Dzień Zaduszny.

(2 listopada)

Nastrój w dniu zadusznym.

Wiosna i lato minęły. Kwiateczki, które teraz jeszcze kwitną, ostatnim są pozdrowieniem, ostatnim objawem życia twórczej przyrody. Nastała głucha jesień. Nad pustymi polami zimny wicher dmie, z furią potrząsa koronami drzew, resztą suchych liści zaścielając drogi, sady i lasy. Już dawno zamilkł śpiew ptasząt. Cała przyroda coraz dobitniej głosi prawdę o nietrwałości i znikomości wszystkiego, co ziemskie. I z duszy naszej głośno i wyraźnie dobywa się przestroga: memento mori! - "Pamiętaj, człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz".

Najodpowiedniejszy teraz czas na Dzień Zaduszny. Pierwszym, który nakazał w r. 998 wszystkim klasztorom swojego zakonu żałobny obchód tego dnia, był opat Odiion z Clugny w Francji. Papieże zatwierdzili nowe nabożeństwo i nakazali zaprowadzenie dnia zadusznego w całym Kościele.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra


Tren.

Dzień zaduszny! Przed okiem naszym wewnętrznym przesuwa się długi pochód zmarłych, których znaliśmy. Tęsknota za najbliższymi, których śmierć nieubłagana nam zabrała, napełnia zbolałe serca i żałość nas przejmuje po stracie rodziców, rodzeństwa, krewnych, oraz współczucie dla obcych, którzy opłakują śmierć swoich najmilszych. Skupieni, w nastroju poważnym zwiedzamy mogiły na cmentarzach. Myśl nasza sięga dalej - widzimy w duchu groby owych tysięcy i setek tysięcy junaków, których krwawe wojny skosiły w kwiecie młodości, w pełni sił i zdrowia. Zatrzymujemy się przy pomniku poległych wojaków polskich, co zginęli daleko od ojczyzny i w obcych spoczywają krajach, w zapomnianych grobach. Zabliźnione rany od nowa się otwierają, i ból nas przejmuje, że im dane nie było w ojczystej spocząć ziemi. Jak olbrzymie wojsko duchów ciągną przed oczyma duszy tysiączne zastępy bohaterów naszych o twarzy bladej i zagasłem wejrzeniu.

Druhowie serdeczni! Czujemy waszą bliskość, z głębokim szacunkiem pozdrawiamy was! Żałość serdeczna w łzach się skrapla, łzy tworzą potoki, które w strumień zlewają się szeroki, co gorzkie swoje fale po przez polskie toczy niwy. Niema miasta, ani wioski, ani domu nawet, któryby nie okrył się kirem. Żałoba po was do wszystkich puka drzwi, do bram pałaców i do furty chaty wiejskiej - milcząc bierze udział w calem życiu rodzin i wyciska na nim swoje piętno.

Druhowie serdeczni! Byliście chlubą naszą i nadzieją naszą, byliście kwiatem narodu! Po kim ojczyzna miała więcej się spodziewać, jeśli nie po was, junacy o nerwach twardych jak stal, o sercu jak złoto szczerym?! Lecz dalecy jesteśmy od ubliżenia wam pytaniem, czegobyście byli jeszcze dokonali w czasach pokoju, jak wielkie bylibyście oddali usługi ojczyźnie. Pytanie takie ujmę by przyniosło waszej wielkoduszności. Albowiem uczyniliście więcej, niż ludzie żywi zdziałać mogą. Okazaliście miłość, o której Zbawiciel powiada: "Większej nad tę miłości żaden nie ma, aby kto duszę swą położył za przyjaciół swych" (Św. Jan 15, 13). Wasze dzieło życiowe bynajmniej nie jest urywkiem połowicznym, ale jest całością, czynem doskonałym. Rzetelnie wykonaliście zadanie swe, śmierć nawet nie zdołała powstrzymać was od spełnienia obowiązku. Więcej zaiste od nikogo się nie żąda, więcej też nikt uczynić nie może. Dlatego my w świętej was zachowamy pamięci, druhowie serdeczni, i nigdy o was nie zapomnimy, najmniej dzisiaj, w dzień zaduszny!...

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra


Wśród kurhanów i mogił.

Po nieszporach dnia Wszystkich Świętych, w sam dzień zaduszny odbywają się procesje żałobne po cmentarzach. Przyłącz się do nich, oderwij się na godzinę od spraw codziennych, wejdź przez bramę, na której widnieje napis: "Szczęśliwi, którzy w Panu umierają" -- i oddaj się myślom, które wśród kurhanów i mogił zaprzątną duszę twoją. Nie potrzebujesz zabierać żadnej książki, cmentarz sam jest wielką księgą, niezmiernie bogatą w treść. Już same nazwiska i napisy, umieszczone na krzyżach i pomnikach mówią do ciebie aż nadto wymownym językiem. Serce twe z pewnością pociągnie cię nasamprzód do grobu ojca lub matki twej. Napis przypomina ci dzień i rok ich śmierci. Rozważ, co oni powiedzieli ci w ostatniej jeszcze godzinie życia - może parę tylko słów wyrzekli, ale takich, co głęboko w serce się wraziły, do szpiku kości cię przejęły. Przypomnij sobie postać rodziców, ich uśmiech miły, ostatnie ich wejrzenie, i.... Ale sam pewnie wiesz dobrze, co ci chciałem jeszcze powiedzieć. Podobną naukę głoszą ci mogiły męża lub żony, brata, siostry lub przyjaciela. - Lecz zważ, że wzruszenie twe i łzy nie wystarczają, jeśli istotną chcesz duszom nieść ulgę. Ani kwiaty złożone na grobach, choćby były najpiękniejsze, nie pomogą nic. Nie zapomnij o modlitwie, o jałmużnie, o mszy św. za duszę twoich najmilszych. Taki czyn bowiem sięga w głąb. "Świętą i zbawienną jest myśl, modlić się za zmarłych, aby byli od grzechów rozwiązani" (II ks. Makk. 12, 46). Kroczysz dalej zadumany wśród mogił, świeżych i starych, starannie utrzymanych i zapadłych; ci, co spoczywają w nich, zgodnym odzywają się do ciebie chórem: Czym ty jesteś dzisiaj, tym i my byliśmy wczoraj, czym my jesteśmy dzisiaj, tym ty będziesz jutro! - Zaszedłeś do wspaniałego pomnika, którego napis głosi, że w grobie, przy którym stoisz, spoczywają zwłoki znanego bogacza; za życia opływał w wszystko, na niczym mu nie zbywało, był panem rozległych włości. Dzisiaj wystarcza mu nikły skrawek ziemi. Rozważ to dobrze! Im dalej w głąb cmentarza się udajesz, tym skromniejsze na grobach spotykasz pomniki, niektóre mogiły prosty zdobi krzyż drewniany - na innych nawet krzyża niema. To dzielnica cmentarza, gdzie ubodzy mają swoją kwaterę pośmiertną; opuścili ten świat bez żalu, zaznali bowiem w życiu wiele biedy, goryczy i utrapień. Jeśli znosili je z poddaniem się zrządzeniom Boskim i umieli wyzyskać je ku pożytkowi duszy swej, to cóż im teraz szkodzi, że przez krótką chwilę pobytu ziemskiego dokuczały im niepowodzenia i troski, które niczym są w porównaniu z słodkim odpoczynkiem w ojczyźnie niebieskiej? Rozważ i to dobrze, i nie narzekaj, jeśli los na drodze życia twego rozsiał więcej kolców niż róż. - Z któregokolwiek miejsca rzucisz okiem dokoła, zawsze uderza wzrok twój wysoki krzyż, postawiony w środku cmentarza, z rozpiętym na nim Chrystusem, godłem zwycięstwa nad śmiercią. Chrystus umarł, trzeba i nam umrzeć, bo nie może być uczeń nad mistrza. Lecz z chwilą, kiedy Syn Boży własną mocą zmartwychwstał, strzaskana została potęga śmierci. - I my zmartwychwstaniemy. "Jako w Adamie wszyscy umierają, tak w Chrystusie wszyscy ożywieni będą" (Kor. 15. 2 z). Krzyż na cmentarzu przypomina nam Tego, który śmierć pogrążył, i który umarłych wskrzesi, jak zapowiedział.

Cmentarz zatem jest miejscem rzewnego wspomnienia o drogich nam zmarłych, miejscem modlitwy za spokój ich duszy, miejscem budzącym wstręt do grzechu i nadzieję chwalebnego zmartwychwstania. Cmentarz jest księgą o treści głębokiej i niespożytej - żadna inna księga, poza ewangelią św., nie głosi tak wielkich i przejmujących prawd. Rozczytaj się w niej - nie pożałujesz!

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra


Dzień zaduszny w kościele.

W dniu tym Kościół przywdziewa żałobną szatę. Kapłanom wolno dziś odprawić trzy msze św. Introit mszy żałobnej rozpoczyna się słowami: "Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci".

W oracji modli się Kościół św.: "Boże, Stwórco i Odkupicielu wszystkich wiernych, udziel duszom sług i służebnic swoich przebaczenia wszystkich grzechów, aby odpuszczenia, którego zawsze pragnęły, przez pobożne wstawiennictwo dostąpiły".

Lekcja (I. Kor. 15, 51-57) mówi o zmartwychwstaniu ciał. "Albowiem zatrąbi trąba, a umarli powstaną nieskażonymi... Wtedy wypełni się słowo: Pożarta jest śmierć w zwycięstwie. Gdzie Jest zwycięstwo twe, śmierci? Gdzie jest, śmierci, oścień twój?"

Wzruszająca sekwencja układu Tomasza z Celano, ucznia św. Franciszka, poczynająca się od słów "dies irae" w wstrząsających zwrotach przypomina nam zmartwychwstanie i Sąd. Dzień ten straszliwy już nadszedł niejako. Widzimy, jak zmarli z grobów powstają, jak Sędzia przedwieczny się ukazuje, słyszymy dźwięk trąb anielskich, przenikający do głębi ziemi od bieguna do bieguna, o uszy nasze odbija się lament złych i triumf dobrych.

Dzień, on dzień gniewu Pańskiego,
Świat w proch zetrze, świadkiem tego
Dawid z Sybillą wszystkiego.
Jako wielki strach tam będzie,
Gdy sam Bóg na tron zasiędzie,
I roztrząsać wszystko będzie!

Trąba dziwny glos puszczając,
Groby ziemskie przenikając,
Wszystkich wzbudzi pozywając.
Zdumieje się przyrodzenie,
I śmierć, gdy wstanie stworzenie
Na ostatnie rozsądzenie.

Księgi spisane wystawią,
Które każdą rzecz wyjawią,
Z czego na świat dekret sprawią,
Sędzia tedy gdy zasiędzie,
Wszelka skrytość jawna będzie,
Kary żaden grzech nie zbędzie.

Cóż tam pocznę, człek mizerny!
Kto mi patron będzie wierny,
Gdzie i świętym strach niezmierny?
Królu tronu straszliwego,
Co z łaski zbawiasz każdego,
Z miłosierdzia zbaw mnie Swego.

Wspomnij, o mój Jezu drogi,
Żem przyczyną Twojej drogi;
Nie trać mnie w dzień on tak srogi.
Szukałeś mnie spracowany,
Odkupiłeś krzyżowany;
Niech nie giną Twoje rany.

Sędzio pomsty sprawiedliwy,
Uczyń wyrok miłościwy,
Nim nastąpi sąd straszliwy,
Wzdycham jako obwiniony,
Wstyd mnie za grzech popełniony,
Odpuść, Boże nieskończony.

Tyś Magdalenie odpuścił,
Łotraś do łaski przypuścił,
Mnieś nadzieję z nieba spuścił.
Znam się w prośbach niegodnego,
Otóż Cię proszę dobrego,
Zbaw mnie od ognia wiecznego.

Daj mi miejsce z owieczkami,
Nie odłączaj mnie z kozłami,
Na prawicy staw z sługami.
Pohańbiwszy potępionych,
W ogień wieczny osądzonych,
Weź mnie do błogosławionych.

Proszę duchem uniżonym,
Sercem jak popiół skruszonem,
Bądź mi do końca patronem,
Opłakany to dzień będzie,
Gdy się z prochu człek dobędzie.
I na straszny sąd przybędzie.

Dobry Jezu, a nasz Panie.
Daj im wieczne spoczywanie! Amen.

W ewangelii (św. Jan 5, 25-29) czytamy między innymi: "Idzie godzina, kiedy umarli usłyszą głos Syna Bożego... I wynijdą, którzy dobrze czynili, na zmartwychwstanie żywota, a którzy złe czynili, na zmartwychwstanie sądu".

Ofertorjum rozpoczyna się słowami: "Panie Jezu Chryste, Królu chwały, uchowaj dusze wszystkich zmarłych od mąk piekielnych i od głębokiej otchłani".

W komunii wraca myśl, wyrażona w introicie. Kościół św. więc wzywa nas ustawicznie do niesienia pomocy duszom pokutę czyniących braci i sióstr naszych, kładąc im w usta błaganie cierpiącego Joba: "Zlitujcie się nademną, zlitujcie się nademną, przynajmniej wy, przyjaciele moi, albowiem ręka Pańska dotknęła mnie" (Job. 19, 21). Czy jest serce, któregoby takie jęki nie wzruszyły?

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra


Dzień zaduszny w zwyczajach ludowych.

W dawnych czasach w dniu tym składano na grobach pokarmy, którymi według wierzeń ludu posilali się nieboszczycy, przychodzący odwiedzić dawne swe miejsce zamieszkania. Obrzęd ten, jako zabobonny, zakazany został przez duchowieństwo. Jako pozostałość dawnego zwyczaju rozdawano później w dniu zadusznym pożywienie licznym rzeszom żebraków, którzy zbierali się w obrębie cmentarza. Zwyczaj ten przypomina dawniejsze "dziady" i zachował się do tego czasu w dzielnicach kresów wschodnich, podobnie jak w dzień św. Marka.

Pięknym zwyczajem kościelnym są wypominki (wymienianki), które ksiądz czyta z ambony, modląc się równocześnie za dusze naszych krewnych, przyjaciół, dobroczyńców, domowników, których imiona, na kartkach spisane, każda rodzina w dzień Wszystkich Świętych księdzu swemu posyła.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra


CZAS UCIEKA, WIECZNOŚĆ CZEKA.

ZIEDNOCZENI Z TYMI, KTÓRZY ODESZLI

KS. ZENON MOŃKA

Kult zmarłych od najdawniejszych czasów był i jest głęboko zakorzeniony we wszystkich religiach i kulturach świata. Kościół, którego posłannictwo koncentruje się przede wszystkim wokół głoszenia tajemnicy paschalnej, "błogosławionej Męki i Zmartwychwstania oraz chwalebnego Wniebowstąpienia Chrystusa" (Konstytucja o Liturgii, p art. 5), kultowi temu poświęca wiele uwagi.

W ciągu całego roku w czasie każdej Mszy św. uobecnia się paschalna tajemnica Chrystusa, czyli przejście Syna Bożego przez śmierć do nowego życia. Kościół wspomina każdego dnia we Mszy św. zmarłych słowami modlitwy: "Pamiętaj także o naszych zmarłych braciach i siostrach, którzy zasnęli z nadzieją zmartwychwstania, i o wszystkich, którzy odeszli z tego świata". Prosi Boga, aby dopuścił ich do oglądania światłości wiekuistej (por. II Modlitwa Eucharystyczna). Ta codzienna modlitwa Kościoła znajduje swój szczególny wyraz w uroczystości Wszystkich Świętych i w dniu wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych. W te dwa dni, jak w żadne inne w ciągu roku, w serdecznej modlitwie łączymy się z tymi, którzy odeszli. Oni są już u Pana Życia, chociaż jeszcze nie wszyscy cieszą się jednakowym szczęściem wiecznym.

Zwyczaj modlitwy za zmarłych wprowadził św. Odilon, opat Benedyktynów w Cluny we Francji. Ten pobożny zakonnik, żyjący na przełomie IX i X wieku, nakazał wszystkim współbraciom, by pod wieczór 1 listopada po uroczystych Nieszporach ku czci Wszystkich Świętych odprawili drugie Nieszpory za zmarłych zakonników. Natomiast 2 listopada polecił wszystkim mnichom-kapłanom odprawić Mszę św. za wszystkich zmarłych. Zwyczaj ten, znany początkowo Zakonowi Benedyktynów, rozpowszechnił się w całym Kościele zachodnim.

Śmierć dotyczy każdego człowieka. Każdy człowiek musi umrzeć. Człowiek wierzący może tajemnicę śmierci rozwiązać, opierając się na fakcie, że "Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ przez człowieka przyszła śmierć, przez Człowieka też dokona się zmartwychwstanie" (por 1 Kor 15, 20-21). Przez Chrystusa więc i w Chrystusie - jak uczy Sobór Watykański II - rozjaśnia się zagadka cierpienia i śmierci, która byłaby niezrozumiała bez Ewangelii. Chrystus zwyciężył śmierć swoją śmiercią i obdarzył nas życiem, byśmy mogli w Nim wołać w Duchu: "Abba, Ojcze" (por Gaudium et spes, 22). "Wiemy bowiem - pisze św. Paweł - że gdy zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały. Tak więc, jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana" (por. 2 Kor 5,1 -6).

W świetle prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa śmierć, choć nie pozbawioną grozy, jest jedynie przejściem ku ostatecznemu spotkaniu z Bogiem i ku Niemu, aby być "podobnymi do Niego, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (por, 1 J 3, 2). Kiedy więc myślimy o tych, którzy od nas odeszli, wierzymy, że oni są tam, gdzie i my będziemy, żyją nowym życiem w zmartwychwstaniu i oglądają Boga "takim, jakim jest". W ten sposób przez wiarę i modlitwę, świece i kwiaty składane na grobach odnawiamy nasze więzi rodzinne z nimi. Ich przebywanie w wieczności nie oddala naszych zmarłych od nas ani nas od nich. Wręcz przeciwnie, pogłębia naszą więź z nimi.

Trzeba więc nam być blisko naszych zmarłych. Kościół zachęca do nawiedzania cmentarzy, opieki nad grobami, a nade wszystko do modlitwy za zmarłych. Jest to wyraz naszej ufnej nadziei, która łagodzi ból z powodu rozłąki z bliskimi. Śmierć nie jest czymś ostatecznym w życiu człowieka, bo jest on przeznaczony do życia nieskończonego, które urzeczywistnia się w Bogu. Śmierć jawi się jako przejście do chwały i powrót do domu Ojca.

3 listopada 2002r. Tygodnik "niedziela" nr 44

góra

C. D.