Święty Kazimierz a czajki

(Legenda)

Święty Kazimierz, ów anioł dobroci,
Który od dziecka już kochał biedaków,
I często od ust ujmował łakoci,
By niemi obdarzyć ubogich żaków, -
Spotkał raz wiosną wiejskiego chłopaka;
Ten za pazuchą pięknego niósł ptaka.
Była to czajka, kwiląca żałośnie,
Że jeno wróciwszy o nowej wiośnie
Z za mórz dalekich do polskiej krainy,
Aby zamieszkać gościnne niziny,
Już w sidłach złapana, wpadła w niewole..
Święty zagadnął ciekawie pachole,
Coby zacz czynić chciał z ową ptaszyną.
- Na rynku ją sprzedam, łaskawy panie,
Bo czajki tak łatwo nikt nie dostanie,
A rzadki to okaz, z trudem schwycony.
Zapewne nabywców znajdzie się wielu.
- Kupię to ptaszę, - rzekł święty wzruszony.
Wdając się w targi z otwartym chłopczyną,
- Zapłatę otrzymasz tam, na Wawelu.

Lubił Kazimierz obcować z ptakami,
Głaskał więc piórka czułemi palcami;
Skoro zaś ręka podgardle musnęła,
Dziobek się otwarł, a czajka pisnęła:
- Puść mnie, ach puść mnie, dobroci wcielona,
Której nie minie niebieska korona,
Puść mnie czemprędzej, bo mię tu wystali
Bracia skrzydlaci, bym wróciła z oddali,
Im zwiastowała, gdy wiosna nastanie.
Więc puść mnie, ach, puść mnie, święty młodzianie!
Otwarła się ręka; ptaszę wesoło
Wzbiło się w górę, by krążyć wokoło
Głowy świętego, ćwierkając radośnie
O słodkiej wolności i pięknej wiośnie.
Poczem, zanosząc do braci nowinę,
Hen odleciało w daleką krainę.
Święty królewicz do końca żywota
Swojego pamiętał o tej ptaszynie.
A skoro już w śmierci wstępował wrota,
Aby odpocząć na niebios wyżynie,
Czekał, aż czajki z zamorskiej krainy
Wróciły zdrowo na polskie niziny.
I odtąd co roku, na Kazimierza,
Kiedy już zima swą grozę uśmierza,
Wracają czajki, przez swoje piosenki
Zwiastując powrót niechybny wiosenki.

Fredecensis.
(Przewodnik Katolicki - 1928 r.)

następna strona

Powrót