bierne oczekiwanie. Wysiłki wszystkich pokoleń zmierzają ku temu, by zbudować świat lepszy, bezpieczniejszy, piękniejszy. Życie uczynić łatwiejszym, choroby opanować, starość złagodzić, śmierć uczynić bezbolesną. Trzeba przyznać, że ludzie zbiorowym trudem dokonali wiele. Dzięki postępowi medycyny przestaliśmy się bać dżumy i cholery. Dzięki znajomości praw fizyki nie straszne są pioruny. Potrafimy przewidzieć burze i huragany. Przestrzeń nie dzieli - mamy samochody, samoloty, telefony i wszechświatową sieć komputerów. Sięgamy po coraz więcej w różnych dziedzinach życia. Właściwie wszystko wydaje się możliwe. Może prawie wszystko. Czyżbyśmy byli coraz bliżej zbudowania jeśli nie nowego nieba, to przynajmniej nowej ziemi? A może to człowiek, nie Bóg, będzie twórcą wszystkiego nowego?

Świat pełen bólu

Trzeba jednak krytycznie popatrzyć na nasze dokonania. Człowiek osiągnął wiele, to prawda. Równocześnie wiele stracił, to też smutna prawda. Każdy cywilizacyjny sukces przyniósł nowe zagrożenia. Dla przykładu: leki, które pomagają zwyciężyć chorobę, równocześnie zmniejszają naturalną odporność organizmów. Samochody pomagają wygodniej żyć i skuteczniej organizować życie. Jednak równocześnie zatruwają najbliższe środowisko niszcząc zarazem ochronną warstwę ozonową ziemi. Nowoczesne techniki stają się środkami uśmiercania. Wystarczy przypomnieć energię atomu, czy porażające możliwości współczesnej chemii. Telefony, które bez wątpienia są cudownym sposobem zbliżenia ludzi i ułatwienia życia, są równocześnie przysłowiową "smyczą" wiążącą człowieka.

A wszystko narzuca ludziom ogromne tempo życia i sprzyja coraz większemu zagęszczeniu ludzi na małych przestrzeniach. To zaś powoduje, że wzajemna agresja narasta do niespotykanych dotychczas rozmiarów. Trudno ocenić, czy cierpienia fizycznego jest mniej, czy więcej niż kiedyś. Równocześnie nasilają się kontrasty społeczne: zamożności, wykształcenia, dostępu do lecznictwa, do dóbr kultury. To znowu powoduje wewnętrzne, psychiczne cierpienia wielu ludzi. Cierpienia, których wolimy nie widzieć.

Nasila się też społeczna izolacja. W efekcie wielu ludzi dramatycznie przeżywa samotność wśród tłumu. W tym stworzonym przez człowieka "nowym niebie i nowej ziemi" wszystko wydaje się możliwe. Wszystko - każdy znany i każdy nowy rodzaj cierpienia także.

Nowe przykazanie

Czy zatem fałszywe i zwodnicze jest proroctwo o nowej ziemi i nowym niebie, gdzie bólu i łez, i płaczu nie będzie? Nie, Bóg nas nie zwodzi. Ale obiecując - nakazuje. Niebo nowe i ziemia nowa - a równocześnie przykazanie nowe! Przykazanie, które Jezus z całą mocą wypowiedział w czasie ostatniej wieczerzy. Odczytaliśmy je dziś jeszcze raz z kart Ewangelii: Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem. Nie może być mowy o niebie nowym i ziemi nowej, jeśli zasady naszego życia pozostaną stare: "oko za oko, ząb za ząb"; lub: "bliźniego będziesz miłował, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził".

Więcej mamy takich niechlubnych zasad, których z Ewangelią pogodzić nie można. Rozmywamy kontury moralnych wymagań, przestajemy zło nazywać po imieniu, w wielu obszarach życia zanika poczucie grzechu. Dla przykładu: zniszczony został szacunek dla własności. Najpierw owocowało to swobodą w traktowaniu własności zwanej "państwową", a teraz Polska została rozgrabiona prawie doszczętnie.

Inna dziedzina życia - to sfera szacunku dla miłości mężczyzny i kobiety oraz świętości rodziny. Coraz mniej zawieranych małżeństw, miłość zamienia się w seks bez zobowiązań, niechciane dzieci przeżywają tragedie, a społeczeństwo wymiera. Czy można na takich podstawach budować nowe niebo i nową ziemię?

Najgorsza zasada to ta, która własny interes stawia jako sprawę naczelną bez oglądania się na oceny moralne, bez wnikania, gdzie kończy się dobro, a zaczyna zło. Póki nie zaczniemy jako ludzkość, jako społeczeństwo, jako sąsiedzi, jako rodziny, jako osoby starać się postępować wedle przykazania nowego, póty nie zaznamy spokoju, a wszelkie cywilizacyjne udogodnienia będą się obracały przeciwko nam. Dopóki nie uznamy, że podstawową normą i zasadą wszystkich wzajemnych osobistych i społecznych odniesień jest Jezus i Jego Ewangelia, dopóty świat będzie nieludzki.

A ostateczny rozrachunek? Ten w wieczności? Odpowiedź wydaje się naturalna: jeśli ktoś nie stara się postępować w zgodzie z przykazaniem nowym teraz, w czasie ziemskiego życia, czy będzie potrafił przyjąć od Boga dar nieba nowego i ziemi nowej? Warto, nie oglądając się na nic, Ewangelię Jezusa uczynić i osobistym, i społecznym kodeksem życia. Warto - na dziś i na całą wieczność. Dla chrześcijanina jest to bezwzględna powinność.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 852

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.