UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA.

CHRYSTUS

NASZYM KRÓLEM

JAN URYGA

W ostatnich czasach coraz mniej królów na ziemi. Prawie wszystkie ziemskie królestwa upadły, a tam, gdzie się zachowały, są raczej szacownymi pamiątkami z przeszłości. Czy wobec tego przypominanie określeń "Chrystus Król" i "Chrystusowe Królestwo" jest zgodne z powszechną świadomością mieszkańców ziemi? Czy nie jest cofaniem ewangelicznych treści do idei dawno już przebrzmiałych?

Gdy chodzi o osobę Jezusa Chrystusa, jest to tym bardziej dziwne, że nie nosił On korony królewskiej, nie nosił berła, nie zasiadał nigdy na tronie królewskim. Mimo to tytuł ten jak najbardziej przysługuje Jezusowi, który, gdy stanął przed Piłatem, wobec nienawistnego mu tłumu, czekając na wyrok, odważył się wypowiedzieć znamienne słowa w odpowiedzi na zapytanie Piłata: "A więc jesteś królem?" - "Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu" (J 18,37).

Piłat jednak nie zrozumiał Jego słów. Chrystus umarł na haniebnym drzewie krzyża, lecz właśnie krzyż na Golgocie stał się pierwszym królewskim tronem Zbawiciela. Tym samym spełniła się przepowiednia Boga-Człowieka: "A ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, pociągnę wszystkich do siebie" (J 12,32).

Podczas trzech lat swego publicznego życia Jezus bardzo często mówił o królestwie Bożym, o jego charakterze i przymiotach. Apostołowie naukę swego Mistrza o królestwie brali dosłownie, kłócili się nawet o swoje w tym królestwie stanowisko. Idący do Emaus uczniowie w dzień po zmartwychwstaniu mówią z wyrzutem: "A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela" (Łk 13,21).

Rodaków Jezusa złościła nauka o królestwie mesjańskim, głoszona przez wędrownego nauczyciela. Nie mogli pojąć, jak bez wojska mógłby pokonać rzymskie legiony i wypędzić je z Palestyny, a narodowi wybranemu dać władzę nad światem. Podobnie Rzymianie nie traktowali nauki Jezusa o królestwie poważnie. Dla Piłata, strzegącego w Palestynie praw cesarskich, słowa Jezusa były słowami marzyciela. Jezus bez zbrojnych zastępów był niegroźny dla rzymskiego imperium. Dlatego rzucone przez Piłata pytanie: "Czy Ty jesteś królem żydowskim?" (Mt 27,11; por. J18,33) - było szyderstwem i kpiną.

Tak samo naukę Jezusa o Jego królestwie traktował Herod, tetrarcha Galilei. Chociaż był zazdrosny o swoją władzę, nie widział w przysłanym mu przez Piłata Jezusie zagrożenia dla swoich rządów. Nie doczekawszy się "magicznych sztuczek", postanowił Jezusa pognębić zupełnie. Polecił Go ubrać w białą szatę noszoną przez władców, ale także przez szaleńców, a ponieważ w Jezusie nie dostrzegł króla, potraktował Go jako szaleńca.

Alfred Gottwald (XX wiek), Chrystus Król

Takiego władcy nie chciał też cały naród żydowski. Nienawidząc Go za jeszcze jeden zawód, tłum wołał "Precz! Precz! Ukrzyżuj go!" (J 19,15).

Od tamtego wydarzenia minęło dwadzieścia wieków, a przeciwnicy Jezusa wołają do dziś te same słowa, nie chcąc przyjąć nauki płynącej z ust Bożych. Jakże to bolesne i niezrozumiałe wobec bezgranicznej miłości Odkupiciela świata.

Gdy jedni nie chcą przyjąć nauki Chrystusa, inni wyznają gorąco i szczerze: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego" (J 6,68), pragniemy w Twoim Królestwie realizować swoją drogę do świętości, dążymy do spotkania z Tobą w niebieskim Jeruzalem. Chrystus przez swoją śmierć stał się Królem wszystkich dusz, dla których stał się Panem i Władcą. Owładnął swym panowaniem umysły ludzi, ich serca i wolę. Swą Boską łagodnością i miłością stał się pierwowzorem, na którym budowały swoją świętość setki i tysiące świętych i błogosławionych, którzy za Niego szli na męczeństwo, oddając Mu swe czyste dusze.

"Królestwo moje nie jest z tego świata" (J 18,36) - dziwne to słowa. Ten, który jednym aktem swej woli może zatrzymać ruch ciał niebieskich w ich szalonym pędzie, Ten, któremu posłuszne są żywioły - mówi pokornie, że Jego królestwo nie jest z tego świata, że jest to królestwo specjalnego rodzaju, istniejące w określonej formie i w części już istniejące, złożone z aniołów (czystych duchów) i zbawionych dusz. Jego dalsza realizacja będzie miała miejsce i "czas" po Sądzie Ostatecznym. To królestwo przeciwstawia się panowaniu szatana i wszelkim mocom piekielnym, bo wchodzi się do niego przez wiarę, chrzest, pokutę, sakramenty święte.

Zapowiadając nadchodzące królestwo, Jezus nakazuje: "Przemieniajcie się" (Rz 12,2). Odmieniajcie ducha i myśli, uczucia i wolę. Tę przemianę przygotowującą człowieka na przyjście "nowego" nazwał Jezus w rozmowie z Nikodemem "powtórnym narodzeniem" (por. J 3,3). Ażeby to Królestwo przyszło, trzeba nam własnych starań, trzeba wiary, że obietnica sprzed dwóch tysięcy lat nabiera życia, wciela się w praktykę tych, którzy porządkują ziemię, nigdy nie tracąc z oczu Bożych drogowskazów.

Wizerunek Chrystusa jako Króla siedzącego po prawicy Boga Ojca i mającego przyjść na końcu świata z mocą i majestatem przypomniał chrześcijańskiemu światu Papież Pius XI, gdy w 1925 r. w encyklice Quas primas ustanowił święto Chrystusa Króla na ostatnią niedzielę października. Papież Paweł VI, w wyniku reformy soborowej kalendarza liturgicznego, przeniósł to święto na ostatnią niedzielę roku kościelnego, niedzielę, która poprzedza Adwent.

W dniu tego święta bardziej wyraziście dostrzegamy prawdę, że Jego są czasy i ludzie, którzy z Nim złączeni budują na ziemi królestwo Boże.

góra

* * *

INSTYTUT ŻYCIA KONSEKROWANEGO
CHRYSTUSA KRÓLA.

KRZYSZTOF ŁASZUK

Papież Pius XII ogłosił 2 lutego 1947 r. Konstytucję apostolską Provida Mater Ecclesia (Troskliwa Matka Kościół), która uznawała możliwość praktykowania rad ewangelicznych w codziennym życiu. Odtąd instytuty życia konsekrowanego zaczęły bujnie rozwijać się w Europie, potem na innych kontynentach.

Jednym z nich jest Instytut Życia Konsekrowanego Chrystusa Króla, założony przez sługę Bożego Giuseppe Lazzatiego - profesora literatury starochrześcijańskiej i rektora Katolickiego Uniwersytetu w Mediolanie oraz pod ojcowską opieką bł. kard. Ildefonso Schustera - biskupa archidiecezji mediolańskiej, który dokonał również pierwszego zatwierdzenia Instytutu w 1952r. Od 1963r. Instytut istnieje na prawie papieskim za aprobatą papieża Pawła VI.

Członkowie Instytutu pracują w różnych zawodach (np. jako katecheci), żyjąc w swoich środowiskach. Są osobami konsekrowanymi, oddanymi Bogu przez trzy śluby. Przez ślub czystości jednoczą się z Chrystusem dziewiczym. Rezygnują z założenia rodziny, by być dyspozycyjnymi dla Boga i ludzi, by przez celibat podjęty dla królestwa Bożego miłować Boga niepodzielnym sercem. Przez ślub ubóstwa jednoczą się z Chrystusem ubogim. Swoim życiem starają się świadczyć o prymacie wartości nadprzyrodzonych nad materialnymi. Przez ślub posłuszeństwa jednoczą się z Chrystusem posłusznym Ojcu. Rozwijając własną odpowiedzialność i inicjatywę w wybieraniu dobra i czynieniu tego, czego chce Bóg, przyjmują pośrednictwo Kościoła i Instytutu.

Członkowie Instytutu, choć żyją rozproszeni w różnych miejscach, tworzą autentyczną wspólnotę, zespoloną wzajemną więzią wynikającą ze ślubów i z charyzmatu Instytutu. Wspólnie odbywają dni skupienia, rekolekcje, razem spędzają wakacje. Nie są wspólnotą zamieszkania, lecz wspólnotą duchową, wspólnotą modlącą się.

Sługa Boży (jego proces kanonizacyjny jest w toku) prof. Lazzatii wraz z grupą przyjaciół zapragnął, by Jezus Chrystus Król panował w każdej dziedzinie życia ludzkiego: w rodzinach, w społeczeństwach, w państwach. Starał się to czynić na różne sposoby: angażując się w formację młodego pokolenia, wcielając Ewangelię w życie, zakładając nowy Instytut. Instytut Chrystusa Króla jest poświęcony Chrystusowi - Królowi Wszechświata. Dlatego też kult Chrystusa Króla zajmuje naczelne miejsce w tym Instytucie. Kształtuje on duchowość członków Instytutu, z niego wypływa ich działalność zawodowa, apostolska, polegająca na szerzeniu królestwa Chrystusa tam, gdzie członkowie Instytutu przebywają. Podstawą wszystkich form istniejącego w Instytucie kultu Chrystusa Króla jest przede wszystkim okazywanie Bogu i ludziom miłości. Kultywowanie królestwa Chrystusowego jest odpowiedzią na miłość Chrystusa do wszystkich ludzi.

Patronalne święto członkowie Instytutu obchodzą bardzo uroczyście. W ubiegłym roku po raz pierwszy w Polsce jeden z członków Instytutu (po 10 latach formacji) złożył śluby wieczyste. W tym roku nowi członkowie złożą profesję czasową, a pozostali odnowią śluby czasowe. Liturgia uroczystości Chrystusa Króla rozpocznie się w przeddzień.

Instytut ma swoich członków na pięciu kontynentach. W Polsce jest obecny od 1994r.

Adres kontaktowy:
Instytut Świecki Chrystusa Króla,
ul. Korowodu 20,
02-829 Warszawa.

Tygodnik "niedziela" Nr 47 - 23 listopada 2003r.

góra


Jezusa Chrystusa,
Króla Wszechświata

Święto Chrystusa Króla

Coraz bardziej uderza nas zasadniczy rozdział ludzkości na dwa obozy, na dwa królestwa, na królestwo Chrystusa i na królestwo antychrysta. Ponieważ dwom panom równocześnie służyć nie można, trzeba, abyśmy się wyraźnie wypowiedzieli, któremu z nich służyć chcemy, kto ma być naszym przewodnikiem. Musimy więc zdecydować się, czy pójdziemy za Chrystusem, czy też przeciwko Niemu - trzeciej możliwości niemasz. Zbawiciel bowiem bardzo jasno postawił kwest je, gdy wyrzekł słowa: "Kto nie jest za Mną, przeciwko Mnie jest", "Kto nie zbiera ze Mną, rozprasza". Jeśli więc jesteś katolikiem, bądź nim wszędzie i zawsze, do ostatnich konsekwencji; myśl po katolicku, mów po katolicku i wszędzie występuj odważnie po katolicku. Wielu niestety jest takich, których postępowanie kuleje i chroma, - innymi zdają się być w kościele innymi poza kościołem; w jednej ręce trzymają kaganek na cześć Chrystusa, a w drugiej kopcący się ogarek na cześć bożków tego świata. Tak być nie powinno, trzeba raczej szczerze przylgnąć do Chrystusa, nie tylko metryką, ale duszą całą. Niech odłączą się plewy od ziarna, kąkol od pszenicy, szych od złota. Niech na całym świecie skrystalizują się obozy jawnie katolickie, by nie było w Kościele ludzi, co na dzień świąteczny wdziewają rękawiczki niby katolickie, a na dzień powszedni wdziewają rękawice, którymi Chrystusa po twarzy biją. Ojciec św., Pius XI, widząc, jak duch świata, duch antychrystusowy ogarnia społeczeństwa, wydał encyklikę, w której przestrzega przed obojętnością dla spraw Bożych, nawołuje do gorącego oddania się królowaniu Chrystusa Pana, i ustanawia dla całego Kościoła osobne, uroczyste "Święto Chrystusa Króla" w ostatnią niedzielę miesiąca października. Tron Chrystusa winien otrzymać znowu przynależne sobie miejsce. Wrogowie jego, wolnomyśliciele, masoni, socjaliści, komuniści, żydzi i ich pachołkowie, zażartą mu wypowiedzieli walkę, stawiając w jego miejsce inne trony, na których posadzili bożka siły i przemocy, któremu prawo kłaniać się ma, lub umieścili złotego cielca, symbol głodu złota i wyzysku; w literaturze i sztuce postawili trony, na których częstokroć rozpusta się rozsiada; chcą zburzyć tron Chrystusa także w rodzinach i w szkołach, wołając o rozwody i o szkoły bezwyznaniowe. Papież, namiestnik Chrystusowy, przeciwstawiając się tej bezbożnej, destrukcyjnej robocie, upomina wiernych, aby szczerze i otwarcie wyznawając zasady i poglądy chrześcijańskie, torowali drogę królowaniu Chrystusa Pana w wszelkich dziedzinach życia ludzkiego. Królowanie to nie ma być bynajmniej jakąś wzniosłą, piękną teorją tylko, oderwaną od praktyki życiowej, ale ma być objawem rzeczywistym, realnym, przenikającym nawskroś nie tylko życie prywatne, zamykające się w ścianach ogniska domowego, ale także życie publiczne w wszystkich jego przejawach. Innymi słowy: zakrólować ma w odkupionej krwią Zbawiciela ludzkości duch Chrystusa, Jego mysi. Jego zasady i poglądy - zakrólować w duszach poszczególnych ludzi, jako też w życiu zbiorowym: w rodzinach, w szkołach, w społeczeństwach i państwach. Ducha Chrystusowego nic nie zastąpi, ani policja, czy żandarmeria, ani wojsko, ani ustawy czy paragrafy państwowe; dowodem tego przepełnione więzienia, zdziczenia, rozpętana nienawiść, walka klas, niepewność stosunków wewnętrznych w państwach. Gdzie bowiem nie wstrzymuje od zbrodni duch Chrystusa, sumienie, myśl o Bogu i odpowiedzialności, o nagrodzie i karze pozaświatowej, tam też nie pomogą żadne paragrafy prawa karnego, żadna policja, żadne więzienie. Bo jeden tylko jest fundament, na którym mocno i niewzruszenie oprzeć się może wszelkie budowanie ludzkie, a fundamentem tym jest Jezus Chrystus - dziś, jutro i na wieki.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

góra


WOKÓŁ WIARY.

Na marginesie Ewangelii

" To jest król żydowski" (Łk 35-43)

Królów coraz mniej i jeśli gdzieś jeszcze zachowują swój urząd, to pełnią raczej funkcje reprezentacyjne w poważnych i nowoczesnych ustrojach parlamentarnych. A i takich emocji nie budzą wśród poddanych jak niegdyś. Ich życiem najbardziej interesuje się prasa brukowa, tropiąc z satysfakcją kolejne skandale obyczajowe rodzin panujących. Z kolei, gdy zaglądniemy do podręczników historii, to też trudno wyrobić sobie jednoznaczną opinię - miewaliśmy raz mniej, a innym znowu razem bardziej udanych władców. Byli wśród nich i dobroczyńcy, i okrutni tyrani. Są tacy, którzy bez żalu pożegnali urząd króla i ustrój monarchiczny, ale też grono takich, którzy z resentymentem wspominają tamte czasy.

W ostatnią niedzielę roku liturgicznego czcimy Jezusa Chrystusa jako Króla Wszechświata. Przywołując ten tytuł ziemskich władców, chcemy uznać, że Jezus to Pan, czyli z grecka Kyrios, panujący nad kosmosem, światem, historią i czasem. Alfa i Omega, początek i koniec.

Warto chyba jednak zauważyć, że sam Jezus zarówno do tytułu króla, jak i Mesjasza odnosił się z wyraźnie manifestowanym dystansem. Od swoich uczniów nie domagał się tego rodzaju tytulatury, co najwyżej nie wypierał się jej, gdy tak się do Niego zwracano, ale równocześnie prosił o zachowanie tak zwanej tajemnicy mesjańskiej.

Królem najpierw chciały Go obwołać tłumy, gdy wjeżdżał do Jerozolimy na święto Paschy. Sympatie tłumu zresztą szybko wygasły. Potem Piłat zapytał postawionego przed jego trybunałem Więźnia wprost: "Czy ty jesteś królem żydowskim?" Odpowiedź brzmiała: "Tak, Ja nim jestem". Ewangelista Jan dodaje jeszcze ważne zdanie bezpośrednio poprzedzające ten dialog. Jezus wyznaje: "Królestwo moje nie jest z tego świata". I w tym cała rzecz. Świat wypracował sobie własną koncepcję i królestwa, i króla, i Mesjasza, i zbawienia, tymczasem Jezus jako Król, Mesjasz i Zbawiciel przychodzi z Dobrą Nowiną o Królestwie Bożym, która przerasta te wyobrażenia, albo wręcz rozmija się z nimi. Spodziewano się królestwa, które politycznie, militarnie i gospodarczo przewyższyłoby dawne królestwo Dawida i Salomona, a tymczasem ów Rabbi z Nazaretu mówi coś o królestwie jako perle i ziarnku gorczycy, królestwie, które jest w nas. Spodziewano się króla i Mesjasza, który swoim zdecydowaniem, talentami przywódczymi i siłą swego autorytetu zjednoczy naród w walce przeciw okupantowi i restytuuje królestwo Izraela, a tymczasem, ten, którego kilka dni temu chciano obwołać królem, najpierw stoi jako przestępca przed arcykapłanami, Piłatem i Herodem, a potem umiera w poniżeniu na krzyżu.

Właśnie w taki a nie inny sposób odbywa się królowanie Jezusa Chrystusa: lud stoi biernie i patrzy, arcykapłani drwią, żołnierze szydzą, ciało Ukrzyżowanego cierpi straszliwe męki, z ust wyrywa się skarga Boże mój. Boże mój, czemuś mnie opuścił? W momencie - po ludzku rozumując - największej klęski i upokorzenia Jezus odnosi największe zwycięstwo nad złem i śmiercią. Krzyż, na którym umiera, stanie się jego królewskim tronem, symbolem Nowego Przymierza i Królestwa Bożego. Poprzez Chrystusa Ukrzyżowanego dostępujemy zbawienia nawet w ostatniej chwili - przypadek dobrego łotra o tym przekonuje. Tylko czy stać nas na to, aby w złej dla siebie godzinie zamiast złorzeczyć prosić o przyjęcie do Bożego królestwa?

Tomasz Tomasik

Dwutygodnik "Gwiazda Morza" 24/2001

góra

* * *

.

Sursum corda

Króluj nam, Chryste!

Ks. Ireneusz Skubiś

Uroczystość Chrystusa Króla wprowadził do liturgii papież Pius XI w 1925r. Tak więc w roku obecnym przeżywamy 80-lecie jej ustanowienia. Poprzez obchody tego święta Kościół chce podkreślić wszechmoc i zasięg władzy Jezusa, która wszelako jest władzą szczególną, umęczoną i upokorzoną w służbie człowiekowi. Nasze myśli w tym momencie biegną do sceny ewangelicznej, gdy Piłat pyta pojmanego Jezusa: "Czy Ty jesteś Królem żydowskim?". "Tak, jestem królem" - odpowiada Jezus, ale podkreśla: "Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd" (J 18,33-36).

Zaczyna się jakby nowe widzenie królowania, sprawowania władzy, polegające na konsekwencji w miłości do ludzi, których miało się prowadzić do najwyższego Dobra, Prawdy i Piękna. Tu nie chodzi już tylko o zewnętrzne panowanie ludzkie - tu chodzi o inny, o wiele głębszy wymiar pojęcia "panowanie", o właściwe rozumienie rządzenia ludźmi, bycia ich królem. Pan Jezus nie zatrzymuje się więc na czysto prowokatorskich ocenach arcykapłanów, faryzeuszów, żołnierzy rzymskich i zwykłej gawiedzi, ale swoją postawą chce przekazać coś więcej: że prawdziwa siła, władza i panowanie należą do miłości i to miłość jest podstawową zasadą zaistnienia prawdziwego królestwa. Konstytucją zaś tego królestwa są błogosławieństwa ogłoszone niegdyś przez Chrystusa na Górze. One wskazują, że inny jest sposób postrzegania postępowania człowieka przez Boga. Królestwo w ujęciu Boga to królestwo prawdy, sprawiedliwości, miłości i pokoju. I taki jest ewangeliczny sposób pojmowania rzeczywistości i oceny wszystkiego, z czym spotykamy się na co dzień.

Bardzo ważnym elementem królestwa w rozumieniu Bożym jest prawda. Bez prawdy nie można spoglądać na Boga. I królestwo ukazywane nam przez Jezusa Chrystusa oparte jest właśnie na prawdzie. Na prawdzie i miłości. To są niezbywalne cechy wiodące do życia wiecznego z Bogiem.

Gdy więc patrzymy dzisiaj na władze tego świata, na państwa i urzędy, na struktury krajowe i międzynarodowe, jesteśmy zdziwieni, że tych podstawowych zasad sprawowania władzy się nie dostrzega, że władza oparta jest bardzo często na sile i przemocy. A postęp cywilizacyjny - elektronika, szybkość przekazu informacji, najnowsze zdobycze techniki sprawiają, że człowiek czuje się coraz bardziej zniewolony, ograniczony w swym myśleniu. I w takim momencie nasuwa się pytanie: Jak nasza współczesność ma się do królestwa Jezusa Chrystusa, które nie podlega uwarunkowaniom czasów, z ich trendami filozoficznymi, systemami politycznymi, rodzajami ekonomii i systemów obronnych, bo jest doskonałe, jedynie słuszne, prawdziwie wielkie? Tajemnica jego wielkości tkwi właśnie w prawdzie i miłości. To wartości, za którymi kryje się sam Bóg i z których respektowania nie zwalnia nikogo, a zwłaszcza wierzących. To właśnie te wartości sprawiają, że umęczony Chrystus idący przez świat, przez dzieje człowieka, jest przez nas postrzegany jako Król - Król Wszechświata, ale i Król naszych serc, naszych pragnień i odniesień. Takie królestwo jest królestwem wiecznym. Ono nie zaginie, bo ma gwarancje samego Boga i pokonuje nawet śmierć.

Chociaż więc wiele razy w swoim życiu pokazywał Pan Jezus, że jest Panem wszechświata i może panować w nim wszechwładnie - czynił przecież tak wiele cudów, uciszał żywioły, uzdrawiał, a nawet wskrzeszał umarłych, wyrzucał złe duchy, powiedział nawet: "Dana mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi" (Mt 28,18) - to jednak najbardziej wymownym przejawem Jego panowania jest krzyż, który prowadzi Go do chwały Ojca, kiedy to zasiądzie po Jego prawicy i będzie sądzić na wieczność ludy i narody.

Ks. Wincenty Zaleski SDB w Roku Kościelnym stwierdza: "Żaden władca ziemski nie posiadał tak wielu poddanych, jak Jezus Chrystus (...). Żaden władca nie zaskarbił sobie tak wielkiej miłości jak Chrystus ze strony swoich poddanych. Miliony oddały za Niego swoją krew i swoje życie. Bo i On okazał nam miłość posuniętą aż do haniebnej śmierci krzyża. On był oczekiwaniem ludzkości przez tysiące lat. (...). On też zjawi się na koniec świata, aby zamknąć ostatnią kartę dziejów rodzaju ludzkiego na ziemi. On też będzie naszą chwałą po wszystkie czasy".

Tygodnik "niedziela" Nr 47 - 20 listopada 2005r.

góra

następna strona >>