.
Środa I tygodnia Adwentu
4 grudnia 3013r.
Św. Barbary

uBoga droga
świętego Franciszka
z Asyżu

Powiększenie

KSIĄDZ:
- Zaczynamy kolejne spotkanie roratnie. Witam Was bardzo serdecznie w samym środku tygodnia.

Przeczytaliśmy przed chwilą Ewangelię, jakby specjalnie wybraną na nasze Roraty.

Jezus wszedł na górę nad Jeziorem Galilejskim. Może chciał tam odpocząć, może podziwiać piękną, zieloną Galileę. Nie wiem. W każdym razie gdy ludzie dowiedzieli się, że tam jest, zaczęli przychodzić. Całe tłumy przyszły - mówi ewangelista Mateusz. I przyprowadzili ze sobą chorych, którzy nie umieli chodzić, byli niewidomi, nie potrafili mówić.

Pytanie do dzieci:
- Co zrobił Pan Jezus, kiedy przyszli do Niego chorzy?
(Uzdrowił ich)

KSIĄDZ:
- Kiedy pozostali zobaczyli, że Jezus uzdrowił chorych, byli tak zaskoczeni, że wdzięczni Bogu, nie chcieli stamtąd wcale odchodzić. Tak dobrze im było z Nim. Po trzech dniach Jezus zawołał uczniowi powiedział: "Słuchajcie, oni są już na pewno głodni. Nie mogą tak wracać, bo stracą siły".

Uczniowie oburzyli się: "A skąd mamy wziąć tyle jedzenia?!". Mieli bowiem tylko dla siebie siedem chlebów i kilka ryb. Jezus więc wziął to, co mieli, pomodlił się i powiedział: "Rozdajcie to tłumom". I uczniowie rozdawali, rozdawali, rozdawali... Tak długo, aż wszyscy się najedli. A na koniec zebrali jeszcze siedem pełnych koszów resztek.

Wyobrażacie sobie? Siedmioma chlebami nakarmili tłum. Gdyby ktoś kazał Wam zrobić coś takiego, pewnie puknęlibyście się w głowę. To niemożliwe. A to nie chodzi wcale o cud. Chodzi o to, by po prostu podzielić się tym, co masz.

KSIĄDZ:
- Jaka to droga?

DZIECI:
- uBoga droga!

KSIĄDZ:
- Wczoraj taką drogę pokazał nam papież Franciszek. Pamiętacie? W swoim kraju, w Argentynie, kiedy jeszcze był kardynałem, chodził do faweli, najbiedniejszych dzielnic. Był blisko tamtych ludzi. Miał dla nich wielkie serce. Dzisiaj Jezus mówi nam o tym samym.

Pytanie do dzieci:
- Kto oprócz Jezusa jest wzorem dla papieża Franciszka? (Święty Franciszek z Asyżu)

KSIĄDZ:
- Ano właśnie, św. Franciszek z Asyżu jest patronem papieża Franciszka. Powieśmy jego wizerunek tuż za papieżem. Obiecałem wczoraj, że dziś o św. Franciszku opowiem. Ale zanim to zrobię, zaśpiewajmy naszą roratnią piosenkę.

Piosenka:
Uboga droga

KSIĄDZ:
- Św. Franciszek mieszkał 800 lat temu w Asyżu, pięknym mieście, w środku Włoch. Jego tata był bogatym kupcem i marzył, że syn będzie wielkim rycerzem. Któregoś dnia Franciszek włożył więc zbroję, dosiadł konia i wyruszył na wojnę. Ale szybko dostał się do niewoli. W więzieniu miał dużo czasu i kiedy tak myślał o swoim życiu, stwierdził, że chociaż ma wszystko, to tak naprawdę nie jest szczęśliwy.

Wracając do Asyżu, spotkał na drodze trędowatego żebraka. Kiedyś ze wstrętem ominąłby go pewnie szerokim łukiem. Tymczasem teraz podszedł bliżej i zobaczył w nim... jak myślicie? Kogo?

Pytanie do dzieci:
- Kogo zobaczył Franciszek w trędowatym żebraku?
(Pana Jezusa)

KSIĄDZ:
- Musicie jeszcze wiedzieć, że trędowaci nie mogli mieszkać w mieście. Zdrowi nawet nie mogli się do nich zbliżać, by się nie zarazić. A Franciszek najpierw dał trędowatemu jakieś pieniądze, a potem pomyślał, że to chyba nie o to chodzi. Szybko zsiadł z konia, podszedł do trędowatego i wiecie, co zrobił? Przytulił go mocno i pocałował. To była prawdziwa rewolucja w jego życiu.

Franciszek wrócił do domu i powiedział ojcu, że nie chce jego pieniędzy ani w ogóle niczego. Oddał zbroję, a nawet ubranie. Ubrał się w worek i postanowił żyć jak najbiedniejszy z biednych. Często modlił się w zniszczonym niewielkim kościele San Damiano. Któregoś dnia usłyszał głos. Rozejrzał się. Nikogo w pobliżu nie było. Zdziwiony spojrzał na krzyż i znowu usłyszał: "Franciszku, odbuduj mój Kościół". - Pewnie chodzi o ten zniszczony kościół - pomyślał Franciszek i... zabrał się do pracy. Ale Jezus nie mówił wcale o kościele z cegły i kamienia.

Pytanie do dzieci:
- O jakim kościele mówił Jezus?
(O Kościele zbudowanym z ludzkich serc)

KSIĄDZ:
- Tak, o Kościele, który na religii piszemy zawsze od wielkiej litery, bo mamy na myśli ludzi. Franciszek dostał poważne zadanie. Miał przypomnieć wszystkim wierzącym: papieżowi, biskupom, księżom i wszystkim ludziom, żeby nie gromadzili bogactw dla siebie, ale żeby dzielili się z innymi, a najbardziej - żeby troszczyli się o chorych, samotnych, bezdomnych, biednych.

KSIĄDZ:
- Jaka to droga?

DZIECI:
- uBoga droga!

KSIĄDZ:
- Ludzie w Asyżu uważali Franciszka za szaleńca: "Jak mógł zrezygnować z tak wygodnego życia? Z bogactwa, ze sławy, z kariery. Chyba stracił rozum" - mówili.

Szybko okazało się, że tak jak on chcieli żyć inni młodzi ludzie z Asyżu i z okolicy. W końcu Franciszek napisał regułę, czyli przepis na życie w nowym zakonie, który potem bracia zaczęli nazywać franciszkanami.

Franciszek z 11 braćmi pojechali do Rzymu, do papieża, by zatwierdził regułę. Innocenty III, gdy zobaczył 12 biedaków w habitach z worka, mógł uznać, że to zwykli buntownicy. Ale w noc poprzedzającą spotkanie papież miał sen. Posłuchajcie jaki.

NAGRANIE 3
Papież Innocenty III miał straszny sen. Śniło mu się, że bazylika na Lateranie chwieje się niebezpiecznie i rozpada w gruzy. "Panie, ratuj swój kościół!" - wołał przerażony Innocenty. Ale pęknięte mury kruszyły się i chwiały coraz bardziej. Nagle do bazyliki podbiegł niepozorny człowiek ubrany jak żebrak. Podparł ścianę i... stało się coś niezwykłego! Mury zrosły się i bazylika laterańska znów stała niewzruszona, jak przedtem.

Jakież było zdziwienie papieża, gdy rano podczas audiencji w Franciszku i jego braciach rozpoznał człowieka ze snu.

Pytanie do dzieci:
- Co zrozumiał papież Innocenty III, kiedy zobaczył rano Franciszka? (Ze Franciszek jest tym, który może uratować Kościół)

KSIĄDZ:
- Innocenty III dobrze odczytał sen. Pozwolił Franciszkowi i braciom żyć w całkowitym ubóstwie i pobłogosławił im. Zrozumiał, że tylko takie życie, na wzór Pana Jezusa, może uratować Kościół.

KSIĄDZ:
- Jaka to droga?

DZIECI:
- uBoga droga!

KSIĄDZ:
- Święty Franciszek chciał być tak ubogi jak Jezus urodzony w stajni. To on pierwszy ustawił w kościołach bożonarodzeniowe stajenki, które o tym miały przypominać. Ale też mocno przeżywał ukrzyżowanie Jezusa, kiedy zostawili Go nawet ci, których kochał, uzdrawiał i nauczał.

Franciszek z Asyżu pod koniec życia bardzo cierpiał, bo oprócz tego, że stracił wzrok, otrzymał też stygmaty, czyli znaki męki Pana Jezusa.

Ten święty sprzed ośmiu wieków zachwyca nie tylko papieża Franciszka. W Asyżu aż sześć razy był Jan Paweł II. Niektórzy z Was może też już tam byli. A papież Franciszek odwiedził Asyż w tym roku, 4 października, czyli niemal dokładnie dwa miesiące temu. Modlił się przy grobie swojego patrona i spotkał z chorymi i ubogimi. Powiedział tam, że mamy brać przy- kład z Franciszka. Mówił tak: "Chrześcijanin nie mówi za dużo o biednych, ale spotyka się z nimi, patrzy im w oczy, dotyka ich".

To słowa bardzo ważne dla nas. I zadanie na najbliższy czas: uśmiechnąć się do biedniejszych od ciebie albo po prostu być dla nich miłym.

Pytania:
1. Jakie spotkanie całkowicie zmieniło życie Franciszka?
(Spotkanie z trędowatym żebrakiem)

2. Jak nazywał się papież, który miał sen o Franciszku z Asyżu?
(Innocenty III)

3. Ilu papieży nosiło imię Franciszek?
(Tylko jeden - obecny papież Franciszek)

Zadania:
1. Na planszy we wskazanym miejscu przyklej obrazek ze św. Franciszkiem z Asyżu.

2. Na ulicy albo w szkole bądź miły dla kogoś, kogo niezbyt lubisz albo nie za dobrze znasz, lub chociaż uśmiechnij się do niego.

Obrazek:
Św. Franciszek z Asyżu

góra

Rozważania na Roraty 2013r.
przygotowane przez miesięcznik "Mały Gość Niedzielny"

Dalej

Powrót Roraty

.