KATECHEZA O SUMIENIU 4.

.

Ile waży grzech

tekst ks. Tomasz Jaklewicz

Zadaniem sumienia jest rozpoznanie grzechu: ostrzeganie przed nim, wykrycie, nazwanie po imieniu, ocenienie jego "ciężaru". Jeśli z ludzkiego horyzontu znika Bóg, zamiera również świadomość grzechu.

Proszę księdza, czy całowanie się jest grzechem? - to już katechetyczna klasyka. Wprawdzie pytanie to stawiają coraz młodsi, ale Bogu dzięki, że pytają. To znak, że ich sumienia nie utraciły jeszcze wrażliwości na grzech. Często bowiem usłyszeć można wyznania w takim stylu: "Czasami nie idę w niedzielę do kościoła, ale żeby to traktować jako grzech, w dodatku ciężki, to już przesada. Przecież nie żyjemy w średniowieczu. A w ogóle to Bóg jest miłością". No tak, to prawda, nie żyjemy w średniowieczu, a Bóg jest miłością, ale to nie zmienia faktu, że grzech jest grzechem.

Już pół wieku temu papież Pius XII mówił o utracie poczucia grzechu. Jan Paweł II w adhortacji "Reconciliatio et paenitentia" z 1982 roku pisał o nasileniu tego zjawiska. Poczucie grzechu nazwał termometrem świadomości moralnej człowieka. Uszkodzenie tego termometru jest ściśle związane z zaćmieniem poczucia Boga. To niekoniecznie jawny ateizm, ale praktyczne wykreślanie Boga z codziennego życia. Kiedy zagubi się decydujący punkt odniesienia dla sumienia, jakim jest Bóg, zatraca się także poczucie grzechu.

Niszcząca siła

Czym właściwie jest grzech? Biblia mówi o nim prawie na każdej stronicy. Niewierność ludzi jest wciąż konfrontowana z wiernością Boga. Historia zbawienia opisana na kartach Starego i Nowego Testamentu to właściwie jedno wielkie pasmo wysiłków Boga, który pragnie wyrwać człowieka z jego grzechu. Opowieść o upadku człowieka otwiera dzieje całej ludzkości. Pragnąc zrozumieć, czym jest grzech, trzeba sięgnąć do tego opisu z Księgi Rodzaju.

Istotą grzechu Adama było nieposłuszeństwo - świadome i dobrowolne przeciwstawienie się człowieka Bogu przez złamanie Bożego przykazania. Pierwsi ludzie ulegli pokusie: "tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło". Chcieli zająć miejsce Boga, czyli sami decydować o tym, co jest dobre i co złe. Sami siebie uznali za miarę. Nie chcieli być poddani Bogu, chcieli być samowystarczalni i samodzielni. Słuchając głosu kusiciela, zobaczyli w Bogu zazdrosnego rywala, a nie życzliwego przyjaciela. Grzech nie jest tylko złamaniem "przepisu". Jego niszcząca siła uderza zawsze w trzech kierunkach:

Po pierwsze grzech jest obrazą Boga. Jest odrzuceniem Jego miłości, zerwaniem przymierza, życiodajnej więzi. Prorocy porównują nieraz Boga do oblubieńca zdradzonego przez swoją oblubienicę. Krzyż Chrystusa odsłania najgłębszą prawdę o grzechu. Człowiek jest w stanie uznać Boga za złoczyńcę, wyrzucić Go poza swój świat, poza mury swoich miast, na śmietnik. W każdym ludzkim grzechu jest coś z tego. To "rana" zadana Bogu, jak gwóźdź wbity w ciało Ukrzyżowanego.

Po drugie grzech niszczy więzi międzyludzkie, co widać już na przykładzie pierwszej ludzkiej pary. Zaraz po grzechu Adam nie chce mieć nic wspólnego ze swoją niewiastą, oskarża ją przed Bogiem. Każdy grzech ma większy czy mniejszy wymiar społeczny. Zawsze uderza w ludzką wspólnotę. Prowadzi do izolacji, do złej samotności.

Po trzecie grzech niszczy samego grzesznika. Adam i Ewa poczuli wstyd i strach. Ukrywali się przed Bogiem. Już nie czuli się tak wolni jak przedtem. Człowiek odwracając się od Boga, odcina się sam od źródła swojego życia. To, co miało powiększać jego wolność, okazało się niewolą. Owoc zakazany jest zakazany, bo jest trujący. Kto go zje, ten się zatruje. W grzechu jest coś z samobójstwa. Człowiek skazuje się sam na duchową śmierć. Raj (niebo) się otrzymuje, piekło się wybiera.

Grzech śmiertelny, grzech powszedni

Grzech grzechowi nierówny. Większym złem jest zabójstwo niż przekleństwo. Zerwanie kilku jabłek z ogrodu sąsiada jest mniejszym złem niż kradzież renty samotnej staruszce. Człowiek w sumieniu musi ważyć swoje grzechy. Próbowano na różne sposoby rozróżniać i katalogować grzechy. W Piśmie Świętym również znajdziemy wykazy grzechów, np. w Liście św. Pawła do Galatów czytamy: "Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą" (Ga 5,19-21).

Ważną umiejętnością zdrowego sumienia jest rozróżnienie między grzechem śmiertelnym (ciężkim) i powszednim (lekkim). Ten podział przyjęty w tradycji Kościoła ma swoje źródło w Biblii. Św. Jan pisze, że są grzechy, które sprowadzają śmierć, i takie, który nie sprowadzają śmierci (1J 5,16-17). Chodzi tu o śmierć duchową, czyli całkowitą utratę więzi z Bogiem w doczesności i w wieczności.

Jak rozpoznać grzech śmiertelny? Konieczne są jednocześnie trzy warunki:

Grzech dotyczy poważnej materii. Chodzi więc o takie czyny, które same w sobie są ciężkim wykroczeniem przeciwko Bożym przykazaniom. Godzą one mocno wprost w Boga, przynoszą wielką szkodę społeczności lub osobie ludzkiej i dlatego są poważnym nieporządkiem moralnym. Np. dobrowolne opuszczenie niedzielnej Mszy św. jest grzechem ciężkim (KKK 2181). Określając ciężar grzechu, trzeba uwzględnić jego okoliczności, np. czymś poważniejszym jest przemoc wobec rodziców niż wobec kogoś obcego (KKK 1858), czymś poważniejszym jest kłamstwo, które może wpłynąć na niesprawiedliwy wyrok w sądzie, niż kłamstwo w błahej sprawie.

Aby grzech uznać za śmiertelny, musi zostać on popełniony z pełną świadomością. Człowiek wie o grzesznym charakterze czynu. Ma pełną świadomość skali zła, na które się decyduje.

Ostatnim warunkiem jest dobrowolność. Grzech śmiertelny popełnia ten, kto działa w sposób całkowicie wolny (bez przymusu, ani nie w wyniku jakiegoś silnego wzburzenia czy emocji). Grzechu ciężkiego nie popełnia się więc przypadkowo czy niechcący.

Grzech powszedni jest popełniany wtedy, gdy dotyczy materii lekkiej (czyn sam w sobie nie jest poważnym złem) lub dotyczy materii ciężkiej, lecz bez pełnego poznania czy całkowitej zgody.

Jak się w tym nie pogubić?

W praktyce wielu ludziom sprawia trudność odróżnianie grzechów ciężkich od lekkich. Pytają nieraz spowiedników, czy jakiś czyn był grzechem ciężkim, czy powszednim. Spowiednik może w takiej sytuacji podać tylko ogólne zasady oceny ludzkich czynów lub przypomnieć moralne nauczanie Kościoła. Tylko sam grzesznik zna wszystkie okoliczności grzechu, swoje motywacje, stopień świadomości i dobrowolności. Dlatego tylko on w sumieniu może "zważyć" ciężar swojego grzechu.

Oto kilka zasad pomagających ocenić ciężar grzechu (podaję je za ks. Michałem Kaszowskim):

Jeśli popełniliśmy jakieś niewielkie zło, nawet świadomie i dobrowolnie, nie dopuściliśmy się grzechu ciężkiego.

Lekko grzeszy ten, kto wprawdzie dopuszcza się wielkiego zła, jednak popełnia je albo niezupełnie świadomie, albo niezupełnie dobrowolnie, np. pod wpływem nagłego uczucia oburzenia, strachu, w półśnie itp.

Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto przed czynem nie zdawał sobie w pełni sprawy z powagi zła, którego wielkość pojął dopiero po dopuszczeniu się go.

Grzech był raczej lekki, jeśli nie został przez nas zaplanowany, a wynikł z nieprzewidzianej sytuacji, z niewiedzy, jak należało postąpić w zaskakujących okolicznościach, z nagłego przypływu silnych uczuć, np. przerażenia, osłupienia, zdenerwowania, radości, wzburzenia, namiętności itp. Planowanie zła "na chłodno" obciąża nasze sumienia.

Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto dopuścił się nawet wielkiego zła, jednak nie wynikło ono ani z lekkomyślności, ani ze złośliwości, lecz z bardzo zawiłej sytuacji życiowej, w której - pomimo szczerych chęci - nie wiadomo było, jak należało postąpić.

Jeśli osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem nie potrafi dokładnie określić stopnia swojej winy, to jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Świadome i dobrowolne zaangażowanie się w zło nie było zbyt wielkie, skoro człowiek, zamiast pewności grzechu ciężkiego, ma wątpliwości. Nie mogą to być jednak wątpliwości na zasadzie: "wolę nie wiedzieć".

Dopóki człowiek nie dojdzie do pewności, że popełnił grzech ciężki, może przystępować do Komunii św. Powinien jednak szczerze żałować za wszystkie swoje przewinienia.

W spowiedzi penitent powinien wyznać wszystkie grzechy śmiertelne, które przypomina sobie po dokładnym rachunku sumienia. Przykazanie kościelne mówi, że wierni powinni spowiadać się przynajmniej raz w roku. Kto popełni grzech ciężki, nie powinien jednak zwlekać ze spowiedzią. Im dłużej odkładamy spowiedź, tym trudniej się na nią zdecydować. Człowiek chory powinien jak najszybciej iść do lekarza. Wyznawanie grzechów powszednich nie jest ściśle konieczne, jednak bardzo wskazane. Regularne spowiedź pomaga kształtować sumienie.

A co z tym całowaniem...? Całowanie całowaniu nie jest równe. Może być wyrazem serdeczności, szacunku i czułości w małżeństwie, narzeczeństwie czy w rodzinie i wtedy nie tylko nie jest grzechem, ale jest wręcz czymś pięknym i dobrym. Może być też wyrazem egoizmu, szukaniem doznań erotycznych, które, jeśli są podejmowane poza małżeństwem, będą grzechem przeciwko szóstemu przykazaniu.

góra

* * *

.

PRZEMÓW MI DO SUMIENIA

Zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem...

Myślą:
Czy uznaję, że Bóg powinien być w moim życiu na pierwszym miejscu? Jak często zdarza mi się, w konkretnych sytuacjach, stawiać siebie ponad Jego prawo? Czy w chorobie, gdy lekarze są bezradni, godziłbym się na szukanie pomocy u szarlatanów?

Mową:
Czy o Bogu i jego sprawach wyrażam się z szacunkiem? Czy nie zdarza mi się przypadkiem, że wbrew drugiemu przykazaniu, używam go dla załatwienia swoich spraw? Na przykład, kiedy nie potrafię wymóc na innych swojej woli, straszę ich Bożym sądem? jako katecheta na religii, jako rodzic wobec małego dziecka, jako ojciec czy matka dorosłych synów czy córki...

Uczynkiem:
W weekendy odpoczywam. Czasem gdzieś wyjeżdżam. Czy podczas zorganizowanej wycieczki potrafię upomnieć się o czas na pójście do Kościoła?

Zaniedbaniem:
Czy znajduję dla Boga czas? Czy nawet wtedy, gdy jestem bardzo zmęczony albo jestem bardzo zabiegany, potrafię choć na chwilę zatrzymać się na modlitwie?

góra

* * *

.

Sumienie pod krzyżem

Dobry Łotr pozwolił, aby ruszyło go sumienie. Pozwolił, aby ukazało mu wielkość zła, jakie popełnił. Nie uciekał przed prawdą. Odważnie wyznał ją publicznie. Zgodził się ponieść konsekwencje swych grzesznych czynów. To są wszystko trudne wybory dokonywane pod wpływem sumienia.

Księża skarżą się, że podczas spowiedzi penitenci coraz częściej nie podają liczby ciężkich grzechów, że próbują się usprawiedliwiać, minimalizować grzech. Zdarza się, że ktoś wyznaje grzech, dodając, że on w tym nie widzi nic złego, ale wymienia uczynek, bo tak każe Kościół. Niejeden spowiednik usłyszał od klękającego przy kratkach konfesjonału: "Ja właściwie nie mam grzechów. Nikogo nie zabiłem, niczego nie ukradłem...". Coraz częściej grzechy ciężkie traktowane są jak lekkie, a lekkie w ogóle lekceważone. Coraz częściej można usłyszeć tłumaczenie, że ktoś nie chodzi do spowiedzi, bo nie widzi powodu, aby przed jakimś człowiekiem wyznawać swoje grzechy.

Historia Dobrego Łotra pokazuje, jak ważne jest uczciwe spojrzenie na wielkość popełnionego zła i przyznanie się do niego nie tylko przed Bogiem, ale także przed człowiekiem. Złoczyńca wyznał swoje grzechy nie tylko Jezusowi, ale również ludziom, których skrzywdził. Dlatego usłyszał z ust Jezusa obietnicę tak niezwykłą i dającą nadzieję wszystkim grzesznikom.

Czytaj też na portalu www.wiara.pl

góra

Następna strona

Tygodnik "Gość Niedzielny" Nr 10 - 11 marca 2007r.

Powrót

.