.

17 kwietnia 2019r.

Boża Chwała

Środowa Audiencja Generalna
z Ojcem św. Franciszkiem
Katechezy o modlitwie Ojcze Nasz

Zakładki: 1. 2. 3. 4. 5.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W tych tygodniach zastanawiamy się nad modlitwą "Ojcze nasz". Obecnie, w wigilię Triduum Paschalnego, zajmijmy się słowami, którymi Jezus podczas Męki modlił się do Ojca.

Pierwsze wezwanie ma miejsce po Ostatniej Wieczerzy, kiedy Pan "podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: {{Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą}} - a potem - otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał" (J 17,1. 5). Jezus prosi o chwałę, prośba ta wydaje się paradoksalną, kiedy nieunikniona jest Męka. O jaką chwałę chodzi? Biblia często mówi o Bożej chwale: jest to na przykład ta chwała, jaką Bóg objawił, wyzwalając swój lud z Egiptu (por. Wj 14,18), a następnie karmiąc go na pustyni (por. Wj 16,7). Chwała Boga ukazała się z kolei na Synaju, objawiają Jego obecność (por. Wj 24,15-17). Następnie jaśnieje w świątyni w Jerozolimie i staje się widzialna w wizjach proroków (por. Iz 6,1-3). Krótko mówiąc, chwała wskazuje na objawienie się Boga, jest charakterystycznym znakiem Jego zbawczej obecności pośród ludzi. Jezus jest teraz Tym, który w sposób definitywny ukazuje obecność i zbawienie Boże, a czyni to w Święto Paschy: wywyższony na krzyżu, jest uwielbiony (por. J 12,23-33). Tam Bóg ostatecznie objawia swoją chwałę: usuwa ostatnią zasłonę i zadziwia nas jak nigdy dotąd. Odkrywamy bowiem, że chwała Boga jest całkowicie miłością: miłością czystą, szaloną i nie do pomyślenia, poza jakimikolwiek ograniczeniami i miarą.

Drodzy bracia i siostry, uczyńmy naszą modlitwę Jezusa: prośmy Ojca, aby usunął zasłony z naszych oczu, abyśmy w tych dniach patrząc na krzyż mogli zaakceptować, że Bóg jest miłością. Ileż razy wyobrażamy Go sobie jako władcę, a nie Ojca, ileż razy uważamy Go za surowego sędziego, a nie miłosiernego Zbawiciela! Ale Bóg na Wielkanoc usuwa dystans, ukazując się w pokorze miłości, która domaga się naszej miłości. Dlatego oddajemy Mu chwałę, gdy przeżywamy wszystko, co czynimy z miłością, kiedy czynimy wszystko sercem, jak dla Niego (por. Kol 3,17). To właśnie zaleca św. Paweł: "Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie" (1Kor 10,31). Prawdziwa chwała jest chwałą miłości, ponieważ tylko ona daje życie światu. Oczywiście, ta chwała jest przeciwieństwem chwały doczesnej, która przychodzi, gdy jesteśmy podziwiani, chwaleni, oklaskiwani: kiedy stoję w centrum uwagi. Natomiast chwała Boża jest paradoksalna: bez braw, bez publiczności. W centrum nie jestem ja, ale inny: w wydarzeniu paschalnym widzimy, że Ojciec uwielbia Syna, kiedy Syn uwielbia Ojca. Nikt nie uwielbia siebie samego. A w momencie kulminacyjnym Męki Jezus mówi: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego" (Łk 23,46). Ducha, który Ojciec dał Jezusowi, Jezus oddaje Ojcu. Moje staje się twoim. Tak czyni Bóg, tak czyni miłość, w ten sposób ma miejsce zbawienie, które jest darem miłości. Możemy zadać sobie pytanie: "Dla jakiej chwały żyję? Dla mojej, czy Bożej? Czy chcę jedynie otrzymywać od innych, czy także dawać innym?".

Po Ostatniej Wieczerzy Jezus wchodzi do ogrodu Getsemani i również tutaj modli się do Ojca. Gdy uczniowie nie potrafią czuwać a Judasz przybywa z żołnierzami, Jezus zaczyna odczuwać "strach i udrękę". Doświadcza całej udręki z powodu tego, co Go oczekuje: zdrada, pogarda, cierpienie, porażka. Jest "smutny" i tam, w otchłani przygnębienia kieruje do Ojca najczulsze i najsłodsze słowo: "Abb?", tatusiu (por. Mk 14,33-36). Jezus uczy nas, abyśmy w próbie obejmowali Ojca, ponieważ w modlitwie do Niego jest siła, by iść naprzód w cierpieniu. W trudnościach modlitwa jest ulgą, zaufaniem, pocieszeniem. W opuszczeniu przez wszystkich, w wewnętrznym przygnębieniu Jezus nie jest sam, jest z Ojcem. Natomiast my, w naszym Getsemani często postanawiamy pozostawać samymi, zamiast powiedzieć "Ojcze" i powierzyć się, jak Jezus, Jego woli, która jest naszym prawdziwym dobrem. Ale kiedy w próbie pozostajemy zamknięci w sobie, wykopujemy sobie tunel wewnętrzny, bolesny szlak introwertyczny, który ma jeden kierunek: coraz głębiej w samych siebie. Największym problemem nie jest cierpienie, ale sposób w jaki stawia się jemu czoło. Samotność nie oferuje dróg wyjścia; modlitwa, owszem, ponieważ jest relacją, powierzeniem się. Jezus powierza wszystko i powierza się całkowicie Ojcu, przynosząc Jemu to, co czuje, opierając się na Nim w walce. Kiedy wchodzimy do naszych Getsemani, pamiętajmy, aby modlić się w ten sposób: "Ojcze".

Wreszcie, Jezus kieruje do Ojca trzecią modlitwę za nas: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" (Łk 23,34). Jezus modli się za tych, którzy byli wobec Niego nikczemni, za swoich zabójców. Ewangelia określa, że modlitwa ta ma miejsce w chwili ukrzyżowania. Prawdopodobnie był to moment najostrzejszego bólu, gdy w nadgarstki i stopy Jezusa były wbijane gwoździe. Tutaj, u szczytu bólu, miłość osiąga swój punkt kulminacyjny: przychodzi przebaczenie, czyli dar do n-tej potęgi, który łamie krąg zła. Jezus modlił się do Ojca również za nas: aby od Ojca przyszło przebaczenie, które uwolniłoby nasze serca, które uzdrowiłoby nas wewnętrznie. Drodzy bracia i siostry, aby naprawdę świętować Wielkanoc, nie tylko obrzędowo, ale także i życiem, pośpieszmy się, jeśli jeszcze tego nie uczyniliśmy, by przyjąć uścisk Ojca w spowiedzi. Stamtąd bierze się radość z poczucia się miłowanymi, a także moc przebaczenia tym, którzy wyrządzi nam krzywdę.

Modląc się w tych dniach "Ojcze nasz", możemy prosić o jedną z tych łask: przeżywania naszych dni dla chwały Bożej, to znaczy z miłością; umieć powierzyć się Ojcu w próbach; znaleźć w spotkaniu z Ojcem przebaczenie i odwagę przebaczenia. Dziękuję.

Papież Franciszek
17 kwietnia 2019 roku

tłumaczenie: Radio Watykańskie
Źródło: Radio Maryja

* * *

.

24 kwietnia 2019r.

przebaczenie

Środowa Audiencja Generalna
z Ojcem św. Franciszkiem
Katechezy o modlitwie Ojcze Nasz

Zakładki: 1. 2. 3. 4. 5.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj uzupełnimy katechezę na temat piątej prośby "Ojcze nasz", zastanawiając się nad wyrażeniem "jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili" (Mt 6,12). Widzieliśmy, że cechą człowieka jest bycie dłużnikiem wobec Boga: od Niego wszystko otrzymaliśmy pod względem natury i łaski. Bóg nie tylko chciał naszego życia, ale je także umiłował. Kiedy składamy ręce, by się modlić, to nie ma doprawdy miejsca na zarozumiałość. W Kościele nie ma "ludzi, który stworzyli samych siebie". Wszyscy jesteśmy dłużnikami wobec Boga i wielu osób, które podarowały nam pomyślne warunki do życia. Nasza tożsamość jest budowana począwszy od otrzymanego dobra.

Ten kto się modli, uczy się mówić "dziękuję" i prosi Boga, aby był dla niego, czy dla niej łaskawy. Niezależnie od tego, jak bardzo się staramy, zawsze pozostaje wobec Boga ogromny dług, którego nigdy nie będziemy w stanie spłacić: On nas miłuje nieskończenie bardziej, niż my Go kochamy. Ponadto nieleżenie od tego, jak bardzo staramy się żyć zgodnie z nauczaniem chrześcijańskim, zawsze będzie coś takiego w naszym życiu, z powodu czego powinniśmy prosić o przebaczenie: pomyślmy o dniach spędzonych leniwie, o chwilach, kiedy nasze serce było ogarnięte urazą ... Te doświadczenia, które nie są niestety rzadkie, sprawiają, że błagamy: "odpuść nam nasze winy".

Jeśli się dobrze zastanowimy, to wezwanie mogłoby ograniczyć się tylko do tej pierwszej części. Tymczasem Jezus łączy je z drugim wyrażeniem, które tworzy pełną jedność z pierwszym. Relacja łaskawości wertykalnej ze strony Boga załamuje się i musi przełożyć się na nową relację, jaką przeżywamy z naszymi braćmi. Dobry Bóg zaprasza nas, abyśmy wszyscy byli dobrzy. Dwie części wezwania wiążą się absolutnie koniecznym połączeniem: "jak".

Każdy chrześcijanin wie, że jest dla niego przebaczenie grzechów. Kiedy Jezus mówi swoim uczniom o obliczu Boga, nakreśla je za pomocą określeń czułego miłosierdzia. Mówi, że w niebie jest więcej radości z jednego grzesznika, który się nawraca, niż mnóstwa sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia (por. Łk 15,7. 10). Nic w Ewangeliach nie pozwala podejrzewać, aby Bóg nie przebaczał grzechów tym, którzy są dobrze usposobieni i proszą, aby zostali ponownie wzięci w ramiona.

Ale bardzo obfita łaska Boża jest zawsze wymagająca. Ten, kto wiele otrzymał musi się uczyć, aby wiele dawać. Nie przypadkiem, Ewangelia św. Mateusza, zaraz po przekazaniu nam tekstu "Ojcze nasz", pośród siedmiu użytych wyrażeń skupia się na podkreśleniu właśnie tego, które dotyczy przebaczenia braterskiego: "Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień" (Mt 6,14-15). Znajdujemy tutaj ścisłe powiązanie między miłością wobec Boga a miłością bliźniego. Miłość przyzywa miłość, przebaczenie przyzywa przebaczenie. Ponownie w Ewangelii św. Mateusza znajdujemy bardzo wyrazistą przypowieść poświęconą przebaczeniu braterskiemu (por. Mt 18,21-35).

Oto przypowieść. Był pewien sługa, który miał wielki dług wobec swego króla: dziesięć tysięcy talentów! Suma niemożliwa do spłacenia. Ale zachodzi cud i ten sługa otrzymuje nie tyle przedłużenia spłaty, ile jej całkowite darowanie. Niespodziewany akt łaski! Ale właśnie ten sługa, zaraz potem zaczął znęcać się nad swoim bratem, który był mu winien sto denarów, i chociaż był to dług możliwy do spłacenia, nie przyjął wymówek ani błagań. Dlatego w końcu wezwał go jego pan i potępił. Bo jeśli nie usiłujesz przebaczyć, nie otrzymasz przebaczenia; jeśli nie starasz się kochać, nie będziesz też kochany.

Jezus wprowadza w relacje międzyludzkie siłę przebaczenia. W życiu sprawiedliwość nie rozwiązuje wszystkiego. Zwłaszcza tam, gdzie trzeba położyć kres złu, ktoś musi kochać więcej niż musi, aby na nowo rozpocząć dzieje łaski. Zło zna swoje zemsty, a jeśli nie zostanie przerwane, grozi rozprzestrzenieniem się, dusząc cały świat.

Jezus zastępuje prawo odwetu - odwzajemnię tobie to, co mi zrobiłeś - prawem miłości: oddaję tobie to, co Bóg mi uczynił!

Bóg daje każdemu chrześcijaninowi łaskę, by napisać historię dobra w życiu swoich braci, zwłaszcza tych, którzy uczynili coś przykrego i błędnego. Słowem, uściskiem, uśmiechem możemy przekazać innym to, co otrzymaliśmy najcenniejszego: przebaczenie.

Papież Franciszek
24 kwietnia 2019 roku

tłumaczenie: Radio Watykańskie
Źródło: Radio Maryja

* * *

.

1 maja 2019r.

"Bóg-z-nami"

Środowa Audiencja Generalna
z Ojcem św. Franciszkiem
Katechezy o modlitwie Ojcze Nasz

Zakładki: 1. 2. 3. 4. 5.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy katechezę na temat "Ojcze nasz", docierając obecnie do przedostatniego wezwania: "nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie" (Mt 6,13). "Ojcze nasz" zaczyna się w sposób pogodny: sprawia, że pragniemy, aby pośród nas mógł się wypełnić wspaniały plan Boga. Z kolei przygląda się życiu i pyta nas, czego potrzebujemy każdego dnia: "chleba powszedniego". Następnie modlitwa kieruje się ku naszym, często skażonym egoizmem relacjom międzyludzkim: prosimy o przebaczenie i zobowiązujemy się, aby wybaczać innym. Ale to właśnie w tym przedostatnim wezwaniu nasz dialog z Ojcem Niebieskim wchodzi, by tak rzec, w sedno dramatu, to znaczy na teren starcia między naszą wolnością a pułapkami złego ducha.

Jak wiadomo, oryginalne greckie wyrażenie zawarte w Ewangelii trudno przełożyć dokładnie, a wszystkie współczesne tłumaczenia są trochę kulawe. Co do jednego aspektu możemy być jednak zgodni: niezależnie od tego, jak rozumiemy tekst, należy wykluczyć, aby to Bóg był protagonistą pokus, stających na drodze człowieka. Tak jakby Bóg czaił się, by zastawić swoim dzieciom pułapki i sidła. Tego rodzaju interpretacja jest przede wszystkim sprzeczna z samym tekstem i jest daleka od obrazu Boga, jaki objawił nam Jezus. Chrześcijanie nie mają do czynienia z Bogiem zazdrosnym, konkurującym z człowiekiem lub zabawiającym się, poddając go próbie. W Liście św. Jakuba Apostoła czytamy: "Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi" (Jk 1,13). Wręcz przeciwnie: Ojciec nie jest sprawcą zła, żadnemu synowi, który prosi o rybę, nie podaje węża (por. Łk 11,11), a gdy zło pojawia się w życiu człowieka, walczy u jego boku, aby mógł być od niego uwolniony. W tym sensie odmawiany modlitwę "Ojcze nasz".

Te dwa wydarzenia - próba i pokusa - były w tajemniczy sposób obecne w życiu samego Jezusa. W tym doświadczeniu Syn Boży stał się całkowicie naszym bratem, w sposób graniczący ze skandalem. I to właśnie te fragmenty Ewangelii ukazują nam, że najtrudniejsze wezwania "Ojcze nasz", zamykające tekst, zostały już wysłuchane: Bóg nie zostawił nas samymi, ale w Jezusie objawia się jako "Bóg-z-nami", aż po najbardziej skrajne następstwa.

Jeśli jesteśmy kuszeni, by czynić zło, zaprzeczając braterstwu z innymi ludźmi i pragnąc władzy absolutnej nad wszystkim i nad wszystkimi, to Jezus już zwalczył dla nas tę pokusę: świadczą o tym pierwsze karty Ewangelii. Natychmiast po otrzymaniu chrztu od Jana, pośród tłumu grzeszników, Jezus odszedł na pustynię i był kuszony przez szatana. Ale Jezus odrzucił każdą pokusę i wyszedł zwycięsko. Ewangelia Mateusza ma interesującą uwagę, która wieńczy pojedynek Jezusa z nieprzyjacielem: "Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu" (Mt 4,11).

Ale nawet w czasie najwyższej próby Bóg nie pozostawia nas samymi. Kiedy Jezus odszedł, by się modlić w Getsemani, Jego serce zostało opanowane przez niewypowiedzianą trwogę, doświadczał samotności i opuszczenia. Próba była tak przenikliwa, że stało się coś nieoczekiwanego. Jezus nigdy nie błagał o miłość dla siebie, ale tej nocy odczuwał smutek swojej duszy aż do śmierci, a następnie prosił o bliskość swoich przyjaciół: "Zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!" (Mt 26,38). Jak wiemy, uczniowie, ociężali sennością spowodowaną lękiem, zasnęli. W czasie agonii Bóg prosi człowieka, aby go nie opuszczał, a człowiek przeciwnie - śpi. Natomiast kiedy człowiek przeżywa swą próbę - Bóg czuwa. Ta noc cierpienia i zmagania jest ostatnią pieczęcią Wcielenia: Bóg zstępuje, aby znaleźć nas w naszych otchłaniach i udrękach, których pełne są nasze dzieje.

Naszą pociechą w godzinie próby jest świadomość, że ta dolina, od chwili, kiedy przebył ją Jezus, nie jest już pustkowiem, ale jest pobłogosławiona obecnością Syna Bożego. On nas nigdy nie opuści! Oddal zatem od nas, Boże, czas próby i pokusy. Ale kiedy nadejdzie dla nas ten czas, ukaż nam, że nie jesteśmy sami, że Chrystus już wziął na siebie ciężar tego krzyża i wzywa nas, abyśmy nieśli go wraz z Nim, zawierzając siebie ufnie miłości Ojca.

Papież Franciszek
1 maja 2019 roku

tłumaczenie: Radio Watykańskie
Źródło: Radio Maryja

* * *

.

Papież Franciszek

.