Dzień świętych Młodzianków.

w Kościele i sztuce
(28 grudnia.)

.

28 grudnia

Uroczystość świętych Młodzianków

(Żyli około roku Pańskiego 1)

Kolebka Dzieciątka Jezus otoczona jest i dzisiaj gronem maluczkich dziatek, przyodzianych w białe szaty. Trzymając w rączętach zielone gałązki palmowe, śpiewają chwałę Panu, gdyż śmierć ich była prawdziwym męczeństwem. Kościół święty uczcił je piękną nazwą "kwiatków męczeńskich", nazwą tak odpowiednią ich niewinności i zaraniu życia. "Któż by się poważył wątpić o tym - pyta święty Bernard - że te dziatki zdobi korona męczeńska?" Kto śmie pytać o ich zasługi? Zapytajcie raczej Heroda, jaka to zbrodnia na nie ściągnęła karę śmierci? Czyż dobroć Chrystusa ma być niższa od okrucieństwa Heroda? Bezbożnemu temu tyranowi wolno było pozabijać dziatki niewinne, a Chrystusowi nie miało być wolno ozdobić wieńcem Męczenników skroni niewiniątek, które za Niego śmierć poniosły? Wszakże usta niemowląt, o Boże, miały głosić chwałę Twoją. I jaką chwałę? Aniołowie śpiewali: "Chwała Bogu na wysokości, a pokój na ziemi ludziom dobrej woli!" Jest to niewątpliwie wzniosła chwała, ale uzupełni się ona dopiero wtedy, gdy Ten co ma przyjść kiedyś, powie: "Pozwólcie przyjść do Mnie maluczkim, gdyż ich jest Królestwo niebieskie!" Pokój ludziom, nawet tym, którzy jeszcze nie mają własnej woli, jest to bowiem tajemnicą miłosierdzia Bożego. Bóg raczył dla tych niewinnych ofiar uczynić to, co czyni co dzień przez sakrament chrztu świętego.

Pod przewodem gwiazdy przybyli Mędrcy ze Wschodu do Jerozolimy, aby oddać pokłon nowonarodzonemu Królowi żydowskiemu. Obłudny i podstępny Herod rzekł do nich: "Idźcie do Betlejem, a wywiadujcie się pilnie o Dzieciątku, gdy zaś znajdziecie, oznajmijcie mi, abym i ja pokłonił się Jemu". Pojawienie się Mędrców z licznym orszakiem, ich opowiadania o gwieździe nowego Króla, wieść o dziwnych wypadkach w Betlejem, wywołały w niezadowolonym ludzie jerozolimskim niepokój i trwogę.

Rzeź niemowlątek

Herod na próżno czekał na powrót Mędrców, bo ci przestrzeżeni we śnie, aby nie wracali do Heroda, inną drogą puścili się w strony rodzinne. Gdy Herod zawiódł się w swych oczekiwaniach, wpadł na szatański pomysł, który go okrył wieczną hańbą nawet u pogan, a mianowicie kazał w Betlejem i w całej okolicy wymordować wszystkich chłopców do dwóch lat życia. Okrutni siepacze, przywykli do rozlewu krwi, wydzierali płaczące dziatki z rąk biadających matek i mordowali bez litości. Straszny to był widok! Rozpacz rodziców wołała do Nieba o pomstę na dzikiego okrutnika, który zhańbił godność króla.

W straszliwy sposób ziściła się przepowiednia Jeremiasza proroka: "Głos na wysokości słyszany jest: narzekania płaczu i żałości, Rachel płaczącej synów swoich, a nie chcących przyjąć pocieszenia nad nimi, że ich nie masz". Rachel była matką Józefa egipskiego i Beniamina, i jest u tego proroka przedstawicielką całego narodu żydowskiego.

Na próżno jednak wyciągał Herod zbrodnicze ręce po Baranka Bożego, gdyż Dzieciątko Jezus spoczywało bezpiecznie na łonie Najświętszej Matki. Anioł Pański ukazał się we śnie Józefowi i rzekł mu: "Weźmij Dzieciątko i Matkę Jego i uciekaj do Egiptu, albowiem Herod szuka Dzieciątka, aby Je zabić". Troskliwy opiekun wstał natychmiast, uszedł w nocy i w obcej ziemi znalazł bezpieczne schronienie. Tym okrucieństwem dopełnił Herod miary swoich zbrodni. Rozlana krew niemowlątek wołała o pomstę do Nieba. Bóg sprawiedliwy wysłuchał wołania; koniec zbrodniarza był straszny. Okropna choroba, która jak piekielny ogień paliła jego wnętrzności, zapowiadała mu rychły koniec. Nienasycony głód i nieugaszone pragnienie zwiększało jego męki. Im więcej jadł i pił, tym piekielniejsze czuł bóle. Nogi mu opuchły, skóra popękała, obrzydliwe robactwo toczyło jego ciało, a wstrętne wrzody zarażały powietrze. Okropniej dokuczały mu wyrzuty sumienia. Krwawe widma małżonki Marianny, dwóch synów i bliskich krewnych, których krew przelał w przystępie szaleństwa i podejrzeń, nie odstępowały go ani na chwilę, toteż z krzykiem zrywał się i bezwładny padał na łoże. Pochlebcy opuścili go, najwierniejsi zwolennicy stronili od niego, a syn Antypater knuł spiski na jego życie. Leżał tedy jak nędzny Łazarz, opuszczony i znienawidzony przez wszystkich, żywy obraz potępienia. Pasując się ze śmiercią, kazał wymordować najprzedniejsze rodziny żydowskie, aby ze swą śmiercią okryć żałobą cały kraj. Rozkazu tego nie wykonano, a gdy skonał, nikt po nim nie zapłakał; tylko klątwy i złorzeczenia towarzyszyły mu do grobu.

Nauka moralna

Święty Paweł mówi: "Przeznaczono człowiekowi kiedyś umrzeć". Dzień, godzinę i rodzaj śmierci oznacza mądrość Boża. Dobrze czyni ten, kto się poddaje tej konieczności i należycie przysposobiony czeka na rozkaz Pana i Stworzyciela swego. Dzisiejsza uroczystość nastręcza nam sposobność, abyśmy ze względu na nadchodzący koniec roku zwrócili uwagę na nierówną śmierć niewinnych dziatek i ich zabójcy, srogiego Heroda.

1) Niewinne niemowlęta umarły śmiercią gwałtowną; cierpienia ich były wielkie ale krótkie. Pożegnały się z życiem, którego znaczenia nie znały, rozstały się z światem, jego uciechami i rozkoszami, które były im obce; przeniosły się do wieczności, gdzie im dobroć Jezusa, za którego śmierć poniosły, zgotowała szczęście nieskończone. Podobna jest śmierć sprawiedliwego, gdyż jest on synem Bożym i wejdzie, jak owi maluczcy, do Królestwa niebieskiego. Sprawiedliwy łatwo się rozstaje z życiem ziemskim, wierzy bowiem wraz z świętym Jakubem, który w swym liście powszechnym w rozdziale 4, wierszu 15, mówi jak następuje: "Bo i czymże jest życie wasze? Parą jest, która pokazuje się na chwilę, a potem znika". Sprawiedliwy łatwo się rozstaje z dobrami doczesnymi, gdyż wie i bez Salomona, że wszystko przemija oprócz miłości i służby Bogu; a życzenia swe zastosowuje do nauki ewangelicznej: "Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo niebieskie" (Mat. 5,3). Nadzieje i pragnienia jego skierowane są ku wiekuistym radościom, jakie nam Pan Jezus przyrzekł i które nam obfitością swych zasług poręczył. Pozostańmy przeto dziećmi Boga, a śmiertelne strachy i boleści zamienią się nam na wiekuistą radość.

2) Herod umarł wśród niewypowiedzianych udręczeń i rozpaczy. Niewypowiedziany był jego strach wobec otwierających się wrót wieczności, pozbawionej wszelkiej pociechy. Drżał na myśl utraty życia, które tak gorąco umiłował i które dotychczas chroniło go od kary wiekuistej, jaka czeka ostatecznie każdego zbrodniarza; drżał na myśl o utracie dóbr doczesnych, władzy i godności królewskiej, która dotychczas głuszyła w nim głos sumienia a teraz miała zwiększyć jego kaźń i hańbę w wieczności; drżał nadto na samą myśl sądu, widział bowiem - jak mówi św. Augustyn - nad sobą groźnego Sędziego, który go musiał potępić, po prawicy popełnione grzechy i żądające odwetu dusze pomordowanych, a po lewicy tłuszczę złych duchów, kuszących się wykonać na nim wyrok. Podobna jest śmierć każdego grzesznika, gdyż jest on wrogiem Boga i w wieczności też zajmie miejsce pomiędzy wrogami Boga. Śmierć grzesznika jest podobna do śmierci Heroda, zarówno czy na nią patrzeć będzie ze stanowiska świata, z którym musi się rozstać, czy też ze stanowiska religii, która w odwet musi go porzucić; z obu bowiem stron dochodzi go głos Pisma świętego: "Ze zguby twej śmiać się będę i szydzić będę z ciebie". Nadto znikąd nie dojdzie go słowo pociechy i nikt go nie poratuje; jedynie tylko pokuta i to wczesna ocalić może grzesznika od tego niebezpieczeństwa.

Modlitwa

O Boże, którego chwałę w dniu dzisiejszym wyznali niewinni Męczennicy nie słowy, ale śmiercią, wyniszcz w nas łaskawie wszelkie nieczyste żądze, abyśmy ową wiarę, którą nasz język wyznaje, także czynami okazali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra


Wiersz.

W dzień Bożego Narodzenia,
Weseli ludzie, błogo im będzie,
Chwałę Bogu wyśpiewują
Wesoło wszędzie.

Anioł pasterzom zwiastował,
Że się narodził, nas uweselił;
Król Herod się zafrasował,
Dziatki pobić dał.

Bili, siekli, mordowali
Srodze katowie właśni zbójcowie:
Krzyczą dziatki, płaczą matki,
Bardzo rzewliwie.

Od piersi ich wydzierali
I rozcinali. Rycerze mali
Z matkami się pożegnali;
Żal to nie mały.

Tam krwawe łzy wylewały
Płaczliwe matki, kiedy ich dziatki
Leżą jakby barankowie
Lub w polu snopki.

Ręce matki załamują,
Włosy targają i omdlewają;
Niebo głosy przebijają,
Serdecznie łkają.

Rachel, pani tak rzeczona,
Pociechy nie ma, prawie umiera,
Patrząc na swoje syny,
Często omdlewa.

O Herodzie okrutniku,
Wielka to wina, że twego syna
Między dziatkami zabito;
Cóż za przyczyna?

Chciałeś trafić na Chrystusa,
Syna Bożego; ale Go z tego
Nie wykorzenisz Królestwa,
Boć niebo Jego. Amen.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

. góra

Dzień świętych Młodzianków

Niewinną dziatwę, nielitościwie przez okrutnego Heroda pomordowaną, wita Kościół jako kwiat męczenników:

Męczenników cześć ci kwiecie,
Których już na progu życia
Prześladowca Pana gubi,
Jak róż wicher pączki młode.

Pierwszą Pana wy ofiarą;
Mała trzódko, przed ołtarzem
Zabawiacie się w prostocie
Wieńcem, palmą waszej chwały.

Jak niezmiernie rzewny to obraz! Niewinne ofiary tyrana, nie wiedząc, co je czeka, bawią się wesoło przed ołtarzem wieńcem i palmami, oznakami rychłego ich zwycięstwa nad ciemnymi mocami zepsutego świata. Mimowoli przypominają się głębokie swą treścią obrazy tych malarzy, którzy Dzieciątko Jezus przedstawiali z narzędziami Jego męki.

Boski Zbawiciel dał kiedyś tę obietnicę: "Ktoby stracił duszę swoją dla Mnie, znajdzie ją" (Mat. 16, 25). Zaprawdę, kto jako męczennik umiera za Chrystusa, tego krew Bóg błogosławi, ten Otrzymuje chrzest w strumieniach swej krwi, temu śmierć staje się zdrojem łask. A chociażby ktoś oddał życie bez świadomości i wolnej woli, jeśli tylko oddaje je dla Chrystusa, i tego uświęca śmierć męczeńska. Tak Kościół czci wielu świętych młodzianków, którzy w zaraniu życia ponieśli śmierć dla Jezusa. Na czele szeregu najmłodszych męczenników znajdują się dzieci betlejemskie. Jako męczennicy Chrystusa Pana otrzymali łatwo wieniec chwały niebieskiej. "Burza prześladowania, skierowana przeciw Jezusowi Chrystusowi, która spotkała ich bez wiedzy i woli, poniosła ich na wybrzeża wiekuistego pokoju i szczęśliwości w Bogu. Kiedy przebudziły się ich dusze, które na ziemi jakby jeszcze śniły, ujrzały w nieopisanym weselu Boga w chwale i w majestacie".

W swych przemówieniach z okazji święta Młodzianków podkreślają Ojcowie Kościoła obowiązek czuwania nad niewinnością dzieci, starania się o ich potrzeby doczesne i duchowe i wychowania ich we wierze świętej.

Pamiątka niewinnych młodzianków zawiera wiele pobożnych myśli i pożytecznych nauk. Ma to swoje głębokie znaczenie, że uroczystości św. Szczepana, św. Jana i śś. Młodzianków obchodzimy w związku z Bożym Narodzeniem. Według św. Bernarda ta kolejność świąt wyraża trafnie tę prawdę chrześcijańską, że usprawiedliwienie wszystkich świętych może dokonać się tylko w Chrystusie. Oto jego wyjaśnienie: "Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie. Bóg nasz i Zbawiciel, który nas oświeca! Błogosławione niech będzie święte imię Jego chwały. W jakiej obfitości zajaśniało imię Jego i łaska Jego świętości! Przezeń uświęcił się Szczepan, przezeń Jan i niewinne dzieci. W zbawiennym zrządzeniu te trzy święta towarzyszą Narodzeniu Pana. Oni wszyscy pożywali kielich zbawienia, albo ciałem i duchem, albo tylko ciałem lub tylko duchem".

Lekcja dzisiejszej mszy św. zawiera tajemnicze miejsce z Objawienia św. Jana (Ob j. św. Jana 14, 1-5). Pokazuje nam, jak bardzo ceni Kościół niewinność, i jak bardzo my ją cenić mamy. Niewinne dzieci idą za Barankiem (Jezusem Chrystusem), bo są czystymi. Lubo mniej doświadczone niż Jan święty, to jednak czystość ich, splamiona tylko purpurą ich krwi, skierowała wzrok Baranka na siebie, i one stały się Jego towarzyszami.

Ewangelia uroczystości niewinnych Młodzianków (Mat. 2,13-18) opowiada ucieczkę świętej Rodziny do Egiptu i zamordowanie dzieci betlejemskich. Oba te wydarzenia przedstawia często sztuka chrześcijańska.

Ulubionym tematem malarzy średniowiecznych był tak zwany "Odpoczynek w Egipcie". Święta Rodzina wypoczywa podczas swej ucieczki w oazie, pod drzewem palmowym. Aniołowie adorują śpiące na łonie matki Dziecię. W pobliżu wytryskuje źródło, dając niejako do zrozumienia, że prawdziwe źródło życia otworzył ludziom Chrystus.

Rafał, książę malarzy przedstawił porywająco dwie sceny z rzezi niewiniątek. Pierwsza wyobraża żołnierza, który jedną ręką wyrywa matce dziecię, w drugiej trzyma miecz, aby nim przeszyć maleństwo. Matka rzuciła się na ziemię, by skarbu swego bronić całą siłą, jakiej dodaje miłość, z całą mocą, jaką wznieca ból rozpaczy.

Druga scena przedstawia nam matkę, która, siedząc na ziemi, trzyma na łonie już zamordowane dziecię. Ból jej zewnętrznie uspokoił się nieco, nie aby się zmniejszyć, lecz aby z całą siłą skupić się w jej sercu. Tak niezwykła jest moc tego obrazu, że każdy, który spojrzy na bolejącą matkę, nie może oprzeć się głębokiemu wzruszeniu.

Na dawniejszych obrazach przedstawia się niewinne dzieci betlejemskie jako miły wianuszek, otaczający postać Dzieciątka Jezus. Wszyscy święci są zgromadzeni, nad nimi unosi się gromadka niewinnych Młodzianków, z których jedni trzymają palmy, drudzy wznoszą rączki do modlitwy.

Według zwyczaju średniowiecznego przedstawiano na obrazach Sądu Ostatecznego niewinne dzieci betlejemskie w postaci jasnego koła, otaczającego krańce nieba.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra

<< wywołwnie menu Boże Narodzenie