22 lipca .

św. Maria Magdalena

.

Święty tygodnia

Św. Mario Magdaleno!
Czy Ty kochałaś Pana Jezusa?

Ks. Antoni Tatara

Odpowiedź dla mnie jest bardzo prosta i jednoznaczna. Oczywiście, że kochałam i nadal kocham Jezusa z Nazaretu, który jest moim najlepszym Przyjacielem. Właśnie w kontekście tej mojej miłości przez całe wieki nasłuchałam się o sobie i o Nim tylu bzdur, że już czasem brak mi sił, by je dementować. Ostatnio jednak dowiaduję się o tym, że podobno byłam nawet Jego żoną i urodziłam Mu córkę, której potomkowie do tej pory żyją w Europie, a Kościół rzymskokatolicki za wszelką cenę strzeże tej "tajemnicy". Powiem otwarcie: ręce opadają, jak się słyszy takie brednie! Mogę jeszcze zrozumieć, że utożsamiano mnie kiedyś z jawnogrzesznicą, o której mowa w Ewangelii św. Łukasza (por. Łk 7,36-49), co nie jest zgodne z prawdą. Jestem też w stanie pojąć fakt identyfikowania mnie z siostrą Łazarza. Zaakceptuję też parę innych domysłów związanych z moją osobą, które nie są zgodne z rzeczywistością. Jakiekolwiek jednak insynuacje, że rzekomo byłam żoną Jezusa, są po prostu wierutnym kłamstwem!

Kim byłam? Pochodzę z miasta o nazwie Magdala, czyli "wieża ryb", położonego nieopodal Jeziora Galilejskiego. Właśnie tam poznałam Pana i pokochałam Jego nauczanie, zgodnie z którym też starałam się żyć, szczególnie po tym, jak mnie cudownie uzdrowił (por. Łk 8,2). Będąc zamożną wdową, wspomagałam materialnie razem z innymi kobietami pierwsze grono naśladowców Jezusa. Byłam pilną i wierną uczennicą Pańską, która nie opuściła Go nawet pod krzyżem (por. Mt 27,56). Ewangelie w bardzo wielu miejscach dają świadectwo mojej nieustannej obecności przy Nim. Może właśnie dlatego Jezus obrał nie kogo innego tylko mnie na pierwszą głosicielkę prawdy o Jego zmartwychwstaniu (por. J 20,11-18).

Na temat etymologii mojego imienia powstało chyba z pięćdziesiąt hipotez. Ja będę trzymała się tej, że pochodzi ono z języka egipskiego i oznacza "ukochana boga Amona" (meri Amon). Zostałam bowiem wybrana i ukochana przez jedynego i prawdziwego Boga, który w osobie swojego Syna obdarzył mnie tym, czego pragnie każdy człowiek, czyli miłością. Jestem darzona czcią zarówno w Kościele zachodnim, jak i wschodnim. Patronuję wielu kobiecym zakonom, dzieciom niepełnosprawnym ruchowo, ogrodnikom, a nawet studentom. W ikonografii najczęściej przedstawiana jestem w długiej szacie z zakrytą głową, choć czasem w malarstwie barokowym bywam prezentowana wręcz frywolnie.

Na zakończenie chciałabym wszystkim chrześcijanom życzyć, aby na mój wzór zakochali się w Jezusie. Niech właśnie w imię tego uczucia umieją dostrzec w każdym człowieku odblask Bożej miłości, którą zostaliśmy obdarowani.

Z wyrazami szacunku - św. Maria Magdalena

Tygodnik "niedziela" Nr 29 - 16 lipca 2006r.

góra

* * *

.

Żywot świętej Marii Magdaleny,
pokutnicy

(Żyła około roku Pańskiego 63)

Pociechę grzesznym, wzór pokutującym, i naukę błądzącym wszystkim synom i córkom domu Chrystusowego daje dziś szczęśliwa niewiasta, święta grzesznica Magdalena. Początki jej szkaradne, ale koniec piękny; z mieszkania szatańskiego stał się w niej przybytek czysty i pałac Trójcy świętej. Wzgardzona w jednym mieście, stała się później podziwieniem i nauką wszystkiego świata.

Pochodziła Magdalena z Betanii, miasteczka położonego blisko Jeruzalem. Z krewkości ludzkiej, ze złej rady i natury skażonej, do złego przez się skłonnej wpadła w sidła rozkoszy zmysłowych.

Gdy Pan Jezus moc swoją nad czartami pokazywał, Magdalena również między innymi przywiedziona została do Niego i odniosła łaskę, że z niej siedmiu czartów wygnał. Widząc życie Jezusowe i cuda Jego, mocno uwierzyła, że jest Synem Bożym, posłanym na świat na odkupienie grzechów ludzkich i na szukanie dusz straconych. I zaczęła Go miłować jako Pana i Boga swego. Gdy pewnego razu dowiedziała się, że Jezus znajduje się w domu Szymona, człowieka zacnego, poszła tam. Acz nie przystało takiej niewieście wchodzić w dom męża w oczach ludzkich świętego, jako też czas obiadu wejścia bronił i sam wstyd świecki ją odrażał; wszakże nie chcąc odwłóczyć spowiedzi i oznajmienia nawrócenia swego, wbiegła w dom jak bezrozumna, z twarzą łzami zalaną, z postawą wstydliwą, w ubiorze pokornym. Pozdrowieniem jej było upadniecie do nóg Pańskich; mową - płakanie; spowiedzią - obmywanie Jego nóg łzami i włosami ścieranie; zadośćuczynieniem - wylanie maści na nogi Chrystusowe. I usłyszała słodkie słowa z ust Jezusowych: Odpuszczone są grzechy twoje, idź w pokoju. I wyszła usprawiedliwiona, jak oblubienica przybrana oblubieńcowi swemu.

Od tego czasu Magdalena opuściła świat, trawiąc czas na pokucie za grzechy swoje i na bogomyślności. Chodziła wszędzie za Panem, gdziekolwiek się obrócił, bo miłość ku Jezusowi tak opanowała jej serce, iż bez Niego żyć było jej trudno. Nawiedził też Pan dom jej siostry Marty w Betanii: Marta Go jako gospodyni gościła jałmużną i usługiwaniem domowym, Magdalena zaś, siedząc u nóg Jego, czciła Go łzami i słuchaniem. Marta, obruszywszy się na to, uskarżała się na nią przed Panem, iż ją w pracy domowej opuszcza i prosiła Pana, aby jej kazał pomagać. Lecz Pan, broniąc Magdaleny, pokazał, iż Mu milsze było jej słuchanie, niżeli usługiwanie Marty, gdyż Marta żywnością ciało Jego opatrywała, a Magdalena duszę Jego Boską uweselała, pragnąc i biorąc z Jego słów pokarm zbawienny dla duszy własnej.

Święta Marła Magdalena

Gdy brat ich Łazarz bardzo się rozchorował, Magdalena z siostrą swą Martą wyprawiła poselstwo do Pana Jezusa, donosząc: "Oto zachorował ten, którego miłujesz". Chrystus Pan, chcąc doświadczyć ich wiary i stateczności, nie poszedł zaraz, ale dopiero gdy Łazarz umarł. Dopuścił przez to wielki smutek na miłe córki swoje, aby za większym smutkiem większa im pociecha urosła. Łazarz już od czterech dni leżał w grobie, gdy Pan Jezus przyszedł do Betanii i kazał zawołać do siebie Magdalenę. Ona, przyszedłszy do Pana, padła do nóg Jego, mówiąc:

"Gdybyś tu był, Panie, nie umarłby był brat mój" i rzewnie płakała. Pan Jezus zapłakał razem z nią, tak że patrzący na to żydzi mówili: "Oto, jak go miłował!" Potem udał się Pan na miejsce, gdzie leżał Łazarz, i wskrzesił go z martwych. Wkrótce potem, gdy Pan Jezus siedział u stołu w Betanii, Magdalena, po drugi raz nakupiwszy kosztownej i wonnej maści i drogiego olejku, płacząc znowu za grzechy swoje, upadła do nóg Jezusowych i pomazawszy je owym olejkiem, włosami ocierała nogi Jego. Widząc to Judasz, szemrał, iż tak drogą rzecz marnie straciła, i buntował innych. Jezus, który widział serce Magdaleny, zaczął jej bronić, chwaląc jej ową jałmużnę, iż uczciła pogrzeb Jego przed czasem, czcząc ciało Jego.

Święta Maria Magdalena, Pokutnica

Gdy przyszedł czas odkupienia naszego i męki Syna Bożego dla nas, gdy uczniowie uciekli i zostawili Pana i Mistrza swego w ręku nieprzyjaciół, Magdalena, nie lękając się ludu i panów, stała pod krzyżem wespół z Przeczystą Bogarodzicą i czuwała przy zwłokach Pana, dopóki w grobie nie spoczęły. Nie mogąc z powodu święta wielkanocnego uczcić Jego ciała drogimi maściami, w niedzielę rano nie omieszkała z innymi niewiastami pobiec do grobu, ale grób był próżny. I stała przy nim, rzewnie płacząc. Bolejąc, ponownie wejrzała w wnętrze grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, którzy rzekli do niej: "Niewiasto, czemu płaczesz?" Odpowiedziała im: "Bo wzięto Pana mego, a nie wiem, kędy go położono". To rzekłszy, obróciła się i ujrzała Jezusa stojącego, ale Go nie poznała, a sądząc, że to ogrodnik, rzekła do niego: "Panie, jeśliś ty go wziął, powiedz mi, gdzieś go położył, a ja go wezmę". Na to rzekł jej Jezus głosem dobrze znanym: "Mario!" Po tym słowie poznała Go natychmiast i upadłszy Mu do nóg, zawołała: "Mistrzu!" Wtedy Jezus rzekł: "Nie dotykaj Mnie, lecz idź do braci Moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca Mojego i Ojca waszego, Boga Mojego i Boga waszego". Przez to polecenie uczynił Jezus Magdalenę posłem wesołej nowiny do apostołów i uczniów. Nie tylko wtenczas Magdalena widziała Chrystusa w ciele po zmartwychwstaniu, ale i potem wielekroć jeszcze z innymi uczniami i niewiastami. O dalszych kolejach życia św. Magdaleny niepewne tylko doszły nas wiadomości. Opuściła kraj, gdzie niegdyś pędziła żywot grzeszny i gdzie Chrystus Pan za nią umarł na krzyżu, i towarzyszyła Matce Boskiej i świętemu Janowi do Efezu. Żydzi, pałając nienawiścią przeciw Chrystusowi, umieścili ją, jej siostrę Martę, brata Łazarza, sługę Marcelę i ucznia apostolskiego Maksymina na statku bez wioseł i żagli i puścili ich na wolę wiatrów i fal morskich. Pan Bóg zawiódł świętą rodzinę do Marsylii we Francji, gdzie Magdalena spędziła trzydzieści lat w jaskini na najsurowszej pokucie. Od czasu do czasu odwiedzali ją aniołowie, przynosili jej pożywienie i śpiewali z nią pieśni na chwałę Bożą. W godzinę śmierci dał jej świątobliwy biskup Maksymin ostatnią Komunię, po czym jej dusza połączyła się z niebieskim Oblubieńcem.

Nauka moralna

Rzadko kto wygłosił szczytniejszą pochwałę szczerym żalem i skruchą przejętej pokutnicy od naszego Zbawiciela. Jeżeli i my pragniemy zasłużyć na taką samą pochwałę, powinniśmy wzbudzić w sobie taki sam żal i podobną skruchę. Pierwszym do niej krokiem jest:

1) Gorąca modlitwa o łaskę Bożą. Kościół katolicki uczy nas, że człowiek bez uprzedzającej i wspierającej łaski Ducha św. nie jest w stanie wzbudzić w sobie szczerego i zbawiennego żalu. Magdalena doznała tej łaski rozzniecającej skruchę przez to, że pobożne i bogobojne jej rodzeństwo wstawiało się za nią do Zbawiciela modlitwą i że ona sama słuchała nauk Chrystusowych. Może nie mamy takiego rodzeństwa, ale zyskać je sobie możemy drogą jałmużny i pełnienia dzieł miłosierdzia, polecając się modlitwie ubogich, którym świadczymy dobrodziejstwa. Słuchajmy kazań i poznawajmy z katechizmu naukę Chrystusa o szkaradzie grzechu i miłosierdziu Boskim. Bóg nie pragnie śmierci grzesznika, lecz poprawy jego.

2) Klęknijmy u stóp krzyża, rozważajmy doskonałość Bożą i ofiarność Syna Jego, z jaką znosił męki i cierpienia, a w końcu śmierć dla zbawienia ludzkości; rozważajmy rany Jego, cierniową koronę, rozlaną krew i straszne boleści Ukrzyżowanego i pamiętajmy, że to wszystko znosić musiał za nieprawości nasze; rozważmy sobie rozkosze Niebios i straszne kary piekielne, czekające uporczywych grzeszników, a łaska Boża wespół z wolą naszą rozwznieci w nas żal i skruchę, która oczyściła serce Magdaleny. Do tego trzeba jednak czasu i dobrej woli. Nie starczy na to kilka minut; trzeba się przejąć chęcią naśladowania tonącej we łzach i żałującej za grzechy św. Magdaleny.

3) Nie zapominajmy zabrać z sobą naczynia alabastrowego z wonnościami i wylać je na stopy Jezusa, tj. szczerze pozbyć się ulubionego grzechu, rozłączyć się z nim raz na zawsze i pokochać Zbawiciela z całego serca, a wtedy słowa pociechy przez Niego wyrzeczone słusznie będziesz mógł zastosować do siebie: "Ponieważ wiele miłowałeś, wiele ci będzie wybaczone; wiara twoja zbawiła cię".

Modlitwa

Panie i Boże mój, spraw miłościwie, abyśmy wsparci zostali pośrednictwem świętej Marii Magdaleny, której modlitwami ubłagany, z otchłani wskrzesiłeś brata jej Łazarza, od czterech już dni w grobie leżącego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra

* * *

.

22 lipca
Święta Maria Magdalena

Według biblijnej relacji Maria pochodziła z Magdali - "wieży ryb" nad Jeziorem Galilejskim, ok. 4 km na północny zachód od Tyberiady. Jezus wyrzucił z niej siedem złych duchów (Mk 16,9; Łk 8,2). Odtąd włącza się ona do grona Jego słuchaczy i wraz z innymi niewiastami troszczy się o wędrujących z Nim ludzi.

Po raz drugi wspominają o niej Ewangeliści pisząc, że była ona obecna podczas ukrzyżowania i śmierci Jezusa (Mk 15,40; Mt 27,56; J 19,25) oraz zdjęcia Go z krzyża i pogrzebu. Maria Magdalena była jedną z trzech niewiast, które udały się do grobu, aby namaścić ciało Ukrzyżowanego, ale grób znalazły pusty (J 20,1). Kiedy Magdalena ujrzała kamień od grobu odwalony, przerażona, że Żydzi zbezcześcili ciało ukochanego Zbawiciela, wyrzucając je z grobu w niewiadome miejsce, pobiegła do Apostołów i powiadomiła ich o tym. Potem sama wróciła do grobu Pana Jezusa.

Zmartwychwstały Jezus ukazał jej się jako ogrodnik (J 20,15). Ona pierwsza powiedziała Apostołom, że Chrystus żyje (Mk 16,10; J 20,18). Dlatego też jest nazywana apostola Apostolorum - apostołką Apostołów, a Kościół przez długie stulecia recytował w jej święto uroczyste wyznanie wiary. Wschód i Zachód, oddając hołd Magdalenie, obchodzą jej pamiątkę tego samego dnia - 22 lipca.

Nie wiemy, co św. Łukasz miał na myśli, kiedy napisał o Marii Magdalenie, że Pan Jezus wypędził z niej siedem złych duchów. Św. Grzegorz I Wielki utożsamiał Marię Magdalenę z jawnogrzesznicą, o której na innym miejscu pisze tenże Ewangelista (Łk 7,36-50), jak też z Marią, siostrą Łazarza, o której pisze św. Jan, że podobnie jak jawnogrzesznica u św. Łukasza, obmyła nogi Pana Jezusa wonnymi olejkami (J 11,2). Współcześni bibliści, idąc za pierwotną tradycją i za ojcami Kościoła na Wschodzie, uważają jednak, że imię Maria miały trzy niewiasty nie mające ze sobą bliższego związku. Dotąd tak w liturgicznych tekstach, jak też w ikonografii Marię Magdalenę zwykło się przedstawiać w roli Łukaszowej jawnogrzesznicy, myjącej nogi Pana Jezusa. Najnowsza reforma kalendarza liturgicznego wyraźnie odróżnia Marię Magdalenę od Marii, siostry Łazarza, ustanawiając ku ich czci osobne dni wspomnienia. Marię Magdalenę nieraz utożsamiano także z Marią Egipcjanką, nierządnicą (V w.), która po nawróceniu miała żyć jako pustelnica nad Jordanem.

Kult św. Marii Magdaleny jest powszechny w Kościele tak na Zachodzie, jak i na Wschodzie. Ma swoje sanktuaria, do których od wieków licznie podążają pielgrzymi. W Efezie pokazywano jej grób i bazylikę wystawioną nad nim ku jej czci. Kiedy zaś Turcy zawładnęli miastem, jej relikwie miały zostać przeniesione z Efezu do Konstantynopola za cesarza Leona Filozofa (886-912). Kiedy krzyżowcy opanowali Konstantynopol (1202-1261), mieli przenieść relikwie Marii Magdaleny do Francji, do Vezelay, gdzie do dnia dzisiejszego doznają czci. We Francji jest jeszcze jedno sanktuarium św. Marii Magdaleny, w La Saint Baume, gdzie według legendy miała mieszkać przez 30 lat w jaskini jako pustelnica i pokutnica, kiedy ją w dziurawej łódce na pełne morze wywieźli Żydzi.

Maria Magdalena jest patronką zakonów kobiecych; Prowansji, Sycylii, Neapolu; dzieci, które mają trudności z chodzeniem, fryzjerów, kobiet, osób kuszonych, ogrodników, studentów i więźniów.

W ikonografii św. Maria Magdalena przedstawiana jest według tradycji, która utożsamiła ją z innymi Mariami. Ukazywana w długiej szacie z nakrytą głową; w bogatym książęcym wschodnim stroju lub jako pokutnica, której ciało osłaniają długie włosy; w malarstwie barokowym ukazywana bez odzieży lub półnago. Jej atrybutami są: dyscyplina, instrumenty muzyczne, krucyfiks, księga - znak jej misyjnej działalności, naczynie z olejkiem, kadzielnica, gałązka palmowa, czaszka, włosiennica, zwierciadło.

Źródło: brewiarz.pl - Ostatnia aktualizacja: 30.06.2014

góra

* * *

.

Gorąco pragnęła Chrystusa

Zakładki: 1. 2. 3.

Przyszedłszy do grobu Maria Magdalena nie znalazła ciała Pana. Pomyślała więc, iż zostało zabrane, i doniosła o tym uczniom. Ci przyszli, zobaczyli i przekonali się, że tak właśnie jest, jak im powiedziała niewiasta. Ewangelia mówi o nich dalej: "Uczniowie zatem powrócili znowu do siebie"; i dodaje: "Maria natomiast stała przed grobem płacząc".

Z tego widać, jak wielką miłością pałało serce Marii, skoro nawet po odejściu uczniów nie odstąpiła od grobu Pana. W dalszym ciągu szukała Tego, którego nie znalazła. Płakała szukając i ogarnięta żarem miłości gorąco tęskniła za Tym, o którym sądziła, iż został zabrany. I stało się, że tylko ta zobaczyła wówczas Jezusa, która pozostała, aby szukać. Dopełnieniem bowiem czynu dobrego jest wytrwałość, według słów Prawdy: "Kto wytrwa do końca, będzie zbawiony".

Szukała i nie znalazła. Szukała dalej wytrwale i znalazła; tęsknota rosła w miarę upływu czasu, kiedy zaś stała się wielką, osiągnęła cel swoich pragnień. Święta bowiem tęsknota rośnie, gdy nie znajduje przedmiotu swych pragnień. Gdy zaś czekanie usuwa tęsknotę, oznacza to, iż nie była to prawdziwa tęsknota. Taką właśnie prawdziwą tęsknotę przeżywał każdy, kto zdobył prawdę. Dlatego Dawid powiada: "Dusza moja pragnie Boga żywego, kiedyż przyjdę i ujrzę Boże oblicze". Natomiast Kościół w Pieśni nad pieśniami woła: "Zraniona jestem miłością". Zaś nieco dalej: "Omdlewa moja dusza".

"Niewiasto, czemu płaczesz! Kogo szukasz?" Zostaje zapytana o przyczynę bólu, aby tym bardziej wzrosła jej tęsknota, aby wymieniając imię poszukiwanego, tym większą zapłonęła ku Niemu miłością.

Mówi jej Jezus: "Mario". Kiedy zawołał: "Niewiasto", nie został rozpoznany; teraz oto woła po imieniu, jak gdyby chciał powiedzieć: "Rozpoznaj, Kto ciebie rozpoznał!" Maria nazwana po imieniu rozpoznaje Stwórcę i natychmiast woła: "Rabbuni", to jest "Nauczycielu"; albowiem Ten, którego szukała na zewnątrz, pouczał ją wewnętrznie, jak należy Go szukać.

Módlmy się. Boże, Twój Syn wybrał Marię Magdalenę na pierwszą zwiastunkę wielkanocnej radości, + spraw, abyśmy za jej wstawiennictwem i przykładem głosili Chrystusa zmartwychwstałego * i oglądali Go w Twojej chwale. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Homilia św. Grzegorza Wielkiego, papieża
(Homilia 25, 1-2. 4-5)

Źródło: brewiarz.pl Godzina czytań 22.07.2016r.

góra

C.D.

.

<< wywołanie menu święci i błogosławieni

.