.

.

GOSC KATOWICKI RAPORT

Procesy beatyfikacyjne

Ślązacy idą do nieba

tekst Jarosław Dudała

Włoszka, co pokochała Polskę,
śląska "Mała Tereska" i człowiek,
na którym komunizm
połamał sobie zęby
- oto niektórzy śląscy kandydaci na ołtarze.
Założę się, że o wielu z nich
nawet nie słyszałeś.

Ks. Franciszek Blachnicki znany jest jako ten, który założył Ruch Światło-Życie, czyli popularną oazę. Dokonał w ten sposób rzeczy niesłychanej na skalę wszystkich krajów, które znalazły się pod sowieckim buciorem - stworzył atrakcyjną alternatywę dla systemu wychowawczego komunistycznego państwa.

Wszyscy, którzy znali ks. Blachnickiego, mówią zgodnie: Ten człowiek niczego się nie bał. Skąd miał do tego siłę?

góra

.

Odkrycie

Ks. Franciszek Blachnicki

Osiem miesięcy przed śmiercią ks. Blachnicki napisał testament. Uczynił to dokładnie w 44. rocznicę swej przemiany duchowej, która dokonała się za okupacji hitlerowskiej w celi śmierci katowickiego aresztu. Przemiana ta polegała na zrozumieniu, że "istnieje miłość absolutna, zupełnie bezinteresowna. Bóg kocha nie dlatego, że ma z tego jakąś korzyść, lecz że wynika to z Jego natury. Doznałem odkrycia, że Bóg oddał siebie z miłości człowiekowi w Jezusie Chrystusie. To Boża miłość stała się odpowiedzią na moje pytanie o sens życia" - pisał po latach ks. Blachnicki, któremu karę śmierci zamieniono na dziesięć lat więzienia.

Etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego ks. Blachnickiego już się zakończył. Obecnie w watykańskiej Kongregacji ds. Kanonizacyjnych trwają prace nad tzw. positio, czyli prezentacją życia i świętości kandydata na ołtarze. - Czekamy też na cud za wstawiennictwem ks. Blachnickiego. Są zgłaszane różne otrzymane łaski, ale procesu w sprawie cudu nie ma - powiedział postulator ks. Adam Wodarczyk.

góra

.

Proroctwa i stygmaty

Siostra Maryi Niepokalanej Dukissima Hoffmann

O s. Dulcissimie (Helenie Hoffmann) mówi się, że miała dar przepowiadania przyszłości, uzdrawiania, ukryte stygmaty, a od dzieciństwa spotykała się w mistycznych wizjach ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus. Urodziła się w 1910r. w Świętochłowicach Zgodzie. Została przyjęta do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. Zmarła w 1936r. w Brzeziu k. Raciborza. Jego mieszkańcy mówią, że s. Dulcissima przepowiedziała wiele przyszłych zdarzeń, m.in. wybuch II wojny światowej oraz to, że na Brzezie nie spadnie w jej czasie ani jeden pocisk. Grób siostry słynie z tego, że nie gasną na nim świece i nie więdną kwiaty.

7 maja 2006r. o godz. 10.30 w Brzeziu odbędzie się uroczystość z okazji 70. rocznicy śmierci s. Dulcissimy.

Jej proces beatyfikacyjny rozpoczęto w Katowicach przed 7 laty. Jak mówi postulator ks. Alojzy Drozd, etap diecezjalny ma się ku końcowi. Ciekawostką jest fakt, że choć wcześniej wydawało się, że dokumenty, dotyczące s. Dulcissimy, nie zachowały się, to jednak interesujące dla sprawy archiwalia odnaleziono W trakcie procesu we Wrocławiu. Na razie badana jest przede wszystkim heroiczność cnót kandydatki. Nie jest prowadzone postępowanie w sprawie jakiegokolwiek cudu.

góra

.

Którą kocham bardziej?

Matka Laura Meozzi, salezjanka

Laura Meozzi urodziła się w bogatej, szlacheckiej rodzinie we Florencji, mieszkała też w Rzymie. Była pionierką salezjanek w Polsce. Gdy zmarła w 1951r., pozostawiła po sobie 26 domów zakonnych, 122 siostry i 30 nowicjuszek. Pytana: "Tęskni Matka za Włochami?", odpowiadała: "Mam dwie Ojczyzny: Włochy i Polskę; nie potrafię powiedzieć, którą kocham bardziej".

Jej proces beatyfikacyjny toczy się już w Rzymie. Salezjanki czekają na ogłoszenie dekretu o heroiczności cnót matki Laury. - No i czekamy na cud potrzebny do beatyfikacji - mówi przełożona pogrzebieńskiego domu s. Krystyna Arndt.

Błogosławionymi jest już 108 polskich męczenników z okresu II wojny światowej, wśród nich lider przedwojennej inteligencji Katowic i proboszcz parafii Mariackiej ks. Emil Szramek oraz działacz trzeźwościowy i proboszcz z Chorzowa Batorego ks. Józef Czempiel. W tej samej grupie znaleźli się także dwaj, pochodzący z diecezji katowickiej, werbiści - o. Ludwik Mzyk z Chorzowa Starego i o. Stanisław Kubista z Katowic Kostuchny. - Jeśli będzie rozwijał się ich kult i zdarzy się cud za wstawiennictwem któregoś z błogosławionych, można będzie rozpocząć proces kanonizacyjny - mówi ks. Tomasz Kaczmarek, który byt postulatorem w procesie beatyfikacyjnym.

góra

.

Bł. ks. Józef Czempiel

Bł. ks. Stanisław Kubista, werbista

Bł. ks. Emil Szramek

Bł. ks. Ludwik Mzyk, werbista

Święci na eksport

Osobną sprawą są toczące się procesy beatyfikacyjne kard. Augusta Hlonda i bp. Wilhelma Pluty. Choć August Hlond pochodził z Mysłowic Brzęczkowic i był pierwszym biskupem katowickim, to jednak jego proces nie jest prowadzony przez archidiecezję katowicką, ponieważ zmarł on jako Prymas Polski. Podobnie jest z bp. Plutą, który urodził się w Rudzie Śl. Kochłowicach, ale zginął w wypadku samochodowym w 1986r. jako ordynariusz gorzowski.

Warto też wspomnieć o procesie beatyfikacyjnym drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej. Nie ma wśród nich kapłanów archidiecezji katowickiej, ale są wywodzący się z jej terenu zakonnicy - postacie mało znane na Śląsku. Byli to: ks. Karol Golda, o. Paweł Barański, o. Euzebiusz Józef Huchracki, ks. Jan Świerc, ks. Franciszek Kałuża, ks. Franciszek Harazim, o. Józef Huwer, o. Roman Kozubek i ks. Franciszek Miśka.

Na jesieni rozpocznie się jeszcze jeden proces beatyfikacyjny męczennika okresu II wojny światowej - o. Ludwika Wrodarczyka.

góra

* * *

.

PRYMAS ZE ŚLĄSKA

August Hlond nie spełnił swego marzenia o wyjeździe na misje. Został pierwszym biskupem diecezji katowickiej, potem Prymasem Polski. Umierał, gdy Polska jeszcze krwawiła po wojnie, a już znalazła się pod komunistycznym jarzmem. Ale był człowiekiem nadziei. To jemu zawdzięczamy słowa powtarzane potem przez jego następcę, kard. Wyszyńskiego, że zwycięstwo, kiedy przyjdzie, przyjdzie przez Maryję.

góra

.

WYTARTY KLĘCZNIK

Bp Wilhelm Pluta przez 28 lat rządził największą w ówczesnej Polsce diecezją gorzowską. Przyjaźnił się z Janem Pawłem II, który nazwał go "człowiekiem wielkiej modlitwy, życia wewnętrznego". Nie dziwi więc fakt, że do muzeum trafił jego klęcznik z wytartymi śladami kolan i łokci.

góra

.

W OBRONIE
TAJEMNICY SPOWIEDZI

Ks. Karol Golda zginął w wieku 28 lat. Młody salezjanin pochodził z Tychów. Dość często spowiadał się u niego niemiecki żołnierz, któremu regulamin wojskowy z czasów Hitlera zabraniał przystępować prywatnie do sakramentów. Poza tym księżom polskim nie wolno było udzielać posług kapłańskich Niemcom. Ksiądz Golda został uwięziony w obozie koncentracyjnym, a jego niemieckiego penitenta wysłano na front wschodni. Nawet wśród obozowych esesmanów panowała opinia, że ks. Golda zginął w obronie tajemnicy spowiedzi.

góra

.

Z AFRYKI DO DACHAU

Z Mysłowic Janowa pochodził o. Paweł Barański ze Zgromadzenia Ducha Świętego. Po studiach w Belgii i Francji pracował w afrykańskim Sierra Leone. W okresie międzywojennym budował zręby polskiej prowincji zgromadzenia. Za aresztowanym w czasie wojny o. Barańskim ujęli się bydgoscy Niemcy. Mimo to więziono go w Stutthofie, Sachsenhausen i Dachau. Zmarł w roku 1942.

góra

.

W KORONIE
Z KOLCZASTEGO DRUTU

Urodzony w Radzionkowie oblat o. Ludwik Wrodarczyk duszpasterzował i leczył ludność Wołynia. Choć życzliwi radzili mu ukrycie się w lasach, on nie chciał opuścić Najświętszego Sakramentu w obawie przed jego profanacją. W 1943r. nacjonaliści ukraińscy znaleźli go leżącego krzyżem przed tabernakulum. Zabrali go stamtąd i ukrzyżowali, założywszy przedtem cierniową koronę z drutu kolczastego. Za pomoc Żydom o. Ludwik został pośmiertnie uznany za "Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata". Jego proces beatyfikacyjny ma się rozpocząć na jesieni.

góra

.

W HABICIE, NIE W MUNDURZE

0. Euzebiusz Józef Huchracki, franciszkanin, był pierwszym kapłanem, którego prymicje odbyły się we franciszkańskiej bazylice w Katowicach Panewnikach. W czasie I wojny światowej był kapelanem w wojsku niemieckim. Służył jednak nie w mundurze, ale we franciszkańskim habicie, z czego się szczycił. Na propozycję podpisania Volkslisty odpowiedział: Ich hin Pole und ich bleibe Pole!. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział do współwięźnia w Dachau, brzmiały: "Trzeba się na wszystko zgodzić, co Bóg da... Z Bogiem!".

góra

.

KREW NA ŻWIROWISKU

Salezjanin ks. Franciszek Harazim z Osin. Zdolny, wykształcony za granicą, byt m.in. profesorem Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie. Został zakatowany na żwirowisku w obozie w Oświęcimiu w 1941r.

góra

.

JEZUITA ZE ŚLĄSKA

Urodzony w parafii Pierściec ks. Franciszek Kałuża był księdzem naszej diecezji zanim wstąpił do jezuitów. Więziony był w obozach koncentracyjnych w Sachsenhausen i w Dachau. "Wszyscy księża mówią, że im imponował swoją świątobliwością i godną postawą wobec cierpienia" - pisał jego obozowy współtowarzysz kard. Adam Kozłowiecki.

więcej

góra

.

ZGINĄŁ OBOK SWEJ SZKOŁY

Ks. Jan Świerc, salezjanin, urodzony w Chorzowie. Należał do młodych Ślązaków, którzy - podobnie jak August Hlond - z końcem XIX wyjechali ze Śląska do salezjańskich szkół w Turynie. Był m.in. sekretarzem przełożonego generalnego salezjanów. Po powrocie do Polski byt m.in. pierwszym polskim dyrektorem salezjańskiego zakładu w Oświęcimiu. Zginą! w pobliskim obozie koncentracyjnym.

góra

.

SPEC OD GOSPODARKI

Werbista o. Józef Huwer pochodził z Rogowa k. Rybnika. W zgromadzeniu uchodził za świetnego ekonoma. Byt także nauczycielem języków obcych w gimnazjum misyjnym. Zginął w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie w 1941r.

góra

.

TAKI MŁODY...

Urodzony w Paniówkach o. Roman Kozubek, werbista, był nauczycielem religii, języka niemieckiego i prac ręcznych. Zginął w Sachsenhausen w 1940 roku. Miał wtedy za sobą cztery lata kapłaństwa.

góra

.

TROSZCZYŁ SIĘ O WSPÓŁWIĘŹNIÓW

Salezjanin ks. Franciszek Miśka pochodził ze Świerczyńca k. Tychów. Wyświęcony w Turynie, byt cenionym wychowawcą młodzieży. Troszczył się o współwięźniów. Zmarł w 1942 r. w Dachau.

góra

* * *

.

Marek Szołtysek

historyk, regionalista, wydawca

Czuję się trochę znawcą śląskich kobiet, czyli Ślązoczek. One są piękne - bo są śląskie! Oczywiście, aby widzieć wszystkie Ślązoczki jako piękne, trzeba przoć Śląskowi. To jest klucz do śląskiej kobiety. Niedawno ukazała się moja nowa książka "Ślązoczki piykne są". Jest w niej mowa o kobiecych fatałaszkach, o wielkich miłościach, zazdrości, zdradach, o heksach, meluzynach, klasztornych pannach, szpitalnych szwesterach. Według mnie, kobieta, jako matka i żona, to w tradycji śląskiej konstrukcja całej społeczności regionalnej. To przecież kobiety - w tradycyjnej śląskiej rodzinie - pilnowały, co sobie chłop ubierze w niedzielę do kościoła, kiedy dzieci chodzą do spowiedzi, jakie kwiatki posadzić przed chałupą, a jakie na grobie. To baby rządzą śląskim światem. "Dzieci się ma nie tyle, ile się chce, ale dzieci się chce tyle - ile się ma" - to ideał, który śląska tradycja dawniej starała się realizować w większym stopniu niż dzisiaj. Ale ta idea jest piękna, no bo skoro dziecka są od Ponboczka, o porządny Ślązok nie będzie się z Ponboczkiym wadziot.

Tygodnik "Gość Niedzielny" Nr 11 - 12 marca 2006r

góra

<< wywołanie menu święci i błogosławieni