góra

W ROKU RÓŻAŃCA.

MYŚLI ŚW. MAKSYMILIANA
O RÓŻAŃCU

O. SŁAWOMIR GAJDA OFMCONV

Ojciec Święty Jan Paweł II w liście apostolskim "Rosarium Virginis Mariae", opublikowanym 16 października 2002 r. i ogłaszającym 25. rok swego pontyfikatu Rokiem Różańca, napisał, że Różaniec "skupia w sobie głębię całego przesłania ewangelicznego" (nr 1) i "jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną" (nr 12).

O Różańcu jako modlitwie ewangelicznej i kontemplacyjnej był żywo przekonany św. Maksymilian Maria Kolbe (1894-1941). W jego pismach znajdujemy bardzo pouczające myśli na temat nadzwyczajnej wartości modlitwy różańcowej. Była ona dla niego ważnym środkiem wiodącym do doskonałości i uświęcenia.

WYMIAR EWANGELICZNY

O. Maksymilian podkreślał, że trzy modlitwy tworzące Różaniec pochodzą z Ewangelii. Ojcze nasz nauczył nas sam Jezus Chrystus i polecił je odmawiać uczniom (por. Mt 6,9-13; Łk 11,2-4). Zdrowaś Maryjo składa się z pozdrowienia, które anioł Gabriel przyniósł Maryi, oraz ze słów błogosławieństwa, którymi powitała Ją Elżbieta, i wreszcie z błagań Kościoła o Jej wstawiennictwo (por. Łk 1,28. 42). Z kolei uwielbienie Trójcy Przenajświętszej, wyrażone formułą Chwała Ojcu...,jest zakorzenione w tekstach Pisma Świętego (por. Mt 28,19; Rz 11,36). Każda z tych modlitw jest szeroko znana i odmawiana była od zarania Kościoła (Pisma Ojca Maksymiliana Marii Kolbego, Niepokalanów 1970, nr 1081a; dalej: POMK).

Nie tylko przez starannie odmawiane modlitwy, ale jeszcze bardziej przez rozważane tajemnice wiary Różaniec ma wymiar ściśle ewangeliczny. Zawarte są w nich bowiem najważniejsze wydarzenia odkupienia i zbawienia dokonane przez Chrystusa. "Do istoty Różańca należy rozmyślanie tajemnic z życia Chrystusa Pana i Najświętszej Bogarodzicy" (POMK 1021). Bez medytacji Różaniec byłby pozbawiony swojej najgłębszej treści i szybko stałby się nużącym powtarzaniem tych samych formuł modlitewnych, gdy tymczasem rozważanie nadaje mu cały jego sens.

Różaniec, choć ma charakter maryjny, jest modlitwą chrystologiczną. "Przez Maryję do Jezusa" chcemy wznieść się aż na szczyty życia duchowego. Staramy się "zgłębiać tajemnice Jezusowe od zstąpienia na świat aż do ukoronowania na Królową nieba Tej, co Matką Mu była" (POMK 1210). Z tego względu potrzebujemy przewodnictwa Tej, która jest obecna w tajemnicach Różańca - Niepokalanej. Zastanawiając się nad ich treścią - wyjaśniał o. Kolbe - modlimy się do Boga tak, jak nas uczy Najświętsza Panna Maryja (por. POMK 1081 a).

Rozważając tajemnice zawarte w Różańcu, nie tylko naśladujemy Maryję, ale czynimy to razem z Nią: "Jeżeli pragniemy wznieść się aż do Jej poznania i pokochania Jezusa, musimy, szepcząc Zdrowaś Maryjo i powtarzając wciąż Zdrowaś Maryjo, tajemnice te w zjednoczeniu z Nią rozpamiętywać" (POMK 1210). Odmawiać Różaniec oznacza więc modlić się do Jezusa w łączności z Jego Matką, opierając się na Jej macierzyńskiej pomocy.

DOSKONAŁOŚĆ RÓŻAŃCA

Na określenie Różańca o. Maksymilian używał najczęściej słowa "wzniosłość": "Modlitwa całkiem wzniosła, bo przy jej odmawianiu rozważa się tajemnice wiary" (POMK 1079a); "Prosta a wzniosła zarazem modlitwa - to różaniec święty" (POMK 1001).

Modlitwa różańcowa jest doskonała chociażby ze względu na owoce, jakie przynosi. Św. Maksymilian był bowiem przekonany, że skoro jednym Zdrowaś bardzo wiele zdziałamy (por. POMK 1061), to tym więcej dobra uczynimy, odmawiając kolejne dziesiątki różańca. "Przez tę modlitwę łatwo możemy otrzymać wielkie łaski i błogosławieństwo Boże" (POMK 1081a). Dzięki Różańcowi "w serca zbolałe spływa balsam ukojenia, w duszach zrozpaczonych świta znowu promyk nadziei" (por. POMK 1015). Kontemplacja wydarzeń zbawczych przyczynia się do pogłębienia i umocnienia wiary oraz do zdobycia wielu ważnych pouczeń niezbędnych do wzrostu duchowego (por. POMK 1081a), prowadzi wiernych do podjęcia innych pobożnych praktyk religijnych i pobudza do zastosowania w swoim życiu natchnionych wskazówek moralnych (por, POMK 1021).

Najważniejszy jednak powód doskonałości Różańca i jego piękno o. Kolbe dostrzegł w tym, że modlitwa ta sprawia wiele radości Niepokalanej i że Ona sama zachęcała do jej odmawiania podczas słynnych objawień w Lourdes w 1858 r. Wnioskował: "Ręce Pani pobożnie złożone, a w rękach - różaniec święty... Modlitwa więc, a szczególnie Różaniec - oto zlecenia Niepokalanej dla nas wszystkich" (POMK 961). Z pewnością płynącą z własnego doświadczenia duchowego twierdził: "Jak bardzo modlitwa różańcowa cieszy Niepokalaną" (POMK 1081a).

* * *

Różaniec należał do ulubionych modlitw św. Maksymiliana. Towarzyszył mu na wszystkich etapach życia, zwłaszcza w przeciwnościach, jak sam nie omieszkał wyznać: "Trudności piętrzyły się nie do przezwyciężenia. Dużom wtedy odmówił Różańców" (POMK 409). Najpiękniej jednak o potędze Różańca zaświadczył - nie teoretycznymi dociekaniami, ale heroiczną postawą - w samym środku "piekła XX wieku": w bunkrze śmierci obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. "Z celi, w której
znajdowali się biedacy - zeznał naoczny świadek - słyszano codziennie głośne odprawianie modlitw, Różańca świętego i śpiewy, do których się też więźniowie z sąsiednich cel przyłączali. Przepowiadał o. Maksymilian Kolbe, a następnie chórem odpowiadali więźniowie" (Brunon Borgowiec).

Św. Maksymilian był apostołem Różańca. Pozostał mu wierny aż do bunkra głodowego. Umierając w wigilię Wniebowzięcia Niepokalanej, 14 sierpnia 1941r. ukazał jego zwycięską moc.

góra

Tygodnik "niedziela" Nr 33 - 17 sierpnia 2003r.

* * *

.

Kościół
70. rocznica śmierci św. o. Maksymiliana Kolbego

Jedno z ostatnich zdjęć
o. Maksymiliana z roku 1940 po
LEWEJ: Jako student w Rzymie

Jego imię dobrze go opisuje.
Zawsze stawiał sobie maksymalne cele.
Tak żył, tak wierzył, tak pracował i tak umarł.
Po prostu Maksymilian.

wypiski: 1. 2. 3. 4. 5.

Tekst
Ks. Tomasz Jaklewicz

Kiedy obóz koncentracyjny Auschwitz obiegła wiadomość o ucieczce więźnia, pozostali wiedzieli, że dziesięciu z nich czeka śmierć w bunkrze głodowym. 2 sierpnia 1941 roku więźniowie z bloku 14. ustawili się na apelu. Stali w słońcu długie 10 godzin. Dopiero wieczorem lagerführer Karl Fritzsch wybierał dziesięciu skazańców. Jednym z nich był Franciszek Gajowniczek. Kiedy Niemiec wskazał na niego, grobową ciszę przerwał szloch: "Moja żona, moje dzieci!". Po chwili z szeregu wystąpił jeden z więźniów i skierował się w stronę oficera SS. Za coś takiego groziła śmierć na miejscu. Esesmani stali jednak jak skamieniali. "Was ist los?" - rzucił Fritzsch. Więzień numer 16670 odpowiedział po niemiecku: "Jestem księdzem katolickim. Chcę pójść do bunkra za jednego z więźniów, on ma żonę i dzieci...".

Tylko miłość jest twórcza

Kari Fritzsch nie był nowicjuszem. Pracował wcześniej w Dachau i już od roku w Auschwitz. To on we wrześniu 1941 r. pierwszy wypróbował skuteczność cyklonu B. Nigdy nie przydarzyła mu się podobna historia. Mógł na miejscu zastrzelić więźnia albo dopisać go po prostu do listy skazańców. Dlaczego tego nie zrobił? "To dla nas było cudem" - wspomina współwięzień Michał Micherdziński. "Nie trafiało się to nigdy wcześniej. Był to ewenement w historii obozu..."; "Był to dla nas dowód, że w tym dniu w obozie rządziła poprzez swojego rycerza Matka Boża".

Więzień ze Śląska Bruno Borgowiec, nr 1192, obozowy tłumacz, wynosił ciała zagłodzonych w celi bloku numer 13. Po wojnie wspominał, że esesmani nie mogli znieść łagodnego spojrzenia o. Kolbego, który zawsze patrzył prosto na nich, gdy wchodzili do celi. Maksymilian i trzech innych więźniów konało najdłużej. Dobili ich w końcu zastrzykiem z kwasu karbolowego 14 sierpnia 1941 roku. Borgowiec opowiadał, że zastał ciało Maksymiliana w pozycji siedzącej. Był oparty o ścianę, z pochyloną na bok głową, z otwartymi oczyma. "Pogodna czysta twarz promieniowała". 15 sierpnia ciało zakonnika wraz z dziesiątkami innych zostało spalone w krematorium. Popiół rozsypano na polach wokół obozu. Wiadomość o postawie o. Kolbego szybko obiegła obóz. Potem cały świat.

"Ofiara o. Maksymiliana przywracała wielu więźniom utraconą wiarę i nadzieję na przeżycie. Umacniała. Okazało się, że zło nie jest tak wielkie, aby mogło przezwyciężyć dobro" - wspomina Michał Micherdziński, więzień Auschwitz.

Podczas beatyfikacji o. Maksymiliana w Rzymie 17 października 1971r. wśród gości zasiadł m.in. Franciszek Gajowniczek. Papież Paweł VI mówił: "Jedno zdanie o. Kolbego, jak niegasnąca lampa, oświetla jego ofiarę i okropną epopeję tych lat. Oto jego słowa: }}Sama tylko miłość jest twórcza{{". Kanonizacji dokonał bł. Jan Paweł II 10 października 1982 roku w Rzymie. "Maksymilian nie umarł, ale oddał życie za brata... Sam dał się na śmierć z miłości... Właśnie dlatego jego śmierć stała się znakiem zwycięstwa" - mówił papież z Polski. A rok później, odwiedzając Niepokalanów, kontynuował tę myśl: "Miłość człowieka odniosła swoje zwycięstwo tam, gdzie zdawała się zatriumfować nienawiść i pogarda człowieka".

Kosmiczne projekty zakonnika

Finał życia o. Kolbego był tak potężny, że przesłania w jakimś stopniu inne jego dokonania. Tymczasem cała biografia o. Maksymiliana jest niezwykle ciekawa i godna pamięci. Męczeństwo w Auschwitz było ostateczną konsekwencją całej drogi jego powołania. Zawsze był radykalny. Miał coś z Bożego bojownika. Rycerz Niepokalanej - te słowa mogą brzmieć jak nieco naiwne, dewocyjne hasło. Maksymilian w obozie w Auschwitz przypieczętował je w niezwykły sposób, pokazał, o jaką walkę w gruncie rzeczy zawsze mu chodziło.

Pochodził z prostej, pobożnej rodziny. Urodził się w Zduńskiej Woli w 1894r. Na chrzcie otrzymał imię Rajmund. Pod wpływem misji prowadzonych w jego parafii wstąpił do niższego seminarium franciszkańskiego we Lwowie. W 1910r. rozpoczął nowicjat u franciszkanów konwentualnych (w czarnych habitach). Przełożeni, widząc jego zdolności, skierowali go na studia do Rzymu. Studiował filozofię i teologię, w obu dziedzinach uzyskując doktoraty. W wolnych chwilach projektował pojazd kosmiczny, który nazwał eteroplanem. Maksymilian słusznie założył, że pojazd ma się poruszać w przestrzeni kosmicznej na zasadzie odrzutu. Swój projekt wraz z matematycznymi wyliczeniami opisał precyzyjnie i wysłał do czasopisma "Scienza per Tutti". Specjaliści mówią dziś, że był to genialny błysk myśli technicznej. Zasady działania eteroplanu odpowiadają mechanizmom współczesnych pojazdów kosmicznych. To ciekawostka, ale pokazuje, że Kolbe był nie tylko człowiekiem wielkiej pobożności, ale i potężnego, twórczego rozumu. Zawsze interesował się techniką. Był pierwszym Polakiem, który w 1938 roku wziął udział w próbnym pokazie telewizji w Berlinie.

Zdobyć cały świat

Podczas studiów młody zakonnik przekonuje się o sile masonerii. Maksymilian był świadkiem, jak pod oknami Watykanu urządzono w 1917 roku antykatolicką demonstrację ze sztandarem Lucyfera, który pokonuje św. Michała Archanioła. Franciszkanin nie bez wpływu swoich profesorów dostrzega w masonerii główne źródło zła, jakie spada na Kościół. Postanawia działać. Chce pójść osobiście do mistrza loży, aby go nawrócić. Przełożeni odwodzą go od tego, on jednak chce koniecznie coś zrobić, by Kościół bardziej aktywnie przeciwstawiał się siłom ciemności. Wraz z grupą kolegów ze studiów zakłada w 1917 roku Rycerstwo Niepokalanej (po łacinie Militia Immaculatae, stąd skrót MI) - stowarzyszenie, które ma przeciwdziałać akcji antykatolickiej. Założeniem Rycerstwa jest całkowite oddanie się Niepokalanej oraz apostolstwo, aby zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną. W oryginalnym programie Maksymilian tak opisał cel stowarzyszenia: "Starać się o nawrócenie i uświęcenie grzeszników, heretyków, schizmatyków, a zwłaszcza masonów, za pośrednictwem i pod opieką Niepokalanej".

Może się wydawać, że Maksymiliana poniosła wizja spiskowej teorii dziejów. Rzecz w tym, że on nie uległ bynajmniej niezdrowej fascynacji masońskimi rytuałami, nie wzywał do tropienia tajnych organizacji. Widział, że w Europie narasta wielka duchowa walka. Że antykościelne, demoralizujące nurty, sięgające korzeniami oświecenia, zmierzają systematycznie do eliminacji zasad chrześcijańskich z życia publicznego, politycznego i rodzinnego. Mniejsza o to, czy to masoni, czy ktokolwiek inny. Maksymilian wiedział, że trzeba się przeciwstawić fali dechrystianizacji Europy. Chciał nie tylko bronić praw katolików. Jego plan był maksymalny - chciał doprowadzić do nawrócenia wrogów Kościoła, chciał walczyć o ich zbawienie.

Brat Maksymilian został wyświęcony na kapłana 28 kwietnia 1918 roku w Rzymie. Następnego dnia odprawił pierwszą Mszę św. Oryginalna była jej intencja: "O nawrócenie Sary Petkowicz (nie wiemy, kim była), schizmatyków, niekatolików i masonów". Była w tym jakaś niezwykła gorliwość, pragnienie zdobywania ludzi dla nieba. Czy takiego walecznego ducha nie brakuje dzisiejszemu Kościołowi? Czy nie za dużo wśród nas postaw kapitulacji? Czy ta duchowa walka o duszę Europy, o przyszłość świata, którą w całej ostrości widział Maksymilian, nie toczy się nadal?

Prasa - broń naszych czasów

Maksymilian już 90 lat temu rozumiał bardzo dobrze, że miejscem tej batalii o rząd dusz są media. W tamtych czasach była to przede wszystkim prasa. Widział, że tą drogą wchodzą pod strzechy przeróżne idee, które w przebraniu wyzwoliciela niosą zniszczenie moralności i wiary. W jednym z wystąpień cytował słowa Piusa X z 1908r. (!): "Ani lud, ani duchowieństwo nie rozumieją znaczenia prasy. Powiadają, że przedtem prasy nie było, nie rozumiejąc, że czasy się zmieniły. Dobrze jest budować kościoły, mówić kazanie, zakładać misje i szkoły, ale wszelki trud próżny będzie, jeżeli zaniedbamy najważniejszą broń dzisiejszych czasów, to jest prasę". Z perspektywy dzisiejszej te słowa są nadal aktualne. Zmieniło się tylko to, że oprócz prasy są dziś radio, telewizja i internet. Ale znaczenia mediów nadal nie dostrzega spora część duchowieństwa.

W 1919 roku Maksymilian wrócił do wolnej już ojczyzny. Od razu postawił na budowanie prasy katolickiej, którą uważał za najważniejsze narzędzie apostolstwa. Nie miał ani pieniędzy, ani zdrowia. Półtora roku walczył z gruźlicą. Wreszcie w 1922 roku w Krakowie ukazał się pierwszy numer "Rycerza Niepokalanej". Maksymilian pisze we wstępniaku, że celem miesięcznika jest nie tylko pogłębianie wiary, ale i nawracanie akatolików zgodnie z zasadami Rycerstwa Niepokalanej. Zastrzega, że ukazanie się następnego numeru zależy "od zebrania na czas gotówki na nakład do następnego numeru". Takie były nieśmiałe początki pisma, które w 1938 roku osiągnęło nakład prawie miliona egzemplarzy. Dziś katolickie, a nawet i świeckie, pisma mogą o takiej liczbie pomarzyć. Redakcja "Rycerza" przenosi się wkrótce do Grodna.

Nowy etap życia i działalności świętego wiąże się z powstaniem Niepokalanowa. Książę Jan Drucki-Lubecki podarował Maksymilianowi ziemię w Teresinie koło Sochaczewa. 6 sierpnia 1927 roku o. Kolbe ustawił tam figurkę Niepokalanej. Jesienią stały już kaplica i barak dla 18 zakonników. W ciągu 10 lat Niepokalanów stanie się największym klasztorem świata, miastem zakonników. W 1938 roku żyło tam 660 braci, 11 ojców, 30 nowicjuszy, a w małym seminarium kształciło się 129 uczniów. Działała nowoczesna drukarnia. Od 1935 roku oprócz "Rycerza" ukazywał się codziennie "Mały Dziennik". W 1939 roku miał on 9 mutacji dla różnych rejonów Polski i nakład 140 tyś. egzemplarzy. Ojciec Kolbe okazał się niezwykle sprawnym menedżerem "przedsiębiorstwa" Niepokalanej.

* * *Jego plan był maksymalny - doprowadzić do nawrócenia wrogów Kościoła, walczyć o ich zbawienie.

Japoński Niepokalanów

Ale nadal chciał zdobyć cały świat. W 1930r. wyruszył do Japonii. Dotarł z dwoma braćmi do Nagasaki 24 kwietnia 1930 roku, a już miesiąc później wysłał do Niepokalanowa telegram: "Dziś rozsyłamy }}Rycerza{{ japońskiego. Mamy drukarnię. Cześć Niepokalanej. Maksymilian". Ten pierwszy numer miał nakład 10 tysięcy. Wkrótce w Nagasaki powstaje japoński Niepokalanów. Przetrwa cudem uderzenie bomby atomowej w 1945 roku. W 1936r. Maksymilian wraca do polskiego Niepokalanowa, który ciągle się rozrasta. Dwa razy występuje na falach Polskiego Radia. W 1938 roku nadaje pierwszą audycję radiową już z samego Niepokalanowa. Myśli o własnym lotnisku, planuje uruchomić produkcję filmów chrześcijańskich, marzy mu się telewizja. Wojna kładzie kres tym planom.

Hitlerowcy zezwolili na wydanie jednego numeru "Rycerza" w czasie okupacji. 17 lutego 1941 roku o. Maksymilian został aresztowany w Niepokalanowie i osadzony na Pawiaku. 28 maja przewieziono go do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Zachował się jeden list, który zdołał wysłać do matki. Pisał: "Kochana Mamo, bądź spokojna o mnie i moje zdrowie, gdyż dobry Bóg jest na każdym miejscu i z wielką miłością pamięta o wszystkich i o wszystkim".

Prymas Tysiąclecia mówił o nim: "Będzie zawsze i długo przerastał nas wszystkich o głowę". I dodawał: "Nie gaście ducha św. Maksymiliana".

Korzystałem z książki o. Paulina Sotowskiego OFMConv
"Opowieść o św. Maksymilianie" oraz "Rycerza Niepokalanej".

Tygodnik Katolicki "Gość Niedzielny" Nr 32 - 14 sierpnia 2011r.

góra

następna strona

.

Powrót