Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 27(860) rok XIX 25. sierpnia 2019 roku.

Dwudziesta Pierwsza Niedziela Zwykła - rok C


I czytanie: Iz 66,18-21;
Psalm: Ps 117,1-2;
II czytanie: Hbr 12,5-7. 11-13;
Aklamacja: Ja jestem drogą, prawdą i życiem,
nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie (J 14,6);
Ewangelia: Łk 13,22-30

.

 
Ewangelia:

Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.

góra

.

góra

.

góra

.

Medytacja biblijna
DRZWI - WEJŚCIE DO DOMU

Czemu ciasne?

Czemuż to przez ciasne drzwi? Aby wejść po ludzku do domu, wchodzi się przez drzwi. Nie są to wierzeje, a drzwi, mniej czy bardziej wąskie. Kto nie wchodzi przez drzwi jest złodziejem. Na dodatek drzwi królestwa niebieskiego są otwarte. Nie trzeba zdobywać jakichś kluczy (wytrychów). Wszyscy już zostali zbawieni. Dokonało się to w Jezusie Chrystusie, który za nas umarł i dla nas zmartwychwstał. W Synu wypełniło się największe pragnienie Ojca: aby wszyscy ludzie byli zbawieni.

Tak więc pytanie zadane przez jednego ze słuchaczy Pana dla nas jest już bezzasadne. Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? Chrześcijanie zadają inne pytanie: co mamy czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Skoro już jesteśmy zbawieni to teraz trzeba nam szukać dróg odkrywania tegoż daru łaski. Trzeba otwierać się na zbawienie! Oczywiście owo osiągnięcie nie jest zasługiwaniem. Nie można też zbawienia kupić.

Tak więc, jakże uzasadnionym jest zaproszenie Pana Jezusa: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi. Nie lękajcie się trudów. Idąc na szczyt górski są odcinki trasy wąskie i trudne. Czymże są one w porównaniu z pięknymi widokami, które oglądamy po osiągnięciu celu? Nie bójcie się owego przeciskania, które niesie w sobie także możliwość poobdzierania się i zranienia.

Drzwi zamknięte

Pada inne zdanie, nad którym warto się zastanowić: powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Przez wąskie drzwi nie przejdzie ten, kto jest "za duży", bo się nie przeciśnie. Tutaj wychodzi jeden z grzechów głównych, a mianowicie pycha tego żywota. To ona nadyma nas i nie pozwala przecisnąć się do domu. Wyolbrzymia, a więc nie pozwala widzieć właściwie.

Druga opcja to fakt, że drzwi zostaną zamknięte. Takie drzwi nie zezwalają na wejście, a więc stoimy przed domem. Przyjdzie taki czas, że Pan wstanie i zamknie. Nie ze złości czy złośliwości. Po prostu nadejdzie taki moment. Jeśli pociąg ma godzinę odjazdu to gdy ona przychodzi odjeżdża. Nie trzyma się pociągów na peronach w nieskończoność. Nie robi się tego przeciw komuś. Spóźniony pasażer może się denerwować, krzyczeć na peronie, wyzywać na dyżurnego ruchu - owo kołatanie do drzwi. Nic to nie pomoże. Pociąg już odjechał.

Argumenty wołających na nic się zdadzą. Wydaje się im, że są znani (to jeden z przejawów pychy), że Pan Jezus powinien ich znać. Tymczasem pada: Nie wiem, skąd jesteście. No właśnie, czy wiem skąd jestem? Od kogo pochodzę? Dokąd zmierzam? Szeroka brama mami i oszukuje. Prowadzi do przepaści obiecuje niestworzone rzeczy. Kto tam idzie nie jest znany Bogu.

Być wyznawcą - żyć wyznawcą

Nie wystarczy świadomość, że jadaliśmy i piliśmy z Panem, że na ulicach naszych nauczał. Kto nie idzie Jego drogą nie jest Mu znany. Ci, którzy dopuszczają się niesprawiedliwości odstępują od Pana Jezusa. To jest samosąd wypływający z własnych wyborów.

Jak żyjesz? Jaką drogą idziesz? Na co lub na kogo liczysz w swej ziemskiej wędrówce? Jesteśmy wyznawcami Chrystusa. A co to oznacza w konkrecie mojego życia? Czy wystarczy sama świadomość? Co we mnie wzbudza jakże znane zdanie: Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów?

Jesteśmy zaproszeni - wszyscy - by wejść do królestwa Bożego i zasiąść za stołem. Nie ma tam miejsc dla VIP-ów, specjalnych przepustek. W ten sposób może się wydarzyć, że ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. Obyśmy tam się znaleźli.

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Rozważania do Ewangelii na
XXI Niedzielę Zwykłą
25. sierpnia 2019r.

WSZYSTKICH PRZYPROWADZIĆ DO BOGA

Przyjdą ze wschodu i zachodu...

Z wszelkich narodów - Tarszisz, Put, Meszek i Rosz, Tubal i Jawan, do wysp dalekich, które nie słyszały mojej sławy - przyprowadzą jako dar dla Pana wszystkich waszych braci - na moją świętą górę w Jeruzalem - mówi Pan. Te słowa czytamy w ostatnim rozdziale księgi Izajasza. Spisany on został sześć wieków przed narodzeniem Jezusa. Zawarta w nich myśl była na tamte czasy zaskakująca, dla niektórych pewnie szokująca.

Izraelici byli zamknięci w swoim kręgu, przede wszystkim w kręgu wiary - tak innej niż wiara ludów ościennych. I oto słyszą słowa, że na świętą ich górę, gdzie wznosi się świątynia Boga Jahwe, gdzie mieszka Jego Obecność, przyjdą ludzie z różnych krain, ludów i narodów, ze wschodu i zachodu, z północy i południa. Minęły wieki, wiara w jedynego Boga Jahwe nabrała nowych treści. Jezus, którego ukrzyżowano - zmartwychwstał. Z jego ust padły słowa będące przypieczętowaniem trzyletniego nauczania. Dał uczniom polecenie: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28,19).

Ten nakaz nie pojawił się niespodziewanie. Czytaliśmy dziś w kościołach całego świata słowa wypowiedziane przez Jezusa jakiś rok wcześniej, przypomnę: Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Bóg jest Bogiem całej ziemi. Jest Ojcem wszystkich ludzi - niezależnie od narodowości, języka, koloru skóry. Nawet niezależnie od wyznawanej wiary. Więcej powiem - nawet dla deklarujących się jako niewierzący Bóg jest Ojcem.

Bo nie ma innego świata, innego Stwórcy, innego Odkupiciela. Wiem, że na takie słowa mogą obruszyć się niewierzący. Ale jest to reakcja dziecka albo nieświadomego swego pochodzenia, albo obrażonego na rodziców. Co więcej - Jezus daje do zrozumienia, że czasem bliżsi Bogu są ci ze wschodu i zachodu, z północy i południa, niż ci głośno deklarujący swoją wiarę.

Zadowoleni z siebie

Nie tylko niewierzący, czy wyznawcy innych religii mogą mieć trudności z akceptacją tak szerokiej wizji zaproszenia przez Boga. To my, chrześcijanie, mamy tutaj problem. To my czujemy się spadkobiercami Ewangelii, wiary w zwycięstwo Jezusa, to my czujemy się depozytariuszami całego dzieła zbawienia. Mało tego - to my jesteśmy zadowoleni z siebie i swojej wiary. I z tradycji oraz historii dwudziestu wieków. Wydaje się nam, że Kościół jako światowa społeczność i organizacja jest wszystkim, co zamierzył Bóg.

Owszem, Bóg zamierzył Kościół. Owszem, Jezus Kościół założył i ustanowił. Ale w czytanym dziś fragmencie Ewangelii daje do zrozumienia, że granice Kościoła muszą być szeroko otwarte dla wszystkich. Właściwie takich granic nie powinno być. Czy nie o to chodzi, gdy mówimy "Kościół powszechny"? A jakiekolwiek zarozumialstwo z powodu wiary jest nieporozumieniem.

Mocne są słowa wypowiedziane przez Jezusa, wypowiedziane także do nas: Będziecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! "Nie wiem, skąd jesteście"... Nawet, jeśli macie metrykę chrztu, nawet jeśli jest na niej adnotacja o święceniach kapłańskich czy zakonnych ślubach. Oczywiście, to wszystko jest wielkie, święte i potrzebne. Jeśli jednak w odniesieniu do Boga nie będzie pokory i wierności, jeśli w stosunku do ludzi braknie poszanowania człowieka i prawa, i elementarnej ludzkiej uczciwości... Jeśli tego braknie, to warci będziemy Jezusowych słów "Nie wiem, skąd jesteście!"

Chciałoby się wskazać na pewne nasze polskie w tym względzie ułomności. Dumni z licznego udziału wiernych w niedzielnej Mszy, dumni z ogromnego strumienia pielgrzymów i z samej Jasnej Góry, dumni z wydziałów teologicznych na uniwersytetach... Z wielu rzeczy słusznie możemy być dumni. Ale czy nie jesteśmy zbyt blisko chwili, gdy chcielibyśmy zawołać do Boga: "Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś". Twarde są słowa dzisiejszej Ewangelii.

Tożsamość i posłannictwo chrześcijan

Jak na te wyzwania - zarówno Boże wyzwania, jak i oczekiwania ze strony ludzi stojących poza Kościołem - ma odpowiedzieć chrześcijanin? Taki zwykły człowiek, parafianin, uczestnik niedzielnej Mszy świętej, współuczestnik parafialnego życia? Pierwsza i podstawowa sprawa to świadomość kim się jest, innymi słowy, co znaczy być chrześcijaninem.

Zatem - kim jesteśmy? Uczniami Jezusa - brzmi najkrótsza odpowiedź. Powinno w nas być widać Jego postawę - dobroci, życzliwości wobec wszystkich, ale równocześnie zapatrzenia się w ostateczną przyszłość, w niebo, gdzie czeka nas Ojciec. Z tego oczekiwania wyrastać powinno poszanowanie Bożych reguł ludzkiego życia - Dekalogu oraz Ewangelii. Wymagań stawianych najpierw sobie, dopiero potem innym ludziom.

Po drugie. Chrześcijaninem nie jest się w pojedynkę czy na osobności. Jesteśmy wspólnotą, rodziną Jezusa. Właśnie tak mówił on o tych, którzy pełnią wolę Ojca - jako o braciach i siostrach, jako o matce i ojcu (Mt 12,40n). Wielkie to słowa i zobowiązujące. Znając życie, śmiem twierdzić, że z tym nie jest najlepiej. Wierzącymi chrześcijanami czujemy się w kościele, na pielgrzymce, a po wyjściu z kościoła wyłączamy to poczucie. Potrafimy być dla siebie obojętni, potrafimy krzywdzić jeden drugiego, potrafimy wspólne sprawy niweczyć w imię własnych interesów. Tymczasem jedność chrześcijan jest w oczach świata sprawdzianem posłannictwa Jezusa (J 17,21).

Po trzecie. Jezus kończąc czas swego widzialnego, fizycznego pobytu na ziemi nakazał uczniom, a więc i nam, byśmy byli jego świadkami. To znaczy, aby w każdym z nas widać było wielkość jego Ewangelii. Dopiero wtedy mówienie o Bogu, o Jezusie, o zbawieniu stanie się wiarygodne. A my, wyznawcy Jezusa, razem z prorokami, apostołami, męczennikami i świętymi będziemy mogli cieszyć się niebem.

ks. Tomasz Horak

Źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/liturg.html

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

C.D. Nr 860

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.