.

W złotym blasku

BARTOLOME ESTEBAN MURILLO

"Męczeństwo św. Andrzeja"
olej na płótnie, 1675-1682 Muzeum Prado, Madryt

Powiększenie Oprawcy przywiązują św. Andrzeja do krzyża. Twarz świętego, zwrócona w stronę nieba, jest jednak radosna. Wyraźnie widzi on już rzeczywistość życia wiecznego. Niebo spowite jest ciemnymi chmurami, ale nad głową św. Andrzeja roztacza się złoty blask. W tym blasku widać anioły niosące palmę męczeństwa dla męczennika.

Krzyż, na którym umiera św. Andrzej, ma niezwykły kształt, przypominający literę X. Było to symboliczne nawiązanie do słowa Chrystus. Grecka litera (wymawiana jak "ch") jest bowiem pierwszą literą greckiego słowa (Christos). Taki krzyż, znany w starożytnym Rzymie jako crux decussata, nazywany jest teraz powszechnie krzyżem św. Andrzeja. Apostoł nie został do niego przybity, lecz przywiązany sznurami, co widzimy na obrazie Murilla.

Według tradycji, po Zesłaniu Ducha Świętego św. Andrzej głosił Ewangelię wśród Scytów, na Kaukazie, a także na terenach późniejszej Rusi. Prawosławni przypisują mu również założenie biskupstwa w Bizancjum.

Ostatnim etapem jego misyjnych pielgrzymek miało być greckie miasto Patras na Peloponezie. Andrzej dokonał tam bardzo wielu nawróceń. Wśród nawróconych mieli się znaleźć żona i brat rzymskiego prokonsula Aegeatesa. Rozwścieczony prokonsul nie darował tego apostołowi i rozkazał go ukrzyżować. Jak opowiadają o tym pisma z III wieku, święty, wisząc na krzyżu, jeszcze przez dwa dni nauczał i nawracał pogan. Według tradycji, Andrzej zmarł 30 listopada 62, 65 lub 70 roku. W ten dzień Kościół obchodzi jego wspomnienie.

Wysłanników prokonsula, nadzorujących egzekucję, widzimy z prawej strony obrazu. Z lewej na pierwszym planie artysta namalował ludzi, którzy pozostawali pod wpływem nauk apostoła. Jedna z kobiet w rozpaczy chowa twarz w dłoniach.

Leszek Śliwa

Tygodnik Katolicki "Gość Niedzielny" Nr 48 - 30 listopada 2008r.

góra

Powiększenie

<< do w ramach
.