30 lipca .

Święty Piotr Chryzolog

.

Święty Piotr Chryzolog, biskup i doktor Kościoła

Piotr urodził się około 380r. w miasteczku Imola. Wychował go i do stanu duchownego przyjął biskup tego miasta, Korneliusz. Potem uczynił go swoim wikariuszem generalnym. Około roku 426 Piotr został wyniesiony do godności metropolity Rawenny, wówczas stolicy Zachodniego Cesarstwa. Był doradcą cesarzowej Galli Placydii oraz jej synów. Na jego kazania przychodził cały dwór cesarski. Jako biskup stolicy cesarskiej miał duży wpływ na kierunek rządów cesarzy. Do niego udawali się duchowni dygnitarze w różnych potrzebach, by pośredniczył między nimi a dworem cesarskim. Wśród nich był także Eutyches, który prosił Piotra o poparcie dla swych błędów o jednej (a nie - jak nauczał Kościół - dwóch) naturze Pana Jezusa. Zachował się list Piotra z napomnieniem do upartego mnicha, aby trzymał się nauki Kościoła. Budowniczy kościołów, gorliwy duszpasterz i wybitny kaznodzieja.

Wygłaszane mowy zjednały mu przydomek "Złotousty" - po grecku "Chryzolog". W ten sposób Kościół zachodni chciał podkreślić, że jak Wschód miał swojego Jana Złotoustego (+ 407), tak Zachód ma swojego Piotra Złotoustego. Wprawdzie daleko Piotrowi do sławy, jakiej zażywał tak za życia, jak i po śmierci na Wschodzie św. Jan Złotousty, za to liczbą zostawionych kazań Piotr imponuje. Około 715r. zebrał je wszystkie biskup Feliks w liczbie 376. Do najgłośniejszych należało kazanie o zabawach i swawolnych tańcach. Ze względu na te kazania papież Benedykt XIII w 1729r. zaliczył Piotra Chryzologa do grona doktorów Kościoła.

Piotr zmarł 31 lipca 450r. Jest patronem diecezji i miasta Imoli.

Źródło: brewiarz.pl Ostatnia aktualizacja: 30.06.2014r.

góra

.

O tajemnicy Wcielenia

Dziewica poczęła, porodziła i pozostała Dziewicą. Nie jest to rzecz zwyczajna, ale znak; przerasta rozum ludzki, lecz odpowiada mocy Bożej; nie jest dziełem natury, ale Tego, który stworzył naturę; nie jest czymś powszechnym, ale wyjątkiem; nie jest sprawą ludzką, ale Bożą. Narodzenie Chrystusa nie było dziełem konieczności, ale mocy. Było sakramentem miłosierdzia i przywróceniem zbawienia człowiekowi. Niezrodzony Bóg, który uczynił człowieka z dziewiczej gliny, odnowił go rodząc się z dziewiczego ciała. Ręka, która zechciała ująć glinę, aby nas stworzyć, zechciała przyjąć nasze ciało, aby nas odnowić. To zaś zamieszkanie Stwórcy w stworzeniu, Boga w ciele, nie jest poniżeniem Boga, ale wywyższeniem człowieka.

Człowieku, dlaczego sobie samemu uwłaczasz, skoro Bóg tak wysoko cię ceni? Dlaczego, wywyższony przez Boga, tak bardzo siebie poniżasz?

Dlaczego roztrząsasz, jak pojawiłeś się na świecie, a nie zastanawiasz się, po co się pojawiłeś? Czyż nie widzisz, że cała ta budowla świata dla ciebie została stworzona? Dla ciebie zesłane światło rozprasza wszędzie ciemności, dla ciebie nocy wyznaczono granice, dla ciebie odmierzono dzień; dla ciebie niebo zostało rozjaśnione różnobarwnym blaskiem słońca, księżyca i gwiazd; dla ciebie ziemia została wymalowana kwiatami, drzewami i owocami; dla ciebie stworzone zostało bogactwo przedziwnych zwierząt w powietrzu, na ziemi i w wodzie, aby smutna samotność nie mąciła radości z powodu nowego świata.

A oto Stwórca szuka, co jeszcze mógłby dodać do twojej godności. Wycisnął w tobie swoje podobieństwo, aby widzialne odbicie uczyniło obecnym w świecie niewidzialnego Stwórcę. Powierzył ci także zarządzanie ziemią, aby tak wielka posiadłość, jaką jest świat, nie była pozbawiona zastępcy Pana. W swej niezmiernej dobroci przyjął na siebie to, czego sam w tobie dokonał. On, który przedtem zechciał ujawnić się w człowieku przez swe odbicie, zechciał teraz ukazać się w nim naprawdę; zechciał stać się tym, komu przedtem pozwolił być swoim odbiciem.

Przychodzi więc Chrystus na świat, aby swym przyjściem odnowić skażoną naturę. Staje się dzieckiem, przyjmuje pokarm, przechodzi poprzez kolejne okresy ludzkiego życia, aby naprawić ów jeden, doskonały i trwały stan, który przedtem stworzył. Bierze na siebie człowieka, aby ten już więcej nie upadł; dziedzicem nieba czyni tego, którego uczynił dziedzicem ziemi; ożywia duchem Bożym tego, którego ożywił duchem człowieczym. W ten sposób ku Bogu kieruje całego człowieka, aby już nic w nim nie pozostało z grzechu, śmierci, trudu, bólu i świata za łaską naszego Pana Jezusa Chrystusa, który z Ojcem żyje i króluje w jedności Ducha Świętego teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

MODLITWA

Módlmy się. Boże, Ty uczyniłeś świętego Piotra Chryzologa wybitnym głosicielem Słowa Wcielonego, + spraw za jego wstawiennictwem, * abyśmy w sercach rozważali tajemnice zbawienia i świadczyli o nich całym życiem. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Kazanie św. Piotra Chryzologa, biskupa
(Kazanie 148)

Źródło: brewiarz.pl - Godzina czytań z dn. 30.07.2015r.

góra

.

Kazanie św. Piotra Chryzologa, biskupa
(Kazanie 108)

Bądź kapłanem Boga i Jego ofiarą

Zakładki: 1. 2. 3. 4. 5.

"Proszę was przez miłosierdzie Boże". Tak prosi Paweł, a raczej przez Pawła Bóg prosi, bo chce, by więcej Go miłowano, niż się Go lękano. Prosi Bóg, bo chce być Ojcem bardziej niż Panem. Prosi Bóg przez miłosierdzie, bo nie chce karać jak sędzia nieubłagany.

Posłuchajmy proszącego Pana: Patrzcie i zobaczcie we Mnie wasze ciało, wasze członki, wasze wnętrzności, wasze kości, waszą krew. A jeśli lękacie się tego, co jest boskie, czemu nie miłujecie tego, co jest ludzkie?

Jeśli uciekacie od Pana, to czemu nie zwracacie się do wam pokrewnego?

A może was trwoży straszliwy widok mojej męki, której wy jesteście przyczyną? Nie lękajcie się! Ten krzyż nie dla Mnie jest ościeniem, lecz dla śmierci. Te gwoździe nie przenikają Mnie bólem, lecz jeszcze większą miłością dla was. Te rany nie powodują moich jęków, lecz wprowadzają was coraz głębiej w moje wnętrzności. Moje ramiona rozwarte na krzyżu nie wzmagają moich cierpień, lecz rozpościerają się, aby was przygarnąć. Moja krew nie leje się na próżno, lecz jest dana jako zapłata za was.

Zbliżcie się więc, powróćcie i w tym przynajmniej poznajcie Ojca, że odpłaca dobrem za złe, miłością za zniewagi, tak wielkim zmiłowaniem za tak wielkie rany.

Posłuchajmy jednak, o co nas błaga Apostoł: "Proszę was usilnie, abyście dali ciała wasze". Tak mówiąc Apostoł wszystkich ludzi podnosi do godności kapłańskiej: "Abyście dali ciała wasze na ofiarę żywą".

O, zaiste, niesłychana to wielkość kapłańskiej służby chrześcijanina! Człowiek jest tu sam dla siebie ofiarą i kapłanem, nie szuka poza sobą tego, co by mógł złożyć Bogu, ale z sobą i w sobie przynosi Bogu to, co ma za siebie złożyć w ofierze. Taką samą pozostaje ofiara, takim samym kapłan. Ofiara zostaje zabita, lecz pozostaje żywą, bo kapłan nie może zabić siebie składającego ofiarę.

Zdumiewająca to ofiara, w której składa się ciało i krew, a jednak nie ma tu ciała martwego ani krwi rozlanej. "Proszę was, przez miłosierdzie Boże", mówi Apostoł, "abyście dali ciała wasze na ofiarę żywą".

Bracia, ta ofiara Chrystusa pochodzi od tej, w której złożył On swoje ciało w żywej ofierze za życie świata. Istotnie, ciało swoje złożył On jako żywą ofiarę, bo choć zgładzony, żyje.

W tej ofierze śmierć otrzymała swoją zapłatę, ofiara trwa i żyje, a śmierć została ukarana. Stąd i dla męczenników śmierć jest narodzeniem, koniec początkiem, a zgładzenie życiem, i ci jaśnieją w niebie, których na ziemi uważano za umarłych.

"Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała wasze na ofiarę żywą i świętą". To samo wyśpiewał Prorok: "Nie chciałeś ofiary i daru, ale utworzyłeś mi ciało".

Bądź więc człowieku i ty ofiarą dla Boga i jej kapłanem. Nie zaprzepaszczaj tego, co Bóg w swej potędze dał ci i przyznał. Przyoblecz szatę świętości i przepasz się pasem czystości; osłoną twej głowy niech będzie Chrystus, krzyż na czole niech będzie ci obroną; twoją pierś niech okrywają tajemnice Bożej wiedzy; zawsze zapalaj wonne kadzidło modlitwy; chwyć miecz Ducha; uczyń swe serce ołtarzem. W ten sposób bez obawy składaj Bogu twe ciało w ofierze.

Bóg szuka wiary, a nie śmierci; pragnie oddania, a nie rozlewu krwi; daje się przebłagać przez posłuszeństwo, a nie przez zabicie ofiary.

Módlmy się. Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy obchodząc zmartwychwstanie Chrystusa, * w pełni przeżywali radość z naszego zbawienia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Godzina Czytań
Wtorek, 5 maja 2020
IV tydzień Okresu Wielkanocnego

Źródło: https://brewiarz.pl/v_20/0505p/godzczyt.php3

góra

<< wywołanie menu święci i błogosławieni

.