.

Chryzantemy i jałmużna

Emile Friant

"Dzień Wszystkich Świętych"
olej na płótnie, 1888 Muzeum Sztuk Pięknych, Nancy

Powiększenie Elegancko ubrani ludzie w czarnych, żałobnych strojach zmierzają w stronę cmentarnej bramy. Kobiety niosą bukiety kwitnących chryzantem. Czy kwiaty i czarne stroje oznaczają, że zmarł właśnie ktoś z ich rodziny i idą na pogrzeb? Nie, tytuł dzieła rozwiewa wszelkie wątpliwości. Emile Friant uwiecznił na obrazie dzień Wszystkich Świętych. Namalował cmentarz w Dieuze - swojej rodzinnej miejscowości w Lotaryngii. Widzimy chwilę, w której zamożna rodzina postanawia dać jałmużnę niewidomemu żebrakowi. Idąca z przodu dziewczynka niesie monetę, którą za chwilę wrzuci do kubka trzymanego przez inwalidę.

Malowidło ilustruje starą, sięgającą średniowiecza tradycję dawania w Dzień Zaduszny jałmużny żebrakom. W zamian mieli się oni modlić za dusze zmarłych z rodziny swych dobroczyńców. W średniowieczu czas liczono w ten sposób, że po zmroku zaczynał się następny dzień. Dlatego wieczorem we Wszystkich Świętych odwiedzało się już cmentarze z myślą o zmarłych i dawało się jałmużnę żebrakom. W XIX wieku zaduszne obyczaje praktycznie rozszerzyły się na cały dzień Wszystkich Świętych. Wtedy też we Francji przyjął się zwyczaj przystrajania grobów przede wszystkim chryzantemami.

Obraz bardzo spodobał się na Wystawie Światowej w Paryżu w roku 1889. Przyznano mu tam złoty medal. Później niektórzy krytycy jakby nie mogli uwierzyć, że wyróżniono dzieło po prostu dokumentujące katolickie zwyczaje i domyślali się ukrytych intencji artysty. Pisano więc nawet, że obraz ilustruje przewrotność i zakłamanie burżuazji (przedstawiona rodzina jest, sądząc po strojach, zamożna), dającej jałmużnę ludziom przez siebie wyzyskiwanym. Żaden szczegół obrazu nie uprawnia jednak do aż tak karkołomnej interpretacji.

Leszek Śliwa

Tygodnik Katolicki "Gość Niedzielny" Nr 43 - 27 października 2013r.

góra

Powiększenie

<< do w ramach
.