.

Święta Barbara

.

4 grudnia

Żywot świętej Barbary,
panny i Męczenniczki

(żyła około roku Pańskiego 236)

LEKCJA (z księgi Ekklezjastyk, rozdział 51, wiersz 1-8; 12)

Wysławiać Cię będę, Panie, Królu, i będę Cię chwalił Boga, Zbawiciela mego. Będę wyznawał Imię Twoje, boś mi się stał pomocnikiem i obrońcą, i zachowałeś ciało moje od zguby, od sidła języka złośliwego i od ust tych, co knują kłamstwo, i stałeś mi się pomocnikiem przed oczyma przeciwników. I wybawiłeś mię, według wielkości miłosierdzia Imienia Twego, od ryczących, gotowych do żeru, z rąk tych, co szukali duszy mojej, i od bram utrapienia, które mię ogarnęły; od ucisku płomienia, który mię ogarnął, a wpośród ognia nie upaliłem się; z głębokości brzucha otchłani i od języka splugawionego, i od słowa kłamliwego, od króla bezbożnego i od języka niesprawiedliwego. Będzie chwaliła aż do śmierci dusza moja Pana, bo wyrywasz czekających na Ciebie, Panie, i wybawiasz ich z rąk pogańskich.

EWANGELIA (u św. Mat. rozdz. 25, wiersz 1-13)

Onego czasu mówił Jezus uczniom swoim tę przypowieść: Podobne będzie Królestwo niebieskie dziesięciu pannom, które wziąwszy lampy swoje, wyszły naprzeciw oblubieńca i oblubienicy. A pięć z nich było głupich, a pięć mądrych. Ale pięć głupich, wziąwszy lampy, nie wzięły ze sobą oleju. A mądre wzięły oleju w naczynia swoje z lampami. A gdy oblubieniec omieszkiwał, zdrzemnęły się wszystkie i posnęły. A o północy rozległo się wołanie: Oto oblubieniec idzie, wyjdźcie naprzeciw niemu! Tedy wstały one wszystkie panny i oczyściły lampy swoje. Lecz głupie rzekły mądrym: Dajcie nam z oleju waszego, bo lampy nasze gasną. A mądre odpowiedziały, mówiąc: By snadź nam i wam nie zabrakło, idźcie raczej do sprzedających, a kupcie sobie. A gdy szły kupować, przyszedł oblubieniec, a te, które były gotowe, weszły z nim na gody, i zamknięto drzwi. A na koniec przyszły i drugie panny, mówiąc: Panie, Panie, otwórz nam! A on odpowiadając, rzekł: Zaprawdę, mówię wam, nie znam was. Czuwajcież tedy, bo nie wiecie dnia ani godziny.

Święta Barbara była rodem z Nikomedii, miasta położonego w Bitynii. Ojciec jej Dioskorus był poganinem zagorzale przywiązanym do bałwochwalstwa, a przy tym dziwakiem skłonnym do barbarzyńskiego okrucieństwa. Barbara była nadzwyczaj zdolna, roztropna, zamiłowana w poważnych zajęciach i wielkiej urody. Ojciec kochał ją nadzwyczajnie, a ulegając dziwacznej zazdrości postanowił ukryć ją przed ludźmi. W tym celu wybudował dla niej wysoką wieżę, urządził w niej wspaniałe mieszkanie i zamknął Barbarę, przydawszy jej kilka dziewic do posługi.

Barbara była jak jej ojciec poganką, lecz w miarę jak się kształciła, poznawała coraz lepiej bezzasadność religii bałwochwalczej. Bywały chwile, szczególnie kiedy w nocy z swojej samotni wpatrywała się w gwiazdy na niebie rozsiane, że myśl jej wznosiła się do pojęcia jedynej, najwyższej Istoty, która stworzywszy i rozrzuciwszy po przestrzeni te światy, utrzymuje je w porządku i kieruje nimi. Wtedy zatopiona w myślach o jedności Bóstwa, z obrzydzeniem wspominała brednie o bożkach, a wzdychała za światem prawdy.

Zdarzyło się, że od jednego ze swoich nauczycieli, chociaż poganina, dowiedziała się, iż pojawił się wyznawca innej wiary, zwanej chrześcijańską, nazwiskiem Orygenes, który na Wschodzie uchodzi za najuczeńszego męża swojego czasu. Barbara postarała się by przybył do niej, nauczył ją artykułów wiary świętej i ochrzcił. Od tej chwili już Pisma Bożego z rąk nie wypuszczałaś nie tylko w prawdach Ewangelii, lecz i w jej radach tak się rozmiłowała, że uczyniła dozgonny ślub czystości.

Tym czasem Dioskorus pod wpływem nalegań krewnych postanowił wydać Barbarę za mąż. Wkrótce potem przybył z prośbą o jej rękę najbogatszy w tym kraju i najznakomitszego rodu młodzieniec. Ojciec oznajmił to Barbarze, a widząc, że nie jest za tym, wcale na nią nie nalegał, po czym wybrał się w daleką podróż.

Święta Barbara

Po powrocie do domu Dioskorus zapytał córkę, czy nie zmieniła postanowienia dotyczącego zamęścia. "Nie zmieniłam - odpowiedziała Barbara - i proszę cię, ojcze, pozwól abym u ciebie została, tym bardziej, że starzejąc się, tym troskliwszej potrzebujesz opieki". Uradowany Dioskorus, nabrawszy przekonania, że córka już go nie opuści przez wyjście za mąż, przestał ją trzymać w samotnej wieży i przeniósł ją do pałacu.

Barbara z wielkim żalem opuszczała swoją samotnię, w której wielce się rozmiłowała, odkąd została chrześcijanką, a gdy weszła do mieszkania ojcowskiego, nadzwyczaj bolesnego doznała wrażenia, Dioskorus bowiem, będąc gorliwym poganinem, cały swój dom zapełnił bożyszczami. Na ten widok Barbara nie mogła się powstrzymać od okazania wstrętu, jaki w niej budziły bożyszcza pogańskie, i zarazem smutku, że jej ojciec nie dostrzega błędów swojej religii. Zdziwiony Dioskorus zapytał ją groźnie, czy jej wyobrażenia religijne są inne i czy nie wierzy w bogi, a wtedy Barbara, pełna ducha Bożego, z przedziwną trafnością zaczęła mu wyjaśniać błędy pogańskie, jako też dowodzić, że religia chrześcijańska jest jedyną prawdziwą. Prosiła go również, aby i on uznał jedynego i prawdziwego Boga, ale jej wysiłki były daremne, Dioskorus bowiem wpadł w wściekłość, porwał za miecz, i przysięgając na bogi, że sam pomści ich zniewagę, rzucił się na córkę. Barbara, znając jego gwałtowność i wiedząc, że może się dopuścić zbrodni, uszła co prędzej w las, który był niedaleko ich mieszkania. Dioskorus pogonił za nią z mieczem i przyparłszy ją do skały już ją miał nim ugodzić, kiedy skała nagle cudownie się rozstąpiła i Barbara znikła mu z oczu.

Cud nie zrobił na okrutniku żadnego wrażenia. Dysząc gniewem, wrócił do domu i wziąwszy wiele sług, powtórnie poszedł do lasu celem schwytania córki. Tym razem dopuścił Pan Bóg, że ją znalazł; rzucił się tedy na nią, porwał za włosy i bijąc bez miłosierdzia, zawlókł ją do domu, ale zmiarkowawszy, że gdyby córkę własną ręką zabił, odpowiadałby za to przed władzą, postanowił ją oskarżyć jako chrześcijankę i albo przez to zmusić do odstępstwa od wiary, albo gdyby przy niej mężnie obstawała, ściągnąć na nią karę śmierci.

Nie zwlekając z tym zbrodniczym zamiarem, kazał ją skrępować powrozami jak zbrodniarkę i poprowadzić do wielkorządcy nikomedyjskiego Marcjana. Ten, zdjęty litością, kazał ją rozwiązać i ubolewając nad surowością jej ojca, zaczął ją nakłaniać najłagodniejszymi słowami i najpochlebniejszymi obietnicami, aby się wyrzekła zakazanej w państwie rzymskim religii. Święta Barbara odparła: "Najpochlebniejsze przyrzeczenia nie odwiodą mnie od wiary, w której poznałam prawdziwego Boga. Sama tym nad wyraz uszczęśliwiona, pragnę, abyście i wy wszyscy tego szczęścia dostąpili". Rzekłszy to, z taką mocą i świętym namaszczeniem zaczęła wykazywać błędy pogaństwa, a zarazem dowodzić prawdziwości wiary chrześcijańskiej, że nie tylko na wszystkich obecnych ale i na samym wielkorządcy słowa jej sprawiły wrażenie. Widząc to Dioskorus, zagroził Marcjanowi, że go oskarży przed cesarzem, jeśli będzie oszczędzał jego wyrodną córkę, która publicznie, a nawet w obecności najwyższego urzędnika, śmie znieważać bogi cesarskie. Uląkł się tego Marcjan i wydał rozkaz, aby Barbarę najprzód okrutnie osmagano rózgami, a potem kazał włożyć na nią włosiennicę z ostrej szczeciny i uwięzić. W więzieniu objawił się Barbarze Pan Jezus, przyrzekł wspierać ją w mękach, jakie ją jeszcze czekają, i uleczył jej rany.

Nazajutrz Marcjan kazał ją znowu przyprowadzić, a nie widząc na niej żadnych śladów ran, dowodził, że to pogańscy bogowie cud ten uczynili. "Tak nie jest - odpowiedziała mu Barbara - albowiem bałwany ręką ludzką ukute nadludzkiej siły mieć nie mogą. Sprawił to jedynie sam Jezus Chrystus, Bóg mój, którego i ty wyznawać powinieneś. Możesz ciało moje poszarpać w kawałki, możesz mi życie odebrać, lecz jeśli je wydam z miłości ku Niemu, z Nim na wieki w Niebie żyć będę". Wtedy wielkorządca kazał ją drzeć hakami żelaznymi i do boków przykładać rozpalone pochodnie, ale mężna Dziewica wzniósłszy oczy ku Niebu, w te słowa głośno się modliła: "Panie, który znasz tajniki serc ludzkich, wiesz, że moje serce Ciebie tylko miłuje, Ciebie tylko pragnie i w Tobie tylko pokłada nadzieję. Racz mnie wspierać w tej ciężkiej walce i niech mnie Twój Duch święty do końca nie opuszcza".

Marcjan, widząc jej stałość, podwoił okrucieństwa, a gdy i teraz nic nie wskórał, skazał ją na śmierć. Gdy ją przyprowadzono na plac stracenia, Dioskorus przyskoczył do sędziego, domagając się, aby mu pozwolono spełnić wyrok śmierci na córce. Nawet poganie wzdrygnęli się na tak niesłychane barbarzyństwo, ale Święta uklękła spokojnie i po krótkiej modlitwie, w której ponowiła Panu Bogu ofiarę swojego życia, podała szyję pod miecz, po czym wyrodny ojciec ściął jej głowę. Stało się to roku Pańskiego 236 w dniu 4 grudnia, w którym to dniu Kościół Boży obchodzi jej pamiątkę.

Pan Bóg nie pozostawił bezkarnie strasznej zbrodni, której dopuścił się Dioskorus, albowiem piorun z pogodnego nieba na miejscu uśmiercił dzieciobójcę. Podobny los wkrótce spotkał Marcjana.

Święta Barbara jest szczególną pośredniczką w Niebie do otrzymania łaski przyjęcia ostatnich sakramentów przy śmierci, co się niejednokrotnie w widoczny sposób potwierdziło. Oprócz tego policzona jest między czternastu św. Przyczyńców jako opiekunka od burz i pożaru, a górnicy czczą ją jako swą patronkę.

Nauka moralna

Bądźmy wdzięczni świętej Barbarze za jej wstawienie się do Boga o łaskę, ażebyśmy w godzinie śmierci zdążyli przyjąć sakramenta święte. Śmierć jej była nadzwyczaj przykra i bolesna, Bóg przeto obiecał być miłosiernym dla tych, którzy w niebezpieczeństwie życia lub w godzinę śmierci błagać będą o jej przyczynę. I my w godzinie śmierci tęsknić będziemy do miłosierdzia Bożego i przyjęcia sakramentów świętych, przeto rozważajmy dokładnie stan ciała i duszy naszej.

1) W godzinę śmierci, o której tyle tylko pewna, że jedynemu Bogu jest wiadoma i że prędzej wybije aniżeli myślimy, w tej godzinie ciało nasze strasznie cierpieć będzie, gdy przyjdzie chwila rozłączenia z duszą, z domownikami, z rodziną, z mieniem doczesnym i z niewykonanymi planami; straszne też będą boleści tego przymusowego rozdziału ciała i duszy, gdy ciało pocznie stygnąć, ćmić się w oczach, gdy pot śmiertelny zacznie występować na czole, usta schnąć, oddech ustawać, w gardle chrobotać. Jakże wtedy zatęsknimy za przyjacielem, wszechmocnym pocieszycielem, który by nas pokrzepił i dodał nam siły do poniesienia ofiary życia! Jedynym takim pocieszycielem jest Jezus utajony w Przenajświętszym Sakramencie. Oby nas w godzinie śmierci raczył pocieszyć i pokrzepić!

2) W godzinie śmierci westchnie dusza nasza z psalmistą Pańskim: "Objęły mnie bóle śmiertelne, niebezpieczeństwa piekła mnie opadły, opanował mnie smutek i utrapienie". Sumienie ukaże nam popełnione grzechy, niedotrzymane śluby, zaniedbane obowiązki względem Boga, siebie i bliźnich. Diabli kusić się będą o zachwianie naszej wiary, nadziei i odniesienie nad nami zwycięstwa. Święty Franciszek Salezy mówi: "Grzechy, które dotychczas wydawały ci się małymi, spiętrzą się w twych oczach jak wysokie góry, a coś tylko uczynił uczciwego, zda ci się drobnym i niedostatecznym". Już minęła pora poprawy; wieczność otwiera przed nami swe wrota, czeka nas sąd i wyrok nieodwołalny. Któż nas w tej strasznej godzinie zdoła pocieszyć, ocalić, pokrzepić? Nikt inny, jak tylko Bóg-człowiek, Pan nasz Jezus Chrystus, utajony w Przenajświętszej Hostii. Błagajmy więc, aby za przyczyną świętej Barbary w tej ważnej chwili do nas zawitać raczył.

Modlitwa

Boże, któryś pośród innych cudów Twej potęgi dał także płci słabej zwycięstwo męczeństwa, spraw łaskawie, ażebyśmy obchodząc uroczyście dzień urodzenia świętej Dziewicy i Męczenniczki Barbary, przez jej przykład Ciebie osiągnęli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

św. Barbara
urodzony dla nieba 4.12.236 roku
wspomnienie 4 grudnia

góra


.

Święta Barbara

(4 grudnia św. Barbary dziewicy i męczennicy)

Ród św. Barbary brał podobno swój początek od Jessego, był więc rodem królewskim i Barbara miała prawo do dziedziczenia tronu. Stara kronika, zachowana w zakonie Kartuzów w Kolonii, objaśnia w ten sposób jej pochodzenie, że praprababką jej była Estera, dziewica wielkiej urody, którą nabył jako niewolnicę król Agap po zburzeniu Jerozolimy przez Wespazjana i Tytusa, kiedy to było można kupić za jeden grosz trzydziestu żydów. Estera została żoną królewską, a matka św. Barbary pochodziła od niej w prostej linii.

Osierocona przez śmierć matki w wczesnych latach życia, piękna i uzdolniona dzieweczka wychowywała się pod opieką i kierunkiem ojca, imieniem Dioskur, ulubieńca cesarza. Bogaty satrapa był zaciekłym poganinem, który chciał utwierdzić swą jedyną córkę w praktykach pogańskich. Ażeby ten cel osiągnąć a także, ażeby uchronić ją od natarczywości panów z swego otoczenia, którzy starali się o jej względy dla wielkiego jej rozumu i niezwykłej urody, zabronił jej bywać między ludźmi i zmusił do mieszkania w obronnym zamku, którego wieża, była rozjaśniona dwoma oknami.

Pewnego razu Dioskur, jako zaufany cesarza, udał się na dłuższą wyprawę przeciw chrześcijanom, których tępił z okrucieństwem prawdziwego barbarzyńcy. Barbara spędzając w wieży długie, samotne godziny, wznosiła wzrok swój ku niebu, podziwiała wschody i zachody słońca i wpatrywała się nocą w gwiazdami zasłany firmament niebieski. Przez rozpamiętywanie wierzeń pogańskich przyszła do przekonania, że jeden jest tylko Bóg wszechpotężny; przeczuła go sercem wcześniej, niż pojęła rozumem. Znalazła sposobność zapytania o to pobożnego kapłana, który objaśnił jej religię chrześcijańską i udzielił sakramentu chrztu św. Zniszczyła posągi bożków a w wieży rozkazała wybić trzecie okno ku uczczeniu Trójcy Przenajświętszej, na murze zaś umieściła znak krzyża.

Gdy ojciec powrócił z morderczej wyprawy, zapytał ją o powód tylu zmian, które zauważył, a córka przyznała się do porzucenia bogów pogańskich. Uniesiony gniewem Dioskur porwał za miecz. Barbara uratowała się ucieczką między skały, które otwarły się same i ułatwiły jej schronienie w niedostępnej pieczarze. Pewien pasterz wydał jej miejsce pobytu, więc zamknięto ją do więzienia. Zdradziecki pasterz został za karę zamieniony w złom marmuru. Dioskur daremnie nakłaniał Barbarę, ażeby powróciła do pogaństwa i zaślubiła poganina, którego przeznaczył jej na męża. Odrzekła na to, że bogowie pogańscy są uosobieniem kłamstwa i obłudy, i że pragnie zostać oblubienicą jedynie Chrystusa. Wtenczas wydano ją sędziemu Marcjanowi, który, nie mogąc także zachwiać jej stałości w wierze, skazał ją na srogie tortury.

Gdy wszelkie zastosowane środki znęcania się nad niewinnym i świętem dzieckiem nie odniosły zamierzonego skutku, Dioskur uzyskał na nią wyrok śmierci przez ścięcie. Gdy głowa św. Barbary potoczyła się do jego stóp, piorun padł z nieba i spalił go doszczętnie.

Cześć św. Barbary, tak samo jak św. Katarzyny, przyjęta się od razu w sercach chrześcijańskich narodów. Pochodzący z odległych czasów obraz jej znajduje się na kolumnie kościoła Santa Maria Antiqua (św. Marja Starożytna) w Rzymie. Nabożeństwo do niej ogarnęło nietylko wschód i zachód Europy, dokąd przywieziono jej relikwie "cenniejsze niż złoto i topazy'. Stała się bardzo znaną i czczoną. Dowód jej wielkiej popularności widzimy także w zastosowaniu jej imienia nawet w świecie przyrody, nazywamy bowiem zimową rzeżuchę, której młode liście jada się jako sałatę, zielem św. Barbary, albo Barbarką. Również w uznaniu jej wpływu i na owoce ziemi kładziemy do wody w dzień jej święta, a więc 4 grudnia, ziarnka zboża i gałązki czereśni, które mają zakwitnąć na Boże Narodzenie - są to gałązki św. Barbary. Imię jej nadawano często na chrzcie św., a zwłaszcza w Polsce bardzo jest powszechne i ulubione.

Uwzględniając okoliczności towarzyszące ścięciu św. Barbary a zwłaszcza nagłą i pełną groźnego znaczenia śmierć jej ojca, Dioskura, uważamy świętą męczennicę za obronicielkę od piorunów i ognia i wzywamy w modlitwach jej pomocy podczas burzy i pożaru. Z tego też względu jako "świętą od ognia", wybrano ją za patronkę zawodów, mających styczność z materiałami wybuchowymi. Także artyleria i kanonierzy czczą ją w szczególniejszy sposób od dawna, nawet i wielka wojna nie przerwała tego pobożnego zwyczaju, a obecnie i wojsko polskie nie zapomina o dniu jej święta. Marynarze zaś w czasie nawałnicy morskiej udają się pod jej opiekę.

Przede wszystkim jednak jest św. Barbara patronką górników. Górnicy, pracujący głęboko pod ziemią - zdała od światła dziennego w bezustannym niebezpieczeństwie życia - zagrożeni najstraszniejszymi żywiołami jak ogień, woda i gazy - zdani są wyłącznie na opiekę Boską. Stąd wyrobiła się u nich głęboka religijność i szczególniejsze nabożeństwo do tej Patronki, której pomocy wzywają w każdej potrzebie. Tak n. p. przed zjazdem w podziemia, przed rozpoczęciem pracy zwraca się górnik z modlitwą do św. Barbary, której obraz umieszczony jest w każdej kopalni, w osobnej choćby najskromniejszej kapliczce. Uroczystość św. Barbary obchodzoną bywa niekiedy z niezwykłym przepychem, rozpoczyna się solennym nabożeństwem, pochodem, a kończy się wieczorem koleżeńską zabawą. Uroczystość ta ma utrwalić w górnikach poczucie bezpieczeństwa pod opieką Patronki, która jak głosi legenda, uciekając przed zbirami, nasłanymi przez jej ojca, znalazła przytułek w szczelinie skalnej, wykutej ręką górnika.

Poza tym św. Barbara uważaną jest jako patronka dobrej śmierci, poprzedzonej przyjęciem ostatnich sakramentów świętych. Nazywana także "matką świętej spowiedzi", odmalowana była z kielichem i hostią.

Na patronat szczęśliwej śmierci zasłużyła sobie św. Barbara łaską daną jej od Boga w czasie pobytu w jaskini, do której schroniła się przed Dioskurem. Wtenczas bowiem anioł przynosił jej Ciało Pańskie na pokarm i pociechę. Późniejsze wydarzenia umacniają i utwierdzają nas w tym przekonaniu, że nas w chwili konania nie opuści i że przygotuje na drogę wieczności w świątobliwości. W roku 1448 w czasie pożaru pewnego miasta w Holandii człowiek spalony prawie na węgiel wzywał ciągle św. Barbarę, by utrzymała go tak długo przy życiu, zanim nie przyjmie wiatyku. Zdawało się wszystkim, że niepodobna wogóle żyć w takich mękach przy zupełnym zwęgleniu ciała, lecz istotnym cudem nieszczęśliwy żył do tej chwili i skonał dopiero po przyjęciu ostatnich sakramentów. Również w późniejszych czasach bliski nam św. Stanisław Kostka w młodzieńczym ledwie wieku zachorował niebezpiecznie w Wiedniu. Brat jego i opiekun ociągali się z zawezwaniem kapłana w niezrozumiałej obawie przed właścicielem domu, heretykiem, a św. Stanisław w swym utrapieniu prosił św. Barbarę o pomoc i przyczynę. W oczekiwaniu Boskiego zmiłowania zawołał naraz do otaczających: "Oto wchodzi do pokoju św. Barbara z dwoma aniołami, którzy przynoszą mi komunię św.". Cudowne to zdarzenie przypomina nam piękny obraz w Farze poznańskiej, w głównej nawie na prawo, obejmujący zarazem niektóre szczegóły z życia św. Patronki.

Z gorącem zaufaniem udajemy się więc w prośbę do św. Barbary nie tylko wtenczas, gdy życiu naszemu zagraża niebezpieczeństwo, ale także kiedy przypomnimy sobie, że każdej chwili Bóg nas może do siebie powołać. Prosimy świętą słowami starodawnej pieśni, aby, jako "perła Jezusowa, ścieżka do nieba grzesznikom gotowa, wierna przy śmierci Panienka smutnemu konającemu", poleciła duszę naszą Bogu "w niebieskim progu". I z serdeczną ufnością powtarzamy:

"Barbaro święta, uproś godne życie,
Bym mógł opłakać złości me sowicie;
Po dobrej śmierci z Świętymi mieszkanie
Daj, Jezu Panie!"

(Przewodnik Katolicki nr. 48, 1929 r.)

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra

.

Modlitwa górników

Boże! Gdzie nigdy słońce Twe nie świeci,
Tam się spuszczamy w głąb ziemi;
Na niej zostają nasze żony, dzieci -
Jak ojciec czuwa nad nami.

Przyjmij łzę skruchy, przyjmij łzę pokuty,
Odpuść, ach odpuść nam. Boże!
Idziem, gdzie każda głębia, jar wykuty
Strasznym nam grobem być może.

Otul nas, Panie, skrzydłem Twojej pieczy;
Ukój ziemską bojaźń, troski;
Na pracęś skazał cały naród człowieczy:
Spełniamy wyrok Twój Boski.

O! wlej w nas miłość, wlej nam ducha zgody,
Chęć wsparcia w każdej potrzebie,
Idziem na wspólne losy i przygody -
Bądźmyż i braćmi dla siebie.

Daj, by ten kruszec, któryś łask Twych cudem
W wnętrznościach ziemi tej złożył,
Naszym poczciwym wydobyty trudem -
Wdzięczność Ci świata pomnożył.

O! czuwaj. Panie, czuwaj nad wszystkimi,
Wlej dobroć w serca zwierzchników,
Błogosław znojom oracza na ziemi,
Pod ziemią pracy górników!

Fr. Morawski.

Przysłowia na świętą Barbarę:

Kiedy w świętą Barbarę błoto,
Będzie zima jak złoto,
A jeżeli mróz, to sanie na górę włóż,
A szykuj wóz.

Kiedy na Barbarę gęś chodzi po lodzie,
To będzie Boże Narodzenie po wodzie.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra

<< wywołanie menu święci i błogosławieni