.

5 lutego 2019r.

ubodzy w duchu ...

Środowa Audiencja Generalna
z Ojcem św. Franciszkiem
Katechezy o Błogosławieństwach
w Ewangelii św. Mateusza (Mt 5,1-11)

Zakładki: 1. 2. 3. 4.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Stajemy dzisiaj przed pierwszym z ośmiu Błogosławieństw Ewangelii św. Mateusza. Jezus zaczyna obwieszczać swoją drogę do szczęścia paradoksalną proklamacją: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,3). To zdumiewająca droga i dziwny przedmiot szczęścia.

Musimy zadać sobie pytanie: co oznacza tutaj "ubogi"? Gdyby Mateusz użył tylko tego słowa, wówczas jego znaczenie byłoby jedynie ekonomiczne, to znaczy wskazywałoby na ludzi mających mało lub nie posilających wcale środków utrzymania i potrzebujących pomocy innych.

Ale Ewangelia Mateusza, w przeciwieństwie do Łukasza, mówi o "ubogich duchem". Co to znaczy? Duch, zgodnie z Biblią, jest tchnieniem życia, które Bóg przekazał Adamowi. Jest to nasz najbardziej intymny wymiar, który czyni z nas ludzi, to głęboki rdzeń naszego istnienia. Zatem "ubodzy w duchu" to ci, którzy są i czują się ubogimi, żebrakami, w głębi swej egzystencji. Jezus ogłasza ich błogosławionymi, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie.

Ile razy mówiono nam coś przeciwnego! Musisz być czymś, być kimś ... Musisz wyrobić sobie imię ... Stąd pochodzi samotność i nieszczęście: jeśli muszę być "kimś", to konkuruję z innymi i żyję troszcząc się obsesyjnie o moje ego. Jeśli nie godzę się, aby być ubogim, to nienawidzę wszystkiego, co mi przypomina o mojej kruchości.

Każdy stając przed sobą dobrze wie, że choć bardzo się stara, zawsze jest radykalnie niepełny i bezbronny. Ale jakże źle się żyje, jeśli negujemy swoje ograniczenia! Osoby pyszne nie proszą o pomoc, bo muszą wykazać się samowystarczalnością. I jak trudno jest przyznać się do błędu i poprosić o wybaczenie! Natomiast Pan nigdy nie przestaje przebaczać, ale my czasami przestajemy prosić o przebaczenie (por. Anioł Pański, 17 marca 2013r.).

Dlaczego trudno prosić o przebaczenie? Ponieważ to upokarza nasz obłudny wizerunek. Jednak życie, gdy staramy się ukryć swoje braki, jest męczące i nieprzyjemne. Jezus Chrystus mówi nam: bycie ubogim jest szansą łaski; i pokazuje nam drogę wyjścia z tego mozołu. Zostało nam dane prawo, by być ubogimi w duchu, bo taka jest droga królestwa Bożego.

Należy jednak podkreślić jedną podstawową rzecz: nie musimy się zmieniać, by stać się ubogimi w duchu, bo już nimi jesteśmy! Wszyscy jesteśmy ubogimi duchowo, żebrakami. Taka jest ludzka kondycja. W Liturgii Godzin zawsze zaczynamy od powiedzenia: "Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu". Kto tak mówi? Żebrak. Siłą modlitwy jest nasze ubóstwo.

Królestwo Boże należy do ubogich w duchu. Są tacy, którzy mają królestwa tego świata: mają dobra i mają wygody. Ale te królestwa będą miały swój kres. Potęga ludzi, nawet największych imperiów, przemija i zanika. Ale przede wszystkim: czy jest to prawdziwe królowanie?

Prawdziwie króluje ten, kto potrafi miłować prawdziwe dobro bardziej od siebie. To jest potęga Boga. Pewna bardzo piękna modlitwa liturgiczna mówi:  "Boże, Ty przez przebaczenie i litość najpełniej okazujesz swoją wszechmoc ..." [1].

W czym Chrystus okazał się możny? Ponieważ potrafił uczynić to, czego nie czynią królowie ziemscy: oddać swe życie za ludzi. To jest prawdziwa potęga.

Na tym polega prawdziwa wolność. Tej wolności służy ubóstwo wychwalane przez Błogosławieństwa.

Istnieje bowiem ubóstwo, które musimy zaakceptować, ubóstwo naszego istnienia i ubóstwo, do którego musimy dążyć, to konkretne, od rzeczy tego świata, aby być wolnymi i abyśmy mogli miłować.

Papież Franciszek
5 lutego 2019 roku

tłumaczenie: Radio Watykańskie
Źródło: Radio Maryja

* * *

.

12 lutego 2019r.

którzy się smucą, ...

Środowa Audiencja Generalna
z Ojcem św. Franciszkiem
Katechezy o Błogosławieństwach
w Ewangelii św. Mateusza (Mt 5,1-11)

Zakładki: 1. 2. 3. 4.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Podjęliśmy drogę Błogosławieństw i dzisiaj skupiamy się na drugim: Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. (Mt 5,4)

W języku greckim, w którym napisana jest Ewangelia, to błogosławieństwo zostało wyrażone czasownikiem, nie [jak to jest po włosku - KAI] w stronie biernej, - bowiem błogosławieni nie doznają tego smutku - lecz w stronie czynnej: "smucą się". Chodzi o postawę, która stała się centralną dla duchowości chrześcijańskiej i którą ojcowie pustyni nazywali "penthos", to znaczy cierpienie wewnętrzne, które otwiera na autentyczną relację z Panem i bliźnim.

Ten smutek może mieć w Piśmie św. dwa aspekty: pierwszy z powodu czyjejś śmierci lub cierpienia. Drugim aspektem są łzy grzechu, gdy serce krwawi z bólu spowodowanego obrażeniem Boga i bliźniego. Ktoś jest nam drogi i cierpimy, ponieważ go tracimy, lub źle się czuje, czy też dlatego, że to właśnie my sprawiliśmy, iż cierpi.

Chodzi zatem o miłowanie drugiej osoby w taki sposób, że wiążemy się z nią, aż po dzielenie się jej cierpieniem. Są ludzie, którzy pozostają oddaleni, krok z tyłu; natomiast ważne jest, aby inni utorowali sobie drogę do naszego serca.

Często mówiłem o darze łez i o tym, jak bardzo jest on cenny. Czy można kochać na zimno? Czy można kochać z powodu funkcji, z obowiązku? Są cierpiący, których trzeba pocieszyć, ale czasami są też pocieszeni, których trzeba dotknąć, przebudzić, którzy mają serce z kamienia i oduczyli się płakać.

Smutek jest drogą gorzką, ale może być użyteczny, by otworzyć oczy na życie oraz na świętą i niezastępowalną wartość każdej osoby, a wtedy zdajemy sobie sprawę, jak krótki jest czas.

Jest także drugie znaczenie tego paradoksalnego błogosławieństwa: płakać z powodu grzechu.

Trzeba tutaj odróżnić: są ludzie, którzy unoszą się gniewem, bo popełnili błąd. Ale jest to pycha. Są natomiast tacy, którzy płaczą z powodu popełnionego zła, z powodu pominiętego dobra i z powodu zdrady relacji z Bogiem. Jest to płacz ze względu na brak miłości, który wypływa z tego, że zależy nam na życiu innych. Tutaj płaczemy, ponieważ nie odpowiadamy Panu, który nas tak bardzo miłuje, i zasmuca nas myśl o dobru, którego nie uczyniliśmy; to właśnie jest poczucie grzechu. Mówią oni: "Zraniłem tego, którego miłuję", a to ich boli aż po łzy. Niech Bóg będzie błogosławiony, jeśli nadejdą te łzy!

Jest to temat własnych błędów, z którymi trzeba się zmierzyć, trudny, ale istotny. Pomyślmy o płaczu św. Piotra, który doprowadził go do nowej i znacznie prawdziwszej miłości, w przeciwieństwie do Judasza, który nie uznał, że pobłądził i popełnił samobójstwo. Zrozumienie grzechu jest darem od Boga, jest dziełem Ducha Świętego.

W Dziejach Apostolskich Piotr głosił zmartwychwstanie Jezusa, a ci, którzy Go słuchali, czuli, że ich serce jest przeniknięte i pytali, co mają czynić. Piotr odpowiada, by przyjęli chrzest na odpuszczenie grzechów i wzięli w darze Ducha Świętego (por. Dz 2,37-38).

Efrem Syryjczyk mówi, że twarz obmywana łzami jest niewiarygodnie piękna (por. Mowa ascetyczna). Jak zawsze życie chrześcijańskie najlepiej wyraża się w miłosierdziu. Mądry i błogosławiony jest ten, kto przyjmuje cierpienie związane z miłością, ponieważ otrzyma Pocieszyciela, Ducha Świętego, który jest czułością Boga, który przebacza i prostuje.

Jeśli zawsze pamiętamy, że Bóg "Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca" (Ps 103,10), to żyjemy w miłosierdziu i współczuciu, i pojawia się w nas miłość. Niech Pan da nam miłować w obfitości.

Papież Franciszek
12 lutego 2019 roku

tłumaczenie: Radio Watykańskie
Źródło: Radio Maryja

* * *

.

19 lutego 2019r.

nowe niebo i ziemia nowa

Środowa Audiencja Generalna
z Ojcem św. Franciszkiem
Katechezy o Błogosławieństwach
w Ewangelii św. Mateusza (Mt 5,1-11)

Zakładki: 1. 2. 3. 4. 5. 6.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej katechezie napotykamy trzecie z ośmiu błogosławieństw Ewangelii Mateusza: "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię" (Mt 5,5).

Używany tutaj termin "cisi" dosłownie oznacza słodki, grzeczny, łagodny, wolny od przemocy. Łagodność przejawia się w chwilach konfliktu. Można wówczas zobaczyć, jak reagujemy na sytuację nieprzyjazną. Każdy może wydawać się łagodny, gdy wszystko jest spokojne, ale jak reaguje "pod presją", jeśli jest atakowany, obrażany i napadnięty?

W jednym z fragmentów św. Paweł przywołuje "cichość i łagodność Chrystusa" (2Kor 10,1). Z kolei św. Piotr przypomina postawę Jezusa podczas męki: nie odpowiadał i nie złorzeczył, ponieważ "oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie" (1P 2,23). Łagodność Jezusa widać szczególnie w Jego męce.

W Piśmie Świętym słowo "cichy" wskazuje także na tego, kto nie ma własności ziemskiej. Dlatego uderza nas fakt, że trzecie błogosławieństwo mówi właśnie, iż cisi "na własność posiądą ziemię".

W istocie to błogosławieństwo cytuje Psalm 37, którego wysłuchaliśmy na początku katechezy. Również tam wiąże się łagodność z posiadaniem ziemi. Te dwie rzeczy, gdy się nad tym zastanowić, wydają się nie do pogodzenia. Istotnie posiadanie ziemi jest typowym obszarem konfliktu: często walczy się o jakieś terytorium, aby uzyskać panowanie na pewnym obszarze. W wojnach najsilniejszy zwycięża i podbija inne ziemie.

Ale spójrzmy uważnie na czasownik zastosowany do wskazania posiadania cichych: nie zdobywają oni ziemi, to błogosławieństwo nie mówi: "Błogosławieni cisi, bo zdobędą ziemię", ale "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię", ją "odziedziczą". W Piśmie Świętym czasownik "odziedziczyć" ma jeszcze wspanialsze znaczenie. Lud Boży nazywa ziemię Izraela, która jest Ziemią Obietnicy.

Ta ziemia jest obietnicą i darem dla ludu Bożego i staje się znakiem czegoś znacznie wspanialszego, niż zwykłe terytorium. Istnieje "ziemia" - wybaczcie grę słowami - jaką jest Niebo, to znaczy ziemia, do której podążamy: nowe niebo i ziemia nowa, do której idziemy (por. Iz 65,17; 66,22; 2P 3,13; Ap 21,1).

Zatem cichy jest tym, który "dziedziczy" najbardziej wzniosłe z terytoriów. Nie jest tchórzem, "chwiejnym", który znajduje sobie pokrętną moralność, by nie popaść w tarapaty. Wręcz przeciwnie! Jest osobą, która otrzymała spadek i nie chce go rozproszyć. Cichy nie jest osobą niefrasobliwą, ale jest uczniem Chrystusa, który nauczył się bronić zupełnie innej ziemi. Broni swego pokoju, broni swojej relacji z Bogiem i Jego darów, darów Boga strzegąc miłosierdzia, braterstwa, zaufania, nadziei. Osoby ciche są bowiem ludźmi miłosiernymi, braterskimi, ufnymi, ludźmi obdarzonymi nadzieją.

Tutaj musimy wspomnieć o grzechu gniewu, który jest przeciwieństwem łagodności, gwałtownym ruchu, którego popęd wszyscy znamy. Któż się czasami nie zezłościł? - Wszyscy. Musimy odwrócić błogosławieństwo i zadać sobie pytanie: ile rzeczy zniszczyliśmy poprzez gniew? Ile rzeczy straciliśmy? Chwila gniewu może zniszczyć wiele rzeczy; tracimy samoopanowanie i nie doceniamy tego, co jest naprawdę ważne, i możemy zniszczyć relację z bratem, czasem bez zaradzenia tej sytuacji. Z powodu gniewu wielu braci już ze sobą nie rozmawia. Oddalają się od siebie nawzajem. To przeciwieństwo cichości. Cichość gromadzi, gniew oddziela.

Natomiast cichość zdobywa wiele rzeczy. Cichość potrafi podbić serce, ocalić przyjaźnie i wiele więcej, ponieważ ludzie się denerwują, ale potem się uspokajają, przemyślą, odpuszczają, i w ten sposób z łagodnością można odbudować relacje.

"Ziemią" którą trzeba zdobyć cichością jest zbawienie tego brata, o którym mówi Ewangelia Mateusza: "Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata" (Mt 18,15). Nie ma piękniejszej ziemi, niż serce drugiego - pomyślmy o tym - nie ma piękniejszej ziemi, niż serce drugiego, nie ma piękniejszego terytorium do osiągnięcia, niż pokój z bratem. Jest to ziemia, którą mamy przyjąć w dziedzictwo przez łagodność! Dziękuję.

Papież Franciszek
19 lutego 2019 roku

* * *

.

Papież Franciszek

.