Uwaga: W tekście chronologia w/g "Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku" - Katowice/Mikołów 1937r.

Wielka Środa

(Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa
od stawienia Go przed Piłatem do ukrzyżowania)

Wielka Środa (Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa od stawienia Go przed Piłatem do ukrzyżowania)

W środę o wieczornej porze rozpoczyna Kościół wygłaszać swe żale pieniami Jeremiasza proroka, który siedział na gruzach Jerozolimy, opłakując upadek tego miasta świętego. Są to żale chrześcijan, ubolewających nad poniżeniem Zbawiciela, którego postać i oblicze strasznie oszpecono.

Oto gdy Pana Jezusa stawiono przed Piłatem, wypowiedzieli arcykapłani i starszyzna swe skargi, aby Piłata skłonić do wydania na Niego wyroku śmierci, "gdyż - mówili - człowiek ten mianuje się królem żydowskim i namawia ich, aby cesarzowi podatków nie płacili". Wtedy Piłat kazał się zbliżyć Panu Jezusowi i zapytał Go: "Czy Ty jesteś królem żydowskim?" Pan Jezus odpowiedział: "Królestwo Moje nie jest z tego świata; gdyby bowiem było z tego świata, słudzy Moi oparliby się wydaniu Mnie żydom. Ale nie tu jest Królestwo Moje". Z tych słów domyślił się Piłat, że nic nie zagraża ani jemu ani panowaniu rzymskiemu i rzekł: "Nie znajduję winy w tym człowieku". Ale żydzi uporczywie trwali w oskarżeniu Jezusa, mówiąc: "On podmawia i buntuje cały naród, począwszy od Galilei aż dotąd".

Gdy Piłat posłyszał, że Pan Jezus jest Galilejczykiem, chciał się przypodobać Herodowi, tetrarsze galilejskiemu, bawiącemu właśnie w Jerozolimie, i posłał do niego Zbawiciela. Ucieszył się Herod, że widzi człowieka, o którego cudotwórczości dochodziły go liczne wieści, i spodziewał się, że będzie świadkiem zdziałanego przezeń cudu; jakoż zadawał Mu wiele pytań. Ale Zbawiciel nic mu nie odpowiedział, jednakże nie z nieposzanowania zwierzchności, lecz dlatego, że zadawane Mu pytania nie tyczyły się wcale Jego sprawy, lecz były objawem próżnej ciekawości. Rozgniewany milczeniem Chrystusa, kazał Herod dla szyderstwa, że się mieni królem żydów, przyodziać Go w białą szatę i odesłał Go Piłatowi. Piłat zwołał arcykapłanów, starszyznę i lud i rzekł: "Przywiedliście mi tego człowieka, ale nie widzę w Nim winy, ani ja, ani Herod, do którego Go odesłałem. Każę Go więc tylko osmagać i puścić". Było bowiem zwyczajem w czasie wielkanocnym wracać wolność jednemu z więźniów. Arcykapłani i starszyzna podmówili lud, aby się domagał wypuszczenia Barabasza, osławionego rozbójnika, pospólstwo więc poczęło wrzeszczeć: "Puść Barabasza", Na to rzekł Piłat: "Cóż zatem uczynię z królem żydowskim?" A tłum zawołał: "Ukrzyżuj go, ukrzyżuj go!" Po raz trzeci rzekł tedy Piłat do nich: "Ale cóż on złego uczynił? Nie znalazłem w nim żadnej przyczyny śmierci. Dlatego ukarzę go i wypuszczę". To rzekłszy oddał Jezusa żołnierzom na ukaranie.

Ecce homo - Oto człowiek

Żołnierze natychmiast zdarli z Pana Jezusa suknie, przywiązali Go do słupa i okrutnie ubiczowali. Następnie włożyli nań płaszcz szkarłatny i uplótłszy koronę z cierni wtłoczyli Mu ją gwałtem na głowę, a w dłoń wcisnęli trzcinę zamiast berła, po czym kłaniali się z szyderstwem przed nim i mówili: "Bądź pozdrowiony, królu żydowski!". Drudzy pluli Mu w twarz, policzkowali Go, brali trzcinę z Jego ręki i bili Go po głowie, tak iż ostre kolce cierniowej korony jeszcze głębiej w czoło i skronie Jego się wbijały.

Piłat myślał że sam widok tak srodze skatowanego i sponiewieranego Pana Jezusa pobudzi żydów do litości, kazał Go przeto wyprowadzić z ratusza, a ukazawszy tłumom rzekł: "Ecce homo!", to znaczy: "Oto człowiek!" Ale ustawicznie podbechtywana zgraja żydowska dalej wołała z wściekłością: "Ukrzyżuj go, ukrzyżuj go!", a gdy Piłat opierał się jeszcze tym naleganiom, najwyżsi kapłani i starsi zawołali: "Jeżeli tego wypuścisz, nie jesteś przyjacielem cesarskim! Każdy bowiem, kto czyni się królem, sprzeciwia się cesarzowi". Te słowa przeraziły Piłata, bo już nieraz obwiniano go przed cesarzem, że sprzyja jego nieprzyjaciołom. Utraciwszy wskutek tych oskarżeń łaskę monarchy i wysoki urząd, nie chciał się znowu narażać, kazał sobie przeto podać wody i umywszy ręce przed ludem rzekł: "Nie winienem ja krwi tego sprawiedliwego; wasza to rzecz". A wszystek lud odpowiedział: "Niechaj krew jego spadnie na nas i na dzieci, nasze!" Straszne to zaklęcie ziściło się w czterdzieści lat potem, gdy wojska rzymskie zburzyły Jerozolimę. Gdy Judasz usłyszał, że Zbawiciela skazano na śmierć, przejął go żal, odniósł tedy owe trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszyźnie, mówiąc: "Zgrzeszyłem, wydając krew niewinną". Ci zaś odpowiedzieli: "Cóż nas to obchodzi? To twoja rzecz". Wtedy Judasz porzucił srebrniki, odszedł i powiesił się, arcykapłani zaś, nie chcąc tych krwawych pieniędzy umieścić w skarbie kościelnym, zakupili za nie grunt garncarza na cmentarz dla obcych. Odtąd zwano to miejsce Haceldama, tj. rola krwi.

Nauka moralna

Kto rozważy, jak wiele Chrystus Pan wycierpiał, to niepodobna, aby się jego serce nie napełniło żałością. Rozważmy na przykład okoliczności, towarzyszące Jego męce i zobaczmy, co dla grzechów naszych wycierpieć musiał:

1. Wielka liczba ludzi różnych stanów sprzysięgła się na to, aby Mu jak najwięcej cierpień zadać; wielcy i mali, kapłani, uczeni w prawie, żydzi, Rzymianie, przyjaciele, nieprzyjaciele, wszyscy przyczynili się do Jego cierpień.

2. Męki Jego bez ustanku i coraz więcej się wzmagały aż do ostatniego uderzenia tętna w Jego Boskim Sercu.

3. Rodzaj Jego cierpień był niezwykły, np. korona cierniowa, biczowanie przy słupie.

4. Nikt z ludzi w tak krótkim czasie tyle nie wycierpiał. Dlatego Chrystus słusznie nazwany jest mężem boleści i Bogiem miłości, a jeżeli ta boleść i miłość nie kruszy twego serca, twardszy jesteś od granitu.

Gdybyś widział, że jakieś nieme stworzenie męczą i zabijają za ciebie, litowałbyś się patrząc na jego cierpienia, a Jezus Chrystus za ciebie przyjął dobrowolnie te straszne męczarnie, ty zaś z zimnym sercem i suchym okiem spoglądasz na Jego rany? We wszystkich i najboleśniejszych cierpieniach widział cię Pan Jezus, chociaż jeszcze nie byłeś na świecie i spośród milionów ludzi za ciebie z osobna swe cierpienia ofiarował, i osładzał sobie ten gorzki kielich, że ta męka przyniesie ci pożytek i odpłacisz Mu miłością wzajemną, a jednak jakże ci ciężko i trudno przychodzi znosić jakiekolwiek cierpienie i przykrość z miłości dla Niego; to jest dowodem, że Go mało kochasz. Kto nie kocha Pana Jezusa, za niego umierającego, nie jest gotowy w każdej chwili za Chrystusa wzajemnie umierać i żyje niepożytecznie na tej ziemi, nie jest godzien, aby był policzony między ludzi żyjących. Święty Paweł wyklina człowieka takiego mocą apostolską, gdy mówi: "Jeśli kto nie miłuje Pana naszego Jezusa Chrystusa, niech będzie przeklęty" (1Kor. 16,22).

Pan Jezus cierpiał za nas, bo gdyby nie był cierpiał, to te boleści, które On przyjął, musielibyśmy sami cierpieć. Nie jest to tylko myśl pobożna, że grzechy nasze krzyżują Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, ale jedna z prawd naszej wiary, gdyż wyraźnie mówi już prorok Izajasz, że nieprawości nasze ranami Go okryły i złości nasze zaostrzyły na Niego sprawiedliwość Boską i złość nieprzyjaciół Jego. Chociaż był najpiękniejszym z wszystkich synów ludzkich i ukochany od Ojca swego Niebieskiego, choć był nieskończenie Święty i nie miał najmniejszego grzechu, choć był nieskończenie szczęśliwy i niepodległy cierpieniom i bólom, to jednak z miłości przyjął winy nasze i karę, na którą sami zasłużyliśmy, i cierpiał te boleści, które były dla nas zgotowane, a zatem musiał dźwigać na sobie cały ciężar gniewu Boskiego. Czyliż więc nie powinniśmy wystrzegać się najmniejszego nawet grzechu, kiedy grzechy nasze przywiodły Jezusa Chrystusa do tak nędznego stanu? Nie dosyć przeto unosić się czułym sercem nad cierpieniami Zbawiciela, ale trzeba nienawidzić każdy grzech.

Modlitwa

Spraw, prosimy, Wszechmogący Boże, abyśmy bez ustanku grzechami naszymi zasmuceni, Męką Jednorodzonego Syna Twojego od nich wybawieni zostali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Bogiem Ojcem i Duchem św. żyje i króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

następna strona

Powrót