10 października

Żywot świętego Franciszka Borgiasza,
Wyznawcy

(Zył około roku Pańskiego 1572)

Franciszek Borgiasz urodził się w roku 1510 w Walencji, mieście hiszpańskim, jako pierworodny syn księcia Gandii. Licząc lat dziesięć, utracił ukochaną matkę i dostał się pod opiekę wuja, arcybiskupa Saragossy, który troskliwie dbał o jego wykształcenie. Doszedłszy do wieku młodzieńczego, byłby chętnie zamienił wspaniałe komnaty pałacowe na celę klasztorną, ale ojciec wysłał go jako pazia na dwór cesarza Karola V do Valladolid, gdzie mimo tysiącznych okazji do złego pozostał czystym. W niedługi czas po przybyciu na dwór połączył się Franciszek węzłem małżeńskim z Eleonorą de Castro, dziewicą słynącą nie tylko z piękności, ale i z niezwykłej zacności duszy. Wszystko mu się uśmiechało, on jednak, znając znikomość szczęścia, starał się przez częste słuchanie Mszy świętej, przystępowanie do spowiedzi i Komunii, jako też nieustanną pracę zabezpieczyć się przeciw jego zmianom. W rzadkich godzinach wypoczynku zajmował się śpiewem i muzyką, niekiedy myślistwem, unikał natomiast gry w karty i kostki, bo jak mawiał, "tracimy przez to trzy kosztowne rzeczy, tj. czas, pieniądze i sumienie".

W roku 1539 podczas sejmu w mieście Toledo, wśród uroczystości, balów, zabaw rycerskich zmarła niespodzianie młoda cesarzowa Izabela. Uchodziła ona za najpiękniejszą z niewiast swego czasu, liczyła wtenczas lat 36 i cieszyła się powszechną miłością dla swej szlachetności i dobroci.

Franciszek towarzyszył z urzędu jej zwłokom do grobu w Grenadzie. Przed spuszczeniem ciała do podziemia otwarto trumnę, aby się przekonać o jego tożsamości. Ujrzawszy zeszpecone rozkładem oblicze zmarłej, przejęty strachem i smutkiem, zawołał Franciszek: "Tyżeś to, Izabelo? Jakże prędko mija ziemska piękność, potęga i szczęście! O Boże, odtąd już nie będę służył śmiertelnym stworzeniom, lecz Tobie", i postanowił wstąpić do zakonu, gdyby przeżył małżonkę. Później nieraz wspominał, że śmierć cesarzowej Izabeli powołała go do życia.

Niebawem pośpieszył do Toledo, aby poprosić o zwolnienie z urzędu, ale cesarz nie chciał się pozbyć usług jednego ze swoich najwierniejszych poddanych i zamianował go wicekrólem Katalonii. Franciszek usłuchał rozkazu, rządził mądrze i sprawiedliwie i był dla wszystkich wzorem zacności. Co dzień odmawiał różaniec, spowiadał się, komunikował co niedzielę i święto, biczował się, a sypiał tylko cztery do pięciu godzin na dobę.

Po śmierci ojca w roku 1543 zrzekł się Franciszek godności wicekróla, opuścił Katalonię i objął zarząd dziedzicznego księstwa Gandii. Tu starał się usilnie o podniesienie dobrobytu jako też moralności i oświaty poddanych. Przykładem swoim dokazał tego, że nikt w Gandii nie zaniechał przynajmniej raz na miesiąc przystąpić do Stołu Pańskiego.

W roku 1548 śmierć mu wydarła małżonkę, liczącą dopiero 35 lat. Nie namyślając się ani chwili, wstąpił do zakonu Jezuitów, którym w Gandii założył kolegium wraz z akademią, ale za pozwoleniem Stolicy Apostolskiej został jeszcze w świecie, aby dokończyć wychowania dzieci. Załatwiwszy wszystkie sprawy osobiste i publiczne, udał się Franciszek w roku 1549 do Rzymu i został przez świętego Ignacego przyjęty do zakonu. Gdy się dowiedział, że papież Juliusz III chce mu ofiarować kapelusz kardynalski, uciekł z Rzymu i wrócił do Hiszpanii, gdzie w roku 1551 przyjął święcenia kapłańskie.

W małej celce kolegium w Ognate przebył Franciszek kilka lat następnych na modlitwie, pokucie i rozpamiętywaniach, pełniąc najniższe posługi. Prócz tego działał w okolicy jako misjonarz; gdziekolwiek przyszedł, zbierały się tysiące ludzi, aby usłyszeć słowo Boże z ust świątobliwego księcia i zaczerpnąć u niego pociechy. Później z rozkazu świętego Ignacego był przez dwa lata nadwornym kaznodzieją i spowiednikiem przy dworze portugalskim i cieszył się zaufaniem najwyższych dostojników i magnatów, a następnie wrócił do Hiszpanii, aby objąć kłopotliwy urząd przełożonego na Hiszpanię, Portugalię i Indie. Pięć razy ofiarował mu papież godność kardynalską, on jednak za każdym razem odpowiadał: "Nie dlatego zrzuciłem gronostaje książęce, aby przywdziać arcykapłańską purpurę!" Zaszczyty zasmucały go prześladowania i strapienia radowały.

Święty Franciszek Borgiasz

W roku 1565 wybrano go na generała zakonu. Przyjął tę godność, mówiąc: "Prosiłem Boga o krzyż, ale przyznaję się, że o takim jak ten nie myślałem". Rządził zakonem, który liczył już 130 domów, 3,500 członków i wymagał częstych i utrudzających podróży, z niezwykłą mądrością. W Rzymie powiększył "Kolegium niemieckie", gdzie się po dziś dzień kształcą dzielni kapłani i znakomici nauczyciele, i założył w Ameryce i w Niemczech mnóstwo misji, które katolickiemu Kościołowi hojne dawały żniwo. Sam miewał kazania w Rzymie, uczył dzieci, zwiedzał szpitale i ratował chorych w czasie zarazy w 1566 roku.

Z polecenia papieża Piusa V udał się Franciszek w roku 1572 mimo złego stanu zdrowia wraz z kardynałem Alessandrim do dworów hiszpańskiego, francuskiego i portugalskiego, aby państwa te skłonić do wyprawy przeciw Turkom. Wracając, zasłabł już we Włoszech tak mocno, że go w lektyce zaniesiono do Rzymu i tu po kilku miesiącach zmarł dnia 1 października roku 1572, w 62. roku życia. Zwłoki jego przeniesiono w roku 1617 do Madrytu. W roku 1624 umieścił go papież Urban III między Błogosławionymi, a Klemens X policzył go roku Pańskiego 1671 w poczet Świętych.

Nauka moralna

1) Wspomnieć jeszcze należy kilka wydarzeń z życia św. Franciszka Borgiasza, świadczących o jego głębokiej pobożności. Będąc jeszcze księciem Gandii, ilekroć usłyszał dzwonek towarzyszący kapłanowi do umierającego, zrywał się wraz z dziećmi, czy to w nocy, czy we dnie i odprowadzał księdza idącego z Ciałem Pańskim na miejsce. Papieże Paweł V, Innocenty XI i Innocenty XII nadali tym, którzy towarzyszą kapłanowi, idącemu do chorego i przy tym odmawiają pewne modlitwy, rozmaite odpusty.

2) Gdy mu umierała żona Eleonora, klęcząc u stóp Ukrzyżowanego, błagał Boga o jej zdrowie i życie. Wtem usłyszał głos: "Jeśli koniecznie żądasz, aby małżonka twoja dłużej żyła, niech się stanie wola twoja, ale wiedz, że to nie wyjdzie jej na dobre". "Panie - rzekł z płaczem Franciszek - jakże bym miał żądać, abyś spełnił wolę moją? Niech się zawsze i wszędzie dzieje wola Twoja! U nóg Twych składam moje, mej żony i mych dzieci życie i wszystko, co tylko posiadam. Rozporządzaj wszystkim według upodobania". Godzi się tu zapytać, ilu mamy takich chrześcijan, którzy by dorównali św. Franciszkowi w pokorze i zdaniu się na wolę Najwyższego?

3) Za łaską Bożą, przez zastanawianie się nad sobą i codzienne badanie swego sumienia, jako też rozważanie doskonałości Boskiej, wyrobił sobie Franciszek tak dokładną znajomość siebie samego i tak szczerą i głęboką pokorę, iż uważał się za największego w świecie grzesznika. Listy swoje podpisywał zazwyczaj: "Franciszek grzesznik". Dobrze jest tym, którzy posiadają choćby tylko tysiączną część tej pokory, jaką jaśniał Franciszek Borgiasz.

Modlitwa

Prosimy Cię, Panie Jezu Chryste, wzorze i nagrodo prawdziwej pokory, abyś uczyniwszy świętego Franciszka przez wzgardę zaszczytów ziemskich Twoim świetnym naśladowcą, i nam dać raczył przez jego naśladowanie nadzieję zostania uczestnikami chwały wiekuistej. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

św. Franciszek Borgiasz
urodzony dla świata 1510 roku
urodzony dla nieba 1.10.1572 roku
beatyfikowany 1624 roku
kanonizowany 1671 roku
wspomnienie 9 października

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

<< wywołanie menu święci i błogosławieni