.

.

14 stycznia (obecnie 13 stycznia)

Żywot św. Hilarego,
biskupa i Nauczyciela Kościoła

(Żył około roku Pańskiego 350)

Zaledwie minęły czasy okrutnych prześladowań pod panowaniem pogańskich cesarzy, nastąpiło nowe a tym gorsze, wszczęte przez cesarzy chrześcijańskich, którzy ulegli herezji wywołanej przez Ariusza. Przyjęło ją wielu chrześcijan, daleko więcej jednak zostało przy nauce świętego Kościoła katolickiego, a jak za czasów pogańskich Męczennicy krwią i życiem dawali świadectwo prawdzie, tak i teraz wystąpili Męczennicy, wprawdzie niekrwawi, ale pod względem cierpień duszy niemal tamtym dorównywający. Jednym z takich był też święty Hilary.

Urodził się w roku 320 w Poitiers, w dzisiejszej Francji, z rodziców pogańskich, zaczem z początku sam był poganinem. Kształcił się w szkołach pogańskich w Rzymie i w Grecji, ale gdy z czasem poznał religię chrześcijańską, a zwłaszcza gdy zgłębił Pismo święte, poznał nicość pogaństwa i dał się ochrzcić. Był już wówczas żonaty, ale za zgodą małżonki zaprowadził w swym domu życie klasztorne i zaczął się sposobić do stanu duchownego. Około roku 350 zmusili go kapłani i wierni z Poitiers, pełni podziwu dla jego cnót i zdolności, do przyjęcia godności biskupiej.

Święty Hilary

Było to w tym smutnym czasie, kiedy cesarz Konstancjusz II, popierając herezję ariańską, wielu biskupów już to gwałtem, już to innymi środkami przeciągnął na stronę heretyków, a trwających w wierze katolickiej powypędzał i ich stolice poobsadzał heretykami.

Święty Hilary słowem i piórem walczył przeciw herezji, która nie uznawała ani bóstwa Jezusa Chrystusa, ani też nauki o Trójcy Przenajświętszej, a tym samym zmierzała do zupełnego zniszczenia nauki apostolskiej. Cesarz skazał za to Hilarego na wygnanie do Frygii, nic jednak nie wskórał, gdyż właśnie na tym wygnaniu ułożył Hilary swoje wiekopomne dzieła, w których wykazał istotę Trójcy świętej i udowodnił, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i człowiekiem, a zarazem współistnym Bogu Ojcu i Duchowi św., - po czym pisma te przesłał samemu cesarzowi.

Arianizm mimo to rozwijał się dalej, zwłaszcza gdy w roku 359 na soborze w Rimini ogłoszono go jako naukę prawdziwą. Cesarz Konstancjusz żywił jednak co do tego poważne wątpliwości, wskutek czego zwołał drugi sobór do Seleucji, na który wezwał także Hilarego, w nadziei, że go teraz przeciągnie na swoją stronę. Pomylił się srodze, gdyż św. Hilary, przybywszy na sobór, świetną swą wymową i dowodami jak najzupełniej przekonał odszczepieńców o prawdzie wiary katolickiej. Lubo cesarz sam się nie nawrócił, nie kazał jednakże Hilaremu wrócić na wygnanie, lecz polecił mu udać się do swej diecezji, gdzie go przyjęto z wielkim weselem i triumfem.

Wróciwszy do swych owieczek, nie przestał z całą gorliwością świętego apostoła walczyć z herezją i oczyścił prawie całą Francję od błędów ariańskich. Lud jeszcze za życia czcił go jako Świętego, zwłaszcza odkąd pewne dziecko umarłe bez chrztu św. za jego przyczyną ożyło. Uczniem św. Hilarego był wielki Święty, Marcin, którego uroczystość obchodzi Kościół dnia 11 listopada, a który swoją wysoką świątobliwością przyczynił sławy swemu mistrzowi. Umarł św. Hilary roku Pańskiego 369; zaraz po śmierci wsławił go Pan Bóg tak licznymi cudami, że Kościół zaliczył go w poczet Świętych, a papież Pius IX, czyniąc zadość ogólnemu życzeniu, nadał mu zaszczytny tytuł: "Nauczyciela Kościoła świętego".

Nauka moralna

Święty Hilary, będąc jeszcze poganinem a rozważając naukę chrześcijańską, doszedł do przekonania że nie podobna, aby człowiek istniał na ziemi dla samego jedzenia i picia, lecz inne, wyższe musi mieć przeznaczenie. Człowiek cieleśnie do ziemi przywiązany, musi temu pokrewieństwu zadośćuczynić, ale tylko o tyle, o ile na to pozwala jego wyższe przeznaczenie, wyższe pokrewieństwo jego duszy z Bóstwem. Przeznaczeniem człowieka jest połączenie się z tym, który go stworzył, to jest z Bogiem. Do tego koniecznie potrzebne jest życie świątobliwe, polegające na tym, żeby nie tylko znać przykazania Boskie, ale też jak najściślej je zachowywać. Znajomość przykazań Boskich kościelnych jest potrzebna człowiekowi, ponieważ bez tego błądziłby w ciemnościach pogaństwa. Święty Hilary był wielce uczonym mężem, a jednak był poganinem, dopóki nie poznał nauki Kościoła świętego. Wynika z tego, że rodzice powinni dbać o wykształcenie swych dzieci w rzeczach wiary, pilnie słuchać kazań i nauk w kościele, aby zdołali to powtórzyć tym, którym potrzeba nauki. Pamiętajmy i o bliźnich naszych, bo według słów świętego Hilarego: "Ten Chrystus istotnie w nas mieszka, który istotę ciała naszego, stawszy się człowiekiem, na siebie przyjął i istotnego Ciała swojego w zakład wieczności pod tajemnicą nam udziela i z ciałem naszym je łączy. I tak jesteśmy jedno, bo i w Chrystusie Ojciec jest w nas" (Lib. de Trin. c. 8).

Modlitwa

Boże! któryś na to nas stworzył, abyśmy Cię znali, miłowali i wiernie Ci służyli, racz miłościwie sprawić, abyśmy zawsze o naszym przeznaczeniu pamiętali i szczęśliwości wiecznej dostąpili. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

św. Hilary, biskup i Nauczyciel Kościoła
urodzony dla świata 320 roku
urodzony dla nieba 369 roku
wspomnienie 13 stycznia

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra

* * *

.

Chrześcijańskie okulary

Tekst ks. Tomasz Jaklewicz

Hilary kojarzy się z bohaterem wiersza Tuwima, który szukał zagubionych okularów. Najsłynniejszym świętym noszącym to imię byt Hilary z Poitiers (Francja). Urodził się w roku 315 w pogańskiej rodzinie. Poszukując sensu życia, studiował Biblię i w końcu przyjął chrzest. Był już wtedy żonatym mężczyzną, miał córkę. Około roku 350 duchowieństwo i lud jego rodzinnego miasta wybrali go na biskupa.

Św. Hilary zasłynął przede wszystkim jako przeciwnik herezji zwanej arianizmem. Jej twórca - Ariusz (+ 336) kwestionował bóstwo Chrystusa. To niemożliwe - głosił - aby prawdziwy Bóg mógł narodzić się w ciele, doświadczać głodu, pragnienia, zmęczenia, cierpienia, śmierci. Jezus nie może być Bogiem równym Ojcu, musi być kimś niższym, jest stworzony przez Ojca. Tak w uproszczeniu przedstawiała się herezja ariańska, która zyskała wielu zwolenników w całym Kościele, także wśród biskupów. Jedność Kościoła była zagrożona.

Dla rozwiązania kwestii cesarz Konstantyn zwołał w 321 roku sobór powszechny do Nicei. Biskupi odrzucili tam poglądy Ariusza i sformułowali wyznanie wiary, które powtarzamy do dziś we Mszy św. "Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu" - to słowa wymierzone w herezję ariańska. Sednem jest określenie: "współistotny Ojcu". Wyraża ono prawdę, że Ojciec i Syn mają tę samą Boską istotę (naturę), czyli Syn nie jest "mniejszy" niż Ojciec. Jest naprawdę Bogiem.

EwangeliaGdy popatrzymy na świat przez chrześcijańskie okulary, czyli przez Chrystusa, Bóg i człowiek nie będą konkurentami. Przeciwnie, im są bliżej siebie, tym bardziej są sobą

Czy nie jest to zbędne komplikowanie prostoty Ewangelii? Takie zarzuty stawiano już w czasach soboru. A jednak św. Hilary i inni biskupi walczyli z arianizmem z głębszego powodu, niż się z pozoru wydaje. Chodziło nie tylko o jedność Kościoła. Stawką była obrona największego skarbu chrześcijaństwa -tajemnicy Chrystusa. Bóg nie posłał do nas swojego delegata. Choćby nawet najwspanialszego, jak chciał Ariusz. W Chrystusie Bóg we własnej osobie przyszedł na ziemię, aby odnaleźć i zbawić zagubionego człowieka. Słowo stało się ciałem. To Słowo jest wyznaniem miłości do człowieka. A miłości nie wyznaje się przez pośredników. Kochać można tylko osobiście.

Zwolennicy arianizmu, do których należał sam cesarz Konstancjusz (następca Konstantego), zmusili Hilarego, by opuścił swoje rodzinne Poitiers. Przez kilka lat przebywał na wygnaniu, na Wschodzie. Nie zmarnował czasu. Studiował teologię grecką, zdobył jeszcze głębsze uzasadnienie dla swojego stanowiska. Kiedy w końcu powrócił do Galii, skutecznie umacniał prawowierną wiarę. Uczył spojrzenia na świat przez chrześcijańskie okulary, czyli przez Chrystusa. W tej optyce Bóg i człowiek nie są nigdy konkurentami. Przeciwnie, im są bliżej siebie, tym bardziej są sobą.

Tygodnik "Gość Niedzielny" Nr 2 - 8 stycznia 2006r.

góra

.

Prawdziwa bojaźń Pańska

Zakładki: 1. 2. 3. 4.

"Błogosławieni wszyscy, którzy się boją Pana, którzy chodzą Jego drogami!"

Ile razy w Piśmie św. jest mowa o bojaźni Pańskiej, tylekroć trzeba zwrócić uwagę na fakt, że bojaźń ta nie jest nigdy pozostawiona sama sobie jako wystarczający motyw żej. wiary, lecz zakłada i bierze pod uwagę wiele innych prawd, na tle których daje się zrozumieć jej istota i doskonałość. Widać to z tego, co powiedział Salomon w księdze Przypowieści: "Jeśli wezwiesz mądrości i nakłonisz swe serce ku roztropności, jeśli jej będziesz szukał jak srebra i jak za skarbami kopać za nią będziesz: wtedy zrozumiesz bojaźń Pańską".

Zobaczmy, po jakich stopniach można dojść aż do bojaźni Bożej.

Najpierw trzeba zawezwać mądrość i powierzyć rozumowi urząd przewodnika, a następnie roztrząsać i badać ową mądrość. Potem należy usiłować zrozumieć, czym jest bojaźń Boża. Nie jest ona w niczym podobna do uczucia określanego mianem strachu.

Strach bowiem polega na przeżywaniu trwogi, wynikającej z ludzkiej słabości, która boi się cierpienia, jakie jej zagraża, i nie chce go przyjąć. Trwoga taka powstaje i wstrząsa nami przy wielu okazjach, jak wyrzuty sumienia, prawo wyższego od nas, atak silniejszego, choroba, spotkanie z dzikim zwierzem i wszelkie grożące nam zło.

Takiego strachu nie musimy się uczyć, bo on nas często spotyka w słabości naszej natury. Nie musimy też dociekać, czego mamy się bać, ponieważ wszystko, co przyprawia nas o grozę, powoduje strach.

Natomiast o bojaźni Bożej napisano tak: "Pójdźcie, synowie, słuchajcie mnie, nauczę was bojaźni Pana". Bojaźni Bożej trzeba się więc uczyć, ponieważ nabyć ją można tylko przez naukę. Nie jest ona bowiem tym samym, co strach, lecz mieści się w granicach wiedzy. Nie wynika też z trwogi dręczącej człowieka, lecz zdobywa się ją przez zachowywanie przykazań, przez spełnianie dobrych uczynków w życiu niewinnym i przez poznanie prawdy.

Dla nas bojaźń Boża zawiera się całkowicie w miłości i miłość doskonała stanowi pełnię tej bojaźni. Właściwością zaś naszej miłości względem Boga jest posłuszeństwo Jego napomnieniom, uległość rozporządzeniom i wierność obietnicom, jakieśmy poczynili. Oto co mówi Pismo św.: "A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg, jeśli nie tego, abyś się bał Pana, Boga twego i chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go i strzegł Jego przykazań z całego serca twego i z całej duszy twojej, aby ci się dobrze działo".

Wiele zaś jest dróg Pana, chociaż On sam jest drogą. Lecz gdy mówi o sobie nazywając się drogą, ukazuje rację, dla której przypisuje sobie tę nazwę: "Nikt nie może przyjść do Ojca, jak tylko przeze Mnie".

Trzeba się więc pytać o wiele dróg i rozważać wiele z nich, aby przez poznanie wielu znaleźć tę jedyną, która jest dobra, odkryć tę, która wiedzie do życia wiecznego. Istnieją bowiem drogi ukazywane przez Prawo, przez proroków, przez ewangelie, przez apostołów czy wreszcie przez różne przykazania i błogosławieni są ci, którzy chodzą po nich w bojaźni Bożej.

Módlmy się. Boże, Ty miłujesz niewinność i przywracasz ją grzesznikom, + zwracaj ku sobie nasze serca, abyśmy napełnieni gorliwością przez Ducha Świętego, * byli mocni w wierze i wytrwali w działaniu. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Z komentarza św. Hilarego, biskupa, do Psalmów (Ps 128, 1-3)

góra

.

<< wywołanie menu święci i błogosławieni

.