KATECHEZA O SUMIENIU 3.

.

Gdy sumienie choruje

tekst ks. Tomasz Jaklewicz

Mówi się, że każdy człowiek ma sumienie. A Hitler czy Stalin? Wraz z milionami, które wymordowali, zabili też własne sumienia. To przykłady skrajne. Sumienie narażone jest zawsze na większe czy mniejsze choroby. Jakie są ich objawy? Jak leczyć chore sumienia?

O kimś, kto popełnia notorycznie wielkie zło i nic z tego sobie nie robi, mówimy czasem "to człowiek bez sumienia". Doświadczenie uczy, że takie sytuacje się zdarzają. Sumienie jest podatne na choroby, czasem nawet śmiertelne. Człowiek może doprowadzić się do stanu całkowitej moralnej znieczulicy. Zostawmy na boku chorych umysłowo, u których brak psychicznej zdolności do rozeznania sytuacji praktycznie uniemożliwia funkcjonowanie sumienia. Przyjrzyjmy się typowym sytuacjom, w których u ludzi przy zdrowych zmysłach dochodzi do zaburzeń w rozpoznawaniu dobra i zła w swoim życiu.

góra

* * *

.

Sumienie błędne

Należałoby mówić raczej o błędnym sądzie sumienia. Fałszywa ocena moralna (niezgodna z obiektywną prawdą moralną) może zdarzyć się każdemu, zwłaszcza w trudniejszych życiowych sytuacjach. Zdrowemu sumieniu zdarza się to rzadko, przy schorzeniach sumienia zdarza się często lub stale. Czy należy zawsze słuchać swojego sumienia? Zasada generalna brzmi: zawsze należy być posłusznym swemu sumieniu (KKK 1790).

Błędny osąd sumienia może być zawiniony lub niezawiniony. Jeśli lekarz nie potrafi postawić diagnozy ani przepisać leków dlatego, że przespał czas studiów, to taka niewiedza jest zawiniona i ewentualny błąd obciąża jego sumienie. Jeśli jednak spotkał się z jakimś nietypowym, skomplikowanym przypadkiem, to wtedy jego niewiedza, a nawet ewentualny błąd w sztuce są niezawinione. Podobnie jest z sumieniem. "Ignorancja często może być przypisana odpowiedzialności osobistej. Dzieje się tak, gdy człowiek niewiele dba o poszukiwanie prawdy i dobra, a sumienie z nawyku do grzechu powoli ulega niemal zaślepieniu. W tych przypadkach osoba jest odpowiedzialna za zło, które popełnia" (KKK 1791). Nie wystarczy powtarzać, że kieruję się swoim sumieniem. Trzeba wciąż szukać wiedzy o tym, co dobre i co złe w Biblii, w nauczaniu Kościoła, u mądrzejszych od siebie, nie lekceważyć słów krytyki, zwłaszcza od ludzi życzliwych. Nieraz dla świętego spokoju człowiek woli nie znać prawdy. Taka postawa obciąża jego sumienie. Bywa niewiedza niezawiniona. Kiedy np. ktoś nie wie, że jakieś zachowanie jest grzechem, i popełnia to zło, to wtedy nie ponosi odpowiedzialności. Zdarzają się sytuacje trudne do rozstrzygnięcia. Jeśli człowiek działa w dobrej wierze, czyli podejmuje jakąś decyzję w swoim przekonaniu słuszną, to nawet gdyby obiektywnie popełnił zło, nie można mu go przypisać. Zawsze konieczna jest jednak praca nad usuwaniem błędów sumienia. Jeśli są jakieś wątpliwości, to obowiązkiem człowieka jest zrobić wszystko, co w jego mocy, aby te wątpliwości rozwiać!

* * *

O. Jordan Śliwiński udziela porady

Jeśli się nie wie, to pytać, pytać, pytać. Także kapłana w konfesjonale. Jest dzisiaj tyle możliwości pytania, nawet anonimowego, także o oceny moralne. Pomocą może tu być Internet - np. na forum i czacie portalu wiara.pl pojawia się dużo takich pytań i odpowiedzi. Być może konieczne będzie poproszenie o spotkanie z kapłanem, prośba o lekturę. Warto!

Jeśli się wszystko wie, łącznie z tym, które przykazanie jak obowiązuje i gdzie się Chrystus myli, to jest niebezpieczeństwo, że w centrum świata jestem ja i mianowałem mnie samego bożkiem dla siebie. Potrzeba pytania świętego Franciszka: "Kim jesteś, Panie, Ty, a kim jestem ja?" i wysłuchania dobrych wielkopostnych rekolekcji.

Polecam też lekturę książki, "Rozważania o wierze" ks. Tadeusza Dajczera.

góra

* * *

.

Sumienie martwe

Zanik sumienia, czyli utrata wrażliwości na dobro i zło to proces ściśle zależny od stylu życia, od podejmowanych wyborów. Im dłużej człowiek trwa w jakimś złu, im częściej i poważniej grzeszy, tym słabiej widzi, że grzeszy. Zanik wrażliwości na zło może dotyczyć początkowo tylko pewnych zakresów działania, w których człowiek najczęściej niedomaga (np. kłamstwa czy czystości). Ale z czasem utrata zdolności oceny siebie samego może dotyczyć całego życia. Podam przykład, przyznaję, dość prymitywny, za co bardziej wrażliwych przepraszam. Mój kolega, nawiasem mówiąc, piastujący dzisiaj wysokie kościelne stanowisko, jako kleryk pracował przez dwa miesiące w seminaryjnej chlewni. Opowiadał, że za pierwszym razem smród był nie do wytrzymania, ale po kilku dniach przestał mu przeszkadzać, aż w końcu w ogóle go nie zauważał. Kiedy wracał do domu cały przesiąknięty "świńskim klimatem", ludzie na ulicy omijali go z daleka. On sam już nic nie czuł. Zmysł moralny może być znieczulony tak samo jak inne zmysły.

Doświadczenie uczy, że nawet u największych zbrodniarzy odzywa się jednak głos sumienia. Nie zapominajmy, że sumienie jest nie tylko funkcją rozumu, który może być zdeprawowany, ale i głosem Boga, który nigdy nie przestaje szukać zgubionej owcy. Sumienie dobrego łotra ruszyło w ostatniej chwili. Zrozumiał swój grzech w zetknięciu z bezbronnym Dobrem wiszącym na sąsiednim krzyżu. Konfrontacja własnego zła z pełnią dobroci Boga, z Bożym miłosierdziem, może być wstrząsem budzącym do życia nawet kompletnie martwe sumienia.

* * *

O. Jordan Śliwiński udziela porady

Jeśli czyjś płacz, krzywda, ból lub inny skutek grzechu doprowadzą do świadomości własnego grzechu, którego wcześniej się nie widziało, to znak, że trzeba się zatrzymać. Konieczna jest cisza i pozostawienie wszystkich innych spraw choćby tylko na dłuższą chwilę. Czas w ciszy pomoże odkryć, kim jestem. Potem warto z kimś pogadać. Najlepiej z kapłanem, ale może to być ktoś inny, kogo uznajemy za mądrego chrześcijanina. Rozmowa to szansa, aby odkryć, że grzech nie jest ostatnim słowem o żadnym człowieku, ostatnim jest Słowo - Chrystus, On ofiaruje przebaczenie. Następny etap to sakrament pokuty. Jeśli ostatni raz spowiedź była nie bardzo wiadomo kiedy, to warto powiedzieć o tym spowiednikowi i poprosić go o pomoc.

Polecam lekturę przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32). Erich Przywara komentując ją, napisał, że czasami dopiero gdy człowiek siądzie na kupie gnoju, uświadamia sobie, że jest synem.

góra

* * *

.

Sumienie niedojrzałe

Nieczułość sumienia niekoniecznie wynika z utraty jego zdrowej wrażliwości. Prawdopodobnie znacznie częściej bywa tak, że sumienie człowieka w ogóle nie osiąga dojrzałości. Pozostaje na etapie prymitywnego poczucia winy, lęku, wstydu. Takie niedojrzałe sumienie jest bardzo podatne na zagłuszenie. Człowiek łatwo ulega psychologicznym mechanizmom obronnym, które dbają o nasze dobre samopoczucie, a nie o moralne dobro. Adam i Ewa poczuli wstyd po grzechu, ale uciekali od prawdy o nim, chowali się lękliwie przed Bogiem, oskarżali innych ("to niewiasta" - mówi Adam, "wąż mnie zwiódł" - mówi Ewa). Nie potrafili powiedzieć: "zgrzeszyłem, przepraszam". Sumienie człowieka dojrzałego musi wyzwolić się spod panowania zasady dobrego samopoczucia, musi nauczyć się wartościowania, ale także akceptowania w sobie winy. Wstyd z powodu grzechu powinien przemieniać się w skruchę. Judasz miał sumienie, ale niedojrzałe. Nie umiał zaakceptować w sobie poczucia winy. Wstyd palił go tak bardzo, że nie umiał z nim żyć. Nie umiał otworzyć się na przebaczenie. Zabiła go rozpacz. Inaczej w bardzo podobnej sytuacji zareagował Piotr. To przykład sumienia dojrzałego. Zaakceptował swoją winę, zapłakał nad sobą. Wstyd przemienił w skruchę, uznał grzech i wszedł na drogę nawrócenia. Pycha została złamana, mógł zdać się całkowicie na Boga.

* * *

O. Jordan Śliwiński udziela porady

Warto przyjąć, że nie każda prawda mówiąca o mej słabości "mnie kasuje", ona może wyzwalać. Przed Bogiem można zdjąć maski i poczuć się wolnym. Bóg mnie przyjmuje i chce mego szczęścia. Wtedy prawda o moim grzechu nie będzie wiązała się z opłakiwaniem utraconego snu o własnej wielkości, czyli żaleniem się, ale rozumieniem zła i żalem, to jest uznaniem, że go nie chcę w moim życiu i z Bożą pomocą mogę się od niego oderwać.

Polecam lekturę "Sztuka korzystania z własnych błędów" J. Tissot.

góra

* * *

.

Sumienie szerokie

Ta choroba sumienia polega na przesunięciu granicy między dobrem a złem w taką stronę, że człowiek uznaje za dopuszczalne to, co obiektywnie jest złe i grzeszne. Winę ciężką uznaje się za lekką. Takie sumienie można porównać do dziurawego sita, które wprawdzie zatrzymuje największe brudy, ale łatwo przepuszcza te mniejsze. Działa tu często tzw. resentyment. To zjawisko polegające na błędnym, wypaczonym stosunku do wartości. Źródłem tego braku obiektywizmu jest słabość woli. Kiedy jakaś wartość domaga się wysiłku, którego człowiek nie chce podjąć, zaczyna usprawiedliwiać się przed sobą, pomniejszając znaczenie tej wartości albo wręcz uznając ją za coś zbędnego lub złego. Ten mechanizm działa np. w przypadku cnoty czystości. To trudna wartość i dlatego tak powszechnie lekceważona, wyśmiewana, uważana za coś bezwartościowego. Resentyment pozwala "bezpiecznie" uznawać za dobro to tylko, co komuś odpowiada, co dla niego wygodne.

Szczególnym przykładem szerokiego sumienia jest tzw. sumienie faryzejskie. To duchowe schorzenie polega na przywiązywaniu wielkiej wagi do zewnętrznej poprawności, do zachowania przepisów z jednoczesnym zaniedbaniem troski o wewnętrzną czystość. Rzeczy drobne urastają do spraw niezwykłej wagi, sprawy istotne zostają pominięte. Faryzeusz to człowiek, który głośno potępia zło wokół siebie, widzi je wyraźnie u innych, ale toleruje u siebie. To stan zakłamania, obłudy, świętoszkowatości. Ciekawe że Jezus najostrzej traktował właśnie faryzeuszy. Świadczy to o tym, że ten rodzaj wypaczenia sumienia jest szczególnie groźny. Daje on bowiem złudzenie moralnego życia i fałszywe poczucie, że jestem na dobrej drodze. Nie da się ukryć, że faryzeizm najbardziej zagraża ludziom pobożnym i gorliwym.

* * *

O. Jordan Śliwiński udziela porady

Na początek trzeba przyjrzeć się swoim przygotowaniom do sakramentu pokuty - zwłaszcza rachunkowi sumienia. Jeśli odbywa się on na zasadzie eliminacji - nie zabiłem, nie zdradziłem żony, nie ukradłem itp. i w ogóle prawie nie wiem, z czego się spowiadać, to może być znak, że trzeba zmienić myślenie o chrześcijaństwie. Warto przed spowiedzią pomyśleć o grzechu zaniedbania - zwłaszcza wobec tych, którzy są nam dani, abyśmy ich serdecznie kochali.

Przyda się więcej czasu na rachunek sumienia i dobrze będzie go zrobić, opierając się na Hymnie o miłości (1Kor 13).

góra

* * *

.

Sumienie skrupulanckie

Ta choroba sumienia polega na nadmiernej wrażliwości na zło. Skrupulant żyje w stałym lęku przed grzechem, widzi go nawet tam, gdzie obiektywnie go nie ma. Lekkie przewiny uznaje za wielkie zło. Nieustannie drobiazgowo analizuje swoje postępowanie, ciągle wraca myślą do grzechów z przeszłości. Drobiazgowo się spowiada, szuka rady u spowiedników, ale rzadko się do nich stosuje. Żyje w ciągłym niepokoju, w jakimś bezustannym oskarżeniu siebie, najczęściej o byle co. Niektórzy ludzie mają tylko pewne skłonności do skrupułów, u niektórych ten stan jest czymś stałym, co jest źródłem ich głębokiego cierpienia. Taki rodzaj sumienia nie może być normą postępowania. Konieczna jest pomoc doświadczonego kierownika duchowego.

Skrajnym przypadkiem jest tzw. sumienie powikłane. Mówimy o nim wtedy, gdy człowiek, stając w obliczu jakiegoś wyboru, uważa, że cokolwiek wybierze, będzie złe. Taki ktoś znajduje się stale w sytuacjach bez wyjścia, co prowadzi do paraliżu, do nieumiejętności podejmowania decyzji. W tle takiego stanu kryje się przeświadczenie o fatalizmie zła, o niemożliwości życia w zgodzie z moralnymi normami. I w takiej sytuacji niezbędna jest pomoc z zewnątrz.

* * *

O. Jordan Śliwiński udziela porady

Bardzo pomocne będzie znalezienie stałego spowiednika i zaufanie mu. Jeśli przygotowanie do spowiedzi, zwłaszcza rachunek sumienia, jest męką niepewności i ciągłych dociekań, można poprosić swego spowiednika, aby ten rachunek robić wspólnie z nim. Polecam Psalmy 125-131 jako modlitwy ufności. A w momentach gdy wracają wątpliwości, "odrzucać je pod Krzyż" - wyobrazić sobie, że kładzie się je pod krzyżem Chrystusa na Golgocie.

góra

* * *

.

PRZEMÓW MI DO SUMIENIA

Zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem...

Myślą:
Żyję z innymi ludźmi. W rodzinie, w gronie przyjaciół, ze współpracownikami. Czy słucham, co mają do powiedzenia? A może z góry zakładam, że tylko ja mam rację?

Mową:
Jak często zdarza mi się powtarzanie złych opinii na czyjś temat? Czy zdaję sobie sprawę, że być może powtarzam oszczerstwo? Czy pamiętam, że także rzucanie fałszywych podejrzeń jest wykroczeniem przeciwko 8 przykazaniu?

Uczynkiem:
Czy przykładam się do swoich obowiązków jako pracownik? Czy staram się wykonywać je rzetelnie? A jeśli jestem pracodawcą, to czy pamiętam, że moim pracownikom należy się ludzkie traktowanie i godziwe wynagrodzenie?

Zaniedbaniem:
Czy interesuję się losem moich sąsiadów? jak często zdarzyło mi się pomóc im, kiedy byli (są) w potrzebie? Czy chodzę na pogrzeby swoich sąsiadów?

góra

* * *

.

Sumienie pod krzyżem

Judasz jest przykładem, że sumienia nie da się całkowicie zagłuszyć. I że cierpienie Jezusa ma moc poruszania sumień. W pełnych mroku dziejach Judasza pojawia się chwila jasna i budząca dla niego nadzieję. Okazuje się, że Judasz nie poszedł wcale świętować swojej zdrady. Był świadkiem tego, co się dalej z Jezusem działo. Widział upokorzenia, jakie spotkały Chrystusa u arcykapłana. I zrozumiał, że wydał niewinnego człowieka na śmierć, że stał się częścią spisku. Ewangelista Łukasz opisuje przebudzenie Judaszowego sumienia: "Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł: Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną". To brzmi jak szczęśliwe zakończenie. Grzesznik pojął ogrom zła, które uczynił, zaczął żałować, wyznał swój grzech, odrzucił korzyść, jaką z popełniania zła odniósł. Postąpił tak jak dziś postępujemy, przyjmując sakrament pokuty i pojednania. Wszystko powinno się skończyć dobrze. A jednak się nie skończyło. Czegoś zabrakło.

Czytaj też na portalu www.wiara.pl

góra

Następna strona

Tygodnik "Gość Niedzielny" Nr 9 - 4 marca 2007r.

Powrót

.