góra

Cześć Świętych Pańskich w Niebie

Uroczystość Wszystkich Świętych.

(1 listopada)

(Ustanowiona została około roku Pańskiego 835)

LEKCJA (z Objawienia św. Jana rozdział 7, wiersz 2-12)

W one dni oto ja, Jan, widziałem drugiego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego, i zawołał głosem wielkim do czterech aniołów, którym dano jest szkodzić ziemi i morzu, mówiąc: Nie szkodźcie ziemi i morzu, ani drzewom, aż popieczętujemy sługi Boga naszego na czołach ich.

I usłyszałem liczbę pieczętowanych, sto i czterdzieści i cztery tysiące pieczętowanych ze wszech pokoleń synów izraelskich.
Z pokolenia Judy dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Rubena dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Gada dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Asera dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Neftalego dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Manassesa dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Symeona dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Lewiego dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Isachara dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Zabulona dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Józefa dwanaście tysięcy pieczętowanych.
Z pokolenia Beniamina dwanaście tysięcy pieczętowanych.

Potem ujrzałem rzeszę wielką, której nikt przeliczyć nie mógł, ze wszystkich narodów i pokoleń i ludzi i języków, stojącą przed tronem i przed obliczem Baranka, obleczonych w szaty białe, a palmy w ręku ich. I wołali głosem wielkim: Zbawienie Bogu naszemu, który siedzi na tronie, i Barankowi. A wszyscy aniołowie stali około tronu i starszych i czworga zwierząt, i padli przed tronem na oblicze swoje, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała i mądrość i dziękczynienie i cześć i moc i siła Bogu naszemu na wieki wieków. Amen.

EWANGELIA (Mat. rozdz. 5, wiersz 1-12)

A widząc Jezus rzesze, wstąpił na górę, a gdy usiadł, przystąpili ku Niemu uczniowie Jego. A otworzywszy usta swe, nauczał ich, mówiąc: Błogosławieni ubodzy duchem; albowiem ich jest królestwo niebieskie. Błogosławieni cisi; albowiem oni posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni; albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca; albowiem oni Boga oglądają. Błogosławieni pokój czyniący; albowiem nazwani będą synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości; albowiem ich jest królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć będą, i prześladować was będą, i mówić wszystko złe przeciwko wam kłamiąc, dla Mnie. Radujcie się i weselcie się; albowiem zapłata wasza obfita jest w Niebiesiech.

* * *

Pielgrzymami jesteśmy na ziemi, a celem naszej pielgrzymki jest Niebo, nasza rzeczywista ojczyzna; łatwo się jednak możemy zabłąkać na manowce, odwodzące od miejsca, do którego zdążamy. Nie podobna przeto obyć się bez przewodników, którzy by nam wskazywali prawdziwą drogę i oznaczali miejsca spoczynku, gdzie byśmy strudzeni mogli nabrać świeżych sil do dalszej podróży. Takimi miejscami są niedziele i święta; są to dni, w których skołatani troskami, pokusami i walkami powszedniego życia, zaspokoić możemy potrzeby duszy, pomyśleć o jej zbawieniu, pokrzepić ją słowem Bożym, modlitwą i sakramentami św. Przewodnikami naszymi w tej podróży są każdego dnia Święci Pańscy; życie bowiem nasze liczy się na dni, a ostatni dzień otwiera nam wrota wieczności. Dlatego też każdy dzień poświęcony jest pamięci świętego sługi Pańskiego. Jak drogowskaz wskazuje drogę do miasta lub wsi, tak Święci wskazują nam drogę wiodącą do Królestwa niebieskiego, gdzie Najwyższy zasiada w swej chwale na przedwiecznym tronie, gdzie mamy znaleźć wiekuisty pokój i odpoczynek. Każdy Święty woła na nas: "Idźcie za nami. Wyprzedziliśmy was i doszliśmy do celu, wstępujcie zatem w ślady nasze". Żaden dzień nie jest wolny od kłopotu; każdy przynosi nam nową troskę, nowe utrapienia, pęta duszę naszą i ciągnie ją ku ziemi. Ale na straży każdego dnia stoi Święty i woła: "Synu Ojca niebieskiego, bracie Chrystusa, odkupiony krwią Jego, ubłogosławiony przez Ducha świętego! Ziemia nie jest twoim ostatecznym celem i nie zaspokoi tęsknoty ducha twego, bo przeznaczeniem twym jest Niebo. Masz być świątobliwym i zbawionym, i to świątobliwym tutaj na ziemi, a zbawionym w wieczności!" Dobrze, jeśli zrozumiesz ten głos i posłuchasz go; dobrze, jeśli imiona Świętych nie będą dla ciebie czczym dźwiękiem; dobrze, jeśli pójdziesz w ich ślady.

Społeczeństwo świętych Pańskich

Ale, niestety, głos ten nadaremnie obija się o uszy wielu śmiertelników, bo idą na oślep, błąkają się i nie dochodzą do celu. Cóż tedy czyni Kościół? Przy końcu roku, gdy nastaje jesień, gdy rolnik zwozi owoce swej pracy do gumna, Kościół woła na dzieci swoje: "Pójdźcie, pokażę wam lepszy owoc, który dojrzał w mym sadzie", a otwierając wrota niebieskie, pokazuje nam Najświętszego ze Świętych, Syna Bożego, siedzącego po prawicy Ojca, a obok Niego Królową Niebios, Matkę Jego, świętych apostołów opromienionych blaskiem niebieskim, proroków i patriarchów, spoglądających ze czcią i uwielbieniem na Przedwiecznego, Męczenników z palmami w rękach i w koronach na głowach, Wyznawców w chwale wiekuistej, Dziewice z niezwiędłym wieńcem i w białą szatę niewinności przyodziane. "Patrzcie - mówi Kościół - oto owoce łaski Bożej zebrane w gumnie wiekuistym! Słuchajcie ich pieni, i podziwiajcie blask ich, równający się gwiazdom. Wznieście wysoko oczy i serca! I wy możecie dostać się w ich towarzystwo, Ojciec Przedwieczny was zaprasza, Syn Jego będzie waszym przewodnikiem, Duch święty doda wam siły, a Święci modlą się za was. Kwapcie się do wiekuistego spoczynku, jaki jest dla was przygotowany".

W tym znaczeniu obchodzi Kościół uroczystość Wszystkich Świętych. Jej celem jest przypominać sercom przykutym do ziemi ich przeznaczenie i rozgrzać je tęsknotą do Nieba. I święci byli ludźmi, jak my słabymi, ułomnymi, a nawet grzesznikami. Od nas tylko zależy stać się świętymi jak oni. Jeśli zapytamy, co mamy czynić, aby dostać się w ich towarzystwo, Ewangelia dzisiejsza podaje nam nieodzowne do tego warunki. Starajmy się o cnoty, jakich wzorem jest Zbawiciel, a będziemy szczęśliwi już tu na ziemi.

Nauka moralna

Początek tej uroczystości przypada na czasy papieża Bonifacego IV, który w roku 608 pogańską świątynię Panteon poświęcił na cześć Matki Boskiej i świętych Męczenników. Zbudowana przez Agryppę, ministra cesarza Augusta, nazwana została Panteonem, gdyż umieszczono w niej posągi wszystkich bożków, nawet tych, których Rzymianie przejęli od ujarzmionych i podbitych przez siebie narodów. Gdy religia chrześcijańska wyparła bałwochwalstwo z Rzymu, kazał cesarz Honoriusz ową wspaniałą świątynię zachować jako pamiątkę dawnej Potęgi Rzymu. Po wyznaczeniu przez papieża Bonifacego dnia konsekracji, w wigilię uroczystości zawieziono do tej świątyni wielka ilość relikwii Męczenników, wydobytych z katakumb rzymskich, po czym nastąpiło uroczyste poświęcenie. Od tego dnia co roku obchodzono w owej świątyni uroczystość Wszystkich Świętych, a papież Grzegorz IV wyznaczył na obchód tej uroczystości dla całego świata katolickiego dzień 1 listopada. Miał Kościół w zaprowadzeniu tej uroczystości trojaki cel na oku: Nasamprzód zważyć trzeba, że ilość Świętych Pańskich jest bardzo znaczna. Liczbę Męczenników, którzy ponieśli śmierć za Chrystusa i spoczywają w grobach rzymskich, podają na 6 milionów, a na całej kuli ziemskiej 17 milionów. Któż zliczy wszystkich sług Bożych, którzy w ciągu 19 wieków umarli w stanie łaski? Któż zliczy tych, którzy w ukryciu żyli w Chrystusie Panu, a których imiona są zapisane w księdze żywota? Ponieważ nie tylko godzi się, ale i należy oddać im cześć, a nie podobna dla każdego z Świętych wyznaczyć dzień osobny, Kościół święty mądrze nakazał czcić wszystkich razem w dniu na to przeznaczonym.

Po drugie żaden katolik nie wątpi, że wstawienie się Świętych do Boga jest wielce skuteczne. Święci bowiem są naczyniami łaski Jego i mogą wiele uczynić w sprawie naszego zbawienia. Abyśmy przeto za ich przyczyną otrzymali, czego potrzebujemy do pozyskania szczęścia wiekuistego, Kościół ustanowił dzień osobny, w którym katolicy błagają wszystkich razem Świętych Pańskich o ich wstawiennictwo do Boga, w nadziei, że Bóg raczy wysłuchać prośby swych wybrańców.

Po trzecie Kościół święty pragnie w dniu dzisiejszym zachęcić nas, abyśmy naśladowali życie Świętych Pańskich i starali się o te cnoty, które im usłały drogę do Nieba. O świątobliwość starać się musimy, bo nie dostąpi zbawienia, kto nie jest świątobliwy. Tym zaś wszystkim, którzy zapytają, jaką święci Pańscy doszli drogą do świątobliwości i zbawienia, niech służy za odpowiedź co następuje:

1) Czuli oni w sercu serdeczne pragnienie dojścia do doskonałości. Tęsknota zaś owa i żądza naśladowania Chrystusa jest oznaką wybrańców. Święci Pańscy mieli wzrok utkwiony w tym, co jest dobrem wiekuistym i nie łudzili się nigdy zwodniczym powabem rzeczy znikomych i uciech światowych.

2) To było również powodem, że Święci całym sercem gardzili światem i lekceważyli jego rozkosze, a nawet czuli do nich wstręt i obrzydzenie. A jakże świat nagradza zamiłowanie i pociąg do rzeczy znikomych? Troskami i utrapieniami, sporami i niezgodami, nędzą i rozczarowaniem, chorobą i śmiercią. Żaden też zwolennik uciech światowych nie czuł się zadowolonym i szczęśliwym, a śmierć takich ludzi jest zawsze gorzka i opłakana.

3) Święci nie przestawali na samym tylko pragnieniu i pożądaniu zbawienia, ale zwalczali złe skłonności, opierali się nagabywaniom, nie dawali posłuchu pokusom. Trzymali oni zmysły na wodzy, poskramiali żądze, poddawali ciało umartwieniom i nie dowierzali sobie, poczuwając się do słabości. Trudna była ich walka, nieraz się chwiali, ale ostatecznie zwyciężyli, bo nie upadli na duchu. Wiedzieli, jakie jest znaczenie słów Jezusowych o obszernej i wygodnej drodze, i ciasnej a ciernistej ścieżce. Jak dzielny żołnierz otoczony nieprzyjaciółmi, tak i oni wiedzieli, że nie pozostaje im nic innego, jak tylko zwyciężyć albo zginąć, a chociaż czasem któryś z nich poślizgnął się i zbłądził, podźwignął się w końcu przez żal i pokorę, przez co błąd wyszedł mu na dobre.

4) Skrupulatni i sumienni w drobnych rzeczach, pozyskali dar i łaskę wykonania większych i trudniejszych. Niejeden z tych, co czyta o ich umartwieniach, pokutach, postach i srogich cierpieniach, sądzi, że naśladowanie Świętych przechodziłoby jego siły. Zaczynając jednak od małego, dochodzi się wytrwałością do doskonałości i dokonania największych rzeczy. Ewangelista św. Łukasz mówi też w rozdziale 16, wierszu 10: "Kto wierny jest w najmniejszej rzeczy, i w większej wierny jest, a kto w małym niesprawiedliwy jest, i w większym niesprawiedliwy jest".

5) We wszystkim starali się naśladować Chrystusa Pana, biorąc sobie za wzór Jego pokorę, łagodność, zamiłowanie pokoju, miłosierdzie, czystość, cierpliwość, jaką okazywał przez cały przeciąg swego życia, aż do strasznej śmierci na krzyżu. Wiedzieli oni bowiem, że o własnych siłach nie staną się podobnymi Zbawicielowi i poczuwali się do słabości.

6) Liczyli na pomoc Boską i szukali pokrzepienia w modłach, zasilali się sakramentami św., jakie Zbawiciel ustanowił na dobro i zbawienie ludzkości. Modły darzyły ich światłem i siłą rozpoznania dobrego, a ponieważ przystępowali do sakramentów św., sam Chrystus był ich sprzymierzeńcem i pomógł im do zwycięstwa nad wrogami.

7) Wszyscy Święci mieli jak największe nabożeństwo do Przeczystej Dziewicy i Matki Zbawiciela. Czego nie uzyskali modlitwą, to wyrobiła im wstawieniem się do swego Synaczka Najświętsza Maryja Panna, słusznie nazwana "Królową Świętych"; bo nazywają Ją tak nie tylko dlatego, że wszystkich przewyższa świątobliwością, ale i dlatego, że wszyscy Święci wielbili Ją jako swą Orędowniczkę.

Rozważcie kochani Czytelnicy te siedem punktów, zapiszcie je sobie w sercach, weźcie je za prawidło i wskazówkę życia, a Niebo was nie minie. Nie ma innego wyboru, jak tylko piekło lub Niebo; wybierajcie przeto.

W końcu trzeba jeszcze nadmienić o tytułach, jakie Kościół święty nadaje tym sługom Bożym, którzy cnotliwym życiem zasłużyli sobie na cześć i naśladowanie. Są ich cztery rodzaje: Sługi Boże, Czcigodni, Błogosławieni i Święci.

1) Sługą Bożym nazywa Kościół tego, który umarł w stanie świątobliwości.

2) Czcigodnym jest chrześcijanin, którego świątobliwość stwierdzona jest wyrokiem Kościoła, czyli raczej którego proces kanonizacyjny już się rozpoczął.

3) Błogosławionym zowiemy tego, którego świątobliwość uznana jest uroczystym wyrokiem najwyższej władzy kościelnej i na którego tymczasową cześć papież w pewnych krajach albo zgromadzeniach zakonnych zezwala, aż do ogłoszenia uroczystej kanonizacji.

4) Świętym wreszcie nazywamy tego, któremu uroczyście i publicznie miano to przyznane zostało i którego publiczna i jawna cześć nakazana jest w obrębie całego Kościoła katolickiego.

Modlitwa

Wszechmogący i wieczny Boże, który nam dozwalasz zasługom Wszystkich Świętych Twoich cześć oddawać, prosimy pokornie, daj nam tym obfitszych łask dostąpić, im liczniejszych do miłosierdzia Twego wzywamy dziś pośredników. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra

* * *

.

Wszystkich Świętych

Życie się nie kończy

Milena Kindziuk

Jeżeli w tych dniach płaczemy, to nad sobą, nie nad zmarłymi. - Płaczemy z braku. Z żalu, że jeszcze o czymś zapomnieliśmy, nie porozmawialiśmy, że nie byliśmy ze sobą bliżej - mówi znany poeta Ernest Bryll. - Płaczemy nad tym, co w nas zostało niedokonane. I często tak bardzo jesteśmy zajęci sobą, że nie dostrzegamy, iż ci, co odeszli, kochają nas i są z nami. I naprawdę w tych dniach do nas przychodzą. Dlatego uważam, że uroczystość Wszystkich Świętych to nie obyczaj, ale mistyczna relacja bycia razem - dodaje Bryll.

W ten dzień przypominamy sobie także, że śmierć - jak mówi prof. Anna Świderkówna - czy tego chcemy, czy nie, jest w naszym życiu jedynym wydarzeniem nieuniknionym. A przez to najważniejszym.

Ale też śmierć jest jedną z największych tajemnic wiary, której nie potrafią zrozumieć nawet najwięksi teologowie. Jednak dzięki temu, że z tamtego świata wrócił na ziemię Pan Jezus, śmierć przestała być końcem wszystkiego, a stała się przejściem do innego życia.

Cmentarz krainą nadziei

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny - to uroczystości ściśle ze sobą związane. W tym czasie objawia się pełny wymiar Kościoła, który obejmuje: zbawionych w niebie, przebywających w czyśćcu i pielgrzymujących na ziemi. W pierwszy dzień - Wszystkich Świętych - czcimy wszystkich, którzy są święci, a więc zbawieni. Dzień Zaduszny natomiast jest czasem modlitwy za tych, którzy znajdują się w czyśćcu.

W tych dniach odwiedzamy groby naszych bliskich. Dawniej, jak czytamy w "Kalendarzu polskim", jeszcze na początku XX wieku, w wigilię Zaduszek pieczono chleby, gotowano bób, kaszę, na Wschodzie kutię z makiem. I wszystko to pozostawiano na noc jako poczęstunek dla duchów zmarłych. Dziś te praktyki zanikły. Zastąpiło je porządkowanie grobów, mogił, czyszczenie pomników, układanie kwiatów, zapalanie zniczy.

Można się zastanawiać, jaki sens mają takie zewnętrzne gesty wobec zmarłych... Czy w ogóle są potrzebne? Teologowie twierdzą, że tak. To dowód więzi z przodkami, świadectwo miłości, wiary w świętych obcowanie. Psychologowie są zdania, że jest to także forma spłacania długu wobec tych, którzy odeszli. A nieraz również zaspokajanie wyrzutów sumienia, próba zrekompensowania czegoś, co było w życiu nie tak. Generalnie jednak szacunek dla grobu jest szacunkiem dla samego człowieka. Grób jest też nazywany w teologii domem zmarłego. Stąd widać na cmentarzach np. groby rodzinne czy wspólne groby małżonków, którzy chcą być pochowani razem, blisko siebie. Cmentarz jest więc również miejscem odnawiania kontaktów. Nie idziemy do pustych grobów, ale by spotkać się nawet nie z duszą, ale z człowiekiem. Przychodzimy jak do żywych.

Bywa jednak, że to, co dzieje się na cmentarzach 1 listopada, sięga granic absurdu. Jeden z podwarszawskich cmentarzy na przykład słynie z tego, że niektóre groby wykładane są od wewnątrz ... kafelkami bądź dywanami. Królowi cygańskiemu w Mołdawii wstawiono nawet do grobu komputer. Bez wątpienia, jest to próba przenoszenia doczesności w świat pozagrobowy, niemająca jednak nic wspólnego z wiarą w zmartwychwstanie i życie wieczne.

Co zatem jest ważne w odniesieniu do zmarłych?

Nauka Kościoła nie pozostawia tu wątpliwości: modlitwa za ich dusze. O tym, że ta modlitwa sięga poza granice życia, przypominają płonące na grobach lampki i świece, od których bije światło. A światło w tradycji chrześcijańskiej symbolizuje Chrystusa, stanowi atrybut wieczności i przypomina o zmartwychwstaniu.

Płonące na grobach w pierwszych dniach listopada lampki przypominają, że miejsce, w którym chowa się zmarłych, staje się krainą nie rozpaczy, ale światła i nadziei.

Śmierć należy do życia

Jak wynika z obserwacji księży, którzy odprawiają Msze św. pogrzebowe na warszawskim cmentarzu Bródnowskim, przed uczestnictwem w pogrzebach chroni się dzieci i młodzież. To bardzo niepokojący proces, który może prowadzić do lęku przed śmiercią. Tymczasem jeżeli dziecko od małego przyzwyczaja się do obcowania ze śmiercią, jeżeli wplata się ją w jego życie, później o wiele łatwiej jest mu się z nią oswoić.

W niektórych rejonach Polski zachował się jeszcze zwyczaj żegnania zmarłych w ich domach. Rodzina zbiera się wtedy przy otwartej trumnie i wraz z księdzem modli się w intencji zmarłego, potem się z nim żegna i ostatecznie zamyka trumnę. Przeważnie jednak ludzie umierają dzisiaj w szpitalach i ciało zmarłego jest przenoszone od razu do kościoła. Współczesny świat próbuje uciec od śmierci, chce o niej zapomnieć. Człowiek nie chce myśleć o umieraniu, unika tego tematu, szuka nieraz środków zastępczych, lekarstw na długowieczność. Lęka się prawdy o przemijaniu, kruchości istnienia, boi się rozstania z bliskimi. Kiedy jednak zbliża się 1 i 2 listopada, refleksja nad śmiercią jest nieunikniona. Wtedy bowiem wyraźnie widzimy, że śmierć po prostu należy do życia ludzkiego, że jest jego integralną częścią. I wtedy właśnie uświadamiamy sobie, że jedyne, co można uczynić jeszcze dla zmarłego, to się za niego pomodlić. I że najważniejsza jest Msza św. i Komunia św. w intencji zmarłego. Samo Pismo Święte mówi, że "święta i zbawienna jest myśl" modlić się za umarłych, "aby byli od grzechu uwolnieni".

Aby pomóc tym, co odeszli, Kościół ustanowił także odpusty za zmarłych. Można je uzyskać przez cały tydzień, od 1 do 8 listopada, pod warunkiem stanu łaski uświęcającej, Komunii św., modlitwy w intencjach Papieża i nawiedzenia cmentarza. - W ten sposób wyrażamy zmarłym swoją miłość - tłumaczy o. Tomasz Wytrwał, dominikanin, autor książki o odpustach.

Nie wiemy jednak, gdzie zmarli, za których się modlimy, przebywają: w czyśćcu czy w niebie. - Jeżeli są w niebie, to odpust ofiarowany za nich nie zostanie "zmarnowany". Będzie ofiarowany w Bożym miłosierdziu za duszę w czyśćcu, która najbardziej tego potrzebuje - dodaje o. Wytrwał. Formą modlitwy za zmarłych są także wypominki. Wypisuje się imiona zmarłych na kartkach, by później za nich modlono się w kościele. Czy te wszystkie modlitwy sprawią, że skróci się pobyt w czyśćcu naszego bliskiego zmarłego? - To jest takie nasze ziemskie myślenie - mówi o. Wytrwał. - Mówimy tak, bo staramy się jakoś opisać rzeczywistość eschatologiczną przy pomocy narzędzi, którymi potrafimy się posługiwać. Ale nie wiemy, jak w czyśćcu wygląda czas. Natomiast po ofiarowaniu odpustu za duszę cierpiącą w czyśćcu na pewno zostanie skrócona jej kara za grzechy.

Nikt nie odchodzi na zawsze

"Uroczystość Wszystkich Świętych jest drogą prowadzącą do celu" - mówił Jan Paweł II. Kard. Joseph Ratzinger zaś w jednej ze swych książek pisał: "Przez cześć świętych prosta i niewidzialna światłość Boża załamuje się w pryzmacie ludzkich dziejów, tak że możemy dojrzeć wieczną chwałę i światłość Bożą w naszym ludzkim świecie, w naszych braciach i siostrach. Święci są niejako naszymi starszymi braćmi w rodzinie Bożej, braćmi, którzy nas biorą za rękę i mówią: jeśli mógł ten i tamten dojść do świętości, dlaczego nie ty?".

Kościół od zawsze uczy, że wszyscy jesteśmy powołani do świętości. - Kościół z mocą głosi, że być świętym oznacza przede wszystkim być prawdziwym mężczyzną czy kobietą we własnym środowisku, wykonując swój zawód - twierdzi włoski kapucyn o. Raniero Cantalamessa, wieloletni kaznodzieja Domu Papieskiego. Uroczystość Wszystkich Świętych zatem, jego zdaniem, może stanowić doskonałą okazję, aby w świętości dojrzeć nie obowiązek, ciężar ponad nasze siły, lecz niesłychany przywilej. - O tym, że każdy może być święty - mówi o. Cantalamessa - można się przekonać, czytając żywoty świętych. - W ich życiu były momenty, gdy nie byli oni tacy święci. Mieli te same pokusy, te same zmagania, czasami upadali tak samo jak my, co i tak nie przeszkodziło im zostać świętymi.

Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny zatem to paradoksalnie dni radosne, stanowiące obietnicę życia. Ukazują śmierć jako spotkanie z Bogiem. Jak głosi chrześcijaństwo, nikt przecież nie odchodzi na zawsze. Śmierć nie jest końcem, ale bramą, przez którą przechodzi się dalej. Czy należy więc w tym dniu mówić o śmierci? Ks. prof. Andrzej Santorski, wykładowca eschatologii w warszawskim Seminarium Duchownym i na Papieskim Wydziale Teologicznym, wyjaśnia to w ten sposób: - W tym dniu należy mówić o śmierci, ale po chrześcijańsku, a więc nie tylko o umieraniu, które jest dla człowieka jedynie udręką. Śmierć rozumiana po chrześcijańsku oznacza nadzieję życia - życia, które nigdy się nie kończy.

Tygodnik "niedziela" Nr 44 - 29 października 2006r.

góra

* * *

.

Wszystkich Świętych

Śmierć to życia pomnożenie

Ernest Bryll

Ernest Bryll poeta i dramatopisarz,
w latach 1991-95 ambasador RP w Irlandii
foto Artur Stelmasiak

Śmierć to życia pomnożenie. Znaczy to, że nasze życie jest pewnego rodzaju etapem przed następnym życiem. Gdy chodzę po cmentarzu, silnie to odczuwam. Mam poczucie, że ci, co odeszli, są w innej rzeczywistości. I nadal żyją, doskonale też wiedzą, co dzieje się z nami. To właśnie jest dla mnie świętych obcowanie. Zawsze głęboko w to wierzyłem - nawet w momentach, gdy byłem agnostykiem, kiedy sprawy religii mniej mnie interesowały, miałem silną wiarę, że pomiędzy nami a nimi jest powiązanie jedności. Że wzajemnie możemy sobie pomóc. Dlatego Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny - to dla mnie święta jedności. My żyjemy razem z nimi i oni żyją z nami. I to, co uczynimy na ziemi dobrego, przenosi się w jakiś sposób na nich. Ale również to, co zrobimy złego, w jakiś sposób im przynosi wstyd, rozpacz i ból. Takie mam wrażenie. Kontakt z umarłymi to dla mnie koleżeństwo niemożliwe do zerwania. Bo w życiu tak bywa, że raz jedni ludzie są nam bliscy, a za jakiś czas inni. Człowiek w gruncie rzeczy jest jednak coraz bardziej samotny. Często ludzie żywi stają się dla nas nieosiągalni, obcy, dalecy. Natomiast umarli są z nami cały czas.

Tygodnik "niedziela" Nr 44 - 29 października 2006r.

góra

C. D.

.