11 kwietnia .
(obecnie 10 listopada)

św. Leon Wielki,
papież i Nauczyciel Kościoła

(Żył około roku Pańskiego 460)

.

Żywot św. Leona Wielkiego, papieża i Nauczyciela Kościoła

Święty Leon, rodem z Włoch, poświęcił się od młodości stanowi duchownemu. Będąc archidiakonem Kościoła rzymsko-katolickiego, został wysłany przez papieża Sykstusa III do Francji, z poleceniem pojednania dwu wielkich wodzów, których niezgoda wielce szkodziła Kościołowi świętemu. Gdy bawił na tym poselstwie, papież Sykstus umarł, a w jego miejsce wybrano w sierpniu roku 440 Leona, czego się wcale w swej skromności nie spodziewał. Wybór jego przyjęto z wielką radością, znano bowiem jego wielkie talenty i zdolność do kierowania łódką Piotrową.

Pomimo, że trafił na trudne dla Kościoła czasy, zdołał w nim jednak zaprowadzić ład i porządek. Wszystkim przyświecał czystością serca, miał zdrowy rozsądek, mądrość doskonałą, odwagę nieustraszoną, język powściągliwy i jasną wymowę. Starał się żyć tak świątobliwie, że nie tylko grzechu, ale nawet i cienia jego się wystrzegał. Pomimo nawału pracy związanej z najwyższym w Kościele urzędem, oddawał się gorliwie pisaniu i głoszeniu słowa Bożego. Dowiódł też niezwykłej stałości charakteru, bo w najtrudniejszych nawet okolicznościach za żadną cenę nie schodził z drogi słuszności i prawości, tak że można do niego zastosować słowa Pisma św.: "Sprawiedliwy jako lew śmiały, bez bojaźni będzie" (Przyp. 28,1).

Święty Leon Wielki

Za czasów papiestwa Leona najechał Europę okrutny Attyla, król Hunów, którego zwano "biczem Bożym". Splądrowawszy już Ilirię, Macedonię, Niemcy i Grecję, postanowił najechać Włochy, zdobyć Rzym i zburzyć go. Miasto Akwilea broniło się przez trzy lata, ale Attyla zdobył je w końcu szturmem, wymordował mieszkańców i doszczętnie złupił, po czym ruszył na Rzym. Papież, wiedząc, że miasto nie zdoła się obronić, postanowił sam z pomocą Bożą pokonać nieprzyjaciela. Ubrany w świetne szaty papieskie stanął przed Attylą nad rzeką Padem i w dobitnych słowach przedstawił mu bezmiar jego zbrodni, grożąc mu śmiercią, gdyby się targnął na Rzym. Zrobiło to na Attyli silne wrażenie, zwłaszcza że poza papieżem widział jaśniejącą postać, która groziła mu mieczem, gdyby nie chciał usłuchać, odstąpił przeto od Rzymu i odprowadziwszy wojsko do Węgier całkiem zaprzestał podbojów. Kiedy się temu dziwiono, albo dawano mu do zrozumienia, że wobec papieża okazał się bojaźliwym, odparł: "Nie widzieliście, że obok papieża stała nadziemska postać z dobytym mieczem, grożąc mi śmiercią, gdybym woli tego męża nie uczynił zadość?"

Tak więc papież Leon Wielki świętością swoją zdziałał to, czego cała Europa dokazać nie mogła. Uporawszy się z nieprzyjacielem zewnętrznym, musiał zwrócić oczy na Wschód, gdzie wichrzyło dwu odszczepieńców, a mianowicie patriarcha konstantynopolski imieniem Nestoriusz, oraz mnich carogrodzki Eutyches. Pierwszy uczył, że w Chrystusie są nie tylko dwie natury, lecz także dwie osoby: Boska i ludzka, a ponieważ Maryja porodziła Chrystusa jako człowieka, więc nie może być zwana Bogarodzicielką. Błędną tę naukę potępił synod rzymski pod przewodnictwem papieża Celestyna I w roku 430, a w rok potem sobór powszechny w Efezie. Niestety herezja Nestoriusza dala początek innej, zwanej monofizytyzmem. Mianowicie opat Eutyches, walcząc z Nestoriuszem, wpadł w błąd przeciwny, gdyż twierdził że w Chrystusie jest tylko jedna natura: Boska. Ówczesny patriarcha konstantynopolski św. Flawian potępił tę naukę, ale Eutyches odwołał się do papieża, którym był wtedy Leon, i do cesarza.

Cesarz Teodozjusz II, sprzyjając innowiercom, oparł się papieżowi, wzywającemu, aby zwołał sobór powszechny. Spotkała go za to kara Boża, spadł bowiem z konia i zabił się. Po nim wstąpił na tron dzielny wódz Marcjan, który spełnił wolę papieża i zwołał sobór powszechny do Chalcedonu, miasta położonego z drugiej strony cieśniny konstantynopolskiej. Na sobór ten zjechało się 630 biskupów, a papież wyprawił w swoim zastępstwie biskupów Pascharyna i Lucencjana, jako też kapłanów Bonifacjusza i Bazyliusza. Sprawa była bardzo trudna, bo jakże dociec tajemnicy dwu natur w Chrystusie, jeśli nie przez wiarę. Leon kazał dlatego odczytać swój list do św. Flawiana, zbijający błędy Eutychesa i Nestoriusza, który tak wszystkich przejął, że jednogłośnie zawołali: "Piotr święty mówi przez Leona! Taka jest wiara katolicka, takie jest wyznanie apostolskie, tak my wszyscy wierzymy!" Następnie uznali stolicę rzymską głową wszystkich Kościołów, a papieża potomkiem Piotra św. wprost po duchu od niego pochodzącym i namiestnikiem Chrystusowym.

Wkrótce potem Genzeryk, król Wandalów, zdobywszy Afrykę wkroczył do Włoch z licznym wojskiem i zagroził Rzymowi jeszcze straszniejszym zniszczeniem aniżeli to, którego uszedł ze strony Attyli. Święty Leon wiedział że Genzeryk jest arianinem, zawziętym wrogiem katolików, jak również to, jak okrutnie obchodził się z biskupami w Afryce, ale jako dobry pasterz nie wahał się narazić na widoczne niebezpieczeństwo. Udał się mianowicie do obozu Genzeryka i tyle na nim wymógł, że wojska jego nie dopuściły się w Rzymie mordów, choć przez czternaście dni rabowały miasto i jego świętości.

Gdy Genzeryk opuścił Rzym, św. Leon zajął się najtroskliwiej nieszczęsnym ludem, srodze klęską najścia tych barbarzyńców dotkniętym. Wykupywał zabranych do niewoli, wspierał hojnymi jałmużnami ubogich, nawiedzał chorych, pocieszał strapionych, a wszystkich pobudzał do pokuty, upatrując w klęsce, jaka cały kraj spotkała, słuszną karę Bożą za grzechy jego mieszkańców. Poza tym zajął się odbudową gmachów publicznych, a szczególnie kościołów, uszkodzonych albo zburzonych przez najezdników. Własnym kosztem zbudował przy drodze Apijskiej kościół pod wezwaniem św. Korneliusza, papieża i Męczennika, odnowił kościoły św. Piotra, św. Pawła i św. Jana Lateraneńskiego, ustanowił kapelanów jako stróżów przy grobach świętych apostołów, zbudował nowy klasztor obok bazyliki św. Piotra i niemal wszystkie kościoły w Rzymie zaopatrzył w bogate sprzęty kościelne.

Dzieł treści religijnej, pierwszorzędnej wartości, pozostawił po sobie nadzwyczaj wielką liczbę, a mianowicie około dwieście kazań na główne święta w roku i sto czterdzieści epistoł czyli odezw dogmatycznych, w których z genialną zdolnością, jaką go Bóg obdarzył, wyjaśnia najgłębsze tajemnice wiary świętej. Gdy się zabierał do pisania, długo się modlił, a niekiedy i posty do tego przydawał. Piękna legenda mówi, że gdy napisał list dogmatyczny do świętego Flawiana o wcieleniu Słowa Bożego, położył go na relikwiach świętego Piotra i zachowując ścisły post przez dni czterdzieści, prosił księcia apostołów, aby poprawił, cokolwiek było niewłaściwego w tym liście, by go mógł rozesłać dla nauki do wszystkich wiernych biskupów. Po upływie dni czterdziestu znalazł list w niektórych miejscach poprawiony, a potem ukazał mu się święty Piotr i powiedział: "Czytałem go i poprawiłem".

Rzym zawdzięczał świętemu Leonowi wielkość, dobre obyczaje i potęgę. Był on światłym ojcem tak wielkich jak małych, tak bogatych jak ubogich. Przez dwadzieścia jeden lat panował w czasach burzliwych, kiedy łódką Piotrową trzeba było prawdziwie zręcznie kierować. Żadne niebezpieczeństwo, żadna przeciwność nie złamały jego odwagi, ani ufności w Jezusie, którego nade wszystko miłował. Modlił się ustawicznie o jedność wiary świętej i wykorzenienie herezyj, ubogich uważał za nieocenione członki Jezusa i co roku kazał rozdawać między ubóstwo olbrzymie sumy, a chociaż wszyscy czcili go jako prawdziwego zbawcę, w sercu swoim zawsze uważał się za niegodnego.

Rozstał się z tym światem w bardzo podeszłym wieku. Śmierć jego nastąpiła w dniu 10 listopada roku 461. Papież Sergiusz przeniósł jego święte zwłoki w roku 697 do katedry świętego Piotra, a dla wspaniałych mów, kazań, nauk i listów, które po sobie pozostawił, nazwał go Kościół święty w roku 1754 przez papieża Benedykta XIV Nauczycielem Kościoła świętego. Kościół święty nazywa Leona Świętym Pańskim, historia dodała mu przydomek: Wielki, a koncylia i sobory biskupie zowią go filarem i niewzruszoną opoką prawdy.

Nauka moralna

Żywot świętego Leona jest obrazem ustawicznej walki w obronie Kościoła świętego. Urząd papieża jest święty, ale zapewne nie ma urzędu bardziej odpowiedzialnego. Władza papieska jest władzą moralną, duchowną. Mocarze tego świata mogą z wojskiem wyruszyć w pole, toczyć bitwy po bitwach, podbijać kraje i siłą oręża zmuszać narody do uległości, natomiast urząd papieski nie ma siły zbrojnej, która byłaby zdolna wywrzeć nacisk, lecz tylko potęgę moralną. Zanim Zbawiciel wstąpił do Nieba, rzekł do apostołów: "Dana Mi jest wszystka władza na Niebie i na ziemi. Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha świętego. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata!" (Mat. 28,18-20). Chrystus Pan rządzi Kościołem niewidzialnie, lecz to rządzenie można poznać z widocznych skutków.

Święty Leon niewidzialną mocą pobił dwu nieprzyjaciół zewnętrznych: Attylę i Genzeryka, i poskromił bluźniercze sekty Nestoriusza i Eutychesa. Chrystus Pan powiedział: "Oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata" (Mat. 28,20). Pocieszające jest zaiste to przyrzeczenie Zbawiciela, gdyż bez Jego pomocy nie mogliby ludzie nic wielkiego i dobrego zdziałać. Wprawdzie Pan Jezus zaręczył świętemu Piotrowi, że bramy piekielne Kościoła przemóc nie zdołają, jednakże i na Kościół przychodzą różne dopuszczenia, a wtedy namiestnik Chrystusa Pana na ziemi, Ojciec święty, ma wielkie, ważne i święte zadanie. Powinniśmy zatem słuchać głosu Ojca świętego, albowiem już pierwsi chrześcijanie modlili się za następcę Chrystusa Pana, to jest za Piotra świętego: "Piotra chowano w ciemnicy. Lecz modlitwa bez przestanku działa się od Kościoła ku Bogu za nim" (Dzieje Apostolskie 12,5).

Modlitwa

Wysłuchaj, prosimy Cię, Panie, prośby nasze, które zanosimy w uroczystość świętego Leona, Wyznawcę Twojego i papieża, i niech wsparci zasługami tego, któremu dane było tak godnie Ci służyć, dostąpimy odpuszczenia wszystkich naszych grzechów. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Amen.

św. Leon Wielki, papież i Nauczyciel Kościoła
urodzony dla nieba 10.11.461 roku,
Nauczyciel Kościoła 1754 roku
wspomnienie 11 kwietnia

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra

.

Jaka praca każdego, taki będzie zysk

Zakładki: 1. 2. 3.

Pan mówi: "Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego". Jakże zaś będzie większa, jeśli "miłosierdzie nie odniesie triumfu nad sądem?" Cóż bardziej właściwe i odpowiednie dla stworzenia uczynionego na obraz i podobieństwo Boga, jak to, aby naśladowało swego Stwórcę, który odpuszczenie grzechów uczynił fundamentem odnowienia i uświęcenia wierzących. W ten sposób po oddaleniu surowości zemsty i poniechaniu wszelkiej kary grzesznik na nowo dostępuje niewinności, a ustanie grzechów staje się zaczątkiem cnoty.

Sprawiedliwość chrześcijańska może przewyższyć sprawiedliwość pisarzy i faryzeuszów, bo nie usuwa prawa, ale odrzuca jego cielesne rozumienie. Dlatego Pan nauczając o sposobie postu mówi: "Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę". Jaką nagrodę, jeśli nie pochwałę od ludzi? Dla jej osiągnięcia człowiek usiłuje zazwyczaj posługiwać się pozorami sprawiedliwości, i nie słuchając głosu sumienia, miłuje fałszywą sławę. Wtedy to nieprawość, która ukrywaniem się sama siebie potępia, cieszy się nieprawdziwą opinią.

Człowiekowi miłującemu Boga wystarczy podobać się Temu, kogo miłuje, bo nie można oczekiwać większej zapłaty niż miłość sama. Miłość zaś pochodzi od Boga, ponieważ Bóg jest miłością. Dusza pobożna i czysta tak bardzo raduje się posiadaniem Boga, że poza Nim nie pragnie już niczego. Dlatego bardzo słusznie Pan powiedział: "Gdzie jest skarb twój, tam i serce twoje". Czymże też jest skarb człowieka, jeśli nie nagromadzeniem dóbr i sumą jego trudów? "Co bowiem człowiek sieje, to i żąć będzie", a jaka praca każdego, taki będzie zysk; czego zaś używa się z przyjemnością, ku temu zwracają się pragnienia serca. Ponieważ jednak liczne są rodzaje bogactw i różne źródła radości, dlatego każdy człowiek ma skarb odpowiadający jego pragnieniom. Jeśli przedmiotem pragnień są dobra ziemskie, ci, którzy z nich korzystają, nie stają się przez to szczęśliwymi, ale raczej nieszczęśliwymi.

Ci natomiast, których pociąga to, co w górze, a nie na ziemi, którzy nie dążą do tego, co przemijalne, ale nieprzemijalne, swe niezniszczalne skarby upatrują w Tym, o którym prorok mówi: "Skarb i zbawienie nasze nadchodzi, mądrość, wiedza i pobożność od Boga: oto są skarby sprawiedliwości". Przez nie za łaską Bożą nawet dobra doczesne zamieniają się w dobra wieczne. Wielu bowiem używa bogactw, które prawnie odziedziczyli lub otrzymali w inny sposób, do pełnienia uczynków miłosierdzia. Kiedy więc rozdzielają to, czego mają nadto, gromadzą sobie dobra niezniszczalne; temu, co wydali na jałmużnę, nie zagraża już żadne niebezpieczeństwo. Słuszną jest zatem rzeczą, aby tam było ich serce, gdzie jest ich skarb. Największym bowiem szczęściem jest pomnażanie takich właśnie bogactw i nie obawianie się, że przepadną.

Módlmy się. Boże, nasz Ojcze, pobudź wolę swoich wiernych, + aby gorliwiej korzystając z owoców odkupienia, * zasłużyli na obfitsze łaski Twojej dobroci. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Kazanie św. Leona Wielkiego, papieża
(Kazanie 92, 1. 2. 3)

Źródło: Brewiarz.pl - Godzina czytań z dn. 23.11.2015r.

góra

.

Chrystus żyje w swoim Kościele

Zakładki: 1. 2. 3. 4.

Jest rzeczą oczywistą, umiłowani, że Syn Boży przyjąwszy ludzką naturę połączył ją z sobą tak dalece, że nie tylko w Nim jako człowieku, pierworodnym całego stworzenia, ale i we wszystkich Jego świętych jest jeden i ten sam Chrystus, bo nie można oddzielić głowy od członków ani członków od głowy.

Oczywiście, Bóg będzie wszystkim we wszystkich dopiero w życiu wiecznym, a nie w tym doczesnym; a jednak nawet i teraz nie opuszcza Pan nigdy swojej świątyni, w której przebywa, a którą jest Kościół. On sam nam to obiecał, kiedy powiedział: "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata".

A więc to wszystko, co Syn Boży uczynił i czego nauczał dla zbawienia świata, znamy nie tylko z dziejów przeszłych wydarzeń, lecz poznajemy w Jego mocy działającej obecnie.

To On, zrodzony z Matki Dziewicy za sprawą Ducha Świętego, tym samym Duchem napełnia nieskalany swój Kościół, który przez chrzest rodzi Bogu niezliczone potomstwo synów. O nich powiedziano: "Którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili".

W Nim otrzymuje błogosławieństwo przybrania ród Abrahama na całym świecie, bo ten patriarcha staje się ojcem ludów dzięki temu, że synowie obietnicy rodzą się z wiary, a nie z ciała.

To On, Chrystus, tworzy jedną świętą owczarnię ze wszystkich plemion i narodów, jakie są pod słońcem, żadnego z nich nie wyłączając, i tak codziennie spełnia to, co obiecał: "Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać mego głosu, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz".

Choć przede wszystkim do Piotra Pan powiedział: "Paś owce moje", to jednak On sam prowadzi wszystkich pasterzy, a ktokolwiek przystępuje do tej skały, otrzymuje pożywienie na żyznych i soczystych pastwiskach. Tak więc niezliczone mnóstwo owiec krzepi się pełnością Jego miłości i nie wahają się one oddać życie za swego Pasterza, jak On, Dobry Pasterz, zechciał oddać życie za swoje owce.

W Jego cierpieniach mają udział nie tylko chwalebni i niezłomni męczennicy, ale także wszyscy wierni, którzy w Nim odrodzeni, stają się nowymi ludźmi.

To jest przyczyną, że należycie przeżywamy Paschę naszego Pana, na przaśnym chlebie szczerości i prawdy, gdy jako nowe stworzenie, wyzbywszy się starego kwasu przewrotności żywimy się i poimy samym Panem. Bo mając udział w Ciele i Krwi Chrystusa, przemieniamy się w Tego, którego pożywamy. Mamy więc stale nosić w naszym ciele i duchu Tego, w którym umarliśmy i zostaliśmy pogrzebani, lecz również powstaliśmy z martwych.

Módlmy się. Boże, Ty co roku pozwalasz nam przeżywać misterium paschalne, dzięki któremu człowiek odzyskał utraconą godność i nadzieję zmartwychwstania, + pokornie Cię prosimy, * spraw, abyśmy przez wytrwałą miłość osiągnęli to, co z wiarą wspominamy. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Kazanie św. Leona Wielkiego, papieża
(Kazanie 12 o Męce, 3, 6-7)

Źródło: Brewiarz.pl - Godzina czytań z dn. 6.04.2016r.

góra

.

Sakrament naszego pojednania

Zakładki: 1. 2.

Na nic się nie zda twierdzić, że Pan nasz, Syn błogosławionej Dziewicy Maryi, jest rzeczywiście i w pełni człowiekiem, jeśli nie wierzy się temu, co o Jego ludzkim pochodzeniu głosi Ewangelia.

Tak bowiem czytamy w Ewangelii: "Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama". Ten rodowód prowadzi poprzez następujące po sobie pokolenia aż do Józefa, któremu była zaślubiona Matka Pana.

Łukasz zaś na odwrót wylicza pokolenia w porządku wstępującym, powracając tym samym do praojca ludzi; chce bowiem wykazać, że pierwszy i ostatni Adam mają tę samą naturę.

Wszechmogący Syn Boży mógł oczywiście ukazać się ludziom w postaci tylko podobnej do ludzkiej, aby ich pouczyć i przynieść im usprawiedliwienie, tak jak ukazywał się patriarchom i prorokom, gdy na przykład mocował się z Jakubem, rozmawiał i nie odrzucił przyjęcia gościny oraz spożył zaofiarowany Mu posiłek.

Lecz to wszystko było tylko obrazem wskazującym na tego Człowieka, który miał się wywodzić z pnia poprzedzających Go pokoleń przodków i wziąć od nich rzeczywistość ludzkiej natury. Jego tajemnica była w ten sposób ukazywana poprzez osłonę znaków.

Jednakże sama istota sakramentu naszego pojednania, postanowionego przed początkiem czasu, nie była jeszcze urzeczywistniona przez jakiekolwiek obrazy, ponieważ Duch Święty nie zstąpił jeszcze na Dziewicę i jeszcze nie osłoniła Ją moc Najwyższego. A miało się to stać, aby Mądrość mogła sobie wznieść mieszkanie w Jej niepokalanym łonie i Słowo mogło stać się ciałem. Wtedy to postać Boga i postać sługi miały się zjednoczyć w jednej osobie, a Stwórca czasów miał się narodzić w czasie.

Gdyby bowiem ten nowy Człowiek, zrodzony "w ciele podobnym do ciała grzesznego", nie przyjął naszego stanu i będąc jednej natury z Ojcem, nie raczyłby się On stać i jednej natury z Matką, nie przyjąłby jej też w siebie jako jedyny wolny od grzechu. A wtedy wszyscy ludzie pozostawaliby nadal w niewoli szatana i nie moglibyśmy korzystać z tego pełnego chwały zwycięstwa, gdyby odniósł je ktoś, kto nie należy do ludzkiego plemienia.

Jednakże dzięki temu cudownemu uczestnictwu Chrystusa w ludzkiej naturze zajaśniał nam sakrament naszego odrodzenia, albowiem ten sam Duch, za którego przyczyną Chrystus został poczęty i zrodzony, jest u początków naszego ponownego narodzenia się, tym razem narodzenia się z Ducha.

Dlatego o tych, którzy uwierzyli, święty Jan mówi, że "ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili".

Módlmy się. Boże, Stwórco i Odkupicielu człowieka, z Twojego postanowienia odwieczne Słowo stało się ciałem w łonie Maryi Dziewicy, ? wysłuchaj łaskawie nasze pokorne prośby, * aby Twój Syn przez przyjęcie ludzkiej natury obdarzył nas swoim Boskim życiem. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Z listów św. Leona Wielkiego, papieża
(List 31, 2-3)

Źródło: Brewiarz.pl - Godzina czytań z dn. 17.12.2015r.

góra

.

<< wywołanie menu święci i błogosławieni