Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 30(863) rok XIX 15. września 2019 roku.

Dwudziesta Czwarta Niedziela Zwykła - rok C


I czytanie: Wj 32,7-11. 13-14;
Psalm: Ps 51,3-4. 12-13. 17 i 19;
II czytanie: 1Tm 1,12-17;
Aklamacja: W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą,
nam zaś przekazał słowo jednania (2Kor 5,19);
Ewangelia: Łk 15,1-32

.

 
Ewangelia:

Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?

góra

.

chce nam wyraźnie powiedzieć Jezus swą przypowieścią o synu marnotrawnym. Nawet jeśli my sami nie mamy odwagi przyjść do Boga, bo liczymy się z uzasadnionymi wymówkami - Bóg wychodzi na nasze spotkanie, raduje się, widząc nas, i bierze w ramiona. Nawet gdy sami uważamy, że zagrodziliśmy sobie drogę do Boga swoim złym postępowaniem - Bóg nadal pozostawia dla nas otwarte drzwi. Taki jest Bóg. Tak cudownie inny od naszych wyobrażeń, że niektórzy - jak starszy syn z przypowieści - odwracają się od Niego, nie mogąc Go pojąć.

góra

.

Królestwo Boże jako happy end

Dzisiejszymi przypowieściami Jezus chce nas przekonać: Tak to właśnie jest z królestwem Bożym. Przychodzi jak spontaniczna i radosna uroczystość po odnalezieniu tego, co zostało zgubione. Takie małe święto radości, w którym wolno nam uczestniczyć. I to właśnie jako odnalezieni czy na nowo pojednani z zagubionymi, czy po prostu jako sąsiedzi i sąsiadki Boga, czy jako współpracownicy Boga. To jest dobra i radosna nowina o zgubionej drachmie. Powinniśmy i wolno nam wierzyć w happy end. Co więcej, sam mogę się jakoś przyczynić do tego happy endu. Mogę za nim tęsknić. Mogę go intensywnie wyczekiwać.

góra

.

Gdyby ktoś z was miał sto owiec i zaginęłoby z nich dziewięćdziesiąt dziewięć, to czyż nie pozostawiłby tej jednej na pustyni i nie poszedłby, i nie szukałby tych, które zginęły, aż je znajdzie?

góra

.

Medytacja biblijna
WYBUCH MIŁOSIERDZIA

Trzy błyski

W 15 rozdziale ewangelii Łukasza następuje "wybuch" miłosierdzia Bożego! Żadne inne wybuchy nie mogą być porównywalne do tego. Tak naprawdę to ten wybuch daje życie! Jest początkiem wszystkiego! Bez tegoż śmierć by zwyciężyła i zapanowała na wieki. Jest to odpowiedź Boga na grzechy człowieka: zawłaszczenie i złe wykorzystanie dóbr otrzymanych (i tych materialnych i tych duchowych), niewolnicze podejście do Ojca. Stąd ogromna radość naznacza każde nawrócenie! Ogromna radość w Sercu Bożym. Ogromna radość u wszystkich aniołów i świętych. I w jakiś sposób, nawrócony grzesznik tej radości też doświadcza.

Syn marnotrawny nie lęka się tego wybuchu. Gdyby się nad nim zastanawiał to nigdy by nie wyruszył w drogę powrotu i prawdopodobnie umarłby z głodu (a dokładnie z grzechu). Przełamał pychę i dumę, które go trzymały jak na postronku, choć o wiele więcej powie obraz sznura szubienicznego. Jest jednym z celników i grzeszników, którzy zbliżyli się do Jezusa, aby Go słuchać.

Starszy syn (brat) choć tak blisko epicentrum nie poddaje się temu wybuchowi. Sam sobie ułożył jak ma wszystko wyglądać. Jakże podobny do faryzeuszów i uczonych w Piśmie szemrających przeciw Jezusowi. Autentycznej postawy miłosierdzia możemy się nauczyć tylko i wyłącznie przez kontemplację Ojca - a tego uczy nas Jego Syn, nasz Pan, Jezus Chrystus. Te trzy przypowieści ogłaszają jak miłosierny jest Bóg, nasz Ojciec, nawet jeśli bardzo oddalimy się od Niego.

Dziwność nieproporcjonalności

Cóż dziwnego jest w tych przypowieściach? Po pierwsze i najważniejsze to nieproporcjonalność gospodarza szukającego zagubionej owcy, kobiety poszukującej drachmy, ojca w relacji do synów. Po ludzku - wg miar ludzkiej logiki - żadna z tych osób nie powinna podejmować tyle zachodu, by odnaleźć to, co zaginęło. Nieproporcjonalność podjętych środków i trudów jest wprost porażająca. Wydawać by się mogło, że było to niepotrzebne. I tak owcę takową z reguły się zabija na oczach stada. Drachmę można było dokupić. A syna trzeba było ukarać, a nie przyjmować jak honorowego gościa.

Po drugie. Czy owca spodziewała się, że będzie szukana? Drachma leżała gdzieś w kącie i tyle. Syn przygotował mowę samo-oskarżycielską. Raczej nikt z zagubionych nie myśli o tym, że tak będzie szukany. Bóg nie odpuszcza w poszukiwaniach! Niech ciągle przed naszymi oczami (obojętnie w jakim stanie jesteśmy] obraz z Apokalipsy (Ap 3,20): Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. I znany namalowany przez nieznanego artystę obraz drzwi z klamką z jednej strony, tej mojej strony.

Po trzecie. Ta niepojęta i bezmierna radość, która - znów wedle ludzkiej logiki - jest niewspółmierna. Przecież takie świętowanie kosztuje więcej niż wartość owcy czy drachmy, niż szkody, które syn marnotrawny dokonał. Tylko miłość jest w stanie uspokoić rozgrzane umysły ludzkiej logiki, Czy ktoś zapomina o tych dziewięćdziesięciu dziewięciu owcach? Czy pozostałe dziewięć drachm jest rozsypanych? Czy ojciec zapomina o drugim synu?

Dynamika poszukiwań i nagroda

Ważny jest jeszcze jeden element, a mianowicie dynamika poszukiwań. Nikt z bohaterów nie spisuje na straty tego, co zaginęło. Widać tęsknotę za utraconą "rzeczą" czy "osobą". Jeśli gubimy coś ważnego to ze wszystkich sił tego poszukujemy! Tyle z tym, że trzeba sobie uświadomić, że to jest ważne. Wszak brak jednej owcy czy drachmy czy zagubienie dziecka oznacza brak całości. Dziurę w całym!

Jesteśmy z Miłości i mamy w nas pragnienie pełni. Taka jest miłość! Nie spocznie na laurach. Szuka całości - miłujemy całymi sobą, ze wszystkich sił, wszystkimi zdolnościami, to kim jesteśmy i co posiadamy. Taka jest właśnie miłość. Nie spocznie dopóki nie znajdzie. Pasterz biegający w nocy po skałach. Kobieta robiąca generalne porządki. Ojciec wypatrujący aż do bólu powrotu syna.

Warto podjąć wysiłek. Kosztuje. A jakimiż kosztownościami z tych kosztów obdarowywani jesteśmy?! Znów powraca nieproporcjonalność. Owca powraca do domu i cały dom się raduje. Drachma ląduje na szyi i ukazuje splendor kobiety. Syn, który sam wyrzekł się synostwa (dziedzictwa) otrzymuje szatę, sandały i pierścień. Wsłuchajmy się uważnie w ostatnie słowa ojca miłosiernego. Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się. Czyż nie jest to potężny wybuch miłosierdzia?

o. Robert Więcek SJ

góra

.

Myśli
ŚWIĘTYCH TYGODNIA

18. września
Św. Stanisława Kostki

Wyjątek ze sprawozdania rocznego
o stanie Kolegium w Wiedniu:

W dzień i w nocy rozmyślał o Panu
Jezusie i Towarzystwie Jezusowym

Pewien młody Polak, szlachetnego rodu, lecz bardziej jeszcze szlachetny cnotą, przebywał u nas w Wiedniu przez dwa lata i nalegał o przyjęcie go do zakonu. Spotykał się jednak zawsze z odmową; nie wypadało przyjmować go bez zgody rodziców, był bowiem naszym konwiktorem i uczniem naszego gimnazjum, poza tym zaistniały jeszcze inne powody odmowy. Nie mając więc nadziei na urzeczywistnienie tutaj swoich zamiarów, wyruszył przed paroma dniami w niewiadomym kierunku pragnąc zapewne uczynić to gdzie indziej.

Zostawił on wielki przykład stałości i pobożności; wszystkim drogi, nikomu nie przykry, młody wiekiem, ale dojrzały roztropnością, niewielki wzrostem, lecz wielki duchem. Słuchał codziennie mszy świętej, częściej od innych spowiadał się i przyjmował komunię świętą, i długo się modlił. Studiował retorykę i nie tylko dorównywał innym w nauce, ale i prześcigał tych, którzy do niedawna jego przewyższali.

Dzień i noc rozmyślał o Panu Jezusie i o Towarzystwie Jezusowym. Ze łzami prosił przełożonych o przyjęcie, pisał też listy do legata papieskiego, by nakłonił naszych do tego. Lecz wszystko na próżno. Dlatego postanowił wbrew woli rodziców, braci, znajomych i powinowatych, gdzie indziej i na innej drodze szukać dostępu do Towarzystwa Jezusowego. A gdyby i to mu się nie powiodło, postanowił całe życie pielgrzymować, wzgardzony i ubogi dla miłości Chrystusa.

Nasi zaś, skoro poznali jego myśli, zaczęli mu to odradzać i zachęcali, by wyruszył w drogę wraz ze swoim bratem, który wkrótce miał powracać do ojczyzny. Zapewniali go również, że rodzice przychylą się do jego zamiarów, gdy zobaczą jego stałość. On jednak twierdził przeciwnie, że lepiej od innych zna swoich rodziców i że daremnym byłoby wyczekiwać tego od nich, a uważa, że powinien spełnić to, co obiecał Chrystusowi.

Tak więc, gdy ani wychowawca, ani spowiednicy nie mogli go odwieść od powziętego postanowienia, pewnego poranka, po przyjęciu komunii świętej, opuścił Wiedeń bez wiedzy swojego opiekuna i swojego brata. Wyrzekł się dość znacznej ojcowizny, pozostawił odzież, której używał w domu i w szkole, a przywdziawszy płócienne i pospolite odzienie, z kijem w ręku udał się w drogę jak zwyczajny ubogi prostak. Tylko Bóg wie, co będzie z nim dalej, ufamy jednakże, że to wszystko się stało nie bez natchnienia Bożego. Był zawsze taki stały w swoim postanowieniu, iż wydaje się nam, że w tym wypadku działał pod wpływem łaski, a nie z jakiegoś chłopięcego kaprysu.

góra

. 08a

21. września
Św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

Homilia świętego Bedy Czcigodnego, kapłana:

Jezus ujrzał Lewiego i wybrał go
w swoim miłosierdziu

"Jezus ujrzał człowieka siedzącego przy cle, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: {{Pójdź za Mną}}". Ujrzał go Jezus nie tyle oczyma ciała, ile pełnym zamiłowania wejrzeniem ducha. Ujrzał celnika, a ponieważ w tym wejrzeniu było miłosierdzie i wybranie, dlatego rzekł mu: "Pójdź za Mną". Pójdź za Mną, to znaczy: naśladuj Mnie. Pójdź za Mną nie oznaczało "idź za Mną", lecz naśladuj Mnie życiem. Albowiem "kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował".

"On wstał i poszedł za Nim". Nie należy się temu dziwić, że na pierwsze słowa Pana celnik opuścił swoje przyziemne zyski, pozostawił to, co uzbierał, i przystał do Tego, który w jego oczach niczego nie posiadał. Albowiem Pan, który go wzywał słowami, przyciągnął go również wewnętrznym pouczeniem ducha: oświecił go światłem swej łaski i dzięki temu celnik zrozumiał, że Ten, który na ziemi kazał porzucać dobra świata, był mocen obdarzać niezniszczalnymi skarbami w niebie.

"Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami". Nawrócenie się jednego celnika było dla wielu innych celników i grzeszników przykładem skruchy i przebaczenia. Piękna to i prawdziwa zapowiedź tego, co miało nastąpić: przyszły apostoł i nauczyciel narodów już u samego początku swojego nowego życia pociąga za sobą ku zbawieniu licznych grzeszników; świeżo pozyskany dla wiary od razu ją głosi, jak to będzie czynić i później, wtedy gdy już będzie pełen zasług i cnót Ale jeżeli pragniemy doszukać się głębszego znaczenia tych wydarzeń, to powiemy, że Mateusz nie tylko w swoim domu przygotował przyjęcie dla Pana, ale daleko wdzięczniej zgotował Mu je w swoim sercu przez wiarę i miłość. Sam Pan stwierdza to w tych słowach: "Oto stoję u drzwi i pukam: jeśli kto posłyszy mój głos i otworzy drzwi, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną".

A usłyszawszy Jego głos, wtedy otwieramy mu drzwi i wpuszczamy do naszego wnętrza, gdy chętnym sercem dajemy posłuch Jego upomnieniom, czy to jawnym, czy też skrytym, i gdy czynem przykładamy się do wykonania tego, cośmy poznali, że należy dokonać. Pan zaś przychodzi, aby z nami wieczerzać, a my z Nim; albowiem przebywa On w sercach wybranych przez łaskawą swoją miłość w tym celu, by je wciąż żywić światłem swojej obecności. Pragnie On bowiem, abyśmy coraz bardziej kierowali się ku rzeczom niebiańskim, a te nasze dążenia radują Go niczym wyborna uczta.

góra

.

OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE
NA XXIV NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ

15.09.2019r.

Dziś Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Pamiętamy w modlitwie o wszystkich odpowiedzialnych za przekazywanie informacji. Dziś w parafii gościmy ks. Proboszcza Grzegorza Węglorza, budowniczego kościoła p.w. Matki Bożej Fatimskiej w Katowicach Piotrowicach, któremu to dziełu nasza parafia patronuje.

Kolekta na ten cel.
Za ofiary - Bóg zapłać.

1. Dzisiaj o godz. 16.00 Nieszpory na które serdecznie zapraszamy.

2. W poniedziałek wspominamy św. Korneliusza i Cypriana. W tym dniu o godz. 18.45 swoje spotkanie mają dzieci klas III przygotowujące się do I Komunii św. z rodzicami.

3. We wtorek wieczorem nowenna do Matki Bożej. Po Mszy wieczornej spotkanie młodzieży z klas 8 SP, którzy chcą przystąpić do Bierzmowania.

4. W środę obchodzimy święto św. Stanisława Kostki, patrona Polski i młodzieży. W tym tygodniu obchodzimy kwartalne dni modlitw za dzieci, młodzież i wychowawców.

5. W czwartek
o godz. 17.30 Adoracja Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi.
O godz. 18.00 dla narzeczonych Poradnia Życia Rodzinnego.
O godz. 19.00 dla narzeczonych Nauki Przedmałżeńskie.

6. W piątek wspominamy św. Andrzeja Kim Taegon, Pawła Chong Hasang i tow. Po mszy porannej Herbatka u Tadka.
O godz. 16.15 spowiedź dla dzieci,
a o godz. 16.30 Msza św. szkolna.
Po Mszy wieczornej spotkanie osób zaangażowanych w Festyn parafialny.

7. W sobotę obchodzimy święto św. Mateusza Apostoła.
O godz. 9.00 Msza św. na ul. Szczęść Boże.
Spowiedź św. od godz. 17.30.

8. W przyszłą niedzielę o godz. 17.30 Dzień Skupienia dla Narzeczonych.

9. W ramach Festynu organizujemy Grę Fantową - Zabawę z Nagrodami.
Prosimy wszystkich o przynoszenie na probostwo rzeczy, które mogły by być nagrodami w tej zabawie. Dzięki temu każdy z nas może zostać sponsorem. Za życzliwość - Bóg zapłać.
Również prosimy o wypożyczenie na wystawę starych zdjęć naszego kościoła i z życia parafii..

góra

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

następny Nr 864

"PARAFIANIN" Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej w Rudzie Śląskiej
Redaguje: Mirosław Riedel. W numerze wykorzystano rozważania i grafikę pochodzącą z miesięcznika "image" pod redakcją referatu Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.

.