góra

.

św. Stanisław, biskup

(8 maja)

Cnota miłości Boga i bliźniego jest podstawą i źródłem wszystkich innych cnót; od stopnia miłości zależy też stopień świętości duszy. Niema więc świętości bez miłości. Życie świętych Pańskich potwierdza w zupełności tę zasadę. Ale z tego pnia, który miłością nazywamy, wyrasta wielkie mnóstwo przecudnych kwiatów, które zdobią nie łąki i ogrody, lecz serca ludzkie - są to chrześcijańskie cnoty. Stąd to pochodzi, że każdy święty, odznaczając się wielką miłością, jedną cnotą Jaśniał w szczególny sposób; rzecby można, że nauczanie tej cnoty przykładem swoim było głównym przeznaczeniem Jego życia.

Znana jest niewzruszona wiara i męstwo męczenników świętych, pogarda dla dóbr doczesnych św. Franciszka z Asyżu, czystość anielskich młodzieńców Alojzego i Stanisława Kostki, żarliwa pobożność św. Teresy, cierpliwość św. Lidwiny. Świętego Stanisława, biskupa krakowskiego i wielkiego naszego patrona polskiego, którego życie pragniemy teraz poznać, cechowała wielka pokora i przedewszystkim bezwzględna gorliwość o chwałę Bożą, która też zjednała mu palmę męczeńską.

Stanisław urodził się w Szczepanowie, w dzisiejszym powiecie brzeskim, w roku 1030. Zdolny i od wczesnej młodości pobożny, kształcił się zagranicą. Wróciwszy do kraju, pragnie wstąpić do klasztoru, ale za radą biskupa krakowskiego poświęca się stanowi duchownemu i przyjmuje z rąk wspomnianego biskupa Lamberta święcenia kapłańskie. Po śmierci Lamberta nie było godniejszego nad Stanisława, któryby mógł objąć osieroconą stolicę biskupią. Będąc już za życia Lamberta prawą jego ręką, zostaje wybrany jego następcą. Pokorny Stanisław nie chce przyjąć ofiarowanej godności, ale wkońcu ulega powszechnym prośbom. Na tym trudnym stanowisku starał się gorliwie o dobro duchowe i doczesne swych owieczek; buduje kościoły i kaplice, wspiera szpitale i troszczy się o ubogich. Królem polskim był wówczas Bolesław Śmiały, znamienity wojownik, ale lekkomyślny, surowy i rozwiązły. Gdy podczas wyprawy kijowskiej rycerstwo na wieść o wybuchu buntu uciśnionego ludu poczęło samowolnie opuszczać króla i wracać do domów, zmuszony tym do powrotu król surowo ich za to karał. Świątobliwy biskup ujmował się za krzywdzonymi; stąd rodzi się pierwsza niechęć króla do biskupa. Król w czasie wspomnianej wyprawy kijowskiej dopuścił się na żonie księcia kijowskiego cudzołóstwa, zabrał ją potem do Krakowa i ku wielkiemu zgorszeniu poddanych trzymał u siebie. Święty Stanisław, nie biorąc nigdy względu na osobę, gdy chodziło o spełnienie obowiązków, upominał na mocy swego urzędu pasterskiego błądzącego króla i starał się przywieść do poprawy życia. Ale oburzony król nietylko nie usłuchał biskupa, lecz postanowił się na nim zemścić. Do dawnych bezprawi król przydał nowe, a gdy wszystkie napomnienia biskupa były bezskuteczne, rzucił w końcu nań klątwę kościelną. Rozgniewany Bolesław napadł za to na św. Stanisława i zamordował go podczas mszy św. w kościele na Skałce, w dniu 8 maja roku 1079. Lud odwrócił się dla tego haniebnego czynu od króla-mordercy i wypędził go z kraju. Bolesław pokutował za swój uczynek do śmierci i umarł w klasztorze w Osyaku (w Karyntii), gdzie jest pochowany.

Na skuteczność orędownictwa naszego świętego patrona wskazuje wyjęta z brewjarza modlitwa na dzień św. Stanisława: "O błogosławiony Stanisławie, pasterzu krakowskiego ludu, którego oznaki zwycięstwa głośne są w całej Polsce, albowiem z łaski Chrystusa Pana groźne znikają choroby: dostojny męczenniku, wstaw się za nami, którzy dziś obchodzimy twoją uroczystość".

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego Katowice 1931

góra

* * *

.

Św. Stanisław Biskup i Męczennik

Jest patronem Polski, a Jan Paweł II nazwał go także patronem chrześcijańskiego ładu moralnego. W 2003 r. sługa Boży Jan Paweł II pisał w liście z okazji 750. rocznicy jego kanonizacji: "Jako Biskup i Pasterz - głosił naszym praojcom wiarę w Boga, zaszczepiał w nich zbawczą moc Męki i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa przez chrzest św., bierzmowanie, pokutę i Eucharystię. Uczył ładu moralnego w rodzinie opartej na sakramentalnym małżeństwie. Uczył ładu moralnego w państwie, przypominając nawet królowi, że w swym postępowaniu musi się liczyć z niezmiennym prawem Boga samego. Bronił wolności, która jest podstawowym prawem każdego człowieka i którego bez przyczyny żadna władza nie może nikomu odbierać bez pogwałcenia porządku ustanowionego przez samego Boga. U początku naszych dziejów Bóg, Ojciec ludów i narodów, ukazał nam przez tego Świętego Patrona, że ład moralny, poszanowanie prawa Bożego oraz słusznych praw każdego człowieka jest podstawowym warunkiem bytu i rozwoju każdego społeczeństwa".

Tygodnik "niedziela" Nr 19 - 7 maja 2006r.

góra

* * *

.

Święty tygodnia

Św. Stanisławie Biskupie!
Czy Ty faktycznie chciałeś być sławny?

Ks. Antoni Tatara

Raczej nie... Niemniej samo moje imię oznacza osobę, która kiedyś stanie się właśnie sławną postacią. Ja zaś nie chciałem być sławny. Nic na to nie poradzę, że moja męczeńska śmierć uczyniła mnie sławnym. Ja nie chciałem sławy ani takiej śmierci.

Jako osoba duchowna (w końcu byłem biskupem Krakowa) nie zamierzam oceniać motywów, którymi kierował się król Bolesław, zwany Śmiałym, wydając na mnie wyrok. Sam już nie pamiętam, o co tak naprawdę poszło między nami. W każdym razie król, na skutek wydarzeń zaistniałych po mojej śmierci, dokonał swojego żywota na obczyźnie. Nie chcę jednak o tym mówić ani wracać do tamtych wydarzeń. Wolę powiedzieć parę zdań o sobie.

Otóż jestem człowiekiem bardzo pracowitym. Podejmuję życiowe wyzwania i staram się im stawiać czoło. Urodziłem się w Szczepanowie w Małopolsce. Żyłem w XI wieku. To były trudne czasy, gdy chrześcijaństwo dopiero krystalizowało swoje oblicze na naszych ziemiach. Sporo czasu poświęcałem więc trosce o krzewienie ewangelicznej wiary i karności kościelnej. Starałem się uczyć innych własnym przykładem pracowitości i miłości do drugiego człowieka. Można powiedzieć, że byłem filantropem swoich czasów, pomagając innym w potrzebie.

Cechuje mnie obiektywizm w ocenianiu rzeczywistości. Lubię i umiem przewodzić innym. Dlatego też czasem wielu ludzi zazdrościło mi mojej uprzywilejowanej pozycji i próbowało mi szkodzić w taki czy inny sposób. Ja tam jednak tym się nie przejmowałem. Robiłem to, co uważałem za słuszne.

Świętym ogłoszono mnie dosyć szybko, bo już w połowie XIII stulecia. Przypisuje mi się wiele cudów, jak np. wskrzeszenia czy uzdrowienia. Ponoć moją zasługą było zjednoczenie się naszej ojczyzny po średniowiecznym okresie rozbicia dzielnicowego. Cóż... Nie ukrywam, że zawsze byłem zwolennikiem silnego i zjednoczonego państwa.

Moje doczesne szczątki spoczywają w katedrze na Wawelu. Szczególnym kultem wierni otaczają mnie Na Skałce w Krakowie. Jestem nie tylko patronem Krakowa i krakowskiej archidiecezji, ale całej Polski. Sztuka przedstawia mnie w stroju biskupim z pastorałem w ręku. Moimi atrybutami są orły oraz miecz, od którego straciłem życie.

Będę kończył. Życzę wszystkim, aby na mój wzór stawali się sławni przed Bogiem i innymi ludźmi. Niech stają się sławni przez dobre czyny i autentyczną wierność ewangelicznemu nauczaniu Jezusa.

Z wyrazami szacunku -
św. Stanisław ze Szczepanowa

Tygodnik "niedziela" Nr 19 - 7 maja 2006r.

góra

.

następna strona

Powrót