św. Klara

(11 sierpnia)

* * *.

W GŁĄB

750-LECIE ŚMIERCI ŚW. KLARY

SŁUCHAJCIE

NIE TYLKO UBOŻUCHNE

Któż z nas nie słyszał o Klarze, świętej żyjącej w średniowieczu, która wspólnie ze św. Franciszkiem zajaśniała w Kościele niezwykłą świętością. Przyczyniła się, jak i cały ruch franciszkański, do ożywienia Kościoła duchem ewangelicznym. W tym roku będziemy obchodzić 750-lecie jej śmierci. Jest to czas łaski nie tylko dla rodziny franciszkańskiej, ale i dla całego Kościoła. Okazją do refleksji o Matce Klarze jest rozpoczęcie uroczystych obchodów jubileuszowych w Niedzielę Palmową.

Św. Klara wg Simone Martini

Niedziela Palmowa miała szczególne znaczenie w życiu Świętej; to dzień pójścia za głosem Bożego wezwania. Zanim jednak doszło do słynnej ucieczki z domu rodzinnego i rozpoczęcia życia za klauzurą San Damiano, Klara była już wprawiona do chrześcijańskiego życia naznaczonego pokutą i ofiarą. Przypomnijmy dzieciństwo i młodość Klary.

Przyszła na świat prawdopodobnie w 1193 r. w rodzinie szlacheckiej Favarona d' Offreduccio i Ortolany. Miała jeszcze dwie siostry - Agnieszkę i Beatrice (Katarzynę), które też poszły jej drogą. Ze względu na niepełne przekazy średniowieczne, pomijające daty, oraz na dwa różne sposoby liczenia czasu w Asyżu, istnieją w przypadku św. Klary trudności w ustaleniu prawdziwej chronologii. Najpewniejszą datą jest data jej śmierci.

Według świadectw z procesu kanonizacyjnego, od najmłodszych lat wychowywana była pobożnie. Odznaczała się wrażliwością na biednych i potrzebujących, którym chętnie pomagała, dzieląc się z nimi dobrami ojcowskiego stołu. Sama żyła skromnie, oddając się modlitwie i umartwieniu. Przez tych, którzy ją znali, już wtedy uważana była za świętą.

Św. Franciszek po swoim nawróceniu stał się dla Klary ojcem i nauczycielem ewangelicznej doskonałości. Przez ok. 2 lata trwały spotkania, które utwierdzały Klarę w pobożnym życiu i rozpalały ducha. Ostatecznie Klara zdecydowała się opuścić dom rodzinny i żyć Ewangelią tak jak Franciszek.

Ucieczka z domu była opisywana w różny sposób, nieraz mocno koloryzowana. Sytuacja była dramatyczna i poważna, ukazywała męstwo i ufność młodej Klary w Opatrzność Bożą. Decydując się na tak gwałtowny czyn, Klara była pewna, że tak chce Bóg, że to jest Jego wola, że przyjmuje On zapał jej młodego serca. Ucieczka miała miejsce w nocy z Niedzieli Palmowej na Wielki Poniedziałek, po wcześniejszych wydarzeniach w katedrze św. Rufina, których Klara była małą bohaterką.

Całe miasto zebrało się tego dnia, by uczestniczyć w celebracji Niedzieli Palmowej, pod przewodnictwem miejscowego biskupa Guido. W średniowieczu każdy miał w niej wyznaczone miejsce, zgodnie z pozycją społeczną, jaką zajmował. W tej też kolejności rozdawano uprzednio poświęcone palmy. Gdy wszyscy już trzymali palmy, Klara nadal stała nieruchomo na swoim miejscu. Zauważył to biskup i podszedłszy osobiście, wręczył jej palmę. Wywołało to ogólne zdziwienie, a dla Klary było znakiem, który odczytała jednoznacznie.

Niektórzy badacze franciszkanizmu wysuwają przypuszczenie, że bp Guido wiedział o zamiarach Klary i otoczył ją opieką, tak jak wcześniej Franciszka. Gest wręczenia palmy tłumaczą jako poparcie dla Klary oraz potwierdzenie tego, że Jezus Chrystus jest jej Oblubieńcem. Być może też pomoc biskupa okazała się potrzebna Klarze przy opuszczaniu miasta. Jeśli, zgodnie z relacjami świadków procesu kanonizacyjnego, sama, wsparta łaską z nieba, poradziła sobie z odryglowaniem "drzwi umarłego" (przez które tylko wynoszono zmarłych) w domu rodzinnym, to już trudniej jej było opuścić strzeżone miasto. Istnieje przypuszczenie, że spośród 12 bram miasta Klara mogła skorzystać z bramy biskupa lub z jego protekcji.

Kiedy opuściła już dom rodzinny i miasto, skierowała się do Porcjunkuli. Tam czekali na nią Franciszek i bracia. W tym momencie możemy również dopatrzeć się interwencji biskupa i znaleźć kolejny argument przemawiający za tym, że biskup o wszystkim wiedział, a nawet jej pobłogosławił. Franciszek bowiem, na znak przyjęcia Klary do służby Bożej, obciął jej włosy, a był to gest zarezerwowany dla biskupa. Tylko upoważniony przez biskupa mógł odważyć się na taki czyn.

Wydarzenia te datuje się na 18 marca 1212 lub też na 28 marca 1211 r. Przed Klarą otwierały się drzwi pasjonującej przygody z Bogiem na drodze życia w ubóstwie, posłuszeństwie i czystości.

Nie sposób opisać całego życia Klary - ostatecznie znalazła schronienie i miejsce pierwszej wspólnoty przy kościele San Damiano, który św. Franciszek własnoręcznie odbudował. Tutaj, w tej ciasnej pustelni, przez 42 lata żyła, tutaj także oddała Bogu ducha 11 sierpnia 1253 r.

Święta Matka Klara żyje dziś w nas, jej duchowych córkach, i promieniuje świętością na cały Kościół. My, jako Klaryski od Wieczystej Adoracji, jesteśmy wszczepione w pień zakonu dopiero w XIX wieku, ale naśladujemy św. Klarę w tym, co najbardziej ukochała - w miłości do JEZUSA obecnego w Najświętszej Eucharystii. Również i dziś, we współczesnym świecie, Bóg wzywa do miłości. Cicho woła i czeka na te, które jak św. Klara pozostawią wszystko i pójdą za głosem powołania.

Siostry Klaryski
od Wieczystej Adoracji - Kęty

Tygodnik "niedziela" Nr 15 - 13 kwietnia 2003r.

góra


.

WŚRÓD ŚWIĘTYCH

11 SIERPNIA-WSPOMNIENIE ŚW KLARY

ŚMIERĆ ŚW. KLARY

UWIELBIENIEM BOGA NAJWYŻSZEGO

11 sierpnia 1253 r. - 750 lat temu odeszła z tej ziemi do chwały nieba św. Klara z Asyżu. Mimo że dzielą nas od tamtego czasu wieki, to złożone przez nią świadectwo życia i śmierci nie przestaje pociągać i budować swą głębią i radykalizmem. Także współczesny człowiek może odnaleźć w nim inspiracje dla własnego chrześcijańskiego życia. Śmierć Klary to uwielbienie i chwała Boga, który dokonał w niej wielkich i zdumiewających cudów łaski i miłosierdzia.

Bazylika św. Klary w Asyżu

Przypatrzmy się bliżej okolicznościom jej przejścia do Wieczności. Przez ostatnie 28 lat swego życia Klara ciężko chorowała i leżała przykuta do łoża boleści. Choroba zaczęła się w tym samym czasie, kiedy Franciszek otrzymał stygmaty, i trwała prawie przez połowę jej życia. W tym ogołoceniu i wyniszczeniu wiernie naśladowała Ukrzyżowanego - nie skarżyła się, nie narzekała, lecz z poddaniem przyjmowała wolę Bożą. Pocieszającemu ją br. Rainaldo powiedziała: "Bracie najdroższy, od kiedy poznałam łaskę Pana mojego Jezusa Chrystusa za pośrednictwem Jego sługi Franciszka, żaden trud nie był mi uciążliwy, żadna pokuta ciężka, żadna choroba bolesna". Z pewnością w czasie tej choroby były momenty zwiastujące bliski już koniec. Na to Klara była zawsze gotowa. Od wewnątrz bowiem spalała ją Miłość i trawiła gorąca tęsknota za Panem i spotkaniem z Nim twarzą w twarz. Z bijącym sercem oczekiwała przyjścia Oblubieńca i - jak u ewangelicznych mądrych panien - nigdy nie zabrakło oliwy wierności w lampie jej życia.

Pierwsze dni sierpnia 1253 r. były ostatnimi dniami Klary na ziemi. Odsłaniają one bogactwo całego jej życia i ukazują charakterystyczne cechy drogi jej powołania. Ubogie posłanie na gołej ziemi dormitorium San Damiano stało się wówczas miejscem ostatnich spotkań i rozmów. Umierającą otaczały przede wszystkim siostry przepełnione bólem, bo oto odchodziła ta, która była dla nich najlepszą matką i zwierciadłem zakonnej doskonałości. To im jako swym duchowym córkom udzieliła błogosławieństwa i ostatnich wskazówek, a także powierzyła troskę o zachowanie ubóstwa. Temat ubóstwa przewijał się przez całe jej życie. O ten aspekt klariańskiego powołania walczyła aż do śmierci. Wysiłki jej zostały nagrodzone niewymowną radością, gdy 10 sierpnia, w przeddzień jej śmierci, wysłannik papieski dostarczył upragnioną bullę Solet anuere papieża Innocentego IV, zatwierdzającą Regułę i przywilej ubóstwa. Był to z pewnością jeden z najszczęśliwszych dni jej życia; dała temu wyraz, gdy z szacunkiem ucałowała pismo. Siostry wspaniałomyślnie włożyły jej ten pergamin do trumny, dzięki czemu dziś posiadamy oryginał. Naśladowanie ubogiego Chrystusa i życie w ubóstwie stanowią główną cechę charyzmatu i stylu życia Sióstr Klarysek.

Umierającej Klarze towarzyszyli także bracia, dając świadectwo duchowej więzi łączącej oba Zakony Byli tam: br. Rainaldo, br. Leon. br Anioł i br. Jałowiec. W tych ostatnich chwilach, i wierni przyjaźni zapoczątkowanej przed laty w Porcjunkuli, krzepili ją Słowem Bożym, czytając Mękę Pańską i rozprawiając o Bogu.

Ciało Św. Klary w bazylice w Asyżu

Klara mocno wierzyła, że śmierć nie jest końcem, kresem życia, ale początkiem wiecznej szczęśliwości, że otworzy przed nią bramy Domu Ojca. Dlatego mówiła do swej duszy: "Idź bezpiecznie, ponieważ masz dobrą eskortę na drogę. Idź, ponieważ Ten, który cię stworzył, uświęcił cię, kochał czułą miłością, zawsze troszczył się o ciebie jak matka o swego syna. A ty, Panie, bądź błogosławiony za to, żeś mnie stworzył". Ten okrzyk radosnego uwielbienia zdradza wielkość świętości Klary. W obliczu śmierci staje przed Panem gotowa odejść; składa Mu w ofierze bez żalu owoc całego życia, jest pojednana ze sobą, z własnymi ograniczeniami, z całą przeszłością, jest wolna.

Odeszła 11 sierpnia 1253 r., w 60. roku życia, po 28 latach poważnej choroby i po 42 latach naśladowania ubogiego Chrystusa. Według zeznań sióstr w procesie kanonizacyjnym, dane jej było przed śmiercią widzieć Króla Chwały, który z orszakiem dziewic przybył, aby zabrać ją do siebie. Teraz z nieba wyprasza nam światło łaski.

Pogrzeb, który odbyt się nazajutrz - 12 sierpnia, po całonocnym czuwaniu przy Zmarłej, byt potwierdzeniem jej wielkiej świętości i miłości, jaką była otaczana. Celebrował go sam papież Innocenty IV z całą Kurią Rzymską, obecni byli bracia i okoliczna ludność, która licznie ściągnęła do małego klasztoru San Damiano, by podziękować tej, za przyczyną której otrzymywano różnorakie łaski, i która kilkakrotnie swym orędownictwem ratowała miasto.

W czasie pogrzebu doszło do znanego incydentu. Bracia rozpoczęli śpiew oficjum za zmarłych, lecz papież przerwał im i zaproponował śpiew oficjum o dziewicach. Przed dokonaniem kanonizacji już w chwili pogrzebu powstrzymał jednak papieża
protektor Zakonu - kard. Rainaldo, argumentując, by nie dokonywano kanonizacji bez uprzedniego oficjalnego procesu. Ostatecznie odśpiewano oficjum za zmarłych.

Ciało Świętej w uroczystej procesji wniesiono do miasta i złożono tymczasowo w kościele św. Jerzego, gdzie wcześniej przechowywano ciało Franciszka. Wkrótce potem rozpoczął się proces kanonizacyjny. Akta zeznań świadków w tym procesie, zachowane do dziś, stanowią cenne źródło informacji o Klarze. Ostatecznie Kościół uroczyście ogłosił ją świętą 12 sierpnia 1255 r. Z tego tytułu powstał jeden z najpiękniejszych dokumentów opiewających świętość Klary - bulla papieża Aleksandra IV Clara claris praeclara, pisana przez bliskiego przyjaciela, świadka jej świętości, który snuje wiele refleksji o życiu, cnotach, misji i cudach Świętej, podkreślając znaczenie jej imienia: Klara - jasna. Papież pisze w bulii: "Klara, promienna zasługami, jaśnieje w niebie blaskiem wielkiej chwały (...). Od niej świat otrzymał jasne zwierciadło dobrego przykładu, a cały obszar Kościoła napełnił się wonią jej świętości".

3 października 1260 r. przeniesiono ciało Świętej do nowej bazyliki - pw. św. Klary.

Siostry Klaryski
od Wieczystej Adoracji z Kęt

Tygodnik "niedziela" Nr 32 - 10 sierpnia 2003r.

góra


.

12 sierpnia

Żywot świętej Klary, ksieni

(żyła około roku Pańskiego 1234)

Święta Klara, duchowna córka św. Franciszka serafickiego, założyciela zakonu Braci Mniejszych, i jego najwierniejsza naśladowniczka, była rodem jak i on z miasta Asyżu we Włoszech. Urodziła się dnia 16 lipca roku Pańskiego 1194, jako córka bardzo zamożnej szlacheckiej rodziny. Bogobojna matka uczyła sama swego aniołka początków religii, a dziewczątko okazało się pilną uczennicą. Modlitwa była najmilszym jej: zajęciem; przy każdym obiedzie i wieczerzy odkładała część swej porcji, aby ją dać zgłodniałemu żebrakowi, a pod świetną odzieżą nosiła pokutną włosiennicę. Licząc lat 18, bogata we wdzięki i zalety umysłu i duszy, była przedmiotem powszechnego podziwu i niejeden zacny młodzian ubiegał się o jej rękę. Tym czasem Klara udała się do świętego Franciszka, błagając go, aby jej pomógł usunąć się ze świata i wskazał drogę do Nieba, gdyż podobnie jak on chciałaby się wyrzec uciech światowych, a służyć jedynie Bogu. Święty zakonodawca, widząc szczerość jej zamiarów, przyrzekł jej habit zakonny na niedzielę Palmową roku 1212.

Nie mogąc uzyskać zezwolenia rodziców, uszła Klara potajemnie z domu i udała się z kilku towarzyszkami do kościoła Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, przy którym wraz z bracią mieszkał święty Franciszek, gdzie wszystkie odebrały z rąk tego Świętego gruby habit pokutny i powróz jako przepaskę. Ponieważ Franciszek jeszcze nie był założył domów dla zakonnic, przeto umieścił je chwilowo w klasztorze benedyktynek św. Pawła. Tu oddała się Klara całkiem modlitwie i rozpamiętywaniem.

Wkrótce rodzice wyśledzili miejsce pobytu córki, i już to groźbami, już też obiecywaniem złotych gór chcieli ją wydobyć z klasztoru. Próbowali nawet przemocy. Klara uciekła do kościoła i objęła ramionami ołtarz, ale gdy ojciec, usiłując ją odeń oderwać, rozdarł jej suknię, wtedy odsłoniwszy głowę, wskazała swe ucięte włosy i rzekła z surową powagą: "Któż ośmieli się rozłączyć mnie z Chrystusem? Wiedzcie, że Jego poślubiłam i nie uznaję innego narzeczonego; włos mój padł pod nożycami i nigdy innej sukni nosić nie będę, jak suknię dobrowolnego ubóstwa, gdyż z dojrzałym namysłem wybrałam Jezusa". W tej twardej walce odniosła w końcu zwycięstwo. Tym czasem święty Franciszek urządził kościół i klasztor św. Damiana pod Asyżem dla Klary i jej towarzyszek, mianował Klarę przełożoną i nadał im regułę, zatwierdzoną przez papieża Honoriusza III. Tak powstał zakon "Biednych niewiast", czyli "Klarysek", który wkrótce rozkrzewił się po całym świecie.

Klara okazała się rzeczywiście wzorową i przykładną ksienią. Surowa i nieubłagana dla siebie, nigdy nie nosiła trzewików, sypiała na gołej ziemi i nigdy nie folgowała sobie w poście, a twardy habit wtedy tylko zamieniała na lżejsze odzienie, póki przetarte i zakrwawione ciało nieco się nie zagoiło. Dla podwładnych zakonnic była jak najtkliwszą matką; spełniała najniższe posługi, rano zapalała lampy, dzwoniła na modlitwę, posługiwała do stołu, obmywała siostrom nogi, pielęgnowała chorych, a gdy ujrzała smutek na twarzy jakiej mniszki, dotąd nie spoczęła, póki balsamem pociechy nie pokrzepiła serca strapionej. Na prośby zakonnic, błagających ją, aby zważała na siebie i oszczędzała siły i zdrowie, odpowiadała z uśmiechem: "Z pewnością nie umrę prędzej, póki się Panu nie spodoba. Niejeden człowiek światowy zniewieściały i nieodmawiający sobie niczego, umrze rychlej ode mnie. Gdy pomyślę, co Bóg uczynił i jeszcze czyni dla mnie, wstyd mnie przejmuje, że ja tak mało dlań uczyniłam".

Gdy święty Franciszek i biskup Asyżu nakazali jej, aby nie co czwarty dzień, ale codziennie przyjmowała pożywienie i sypiała przynajmniej na sienniku, usłuchała rozkazu, ale co do ubóstwa w niczym sobie nie pofolgowała. W pożywieniu i w odzieży zezwalała na to, co jest niezbędne; zapasów nie cierpiała, oświadczając, że klasztor ma żyć wyłącznie z jałmużny. Papież Innocenty IV, obawiając się, że klasztor może nie ma dość dobrowolnych ofiar, potrzebnych do utrzymania, chciał zmienić cokolwiek regułę w artykule dotyczącym ubóstwa, ale św. Klara odpowiedziała mu z pokorą i uszanowaniem: "Jeśli Wasza Świątobliwość pragnie przynieść mi jakąkolwiek ulgę, w takim razie prosiłabym o ulgę w grzechach, nie w ślubach. Bóg w dziwny sposób nam pokazał, jak dalece na Nim polegać możemy; czy mamy Mu okazać nieufność? Usilnie przeto błagam i dotąd nie powstanę, póki nam nie pozwolisz żyć w zupełnym ubóstwie i bez wszelkich stałych dochodów".

Święta Klara

Bóg też częstokroć cudownie wynagradzał jej zaufanie. Zdarzyło się, że pewna część wojska, jakie wiódł cesarz Fryderyk III przeciw papieżowi - sami Saraceni - grasując w dolinie spoletańskiej, przypuściła szturm do klasztoru klarysek. Klara, obłożnie wówczas chora, nie zlękła się. Pocieszała biadające siostry, a wziąwszy Przenajświętszą Hostię w srebrnym kielichu, kazała się zanieść pod bramę klasztorną i uklęknąwszy przed nią, zaczęła, się modlić. Żołnierstwo, zdjęte przestrachem, zaczęło drżeć; szturmujący jak gdyby pod ciosem niewidzialnej siły spadali z drabin, a w chwilę potem wszyscy uciekli w popłochu.

Sława cnót i mądrości Klary tak się rozgłosiła, że wiele dziewic dopraszało się o przyjęcie do zakonu. Między innymi wiele księżniczek i królewnych prosiło o łaskę naśladowania Chrystusa w gronie "ubogich niewiast". Najsłodszą atoli dla Klary pociechą było wstąpienie do klasztoru jej dwóch młodszych sióstr i rodzonej matki po śmierci ojca.

W czasie ostatniej choroby odwiedził ją papież Innocenty IV z czterema kardynałami, aby jej udzielić ostatniego rozgrzeszenia i podziwiać mądrość jej słów jako też pokorę serca. "Jak szczęśliwy byłbym - rzekł do swoich towarzyszy - gdyby dusza moja była równie czysta w obliczu Boga, jak dusza tej świętej dziewicy!" Głośny płacz sióstr klęczących około łoża konającej był tkliwym świadectwem miłości i czci, jaką czuły do swej drogiej matki. Klara umarła, krzepiąc je słowami pociechy i całując krucyfiks, dnia 11 sierpnia roku Pańskiego 1253. Papież Aleksander IV, który jako kardynał-biskup uczcił ją mową pogrzebową, już w dwa lata po jej zgonie zaliczył ją w poczet Świętych.

Nauka moralna

Jeszcze raz, pobożni Czytelnicy, rzućmy okiem na klasztor "ubogich niewiast", w którym panuje ścisła klauzura. Zobaczmy, jakie w tym zakonie panują poglądy na życie; przypatrzmy się, czy te poglądy są rzeczywiście tak ponure, nienaturalne, grobowe, jakimi się wydają krzykaczom, którzy mając się za nieomylnych, chcieliby według swej mody świat przerobić i swoim sposobem go uszczęśliwić. Wystarczą na to następujące dwa przykłady z życia świętej Klary.

1) Znakomita dama i troskliwa matka przychodzi do ksieni i prosi, aby przyjęła obie jej córki do klasztoru, podając następujące przyczyny swej prośby: "Starsza z mych córek jest dziewczyną cichą, skromną, nabożną, pokorną, nie lubi towarzystwa ani rozrywek, czuje za to pociąg do samotności; szkoda by było zostawić ją w świecie. Młodsza jest wcale inna: próżna, zalotna, lekkomyślna, szczebiocze cały dzień i gotowa śpieszyć z zabawy na zabawę; tę klasztor jedynie od moralnego zepsucia ocalić zdoła".

Klara tak na to odpowiedziała: "Uczynię próbę, czy na poprawę młodszej, światowej, wpłynie porządek zakonny i wspólna modlitwa. Jeżeli jej się u nas spodoba, niechże z Bogiem pozostanie; jeśli nie, to niechaj wraca do matki. Starsza natomiast niech pozostanie w stanie świeckim, gdyż w świecie trzeba właśnie takich niewiast, które by były żywym przykładem, że w każdym stanie można żyć uczciwie i po chrześcijańsku, a takie niewiasty, które w świecie pełnią swe (powinności, są w obliczu Boga tyle warte, co zakonnice, które starają się tylko o własną świątobliwość". - W końcu przyjęła Klara obie panny na pewien czas, po czym oddała je matce. Młodsza w istocie poprawiła się i spoważniała, a starsza postąpiła w doskonałości. Obie wyszły potem za mąż i służyły za przykład wzorowych żon i matek.

2) Święta Klara była zawsze wesołego i pogodnego umysłu i nie lubiła patrzyć na twarze ponure i zachmurzone. Wesołość jej pochodziła z miłości do Chrystusa utajonego w Hostii Przenajświętszej, dlatego ciągle zachęcała zakonnice do zacieśnienia węzła świętej przyjaźni z Panem Jezusem, mówiąc: "My biedne mniszki potrzebujemy także towarzyskiego pożycia; ale jakaż różnica pomiędzy towarzystwem światowym, a towarzystwem Jezusowym? Tam gawędzą z sobą bez miłości, częstokroć bez znajomości wzajemnej. Tu rozmawiamy z Panem Jezusem, który nas zna dokładnie, którego my znamy z dzieł Jego miłosierdzia, dobroci i miłości ku nam, który nam dobrze życzy i pragnie naszego dobra. Tam jeden drugiemu nie wierzy, jeden drugiego podejrzewa, uśmiechy są udane, pochlebstwa obłudne; tutaj każdy serce ma w ustach, każdy otwarty i szczery. Im więcej jesteśmy wylane, tym więcej cieszy się Pan Jezus; Jemu można się z wszystkiego zwierzyć, ze wszystkim się użalić; wszakże On jest samą dobrocią i łaskawością. Znajdziemy tu i Maryję, drogą Mateczkę naszą, znajdziemy aniołów, którzy wspierają nas w słabości i nieudolności naszej i wstawiają się za nami tak szczerze, że nigdy nie odejdziemy bez obfitej pociechy".

Modlitwa

Panie i Boże nasz, naucz nas miłościwie chodzić drogami przez Ciebie wskazanymi, jak tego nauczyłeś Klarę świętą i udziel nam łaski, abyśmy na tychże drogach wytrwali, nigdy z nich nie zbaczając aż do zgonu naszego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra

następna strona

.

<< wywołanie menu święci i błogosławieni