.

.

św. Andrzej Bobola

(16 maja)

Święty Andrzej Bobola patronem ewangelizacji w trudnych czasach

List Episkopatu w związku z uznaniem św. Andrzeja Boboli za Patrona Polski

Dobiega końca okres wielkanocny. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa dopełnia się w Jego Wniebowstąpieniu i Zesłaniu Ducha Świętego, które będziemy świętować w przyszłą niedzielę. Wyjaśnia się stopniowo tajemnica Krzyża jako przejścia - przez mękę i śmierć do pełni życia. Jezus opisuje czekającą Go mękę jako wypełnienie dzieła, powierzonego Mu przez Ojca. Dlatego nie słyszymy w dzisiejszej Ewangelii o śmierci, lecz o życiu wiecznym. Jezus ufa, że sam Ojciec otoczy Go chwałą w niebie, skoro On okazał na ziemi pełne posłuszeństwo - do końca. Właśnie Zmartwychwstanie poświadczyło Bożą chwałę, która była wcześniej ukryta w cierpieniu Krzyża. Po ludzku trudno to pojąć, ale wiara daje światło i moc do znoszenia cierpienia w jedności z Chrystusem, Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Kiedy więc uczestniczymy w Jego cierpieniu, będziemy "się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały" - zgodnie ze słowami św. Piotra Apostoła.

Radosnym znakiem chwały Chrystusa będzie w najbliższych dniach uroczystość ogłoszenia św. Andrzeja Boboli patronem Polski. Warto przypomnieć o najważniejszych etapach, które doprowadziły do rozpoznania i uznania patronatu Świętego w naszej Ojczyźnie.

Św. Andrzej urodził się w 1591 roku w Strachocinie koło Sanoka. Po wstąpieniu do zakonu jezuitów i odbyciu studiów został wyświęcony w 1622 roku. Pracował jako nauczyciel młodzieży w Braniewie, Pułtusku, Nieświerzu oraz jako duszpasterz, między innymi w Wilnie, Bobrujsku, Połocku, Warszawie, Łomży. Od 1652 roku oddał się pracy ewangelizacyjnej w Pińsku, apostołując wśród ubogiej ludności na obrzeżach ówczesnej Rzeczypospolitej. Trudne to były czasy w naszej Ojczyźnie kiedy św. Andrzej z olbrzymim zapałem głosił Ewangelię. Jego niestrudzona praca zostaje nagle przerwana śmiercią męczeńską w 1657 roku. Po swojej śmierci został zapomniany i św. Andrzej musiał sam przypomnieć o sobie - miało to miejsce 16 kwietnia 1702 roku, dokładnie 300 lat temu; wtedy to ukazał się przełożonemu klasztoru 00. Jezuitów w Pińsku, gdzie został pochowany w miejscowym kościele. Gdy została wydobyta trumna ze szczątkami Świętego, wtedy jego relikwie, zachowane w niezwykły sposób, pozwoliły poznać okrutne szczegóły męczeńskiej śmierci. Rozpoczął się kult Męczennika - do jego relikwii pielgrzymowali zarówno katolicy, jak i prawosławni, jednocząc się we wspólnej modlitwie.

Dalsze dzieje kultu Andrzeja Boboli były ściśle związane z losami Rzeczypospolitej. Upadek państwa polskiego spowodował opóźnienie procesu beatyfikacyjnego, który dopiero w 1853 roku doprowadził do ogłoszenia Męczennika błogosławionym. Już wtedy istniało przekonanie, że Bobola przepowiedział niepodległość Polski, i że będzie jej patronem. Gdy więc Polska zaczęła się odradzać po I wojnie światowej, ożywił się także kult Andrzeja Boboli. Droga relikwii św. Andrzeja była też znamienna. W 1923 roku zostały z Połocka przewiezione do Moskwy do muzeum medycyny, potem przekazane Stolicy Apostolskiej i spoczęły w Rzymie. W związku z rozwojem kultu rozpoczęły się starania o kanonizację, która dokonała się 17 kwietnia 1938 roku w Rzymie. Dopiero po tym wydarzeniu trumna z relikwiami Świętego w sposób bardzo uroczysty powróciła do Rzeczpospolitej. Na wyraźne życzenie papieża Piusa XI relikwie pozostały w Warszawie. Już wtedy nazywano św. Andrzeja patronem Polski, choć nie było jeszcze oficjalnego potwierdzenie tego tytułu. Rok potem wybuchła n wojna światowa, która przyniosła tyle tragedii Rzeczypospolitej.

Odrodzenie państwa Polskiego po wojnie było niepełne - nie dało prawdziwej niepodległości. Także kult Andrzeja Boboli natrafiał na przeszkody, jedną z nich był zakaz władz państwowych budowy sanktuarium Jego imienia. Jednak Święty patronował w ukryciu, do jego relikwii pielgrzymowało wielu szukających jego wstawiennictwa. W dniu 16 maja 1956 roku, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Andrzeja Boboli Prymas Tysiąclecia, kard. Stefan Wyszyński spisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu, które okazały się tak istotne dla duchowej odnowy polskiego Kościoła w trudnych latach. Gdy sytuacja zaczęła się zmieniać, zwłaszcza po wyborze Papieża Polaka, przyszło pozwolenie na budowę sanktuarium św. Andrzeja Boboli; pierwsza Msza św. była w nim celebrowana w 1988 roku, w 50. rocznicę kanonizacji.

Następnego roku doszło do zmiany systemu politycznego w Polsce nastała trzecia Rzeczpospolita. Niedługo potem, w 1992 roku, św. Andrzej Bobola został ogłoszony patronem Metropolii Warszawskiej. Po kilku latach doszło do nowej inicjatywy. Podczas 296. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, w październiku 1998 roku, została skierowana prośba do Stolicy Apostolskiej, aby św. Andrzej Bobola był uznany oficjalnie za patrona Polski. Watykańska Kongregacja wydała już odpowiedni dokument, który będzie odczytany w Sanktuarium Świętego w Warszawie podczas uroczystej Mszy św. 16 maja 2002r. o godz. 17.00, pod przewodnictwem ks. Prymasa Józefa Glempą, z udziałem Ojca Generała Towarzystwa Jezusowego.

Życie św. Andrzeja Boboli, zakończone męczeńską śmiercią, było jak ziarno, które padło w ziemię w bardzo trudnym okresie pierwszej Rzeczypospolitej, aby wydać owoce po wiekach - w odrodzeniu drugiej Rzeczypospolitej, i teraz - u początku trzeciej... Święty Andrzej jest patronem ewangelizacji w trudnych czasach. Odzyskana dziś wolność polityczno-społeczna stanowi ciągle wyzwanie i wymaga pogłębienia przez odnowę religijną i moralną. Potrzebujemy duchowego odrodzenia, zarówno w obliczu podziałów, ujawnionych po upadku komunizmu, jak i w perspektywie nowej ewangelizacji jednoczącej się Europy.

Program odnowy Kościoła w Polsce, przedstawiony przez Ojca św. Jana Pawia II, wymienia na pierwszym miejscu: "jedność i stałe dążenie do niej" (Program dla Kościoła w Polsce, Jan Paweł II do polskich biskupów, wizyta Ad limina 1998, Przemówienie pierwsze, n. 4). Św. Andrzej Bobola jest w szczególny sposób patronem jedności, jak na to wskazuje Słowo Boże z jego liturgicznego święta.

Wspomnijmy wreszcie, że św. Andrzej Bobola nie jest jedynym patronem Polski. Już od wieków patronują nam święci męczennicy z początku dziejów naszej Ojczyzny, św. Wojciech i św. Stanisław, związani z Gnieznem i Krakowem - pierwszą i drugą stolicą Polski. Do patronów zaliczmy również św. Stanisława Kostkę, patrona młodzieży. To co specyficzne dla św. Andrzeja Boboli to pasja, z jaką oddawał się ewangelizacji, nie zważając na trudy jakie musiał podejmować, aby dotrzeć z Dobrą Nowiną do człowieka poszukującego. Będąc wiernym posłannictwu Ewangelii pragnął, aby dotarła ona do najdalszych zakątków naszej Ojczyzny. Również i dziś potrzebujemy takiego świadectwa oddania w szerzeniu Ewangelii wszędzie tam, gdzie Pan nas posyła, nieraz aż po męczeństwo. Może dziś już nie chodzi o męczeństwo krwi, ale o wytrwałe świadectwo wierności Ewangelii w życiu codziennym.

Św. Andrzej Bobola jest ogłoszony patronem Polski w czasie, gdy wielu rodaków nie może znaleźć pracy i znajduje się w trudnej sytuacji materialnej. Nowy patron okazywał w swym życiu wielką wrażliwość na ludzką biedę. Podczas jednej z epidemii ratował tych, od których inni z lękiem uciekali; w apostolskiej pracy kierował się do najuboższych, stając się ich sługą. Dlatego jako Patron oczekuje od nas, abyśmy uczcili Go nie tylko uroczystościami, ale konkretnymi czynami wyrażającymi naszą troskę o ludzi biednych.

Nowy Patron darzył wielkim nabożeństwem Matkę Bożą, powierzając Jej wstawiennictwu swoją posługę duszpasterską i ewangelizacyjną. Niech wstawiennictwo Maryi Królowej Polski oraz nowy patron Kościoła Polskiego św. Andrzej Bobola wspierają wszelkie nasze wysiłki zmierzające do odnowy duchowej i moralnej naszej Ojczyzny.

Na drogę wzrastania w świętości Wszystkim z serca błogosławimy

Podpisali Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi Polscy zebrani na 317. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.

Warszawa, 30 kwietnia 2002 r.

List należy odczytać 12 maja 2002 w VII- niedzielę Wielkanocy

Katowice 6.05.2002r

góra

* * *

.

16 maja

Żywot świętego Andrzeja Boboli,
Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 1650)

Ze sławnej i ojczyźnie swojej niepospolicie zasłużonej rodziny Bobolów pochodził ten sługa Boży. Przyszedł na świat roku Pańskiego 1591. Przez pobożnych rodziców w naukach i świętych obyczajach wyćwiczony, wstąpił za młodu jeszcze do zakonu Jezuitów, aby w nim zdrowie i życie dla Chrystusa położyć. Zostawszy kapłanem, oddał się całym sercem pracy około zbawienia bliźnich swoich. Bóg hojnie błogosławił wytrwałej, a gorliwej pracy misjonarza swego, darząc go szczególniejszym darem wymowy, słodyczą w obcowaniu z bliźnimi i przedziwną gorliwością o rozszerzanie chwały Bożej, której żadne cierpienia, ani wysiłki apostolskiej pracy zwyciężyć nie zdołały. Takimi darami wzbogacony święty Jędrzej przebiegał wszerz i wzdłuż całe Podlasie, nauczał i przekonywał tak prosty lud, który całym sercem lgnął do niego, jak też i wykształconych i możnych tego świata, prowadząc wszystkich do jedności wiary i do Chrystusa.

Atoli im więcej dusz święty wyrywał z mocy piekielnej, im bardziej lud wierny za jego pracą i nauką do pokuty się garnął, im gorliwiej oczyszczał tę winnicę Chrystusową, którą mu Bóg powierzył, z kąkolu, jaki na niej siał nieprzyjaciel, tym cięższe - jak to zwykle bywa - prześladowania znosić musiał od służalców piekła. Nie obeszło się bez fałszywych oszczerstw, najzelżywszych obelg, ale gdy święty mąż na wszystko słodyczą tylko i cierpliwością odpowiadał, nieprzyjaciele prawdziwej wiary postanowili umęczyć tego Wyznawcę Chrystusa. Dawno on już oddał Bogu swe życie w ofierze, dawno pragnął wylaniem krwi swojej stwierdzić i wiarę i miłość, jaka gorzała w sercu jego ku Zbawicielowi, toteż bynajmniej nie przeraził się na wiadomość, że nieprzyjaciele czyhają na życie jego, a kiedy go wreszcie pewnego dnia dopadli, gdy odbywał zwykłą wędrówkę apostolską, ukląkł i wołając do Nieba: "Stań się wola Twoja", oddał się ponownie Bogu, jako ofiara całopalenia.

Święty Andrzej Bobola

Mordercy, dostawszy w ręce swoje sługę Bożego, obdarli go natychmiast z szat i siekli go rózgami przez całą drogę do opodal leżącego miasteczka Janowa, gdzie chcieli nasycić swe krwiożercze instynkty. Zawlókłszy go do jakiejś stodoły, zdarli żywcem skórę z głowy świętego Męczennika, toż samo z palców i z rąk, a szydząc bezbożnie ze święceń i stroju kapłańskiego, zasypywali świeże rany plewami z jęczmienia. Inni tym czasem przypiekali mu boki pochodniami, lub wbijali mu ostre drzazgi za paznokcie, a kiedy Święty tylko modlitwą odpowiadał na te męczarnie, prosząc Boga o przebaczenie dla oprawców swoich, siepacze, nie mogąc znieść tej prawdziwie chrześcijańskiej cierpliwości i miłości, wyłupili mu jedno oko i wyrwali język przez ranę w karku.

Tak poranionego, wrzucili go w końcu na pół żywego do błota. Konał tam święty Męczennik przez kilka godzin, aż wreszcie herszt bezbożników, widząc, że jeszcze żyje, dobił go mieczem. Gdy zbrodniarze odjechali, pobożni zabrali święte zwłoki i przenieśli je do Pińska, gdzie je uroczyście pochowano. Było to w roku 1657. Obecnie relikwie Męczennika znajdują się w Rzymie.

Naród nasz gorąco pragnął, aby Stolica Apostolska ogłosiła Andrzeja Bobolę Świętym, atoli dla różnych nieszczęść i zamieszek w kraju starania te pozostawały bezskuteczne. Dopiero Ojciec święty Pius IX policzył go w poczet Błogosławionych w maju roku 1853, a obecnie niedaleka jest już chwila policzenia go w poczet Świętych.

Nauka moralna

"A duszę Moją kładę za owce Moje" (Jan 10,15). Przez te słowa okazał Pan Jezus wielkie pragnienie, aby cierpieć i umierać za nas. Nie mówił: "Odbiorą Mi życie, ukrzyżują Mnie za owce Moje", bo nikt Mu życia nie mógł odebrać, lecz dobrowolnie je za nas oddał, jak o Nim przepowiedział prorok: "Ofiarowan jest, iż sam chciał" (Izaj. 53,7). I dziś w Niebie królując mówi: "A duszę kładę za owce Moje", gdyby tego było potrzeba, pozwoliłby się jeszcze raz ukrzyżować, nawet za jedną duszę, aby była zbawiona. Miłość Jezusa Chrystusa ku nam objawia się w dwóch rzeczach: w pragnieniu wewnętrznym cierpienia za nas i w rzeczywistości ofiarowania się na krzyżu. Ty nie możesz przelać krwi męczeńskiej dla Jezusa Chrystusa, ale możesz tego pragnąć i być w każdej chwili gotowym ofiarować Mu życie swoje; nie możesz nawracać niewiernych, nie możesz całego świata grzeszników pozyskać Chrystusowi, ale możesz tego pragnąć i modlić się za nich. Święty Andrzej Bobola wiedział, co go czeka w tym życiu za jego pracę około nawracania błędnowierców, a jednak nie przeląkł się, nie przestał pracować nad ich nawracaniem. Bo wiedział bardzo dobrze, jak wielkim darem jest wiara święta, chętnie więc swe życie ofiarował, aby móc tę wiarę wlewać w serca bliźnich swoich. Dlatego Kościół święty prosi Boga, abyśmy przez przyczynę tego świętego Męczennika zawsze niezłomnie trwali w tej wierze, dla której święty Andrzej Bobola wśród rozlicznych mąk koronę męczeńską zdobył. Abyśmy znosili raczej wszystkie przeciwności aniżeli szkodę duszy własnej.

Modlitwa

Boże, Panie mój, racz to łaskawie sprawić, abyśmy za przykładem świętego Męczennika Twego, Andrzeja Boboli, zawsze niezłomni zostali w tej wierze, a tym samym zbawienia wiecznego dostąpili. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

św. Andrzej Bobola, Męczennik}
urodzony dla świata 1591 roku,
urodzony dla nieba 1657 roku,
beatyfikowany 1853 roku,
kanonizowany 17.04.1938 roku,
wspomnienie 16 marca

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.
Kanonizacja Andrzeja Boboli nastąpiła 17.04.1938r. - już po wydaniu książki.

góra

* * *

.

Święty tygodnia

Św. Andrzeju Bobolo!
Czy Ty jesteś wzorem prawdziwego mężczyzny?

Ks. Antoni Tatara

Trudne i zaskakujące pytanie... Spróbuję jednak na nie odpowiedzieć. Przede wszystkim samo moje imię wskazuje na to, że jestem prawdziwym i - jak wy to teraz mówicie - stuprocentowym mężczyzną. Pochodzi ono bowiem od greckiego rzeczownika aner, andrós, który tłumaczy się na język polski słowem "mąż", "mężczyzna".

Jakim jestem mężczyzną? Cóż... Jestem człowiekiem szczerym, odważnym i wnikliwym. Jeśli coś rozpoczynam, to doprowadzam do końca. Powiem zupełnie otwarcie, że nie miałem łatwego życia. Urodziłem się pod koniec XVI stulecia. Moja dorosła egzystencja rozgrywała się jednak już w wieku XVII. Okres ten był wyjątkowo burzliwym czasem w dziejach naszego kraju, gdyż bez przerwy trzeba było stawić czoło różnorakim wrogom i niebezpieczeństwom (wojny z Rosją, Kozakami, Szwecją, Tatarami). Perturbacje historii nie ominęły i mojej średniozamożnej rodziny. Niemniej otrzymałem staranne wykształcenie w jezuickich szkołach. Sam też zostałem członkiem Towarzystwa Jezusowego. Piastowałem różne urzędy w moim zgromadzeniu, lecz przede wszystkim poświęcałem się pracy ewangelizacyjnej. Właśnie ona pochłaniała mnie bez reszty. Była też - rzec można - głównym powodem, dla którego zostałem zamęczony przez oddział kozacki w Janowie nieopodal Pińska na Polesiu 16 maja 1657r. Oprawcy żądali ode mnie wyparcia się wiary katolickiej. Widząc we mnie nie tylko księdza, ale też i znienawidzonego obywatela Rzeczypospolitej, poddano mnie srogim torturom. Nie chcę opisywać szczegółów. W każdym razie wspomnę tylko o tym, że żywcem obdzierano mnie ze skóry i palono moje ciało ogniem. Zniosłem te wszystkie katusze i nie wyparłem się wiary w Jezusa Chrystusa, któremu pozostałem wierny do końca. Właśnie za to beatyfikowano mnie w połowie XIX wieku, a rok przed rozpoczęciem II wojny światowej zostałem ogłoszony świętym.

W sztuce przedstawia się mnie najczęściej w stroju jezuity, z szablami wbitymi w kark oraz w prawą rękę, lub jako wędrowca (byłem w końcu też i wędrownym kaznodzieją, czyli dzisiejszym ewangelizatorem). Moje relikwie spoczywają w Warszawie.

Jestem głęboko przekonany, że w tym całym galimatiasie współczesności mogę być wzorem prawdziwego mężczyzny, który pozostaje wierny do końca swoim przekonaniom. Zapraszam (szczególnie panów) do przemyślenia swojej życiowej postawy i skierowania wzroku na cel naszej egzystencji, którym jest wieczne zjednoczenie z Bogiem.

Z wyrazami szacunku -
św. Andrzej Bobola

Tygodnik "niedziela" Nr 20 - 14 maja 2006r.

góra

.

<< wywołanie menu święci i błogosławieni