.
Wtorek II tygodnia Adwentu
10 grudnia 2013r.
Najświętszej Maryi Panny Loretańskiej - pieśni

uBoga droga
świętego Dominika

Powiększebie

KSIĄDZ:
- Witam Was serdecznie. Dużych, małych i całkiem małych. Kolejna świeca na naszym wieńcu adwentowym wskazuje, że w niedzielę rozpoczęliśmy drugi tydzień Adwentu. A dzisiaj już wtorek. Wczoraj Rorat nie było, bo uroczystość z 8 grudnia wypadła w niedzielę, a jeśli tak się zdarza, to uroczystość nie przepada, tylko jest przesuwana na kolejny dzień. Dlatego świętowaliśmy wczoraj, czyli w poniedziałek.

Pytania do dzieci:
- Jaka to była uroczystość?
(Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej)

- Co to znaczy, że Maryja jest niepokalanie poczęta?
(To znaczy, że od poczęcia nie miała żadnego grzechu, nawet pierworodnego)

KSIĄDZ:
- Świetnie. Maryja jest patronką Adwentu, bo tak jak my czekamy teraz na Boże Narodzenie, tak Ona czekała na narodziny swojego syna, Jezusa.

Powiem Wam, że mimo iż tylko dwa dni się nie widzieliśmy, trochę już brakowało mi tych spotkań z Wami i codziennych opowieści o niezwykle dobrych ludziach, których serca mieściły każdego, kto potrzebował pomocy. Mam nadzieję, że wy też już z niecierpliwością na to czekacie i jesteście ciekawi, kto pojawi się na naszej uBogiej drodze.

Pytania do dzieci:
- Kto znalazł się na naszej dekoracji w sobotę?
(Bł. Edmund Bojanowski)

- Dlaczego umieściliśmy go od razu za św. Mikołajem?
(Bo bł. Edmund szczególnie martwił się o dzieci, chciał, żeby były bezpieczne i kochane)

- Co dla dzieci wymyślił bł. Edmund Bojanowski?
(Ochronki)

KSIĄDZ:
- Powtórka wyszła nam doskonale. Dodam jeszcze tylko, że z dziewcząt, które bł. Edmundowi pomagały opiekować się dziećmi w ochronkach, powstało zgromadzenie zakonne, które istnieje do dziś. Siostry służebniczki prowadzą ochronki i przedszkola dla dzieci. Dzisiaj znów przenosimy się do Włoch. Najpierw do Rzymu. Posłuchajmy nagrania.

NAGRANIE 7
- Widzieliście, co tam się stało? - ludzie przepychali się jeden przez drugiego.

Jeden z gwarnych, kolorowych placów Rzymu zapełnił się gapiami.

Na placu stał szczupły mnich. Tuż obok, na bruku, leżał martwy człowiek.

Mnich wyciągnął ręce w górę i swoją modlitwą wyrwał umarłego ze śmierci. Człowiek podniósł się i otworzył oczy. Tłum zamarł. Czy to możliwe, żeby modlitwa mogła podnieść z ziemi... nieboszczyka?

KSIĄDZ:
- Niewiarygodne. Ale z drugiej strony Pan Jezus powiedział przecież apostołom: "Jeśli wierzycie, będziecie robić to samo, co ja, a nawet jeszcze większe cuda" (por. J 14,12). No więc właściwie nie powinniśmy się dziwić.

To, co się zdarzyło w Rzymie, widział święty Jacek. To było dla jego wiary jak trzęsienie ziemi. Zmieniło go całkowicie. Ale nie tylko jego. O św. Dominiku - bo tak nazywał się mnich, który modlił się w Rzymie nad umarłym - rozmawiało całe miasto. Dlaczego?

Bo Dominik żył jak żebrak. Chociaż wcale nie musiał, bo pochodził z bogatej rodziny! Mógł żyć w luksusach. Ale nie chciał tego. Wybrał inną drogę. Chciał iść za Jezusem.

KSIĄDZ:
- Jaka to droga?

DZIECI:
- uBoga droga!

KSIĄDZ:
- Dominik chodził po mieście, rozmawiał z ludźmi, pomagał biedakom. Gdy zapadł zmrok na tonącym w zieleni wzgórzu Awentynu, w kompletnie pustej bazylice świętej Sabiny prowadził najważniejsze rozmowy. Nocne rozmowy z Panem Jezusem.

Bracia opowiadali, że Dominik zamykał się w kościele, kładł się... krzyżem na posadzce, to znaczy twarzą do podłogi i z rozciągniętymi ramionami, i płakał.

"Boże, co się stanie z grzesznikami?" - martwił się jak Jezus o grzeszników. Martwił się, że niektórzy ludzie mogą się nigdy nie dowiedzieć, że są kochani przez Boga.

Do dziś w tej pięknej rzymskiej bazylice jest tablica:

"Przybyszu, bądź uważny, w tym miejscu święci mężowie Dominik i Franciszek odbywali nocne czuwania".

Popatrzcie, jaka niesamowita historia! Święty Franciszek i święty Dominik spotkali się w Rzymie! Obaj w bazylice świętej Sabiny modlili się, obaj wybrali tę samą drogę, obaj, z bogatych rodzin, założyli zakony zwane żebraczymi. Dominik - dominikanów, a Franciszek - franciszkanów. Oba zakony istnieją do dziś i są chyba jednymi z największych.

Dołączmy św. Dominika do naszej dekoracji. To już nasza szósta moneta - skarb, która wskazuje, gdzie skarby mamy gromadzić.

Jedno z dzieci albo ksiądz zawiesza na dekoracji wizerunek bł. Bojanowskiego

KSIĄDZ:
- Dlaczego Dominik wybrał życie żebraka? To nie był żaden kaprys, ale metoda. Chciał w ten sposób trafić do ludzi z najlepszą wiadomością, jaką kiedykolwiek człowiek może usłyszeć. Z wiadomością o nieskończonej miłości Boga do każdego człowieka. Tak jak Jezus mówił w dzisiejszej Ewangelii, chciał szukać wszystkich, którzy zgubili drogę do Boga. Żebranie było jego sposobem na głoszenie tak Dobrej Nowiny!

A przekonał się, że tak właśnie trzeba, kiedy zobaczył zakonników - cystersów, którzy poszli z Ewangelią do niezmiernie ubogich katarów i zostali odrzuceni.

Wyjaśnię, kto to byli katarzy. Nie ludzie, którzy mieli nieustanny katar, tylko ruch religijny, sekta głosząca, że nie wolno mieć niczego, że trzeba żyć w całkowitym ubóstwie. Niby podobnie jak Dominik i Franciszek. Różnica polegała na tym, że katarzy nie wierzyli, że Jezus jest Bogiem, nie uznawali sakramentów, Kościoła, czyli z chrześcijaństwem nie mieli nic wspólnego.

Ale wróćmy do Dominika. Kiedy dowiedział się, że katarzy nie chcieli słuchać cystersów, bo według nich byli zbyt bogaci, zrozumiał, że aby dotrzeć do takich ludzi, sam musi stać się żebrakiem.

Zaczął od tego, że zdjął z nóg sandały i ruszył w świat. I ... poszły za nim prawdziwe tłumy!

Posłuchajcie jeszcze jednego nagrania.

NAGRANIE 8
Pewnego dnia, gdy bracia mieszkali przy kościele św. Sykstusa, a liczba ich sięgała 100, św. Dominik wysłał Jana i Alberta do miasta po jałmużnę. Chodzili od rana do godziny trzeciej i niczego nie znaleźli.

Wtedy pewna kobieta, widząc, że wracają bez kromki chleba, zawołała: "Macie tu choć jeden bochenek, żebyście nie wracali z pustymi rękami!"

Bracia wracali do klasztoru, gdy nagle natknęli się na żebraka, który błagał o jałmużnę.

- Nie mamy ani grosza, mamy tylko ten chleb - tłumaczyli zakonnicy i oddali go.

Gdy wrócili do klasztoru, Dominik wybiegł im na spotkanie. Twarz miał uradowaną.

- Duch Święty mi wszystko objawił! - wołał. - Chodźcie, sami zobaczycie. Pan nakarmi swoje sługi. I kazał braciom zwołać wszystkich na obiad.

- Ojcze, dlaczego, skoro nie mamy co położyć na stole? - zapytali bracia.

- Pan nakarmi swoje sługi - odpowiedział Dominik. A potem wyciągnął ręce nad pustym stołem i ... zaczął odmawiać błogosławieństwo.

Nagle pojawili się dwaj młodzieńcy niezwykłej urody. Nieśli dwa śnieżnobiałe obrusy wypełnione ... pachnącymi bochnami chleba. Wszyscy najedli się do syta.

KSIĄDZ:
- Cud, prawda? Oczywiście, ale to wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy i z całych sił ufa Bogu. To jest ta logika Pana Boga, o której już Wam mówiłem, która jest całkiem inna od logiki człowieka. Chodzi o to, co jest napisane na samym dole naszej dekoracji.

KSIĄDZ:
- Tyle masz ...

DZIECI:
- ... ile dasz!

KSIĄDZ:
- Zaśpiewajmy na koniec naszą piosenkę. Tam też są takie słowa. A do Was mam prośbę. Spróbujcie kiedyś tak się z kimś podzielić, że już nic nie zostanie dla Was. To trudne, ja wiem. Ale przypomnijcie sobie tych braci, którzy oddali żebrakowi jedyny bochen chleba, który mieli. Pan Bóg nie pozwolił im umrzeć z głodu. W końcu sam powiedział przez Jezusa: "Nie troszczcie się zbytnio o to, co macie pić i co macie jeść, bo skoro Bóg troszczy się o ptaki i kwiaty, to tym bardziej zatroszczy się o Was" (por. Mt 6,25-32).

I pamiętajcie o naszej szklanej adwentowej skarbonce.

Piosenka:
Uboga droga

Pytania:
1. Dlaczego św. Dominik wybrał życie żebraka?
(Bo chciał opowiadać o wielkiej miłości Boga)

2. Z kim św. Dominik spotkał się w Rzymie?
(Ze św. Franciszkiem)

3. Jakimi zgromadzenia zakonnymi są franciszkanie i dominikanie?
(Żebraczymi)

Zadanie:
1. Spróbuj tak się z kimś podzielić, że już nic nie zostanie dla Ciebie.

2. Przynieś chociaż grosz do "Adwentowej skarbonki dobroci".

Obrazek:
Św. Dominik

góra

Rozważania na Roraty 2013r.
przygotowane przez miesięcznik "Mały Gość Niedzielny"

Dalej

Powrót Roraty

.