.

Brat Roger - prorok ekumenizmu
Bł. siostra Maria Gabriela od Jedności

* * *

.

KOŚCIÓŁ. BRAT ROGER Z TAIZE NIE ŻYJE

- To stało się na samym początku modlitwy, kiedy śpiewaliśmy pierwszy kanon
- opowiada drżącym głosem Natalia Tomanek, studentka z Katowic.
- Nagle rozległ się straszny krzyk, zrobiło się zamieszanie. Potem jakby trochę się uspokoiło, bracia zaintonowali "Laudate omnes gentes". Widzieliśmy, jak wynoszą brata Rogera zakrwawionego. Dalej modliliśmy się, śpiewaliśmy kanony. Po kilku minutach nadeszła wiadomość, że brat Roger zmarł.

tekst ks. Tomasz Jaklewicz

całego świata

W Taize zapanowała cisza. Spotkania odbywają się normalnie, ludzie dzielą się tym, co przeżyli, ale jest zupełnie inaczej. Szokiem jest nie tyle sama śmierć, ale jej wstrząsające okoliczności. Był uosobieniem pokoju, zaufania, łagodności. Umarł podczas modlitwy, zabity jak baranek.

- Trudno uwierzyć w to, co się stało i w jaki sposób się stało - mówi brat Krzysztof, Polak należący do wspólnoty z Taize. - Brat Roger pokazywał, że Bóg jest miłością. Odwaga życia dla tej miłości jest najpiękniejszym świadectwem, jakie pozostawił.

Joanna Brożek, dziennikarka z Katowic, pojechała do Taize po raz pierwszy 11 lat temu. Z ciekawości i, jak wielu Polaków, by zobaczyć kawałek Francji. - Udało mi się dopchać do brata Rogera po modlitwie. Zapytał, skąd jestem. Kiedy odpowiedziałam, że z Polski, uśmiechnął się. Położył dłonie na mojej głowie i powiedział: miej zawsze cichą ufność w Bogu! Proste słowa, a zmieniły we mnie wszystko. Zaczęłam sama otwierać Pismo Święte, angażować się w życie Kościoła. W jego twarzy, oczach była wielka ufność.

Magda Anioł, popularna wokalistka muzyki chrześcijańskiej, była w Taize w lipcu tego roku. - Swoją osobowością przypominał mi Jana Pawła II. Emanowało z niego jakieś ogromne ciepło. Starałam się modlić blisko niego. Wokół zawsze były dzieci. Malowały dla niego rysunki, także moja córka Dominika. Jestem szczęśliwa, że zdążyłam go spotkać. - Był samą miłością - wspomina Magda z Gliwic - bardzo wrażliwym człowiekiem. - Rozmowy z nim zmieniły moje życie - wyznaje Jacek, który pracował w Taize przez dwa lata jako wolontariusz.

Śmierć brata Rogera zbiegła się z rozpoczęciem Światowych Dni Młodzieży w Kolonii. Zdążył jeszcze wysłać serdeczny list do Benedykta XVI, niejako usprawiedliwiając swą nieobecność w Kolonii. Obiecał, że będą tam bracia, a on sam będzie obecny duchem. Uczestnicy XX Światowych Dni Młodzieży dowiedzieli się o śmierci brata Rogera w środę rano. Dla wielu z nich ten stary człowiek w białym habicie był idolem. W miejscach spotkań, w kościołach ustawiono jego zdjęcia. Odprawiono Mszę świętą w katedrze. Pojawiły się łzy. W kolońskim kościele św. Agnieszki odbyło się całodobowe czuwanie Wspólnoty z Taize. Modlitwa kanonami - łagodnymi jak brat Roger: "Z Tobą ciemność nie będzie ciemna wokół mnie". Popłynął śpiew kojący ból, przywracający nadzieję. Kolońskie spotkanie toczy się dalej swoim rytmem, młodzi świętują, cieszą się sobą, witają Papieża. Pożegnanie brata Rogera schodzi na dalszy plan. Tak było zawsze, kiedy żył. Starał się nie koncentrować uwagi na sobie. Ważny był Jezus i młodzi. On sam chciał być w cieniu. Tak jest i teraz.

Matka, Ojciec, a teraz Brat

Matka Teresa, ojciec święty Jan Paweł II, brat Roger z Taize. Zestawienie tych trzech wielkich świadków wiary XX wieku narzuca się samo. Białe sari, biała sutanna, biały habit. A nade wszystko taka sama czystość serca, absolutna przejrzystość. Okna na Boga. Oczy dziecka, a w nich ta sama jasność, bezbronność. Zwyczajnie - świętość...

Trzy biografie. Naznaczone okrucieństwami minionego stulecia. To samo pragnienie odnowy świata, leczenia jego ran, dawania nadziei. I ta sama recepta: Jezus Chrystus. A jednocześnie każdy z nich inny. Matka Teresa kochała miłością matki, z całą kobiecą czułością, delikatnością, wytrwałością. Jan Paweł II promieniował duchowym ojcostwem. Brat Roger dopełnia ten obraz o jeszcze jeden wymiar - braterstwo. Doświadczył boleśnie dramatu podziału, dlatego szukał zagubionego braterstwa. Wzywał do pojednania chrześcijan podzielonych doktrynami, do pojednania Europy rozdartej wojnami. Chciał budować jedność nie przez dyskusje, negocjacje, ale na kolanach, przez prostą modlitwę, przez radość spotkania z innymi, przez zaufanie Chrystusowi. W medytacyjnym śpiewie kanonów różne głosy stapiają się w cudowną harmonię na chwałę Boga. "Im więcej się modlimy z prostotą i pokorą - pisał w swoim ostatnim liście - tym bardziej będziemy umieli kochać i wyrażać to swoim życiem".

Zawrotna kariera małej wioski

Taize. Malutka wioska we Francji. Brat Roger Schutz przybył tam po raz pierwszy w sierpniu 1940 roku. Trwała wojna. Miał 25 lat. Przyjechał z rodzinnej Szwajcarii. Nie chciał pozostawać "neutralnym", jak jego ojczyzna. Jego ojciec był pastorem w szwajcarskim Kościele reformowanym (kalwińskim), matka pochodziła z Francji. Był dziewiątym dzieckiem.

Jana Pawła II i brata Rogera łączyło zaufanie do młodych.
Papież odwiedził Taize w 1986r.

Taize oddalone było o 2 kilometry od linii demarkacyjnej, która wówczas dzieliła Francję. Roger nabywa stary dom. Udziela schronienia wielu ludziom, przede wszystkim Żydom, którym groziła śmierć z rąk hitlerowców. Jest sam, modli się trzy razy dziennie w małej kaplicy. Rozmyśla nad utworzeniem wspólnoty. Niedaleko od Taize leży Cluny - miejsce słynące z wielkiego ośrodka życia zakonnego, promieniującego w średniowieczu na całą Europę. Ten fakt inspiruje młodego idealistę. W 1942 roku gestapo wpada na trop działalności Rogera. Musi opuścić wioskę. Wraca po wojnie. Towarzyszą mu pierwsi spotkani w tym czasie współbracia. W 1949 roku siedmiu pierwszych składa śluby zakonne na całe życie. Powstaje wspólnota. Pierwsi bracia mają korzenie ewangelickie. Później dołączają do nich także katolicy. Dzisiaj jest we wspólnocie 100 braci różnych wyznań chrześcijańskich, 25 narodowości. Według słów założyciela chcą realizować "przypowieść o wspólnocie". Pierwszym celem ma być pojednanie chrześcijan. Wspólnota chce być zaczynem pojednania między ludźmi, zaufania, pokoju na ziemi. Bracia nie przyjmują żadnych darowizn. Sami zarabiają na swoje utrzymanie.

Taize bardzo szybko staje się magnesem przyciągającym młodych chrześcijan. Każdego roku przyjeżdża ich coraz więcej. Bracia podejmują to wezwanie. Mały romański kościółek nie mieści już napływających zewsząd pielgrzymów. W roku 1962 powstaje kościół Pojednania. Bracia organizują tygodniowe rekolekcje. Nie chcą tworzyć żadnego ruchu, organizacji. Taize ma być źródłem, czyli miejscem spotkania, duchowej odnowy, wyciszenia, modlitwy. Ma być miejscem ożywienia wiary, która ma prowadzić do większego zaangażowania w życie własnej parafii, Kościoła, wspólnoty. Każdy, kto tam przychodzi, znajduje coś z tradycji swego Kościoła: katolicy mają Eucharystię, protestanci - pogłębione spotkania z Biblią, prawosławni - ikony i wielogłosowe śpiewy.

Matka Teresa odwiedziła Taize w 1983r.

W latach 70. Taize wyrusza w świat. Wspólnota zaczyna organizować spotkania młodych w różnych miejscach na ziemi. Brat Roger nazywa to "Pielgrzymką Pojednania przez Ziemię". Duch jest ten sam. Modlitwa wokół ikon rozjaśnionych tysiącem małych światełek, kanony, delikatny głos brata Rogera, który nie głosi kazań. Wygłasza proste zdania zachęty, modlitwy, ciepłym ściszonym głosem jakby szeptał prosto w serca. "Bóg może nas tylko kochać" - ta myśl wraca w jego ostatnich listach.

Brat Roger i jego współbrat Max Thurian zostają zaproszeni jako obserwatorzy na Sobór Watykański II. Papież Jan XXIII wita brata Rogera słowami, które stają się słynne: "Ach, Taize, ta mała wiosna". Brata Rogera połączy serdeczna znajomość także z kolejnym papieżem - Pawłem VI.

Wiosna Kościoła przyjdzie z Polski

Brat Roger darzył Polaków wielką serdecznością. W dniu swojej śmierci, podczas obiadu, prosił brata Marka, aby opowiedział o Polsce. Wiedział, że sierpień to czas pielgrzymek na Jasną Górę, to rocznica "Solidarności". Chciał, by młodsi bracia o tym pamiętali.

Wiosna Kościoła przyjdzie z Polski - od dawna powtarzał te słowa. Odczytywano to jako zapowiedź wyboru Papieża Polaka. Kilkakrotnie odwiedzał Polskę, począwszy od roku 1971. Czterokrotnie przemawiał na pielgrzymce mężczyzn w Piekarach Śląskich. Organizował pierwsze spotkania w Polsce. Od wielu lat Polacy stanowią jedną z najliczniejszych grup przyjeżdżających do Taize i na Europejskie Spotkania Młodych, odbywające się w dużych miastach na przełomie roku. Trzykrotnie takie spotkania miały miejsce w Polsce (dwa razy we Wrocławiu, raz w Warszawie). Brat Roger i biskup Karol Wojtyła spotkali się po raz pierwszy przy okazji II Soboru Watykańskiego. Jako biskup krakowski Karol Wojtyła był w Taize dwukrotnie - w latach 1964 i 1968. Wrócił tam po raz trzeci w roku 1986 jako papież. Zaufanie do młodych, dar nawiązywania bezpośredniego kontaktu, traktowanie ich bardzo serio - to łączyło tych dwóch charyzmatycznych liderów wiary.

W Taize obowiązki przeora przejął brat Alois, Niemiec, katolik, wyznaczony już kilka lat temu na następcę. Ciało brata Rogera spocznie na małym cmentarzu, obok grobów innych braci. Na niebieskie łąki poprowadzi go łagodny śpiew kanonów. Taize zyska orędownika w niebie. Oby pozostało źródłem...

Bracia modlą się za zamordowanego brata Rogera przy jego zwłokach,
wystawionych w kościele Pojednania w Taize

Tygodnik "Gość Niedzielny" Nr 35 - 28 sierpnia 2005r.

góra

* * *

.

GOŚĆ GOŚCIA

Niedokończony list

rozmowa z bratem Emilem*

Ks. Marek Łuczak: Tegoroczne (2005r) Spotkanie Młodych w Mediolanie będzie wyjątkowe. Po raz pierwszy zabraknie brata Rogera.

Brat Emil: - Na szczęście nie zabraknie jego symbolicznej obecności wśród nas. Młodzi otrzymają "niedokończony list brata Rogera". Nasz założyciel właściwie tylko rozpoczął redagowanie listu. Dokument zawsze podejmował sprawy najbliższe sercu brata Rogera, które chciał medytować wspólnie z młodzieżą. Tegoroczny list, przetłumaczony na 57 języków, zawiera wstęp brata Aloisa, od sierpnia przełożonego wspólnoty. Brat Alois opowiedział w nim ostatnie chwile z życia swego poprzednika. Kiedy brat Roger zawołał sekretarza, zdążył mu podyktować tylko początek zdania: "O ile nasza wspólnota w rodzinie ludzkiej tworzy warunki, aby poszerzało się...". W tym miejscu brat Roger się zatrzymał. Zmęczenie kazało mu przerwać. Dziś pozostaje dla nas pytaniem, co miał na myśli Autor listu. Prawdopodobnie rozmyślał o Kościele, o tchnieniu, które powinno pchnąć ludzi wierzących w kierunku jeszcze większego otwarcia ku całej ludzkości. Brat Roger na pewno dyktował te słowa, myśląc o Mediolanie.

Skąd wziął się pomysł, by właśnie Mediolan był miejscem kolejnego spotkania?

- Chcieliśmy powtórzyć piękne chwile z poprzedniego spotkania w tym mieście z 1998 roku. Duże znaczenie miała gościnność mediolańskich rodzin, parafii i całej diecezji. Cudownie było obserwować, jak w miastach i wioskach wokół Mediolanu ludzie stworzyli atmosferę oczekiwania. Tak bardzo odpowiadała ona istocie Świąt! Entuzjazm Włochów pomnożył radość młodzieży.

Co można powiedzieć o specyfice spotkania w Mediolanie?

- Po raz pierwszy refleksje i modlitwy odbywały się bez obecności brata Rogera. To brat Alois każdego wieczoru prowadził medytacje w halach. Ale wspomniany już apel brata Rogera o poszerzanie Kościoła nadał specyficzny ton wszystkiemu, co się działo. Przez te dni rozważaliśmy, co miał na myśli brat Roger. Osobiście uważam, że jego słowa są zachętą do poszerzania tej przestrzeni, którą pozostawiamy dla nadziei. Chodzi o odrzucenie życia w pesymizmie i ponurości. Specyfika chrześcijańskiej nadziei nie polega na tym, by uciekać od wyzwań, jakie przed nami stawia teraźniejszość. Nadzieja pozwala odnaleźć nowy zapał, by zmierzyć się z tą teraźniejszością.

* Brat Emil we wspólnocie z Taizé jest odpowiedzialny za kontakty z mediami.

Tygodnik "Gość Niedzielny" Nr 1 - 1 stycznia 2005r

góra

* * *

.

W 1. rocznicę śmierci

Brat Roger - prorok ekumenizmu

Artur Stelmasiak

"Chcielibyśmy mieć stale przed oczami obraz rozdarcia Ciała Chrystusowego, aby stać się zaczynem niepokoju dla tylu chrześcijan, którzy podział Kościoła powszechnego uważają za rzecz normalną. Nasza wspólnota ma być ogniskiem ekumenizmu" - często mawiał brat Roger.

Rok temu obiegła świat tragiczna wiadomość: "Brat Roger nie żyje". Dziś, z perspektywy czasu, widzimy, jak wielkie znaczenie dla wszystkich chrześcijan miał ten protestancki mnich, który całe swoje życie poświęcił, aby przyczynić się do pojednania podzielonych chrześcijan.

Wiele osób mówi, że był - podobnie jak Jan Paweł II - prorokiem naszych czasów. Niektórzy uważają, że nawet wyprzedzał swój czas. Brat Roger był wprawdzie ochrzczony w Kościele ewangelicko-reformowanym, a jego ojciec był kalwińskim pastorem, jednak potrafił wznieść się nad chrześcijańskie podziały. - Brat Roger chciał żyć wiarą Kościoła niepodzielonego, nie zrywając z nikim więzi, w wielkim braterstwie - mówił kard. Walter Kasper podczas pogrzebu mnicha.

W jednej z ostatnich swoich książek pt. Bóg jest tylko miłością brat Roger opisuje, jak rodziło się w jego sercu powołanie ekumeniczne. "Moja babcia ze strony matki intuicyjnie odkryła rodzaj klucza do powołania ekumenicznego i to ona pokazała mi, jak należy je realizować. Poruszony świadectwem jej życia, naśladując ją, gdy sam jeszcze byłem bardzo młody, odnalazłem moją własną tożsamość chrześcijańską. Pojednałem w sobie źródła mojej wiary z tajemnicą wiary katolickiej, nie zrywając przy tym więzi z kimkolwiek" - napisał.

Miłość do Eucharystii

W ostatnich latach swojego życia brat Roger nie poruszał się o własnych siłach. Wszyscy doskonale pamiętają, jak na wózku uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych Papieża Jana Pawła II. Wówczas przyjął Komunię św. z rąk ówczesnego dziekana Kolegium Kardynalskiego - kard. Josepha Ratzingera. Nie wiedział, że katolickiej Eucharystii udziela mu przyszły papież. Fakt, że jako protestant przyjął Komunię św. podczas katolickiej Liturgii, wywołał poruszenie wśród niektórych katolików.

Jednak nie było to czymś nowym, bowiem brat Roger przyjmował Komunię św. wielokrotnie. Miał na to specjalne papieskie przyzwolenie. Kościół katolicki dopuszcza przyjmowanie Komunii św. przez niekatolików, jeśli może być pewny, że podzielają oni wiarę katolików w realną obecność Chrystusa w Hostii. Zdaniem Prymasa Polski, brat Roger był człowiekiem o niezwykłej pokorze, pobożności maryjnej i eucharystycznej.

Brat Roger zezwolenie na przyjmowanie Eucharystii uzyskał jeszcze od Ojca Świętego Jana XXIII.

Ekumeniści w bieli

Wielu komentatorów i publicystów przyznaje, że brata Rogera i Jana Pawła II łączyły wspólne ekumeniczne ideały oraz wzajemny szacunek i przyjaźń. Kilkadziesiąt lat temu br. Roger spotkał kard. Karola Wojtyłę w Bazylice św. Piotra. Wówczas nie mógł przypuszczać, że zapraszając go do siebie, przyjmuje przyszłego papieża. Metropolita Krakowski przyjechał do Taizé w 1964 i 1968r. Brat Roger odwdzięczał się kilkakrotnie, przyjeżdżając do Polski i przemawiając do górników podczas ich corocznych pielgrzymek do Piekar Śląskich.

Po 1978r., kiedy kard. Wojtyła został wybrany na papieża, br. Roger był stałym bywalcem Watykanu. Tak trwała ich wzajemna przyjaźń aż do końca. Obaj: Jan Paweł II i brat Roger mieli wspólne ideały - aby chrześcijanie wszystkich wyznań stanowili jedno. Byli ludźmi kontemplacji i modlitwy. Pierwszego dobry Bóg postawił na miejscu św. Piotra, aby mógł wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie. Drugiego zaś wezwał Pan do poświęcenia się pracy duszpasterskiej z młodzieżą na rzecz ekumenizmu. Jednak obaj byli mocno zaangażowani w działalność ekumeniczną. Bardzo często na tej płaszczyźnie jako pierwsi stawiali swoje kroki. Ich wkład w dążenie do jedności wszystkich chrześcijan jest nie do przecenienia. Można ich nazwać ekumenistami w bieli. Odeszli do domu jednego Ojca w tym samym roku. Odeszli, tak jak żyli - modląc się.

Taizé - strumień jedności

Wszystko zaczęło się w sierpniu 1940r. Pochodzący ze Szwajcarii Roger Louis Schutz-Marsauche, student teologii na uniwersytetach Lozanny i Strasburga, zamieszkał w małej, ubogiej wiosce w pobliżu Cluny. Stworzył tam "dom modlitwy i gościnności". Przez dwa lata przyjmował w nim uchodźców politycznych z okupowanej przez Niemców części Francji. Jesienią 1941r. Roger wydał w Lyonie broszurę Notes explicatives (Uwagi wyjaśniające). Zawarł w niej ideę stworzenia wspólnoty kontemplacyjnej, która jednak żyłaby w świecie, chwaląc Boga przez służbę innym ludziom. Zawsze w historii Kościoła rozwój życia zakonnego związany był z powrotem do Ewangelii, źródła jedności. Tak było i tym razem. Brat Roger też wracał do źródła: jeden Bóg, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Kościół. "Jesteśmy tutaj - mówił Założyciel Taizé po pół wieku - z powodu Chrystusa i Ewangelii, a Chrystus w pewnym sensie powołał nas do tego, abyśmy byli obrazem Kościoła pojednanego. To jest centralny punkt powołania Taizé... Nie pragniemy być niczym innym, jak tylko maleńkim odblaskiem Kościoła, który nieustannie sam szuka pojednania".

Wśród pierwszych braci byli też Niemcy i Francuzi, którzy do dziś stanowią najliczniejszą grupę w Taizé. W 1949r. bracia złożyli śluby i zobowiązali się do życia na wzór wspólnoty klasztornej: została utworzona Communauté - Wspólnota. Pierwsi bracia mieli korzenie ewangelickie. Później dołączyli do nich także katolicy. Wspólnota, licząca 100 braci z 25 narodowości, zachowała do dziś charakter ekumeniczny. Communauté nie przyjmuje żadnych darowizn ani ofiar. Bracia zrzekają się też należnych im spadków. Sami zarabiają na swoje utrzymanie i łożą na utrzymanie innych braci wyłącznie z zarobionych przez siebie pieniędzy.

Choć brat Roger wywodził się z tradycji Kościoła reformowanego, Taizé czerpie z różnych źródeł. Tak więc każdy, kto tam przychodzi, znajduje coś z tradycji swego Kościoła: katolicy zwrócą uwagę na wielki szacunek dla Eucharystii, protestanci - na rolę Biblii, a prawosławni - na ikony i śpiewy kościelne.

Przyciąga młodzież

Od kilku dziesiątek lat Taizé przyciąga młodych ludzi z całego świata, stając się poniekąd centrum młodzieży Europy. Papież Jan XXIII powitał niegdyś brata Rogera słowami: "Och, Taizé, ta mała wiosna!". Od 1978r. Wspólnota Taizé organizuje na przełomie roku wielkie spotkania młodzieży: w Afryce, Ameryce Północnej i Południowej, w Azji i Europie z udziałem dziesiątek tysięcy młodych ludzi. Kilkakrotnie były one organizowane również w Polsce. Spotkania te są dorocznymi etapami "Pielgrzymki zaufania przez ziemię", będącej również inicjatywą brata Rogera. Ta ufność pokładana w młodych bardzo wzruszała Jana Pawła II. Przyjął on młodych ludzi z Taizé na długo przed pierwszymi Światowymi Dniami Młodzieży. Po spotkaniach młodzieży w Rzymie Jan Paweł II zaproponował bratu Rogerowi napisanie medytacji Drogi Krzyżowej, którą Papież poprowadził w Wielki Piątek w rzymskim Koloseum. Za swoją "pracę na rzecz pojednania" brat Roger otrzymał liczne odznaczenia, m.in. Nagrodę Templetona, a także międzynarodową Nagrodę Karola, przyznawaną przez Akwizgran, nagrodę UNESCO - za wychowanie dla pokoju oraz nagrodę księgarzy niemieckich.

Brat Roger Schutz

Założyciel i przeor ekumenicznej wspólnoty z Taizé, dźgnięty nożem, zmarł podczas wieczornej modlitwy 16 sierpnia 2005r. Urodził się 12 maja 1915r. w Szwajcarii, w rodzinie ewangelików reformowanych. W latach 1937-40 studiował teologię. W roku 1940 wyjechał do okupowanej Francji, by pomagać najuboższym, tam zaczęła się tworzyć wokół niego monastyczna wspólnota braci. Z biegiem lat do braci protestantów zaczęli dołączać katolicy. Brat Roger miał ogromny sentyment do Polski i Polaków. Już w latach siedemdziesiątych przyjeżdżał do naszego kraju. Po spotkaniu europejskim w Warszawie następne spotkania chciał organizować w tym samym miejscu. Brat Roger choć zawsze starał się pozostawać jakby trochę na uboczu, to jednak do końca swoich dni był spiritus movens Wspólnoty. Stan jego zdrowia powoli pogarszał się, przez ostatnie pięć lat korzystał z wózka inwalidzkiego.

Tygodnik "niedziela" Nr 33 - 13 sierpnia 2006r.

góra

<< do przeglądu prasy
.