Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 20(853) rok XIX 26. maja 2019 roku.

Szósta Niedziela Wielkanocna - rok C


I czytanie: Dz 15,1-2. 22-29;
Psalm: Ps 67,2-3. 5. 8;
II czytanie: Ap 21,10-14. 22-23;
Aklamacja: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,
a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy (J 14,23);
Ewangelia: J 14,23-29

.

 
Ewangelia:

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał. Ojca.

góra

.

Miłość...

jest często wyświechtanym słowem... i często takie nadużywanym. Bóg jednak wciąż znajduje wiele dróg, żebyśmy mogli poczuć coś z tego, czym jest miłość i do czego może nas uzdolnić. Mamy prawo wierzyć i ufać, że każda miłość, która ogarnia człowieka, pochodzi od Boga i że to sam Bóg jest ową miłością. Mówi o tym wyraźnie ewangelista Jan. W tym sensie miłość jest zawsze darem, a nie naszą możnością. Miłość ta dana jest też w Jego słowie... nauce, jak czytamy w Ewangelii. Zachowywać Jego słowo, czyli naukę, znaczy zmieniać samych siebie i świat miłością.

góra

.


góra

.

Medytacja biblijna
KU PEŁNI MIŁOŚCI


Po co się męczyć?
Po co się dręczyć?

Chrześcijaństwo nigdy nie nawoływało do męczenia się. Męczeństwo prawdziwe jest łaską i otrzymują ją ci, którzy są w stanie unieść takową. Wszak Bóg nigdy nie daje człowiekowi więcej niż ten mógłby unieść. Owo męczenie się w dużym stopniu związane jest z innością.

My nie jesteśmy własnością świata, a więc niby dlaczego mielibyśmy być tak jak inni ludzie? Naśmiewają się z przykazań, z czystości, z postów. Wymyślają sobie idolów, jeden po drugim i określają to jako demokratyczne, dobre, konieczne. My nie należymy do świata. Chyba, że ktoś się sprzeda, wtedy jest niewolnikiem.

Myślę, że prawdziwe życie wedle tego, co nam Pan Jezus zostawił jest formą męczeństwa. Warto przyglądać się Synowi i widzieć, że był normalnym kiedy przebywał z nami na ziemi. Jadł, pił, spotykał się z ludźmi. Pracował i to większość swego życia. Męczeństwo trwało 3 dni, a te wstrząsnęły posadami świata.

Przebywać z nami

Fundamentem i nicią wiodącą życia Jezusa była miłość do Ojca. Wiemy, że dzięki niej Pan zachował nauki Ojca, a Ten z kolei miłował Go całym sobą i był z Nim w każdej chwili. Też tak chcemy. Idzie o owo przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Gdy Bóg będzie u mnie to zacznę pojmować męczeństwo. Serce me będzie bolało ponieważ rozstanie, brak pełnej jedności doskwiera do głębi. Chcę być z Panem - oto zawołanie ucznia Chrystusa.

Pokarmem, światłem, pociechą, drogowskazem jest słowo Boże. Zawsze pod ręką, codziennie dostępne. Sycąc się nim będę spokojny. Nie, nie znajdziemy tam odpowiedzi na wszystkie pytania. A czy w liście do ukochanego/ukochanej to znajdujemy? Żadną miarą. Pisze serce i słucha serce. Bawimy się w grafologów i interpretatorów słowa Bożego, a jakże często zapominamy, że Miłość do nas przemawia.

Co więcej. Miłość pragnie przebywać z nami! Nie gościć, tylko przebywać. Zamieszkać. Być! Nie od święta, nie od niedzieli, nie tylko wtedy, gdy ciężko i źle. Chce z nami na dobre i na złe, we wszystkim, o każdej porze dnia i nocy. Zachłanność? Zaborczość? Nie, taka jest definicja miłości. Miłujący pragnie być z miłowanym. To przebywanie, tu na ziemi, nie jest i być nie może nieustannym świętowaniem. Tak więc jest z nami w codzienności i przy święcie, w pracy i odpoczynku, gdy sami jesteśmy i gdy budujemy wspólnotę.

Zapowiedź kierownictwa

Oto spełnienie słów Pańskich - nie zostawię was sierotami. Pan Jezus mówi o Pocieszycielu, Duchu Świętym, którego Ojciec posłał. Duchu, który nas wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Gdzie bowiem Ojciec tam i Syn, a także Duch Święty.

To przebywanie Boga w nas i pośród nas wypełnione jest pokojem. Nie pax romana, a Boży pokój. Nie jest on sielanką. To trwanie w Bogu, które nie poddaje się lękom. Serce nim napełnione podejmuje odważnie i pokornie każdą chwilę życia, bo wie, że mieszka w nim Bóg Trójjedyny. Wiara w Jego obecność daje mi siłę. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, wołał w Atenach Apostoł Narodów. I nie była to deklaracja słowna, czcza gadanina. Ten sam napisał czy jemy czy pijemy czy cokolwiek innego czynimy czyńmy to na chwałę Bożą.

Bez Ducha strach opanuje nas i nasze życie i będziemy jak niewolnicy. Odrzucając strach przychodzi przestrzeń miłości i miłowania zawsze i wszędzie, i we wszystkim. Wtedy też rozstanie nie jest źródłem smutku i płaczu, bo przecież wiemy dokąd idą nasi bliscy. Oto perspektywa radości wiecznej! Oto spełnienie obietnicy - gdy się stanie to wiemy, że On to powiedział.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
VI Niedzielę Wielkanocną
26. maja 2019r.

GDZIE SĄ CHRZEŚCIJANIE?

Dar pokoju

Pocieszyciel, Duch Święty, wszystkiego was nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.

Znamy te słowa. Jezusową obietnicę pokoju przywołujemy w każdej Mszy w modlitwie o pokój. Przyzwyczailiśmy się do tych słów i chyba nie dostrzegamy ich głębi. Warto więc wrócić myślą do wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat. Wokół Jezusa zebrało się spore grono uczniów i przyjaciół. Co im kazało związać się z Jezusem? Sądzę, że bardzo ważnym powodem był spokój, jaki Jezus wnosił swoją osobą, swoimi słowami, swoimi reakcjami, swoją modlitwą, swoją dobrocią, ale także wymaganiami, jakie stawiał.

Wiele na ten temat mówią drażliwe sytuacje wywoływane przez jego wrogów - choćby scena z cudzołożną niewiastą, czy też prowokacyjne pytanie o płacenie podatku. Wtedy zaś, gdy zagniewany wypędził ze świątynnego dziedzińca przekupniów, lub gdy gromił faryzeuszy i uczonych w Piśmie, przywracał spokój zburzony przez innych. Chciałoby się powiedzieć, że uciszał wtedy burzę wywołaną przez ludzi, w których pokoju nie było.

Darem pokoju Jezus ubogacał swoich przyjaciół - apostołów, darem pokoju ujmował tłumy, darem pokoju zaskakiwał tych, którzy z nieszczerymi zamiarami do Niego przychodzili. Arcykapłanowi i członkom sanhedrynu, Piłatowi i Herodowi także zaofiarował pokój. Obdarowywał pokojem wszystkich, nie wszyscy jednak ten dar potrafili dostrzec, zrozumieć, docenić, przyjąć. Dar Jezusowego pokoju już wtedy był wyzwaniem. I pozostał wyzwaniem do dziś.

Ciągły niepokój na świecie...

A jest to wyzwanie wielopłaszczyznowe. Bo jest skierowane do każdego z nas z osobna, do poszczególnych osób, do mnie i do ciebie. Jest także skierowane do ludzkich społeczności - najpierw do rodzin. Potem do ludzkich skupisk, jakimi są domy, sąsiedztwa, wsie i miasta. Jezusowy dar pokoju jest wreszcie wyzwaniem dla całych narodów, a także dla społeczności międzynarodowej. Naszym dramatem jest to, że nie potrafimy tego daru przyjąć, a może nawet zrozumieć. Dlatego - jak śpiewamy w piosence: "Ciągły niepokój na świecie, wojny i wojny bez końca, jakże niepewna jest ziemia, jękiem i gniewem drgająca".

Ciągły niepokój... Była wojna w Iraku. Była wojna w Afganistanie. Trwa wojna w Syrii. Od początku nie były to misje pokojowe, wszyscy o tym wiedzieli. Dawno przekonaliśmy się o tym, a politycy zawsze perfidnie kłamali, że jest inaczej. Wojny rozpoczynali zawsze wielcy tego świata. I zawsze cierpieli zwykli ludzie. Z większą czy mniejszą pompą przywozi się od czasu do czasu trumny do kraju. I cóż da ten wojskowy ceremoniał, gdy człowieka nie ma. Zostaje niepokój. Ciągły niepokój.

Ciągły niepokój... Najpierw był jeden nożownik, który miał transmisję na żywo. Liczyliście, ilu już następnych się objawiło? I to młodzi, bardzo młodzi ludzie. Że nie drgnie im ręka? Że sił starcza na kilka morderczych ciosów nożem? Że przegrywają swoje życie zanim je zaczęli? Jakby ktoś szatana z łańcucha spuścił.

Ciągły niepokój... Mężowie bijący swoje żony i ojcowie maltretujący dzieci. Kierowcy niecierpliwie przepychający się pomiędzy innymi samochodami. Młodzież, ba! Nawet dzieci wracające po nocy do domu i wrzeszczące na całą okolicę. A gdy do nich mówić, zachowują się jak głusi.

Ciągły niepokój... Pośpiech, przekleństwa, gburowatość, nieokrzesanie, chamstwo, arogancja. Kto z nas nie ulega wpływom takiej nieobyczajności? W efekcie tak trudno żyć w świecie, który sami współtworzymy.

To tylko wyrywkowy portret dzisiejszego świata. Najstraszniejsze, że to prawdziwy portret.

Gdzie są chrześcijanie?

Co na to chrześcijanin? Posłuchajmy jeszcze raz w słów Jezusa: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. "Nie tak jak daje świat". Co te słowa znaczą? Otóż to, że Jezusowi nie chodzi o pokój tylko zewnętrzny, o uciszenie otwartych sporów, walk i wojen. A już na pewno nie chodzi o jakiś bezruch i apatię.

Pokój przyniesiony przez Jezusa to wewnętrzny pokój wiary oraz pokój czystego sumienia. Tego świat nie jest w stanie dać. Chrześcijanin przychodzi więc szukać pokoju w osobistym, intymnym spotkaniu z Bogiem. Dokonuje się to na różne sposoby. Ale zawsze w ciszy i skupieniu. Raz będzie to modlitwa. Innym razem sakramentalna spowiedź. I udział we Mszy. Jeszcze kiedy indziej będzie to czas spędzony na lekturze ewangelii. Ale także czas rozmowy z bliskim człowiekiem. Jakże ważny jest każdy czyn a nawet gest dobroci i miłości wobec bliźniego. Także czas lektury dobrej książki. Rzadko, ale trafi się dobry film kojący niespokojne myśli. Bóg na różne sposoby dociera do naszych serc, a my zbliżamy się do Niego.

Zawsze jednak wiara, modlitwa, pokorne przyznanie się do grzechów są początkiem i podstawą pokoju ludzkiego serca. I dopiero ktoś tak uspokojony, nie tylko obdarowany przez Boga, ale umiejący ten dar przyjąć, może siać pokój wokół siebie. Tacy byli, i są, święci.

A my na co dzień? Nie mamy bezpośredniego wpływu na wielką politykę. Ale każdy z nas w swoim otoczeniu może i powinien być ogniskiem pokoju. Tego Bożego, ewangelicznego. Im więcej nas będzie, im odważniejsi będziemy, im bardziej będziemy trzymać razem - my chrześcijanie, świadomi wielkości Bożego daru, tym głębszym pokojem będziemy mogli się cieszyć. I tym większy wpływ będziemy mieli na społeczne życie.

Jeśli zaś dzieją się takie rzeczy, jakich świadkami jesteśmy na przestrzeni ostatnich lat, to znaczy, że chrześcijanie są coraz mniej obecni w życiu Polski i coraz mniej aktywni. Wiele mamy do odrobienia, bardzo wiele.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 853

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.