25 maja

Żywot świętej Zofii Magdaleny Barat,
założycielki zakonu

(Żyła około roku Pańskiego 1850)

Jakub i Magdalena Barat, właściciele skromnej winniczki w Joigny w francuskiej prowincji Burgundii, ludzie głębokiej wiary i szczerej pobożności, mieli juz dwoje potomstwa, 11-letniego Ludwika i 10-letnią Marię Ludwikę, gdy 12 grudnia roku 1779 urodziło się im trzecie dziecko, które miało się stać ich chlubą i chwałą, Zofia.

Przyszła na świat tak słaba, że sumienni rodzice natychmiast po urodzeniu kazali ją ochrzcić, by jej nie narazić na śmierć bez chrztu. Ale Zofia nie umarła, i chociaż została zawsze drobnym i słabowitym dzieckiem, to jednak duch jej był niezmiernie żywy i wcześnie zaczął się stawać mieszkaniem Ducha św.

W roku 1789 przystąpiła do pierwszej Komunii świętej. Był to pamiętny rok wybuchu strasznej rewolucji, która całą Francję pogrążyć miała w morzu krwi. Rok ten miał się też stać boleśnie pamiętnym w rodzinie Baratów.

Oto bowiem brat Zofii, Ludwik, poświęcił się stanowi duchownemu, co w czasie rewolucji znaczyło to samo, co wystawić się na groźne prześladowanie. Ponieważ był za młody, aby przyjąć święcenia kapłańskie, przeto narazie posłano go do rodzinnego miasteczka Joigny, jako nauczyciela matematyki przy tamtejszej szkole wyższej.

Ludwik, widząc niezwykłe zdolności swej małej siostrzyczki Zosi, począł ją uczyć języka łacińskiego i greckiego i wprawiać w innych naukach; równocześnie zaś starał się w miarę umiejętności być kierownikiem jej duszy, okazującej wybitnie znamiona powołania do świętości.

Niestety, nauka ta została wkrótce w bolesny sposób przerwana. Ludwik jako przyszły kapłan ściągnął na siebie podejrzenie władz rewolucyjnych, skutkiem czego został wtrącony do więzienia. Droga z więzienia prowadziła w owych czasach pod topór katowski, gorące jednak modły matki i siostry wyjednały mu niespodziewanie, jak gdyby cudownie, wolność. Ludwik udaje się teraz tajemnie do biskupa w Troyes i z jego rąk otrzymuje święcenia kapłańskie, po czym ucieka do Paryża, bo tam łatwiej było uchronić się przed szpiegami rewolucji. Uzyskawszy zezwolenie rodziców, zabiera z sobą Zosię i tam nadal jest jej mistrzem w naukach i w pracy nad wewnętrznym uświęceniem.

Kilka lat później, w roku 1800, widzimy ks. Ludwika Barata w towarzystwie znakomitego kapłana, ojca Varin. Przybył ten kapłan z Wiednia, gdzie pracował w Stowarzyszeniu Najświętszego Serca Jezusowego, założonego przez świątobliwego ks. Tournely. Było jego marzeniem i gorącym pragnieniem, by w myśl przedśmiertnego polecenia ks. Tournely założyć żeńskie zgromadzenie pod wezwaniem Najświętszego Serca, które by wzięło sobie za zadanie pracę wychowawczą nad dziewczętami.

Zawiązek tego stowarzyszenia już był. Brakowało mu tylko dzielnej kierowniczki. Na jego czele stała już wprawdzie księżniczka Ludwika Bourbon, ale po krótkim czasie usunęła się w pełne umartwienia zacisze trapistek.

Ojciec Varin, usłyszawszy od ks. Ludwika Barat o jego siostrze, pełnej zdolności, a mającej wybitne cechy powołania do życia zakonnego, poznał jakoby nadprzyrodzonym światłem oświecony, że właśnie Zofia Barat jest osobą, której szukał, powołaną do spełnienia wielkiego dzieła.

W pokorze serca przez długi czas wymawiała się Zofia od tego pełnego odpowiedzialności urzędu, jednakże w końcu, widząc wolę Bożą, zgodziła się. Odtąd zaczyna się długoletni okres pracy i cierpień dla założycielki. Na samym początku walczyć musiała z trudnościami i intrygami, które byłyby wykrzywiły ducha statutów nowego zgromadzenia. Osiem lat trwała ta walka, która jednakże skończyła się triumfem Najświętszego Serca.

Zofia Barat układa przy pomocy ojca Varin ostatecznie ustawy Towarzystwa Najświętszego Serca Jezusowego. Siostry tego zgromadzenia oprócz trzech ślubów zakonnych, ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, składają jeszcze czwarty ślub, służenia do końca życia nauczaniu młodzieży. Ustawy te potwierdził w roku 1826 papież Leon XII.

Kształcenie i wychowanie młodzieży żeńskiej określiła matka Zofia Barat takim zdaniem, że aby móc wychować, musi siostra zakonna żyć w Chrystusie, uświęcać siebie, aby potem swego nadprzyrodzonego życia udzielać dziecku. Wychowanie jest przede wszystkim jest dziełem uświęcenia.

Nic dziwnego, że zakon o takich podstawach zdobył uznanie ówczesnych ludzi, zmęczonych rewolucyjną walką przeciwko Bogu i Kościołowi. Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusowego, znane pod nazwą Sercanek, rozszerzyło się po świecie z wielką szybkością, docierając aż do zamorskich krajów misyjnych. Krótko przed śmiercią Zofii Barat liczono 111 klasztorów jej zgromadzenia, a dziesiątki tysięcy dziewcząt wychodziło z tych zakładów uzbrojone w żarliwą wiarę i chęć do życia cnotliwego.

W krótkości nie da się opisać, ile prac i trudów podejmowała matka Barat, kierując tylu zakładami. Pełniła te obowiązki z niewymownym zaparciem siebie, odbywała dalekie a ciężkie podróże, by wizytować swoje klasztory, mimo słabowitego zdrowia i ciężkich chorób, jakie ją trapiły. Nie było dnia, w którym by nie zbliżyła się do Boga przez pracę i cierpienia. "Dzień" - taka była jej zasada - "w którym nic nie czynimy i nie cierpimy dla Jezusa, uważać musimy za stracony".

Nadszedł rok 1865. Przewidując bliski zgon, żegnała się matka Zofia z siostrami i z dziećmi, które dopuszczała do siebie. Kilka dni przed uroczystością Wniebowstąpienia Pańskiego zwlokła się z łoża boleści i przyszła w czasie rekreacji do sióstr. "Potrzeba mi przyjść do was, kochane córki, albowiem w przyszły czwartek wybieram się do nieba".

Siostry nie zrozumiały, że była to przepowiednia bliskiej śmierci. Istotnie w wigilię Wniebowstąpienia Pańskiego, dnia 24 maja, opadła matkę Zofię słabość, która była zwiastunką śmierci. Następnego dnia wieczorem o godz. 11 oddała matka Barat ducha swego w ręce Boga. Była to ostatnia godzina uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego, o której poprzedniej niedzieli powiedziała: "W przyszły czwartek wybieram się do nieba".

Najwyższa władza kościelna miała odrazu wielkie dowody o doskonałości i świętości pokornej służebnicy Bożej, wcześnie przeto rozpoczęto badania nad jej życiem, celem przygotowania procesu kanonizacyjnego. Już w roku 1879 papież Leon XIII, który matkę Barat znał osobiście, podpisał dekret, mocą którego rozpoczęto proces beatyfikacyjny, a pobożnej założycielce Sercanek nadano tytuł Czcigodnej Służebnicy Bożej.

W roku 1910 papież Pius X ogłosił Zofię Barat błogosławioną, a w piętnaście lat później papież Pius XI zaliczył ją w poczet Świętych. Uroczysty akt kanonizacji odbył się w Rzymie dnia 24 maja roku 1925, w obecności wielu tysięcy sióstr sercanek, ich uczennic i wychowanek oraz niezliczonych przedstawicieli katolickiej Francji.

Nauka moralna

Święta Zofia Barat mawiała, że "dzień, w którym nic nie czynimy i nie cierpimy dla Jezusa, uważać musimy za stracony". I miała zupełną słuszność, bo tylko te czyny, które nas zbliżają do naszego ostatecznego celu, do Boga, mają trwałą i niezniszczalną wartość.

W tej też myśli św. Zofia Barat, idąc za głosem świątobliwego swojego kierownika ks. Varin, założyła Towarzystwo Najświętszego Serca Jezusowego. Huczał wtedy jeszcze po świecie huragan krwawej rewolucji francuskiej. Świat walczył z Bogiem. Trzeba było doprowadzić społeczeństwo do zgody ze Stwórcą, a pierwszym miejscem, dokąd trzeba było wprowadzić Boga, była rodzina.

Jakżeż zaś skuteczniej wprowadzić Boga do rodziny, jeżeli nie przez chrześcijańskie wychowanie dziewcząt, przyszłych żon, matek, strażniczek ogniska domowego? Więc palec Boży wskazał św. matce Barat, jako rzecz najpotrzebniejszą, pracę nad kształceniem i wychowaniem dziewcząt. Temu celowi służy odtąd w całym świecie Towarzystwo Najświętszego Serca Jezusowego, bo czyż może być lepsza rękojmia, zapewniająca niezawodne uleczenie rodziny, a przez nią całego społeczeństwa, jak opieka miłościwego Serca Jezusowego!

Dziś ogółem całe Towarzystwo Najświętszego Serca Jezusowego liczy na całym świecie 21 prowincji, a w nich 150 domów i około 7000 żyjących członków. Święta Zofia Barat daje nam piękny przykład, że powinniśmy myśleć i starać się nie tylko o własne szczęście wieczne, ale do tego szczęścia mamy obowiązek prowadzić innych ludzi, przez zbliżanie ich już tu na ziemi do Boga i Stwórcy naszego.

Modlitwa

Boże, który widzisz jak pod ciężarem ułomności naszych upadamy, daj, prosimy pokornie, abyśmy rozważając życie św. Zofii Magdaleny, w miłości Twojej utwierdzeni byli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

św. Zofia Magdalena Barat, założycielka zakonu sercanek
urodzona dla świata 12.12.1779 roku,
urodzona dla nieba 25.05.1865 roku,
beatyfikowana 1910 roku,
kanonizowana 15.05.1925 roku,
wspomnienie 25 maja

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

<< wywołanie menu święci i błogosławieni