3 września .

Żywot świętego Grzegorza Wielkiego,
papieża

(Żył około roku Pańskiego 604)

Święty Grzegorz, rodem Rzymianin, potomek starożytnego patrycjuszowskiego domu Anicjuszów, miał przodków wielce zacnych i bogobojnych, których cnymi postępkami i naśladowaniem uczcił. Już w młodych latach był wielce stateczny, garnął się do starych i nabożnych ludzi, i pilnie uczył się tego, czego nie umiał.

Święty Grzegorz Wielki

Po śmierci ojca złożył wszystkie świeckie zajęcia i z majątku swego zbudował i uposażył sześć klasztorów w Sycylii, a na siódmy obrócił swój pałac w Rzymie. Ostatek majętności rozdawszy ubogim, oblókł się w suknie zakonne i rozpoczął doskonały żywot klasztorny. Chociaż zawsze był słabego zdrowia, nigdy nie odpoczywał, gdyż albo się modlił, albo pisał. Dla wielkiego miłosierdzia i cnót doskonałych Bóg wnet wsławił go cudami. Jeden z zakonników w tymże klasztorze, imieniem Justus, bardzo zręczny lekarz, zachorowawszy ciężko wyznał bratu swemu rodzonemu, że miał tajemnie schowane trzy dukaty, co było przeciw ustawie zakonnej. Gdy się o tym dowiedział św. Grzegorz, zakazał wszystkim chodzić do niego i pocieszać go, a jeśliby umarł, polecił ciało jego wyrzucić na gnój i razem z nim owe pieniądze zakopać, a braciom wołać: "Pieniądze twoje niech ci zostaną na zgubę twoją". Dowiedziawszy się o tym chory ciężko żałował i potem w dobrej pokucie skonał, po czym pochowano go według rozkazu świętego Grzegorza. Grzegorz, użaliwszy się potem jego duszy, przywołał jednego z zakonników i kazał mu odprawić za nią 30 Mszy przez 30 dni po sobie następujących. Trzydziestego dnia ukazał się ów zmarły bratu i powiedział mu, że dzięki tym mszom został wybawiony z czyśca i przypuszczony do wiecznej szczęśliwości. Odtąd też wziął początek zwyczaj tak zwanych mszy gregoriańskich.

Idąc pewnego razu przez rynek, zobaczył święty Grzegorz wystawionych na sprzedaż pięknych młodzieńców. Dowiedziawszy się, że pochodzą z Anglii, wówczas jeszcze pogańskiej, rzekł ze łzami: "Ach, mają anielskie twarze i godni są być policzonymi pomiędzy aniołów w Niebie". Niezwłocznie poszedł do Benedykta I, papieża, prosząc, aby go z kilku misjonarzami posłał do Anglii, po czym sam zajął się przygotowaniami do tej podróży. Gdy wyjechał z Rzymu, poczęli się skarżyć Rzymianie na Ojca świętego i zastąpiwszy mu pewnego dnia drogę, wołali: "Piotraś świętego obraził, Rzymeś uraził, gdyś Grzegorza z niego wypuścił". Papież tedy odwołał z drogi Grzegorza i uczynił go diakonem przy swym boku. Był potem Grzegorz posłem od papieża do Carogrodu, do cesarza Tyberiusza, o pomoc przeciw Longobardom. W Carogrodzie nawróci! patriarchę Eutychiusza, który błędnie nauczał o ciał zmartwychwstaniu i skłonił go do tego, by własną ręką spalił swoją książkę, zawierającą błędną naukę.

Gdy po śmierci papieża Pelagiusza, dotkniętego morowym powietrzem, wszyscy duchowni i świeccy zgodnym głosem obrali świętego Grzegorza na papiestwo, on usilnie wzbraniał się tego urzędu. Uciekł nawet z miasta i kazał się w zakonnym odzieniu zawieść tajemnie na pustynię, gdzie się krył po jaskiniach, wyjawił go jednak słup ognisty spuszczony z Nieba na to miejsce, gdzie się ukrywał.

Na wstępie i początku papiestwa swego napomniał lud, aby dla oddalenia morowej zarazy z ufnością udał się pod opiekę Maryi, i zarządził trzydniową procesję do kościoła Maria Magiore czyli Najświętszej Panny Większej. Podczas tej procesji, w której brał udział sam Grzegorz w odzieniu pokutniczym, zaraza była tak wielka, że na godzinę około 80 osób trupem padało. Trzeciego dnia wreszcie, gdy procesja przechodziła koło grobowca cesarza Hadriana, dał się słyszeć w powietrzu śpiew:

"Królowa Niebieska, wesel się! (Alleluja).
Albowiem, któregoś zasłużyła nosić, (Alleluja).
Już zmartwychwstał, jako powiedział, (Alleluja)",

a papież, kapłani i lud odpowiedzieli:

"Módl się za nami do Boga, Alleluja!"

Równocześnie zjawił się na grobowcu promienisty anioł, chowający miecz do pochwy. Od tej chwili zaraza ustała, a grobowiec otrzymał nazwę zamku Świętego Anioła. Na pamiątkę tego zdarzenia po dziś dzień odprawia się w uroczystość św. Marka i dni następne uroczysta procesja. (Zobacz 25 kwietnia).

Położenie Kościoła było w owych czasach smutne. Ariańscy Longobardowie pustoszyli Włochy i zagrażali papiestwu, a cesarz w Konstantynopolu nie mógł temu zaradzić. Równocześnie rościł sobie patriarcha carogrodzki takie samo prawo do tytułu biskupa Kościoła powszechnego jak papież rzymski; w Afryce szerzyła się herezja donatystów, w Hiszpanii arianie, we Francji istniało świętokupstwo, a od Wschodu groziła nauka Mahometa, której zwolennicy byli zawziętymi nieprzyjaciółmi chrześcijan. Grzegorz, chociaż nie miał do walki z tylu nieprzyjaciółmi innej broni jak roztropność ducha, stałość charakteru i miłość swego kapłańskiego serca, jednakże prawie cudowne osiągnął korzyści. Z bystrością męża stanu uregulował stosunki między papieżem a cesarzem, a uczyniwszy narody zachodnie zależnymi od Stolicy Apostolskiej, ugruntował jej wielkość; z roztropnością przywiódł heretyków w Afryce, w Hiszpanii i Włoszech na łono Kościoła świętego i doczekał się, że mógł zbierać plony ziarna ewangelicznego w Anglii, które tam zasiał przez czternastu współbraci zakonnych. Jak z silną wolą ojca starał się o dobro Kościoła na zewnątrz, tak z troskliwością czułej matki krzątał się około czystości i piękności Kościoła na wewnątrz. Z niepodobną do wiary szczodrobliwością i miłością łagodził nędzę ubogich, wspomagał chorych, wykupywał jeńców, zakładał domy dla sierot i szkoły dla ubogich, których dotąd jeszcze nie znano, i bronił odważnie ludu przed uciskiem urzędników. Pewnego razu własny jego zarządca użył fałszywej miary do mierzenia zboża, które ludność do spichlerza papieskiego oddawać była zobowiązana. Dozorca doniósł o tym papieżowi, nadmieniając, że fałszywą miarę potłukł. Na to rzekł papież: "Cieszy mnie, żeś fałszywą miarę potłukł, lecz z drugiej strony boleję, że ta niesprawiedliwość za późno została wykryta. Chcę, abyś wartość niesprawiedliwie odebranego zboża dokładnie obliczył i oddał poszkodowanym. Czyń tak, abyś na sądzie ostatecznym mógł się przede mną wykazać owocem niniejszego polecenia".

Wiekopomne zasługi położył też Grzegorz około kościelnej służby Bożej i ceremonii. Jeszcze do dziś używany jest w kościołach tak zwany "śpiew gregoriański. Św. Grzegorz zebrał starożytne melodie kościelne, zastosował je do reguł harmonii i zaprowadził w kościołach, przez co podniósł uroczystość nabożeństwa.

Jako dobry pasterz sam z ambony głosił słowo Boże, a jego kazania, aż do naszych czasów zachowane, odznaczają się jasnością i ewangelicznym namaszczeniem. Pisywał również wiele listów, z których można się przekonać, że nie było kącika na ziemi, na który by jego oko nie było dało baczenia. Przy tym znajdował jeszcze czas na pisanie uczonych książek, które mu przyniosły zaszczytny przydomek Nauczyciela Kościoła. Księgi te były napisane z natchnienia Ducha świętego, którego diakon Piotr widywał podpowiadającego Grzegorzowi. Stąd też na obrazach przedstawiają często tego Świętego z gołębiem przy uchu. Umarł dnia 12 marca roku Pańskiego 604.

Nauka moralna

Sława i wielkość świętego Grzegorza dawno byłyby przebrzmiały, gdyby ten Święty wielkich czynów swoich nie był okrasił prawdziwą a głęboką pokorą, gdyby do wysokiej mądrości i nauki swojej nie był dołączył życia zupełnie odpowiadającego zasadom świętej wiary i doskonałości chrześcijańskiej, którą głosił słowem i pismem. On to nadał sobie przydomek "sługa sług Bożych", którego tytułu do dziś wszyscy papież używają. Jak budujące były jego słowa, niech posłuży tych kilka wyjątków: "Często się zdarza, że złemu człowiekowi dobrze się wiedzie, a dobremu źle. Dlaczego? Ponieważ odwieczna sprawiedliwość dla dobrego prawdziwie dobre, a dla złego prawdziwie złe zachowuje. - Napróżno spodziewasz się miłosierdzia Bożego, jeśli nie obawiasz się Jego sprawiedliwości, i na próżno obawiasz się Jego sprawiedliwości, jeśli miłosierdziu Jego nie ufasz! - Do samej śmierci powinieneś być niespokojnym o swe grzechy. Powinieneś drżeć i we łzach je opłakiwać. Paweł święty był do trzeciego Nieba zachwycony, a jednakże lękał się z obawy odrzucenia. - Niektórzy fukają wpierw na ubogich, zanim im dadzą jałmużnę. Tacy ludzie zdają się przez fukanie brać już zapłatę swoją.

Modlitwa

Boże, któryś w nagrodę udzielił duszy sługi Twojego Grzegorza wiekuistej szczęśliwości; spraw miłościwie, abyśmy brzemieniem grzechów naszych obciążeni, za jego do Ciebie pośrednictwem doznali ulgi i pociechy. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

św. Grzegorz Wielki, papież
urodzony dla nieba 12.03.604 roku,
wspomnienie 12 marca

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra

* * *

.

Pan idzie z tymi, którzy Go głoszą

Zakładki: 1. 2. 3. 4.

Najmilsi bracia, nasz Pan i Zbawiciel niekiedy udziela nam pouczeń słowami, niekiedy zaś czynami. A zatem również Jego czyny są przykazaniami, bo kiedy coś spełnia, milcząco daje do zrozumienia, co my powinniśmy wykonać. Oto właśnie wysyła po dwóch uczniów z zadaniem głoszenia, ponieważ dwa są przykazania miłości: Boga i bliźniego.

Pan wysyła po dwóch uczniów z posługą przepowiadania, aby delikatnie nam uzmysłowić, iż ten, kto nie ma miłości bliźniego, żadną miarą nie powinien podejmować się obowiązku przepowiadania.

Poza tym słusznie powiedziano, że "wysłał ich przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał". Pan bowiem idzie za swymi głosicielami i dopiero wtedy wchodzi do mieszkania umysłu, kiedy poprzedzą Go słowa przepowiadania, kiedy dzięki głoszonym słowom prawdę przyjmuje umysł. Dlatego właśnie prorok Izajasz zwraca się do głosicieli: "Przygotujcie drogę Panu, prostymi czyńcie ścieżki Boga naszego". Psalmista zaś powiada: "Przygotujcie drogę temu, który wzniósł się ponad zachód". Pan zaś rzeczywiście wzniósł się ponad zachód, albowiem jak wskutek męki pogrążył się w śmierci, tak przez zmartwychwstanie objawił większą chwałę. Wzniósł się ponad zachód, ponieważ zmartwychwstając, podeptał śmierć, którą poniósł. My przeto przygotowujemy drogę Temu, który wzniósł się ponad zachód, gdy głosimy wam Jego chwałę, aby gdy przyjdzie, oświecił was przez obecność swojej miłości.

Posłuchajmy, co mówi wysyłając głosicieli: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, aby posłał robotników na żniwo swoje". Niewielu robotników na tak wielkie żniwo! Nie potrafimy mówić bez głębokiego smutku, że chociaż są tacy, którzy słuchaliby słów dobrych, to jednak brak takich, którzy by je głosili. Świat pełen jest kapłanów, ale na żniwie Pana bardzo rzadko widać robotnika. Urząd bowiem kapłański przyjęliśmy, ale zadania, które do niego należy, nie wypełniamy.

Rozważcie jednak, bracia najmilsi, rozważcie znaczenie słów: "Proście Pana żniwa, aby posłał robotników na żniwo swoje". Wy za nas proście, abyśmy mogli pracować dla was w sposób właściwy; aby język nasz nie ustawał w zachętach; skoro przyjęliśmy zadanie głosiciela, niechaj nasze milczenie nie oskarża nas przed sprawiedliwym Sędzią.

Homilia św. Grzegorza Wielkiego, papieża, do Ewangelii
(Homilia 17,1-3)

Módlmy się. Panie Boże, Ty wybrałeś świętego Łukasza, aby przez swoje słowa i pisma objawił misterium Twojej miłości do ubogich, + spraw, niech Twoi wyznawcy mają jedno serce i jedną duszę, * a wszystkie ludy niech oglądają Twoje zbawienie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Brewiarz.pl - Godzina czytań z dnia 18.10.2017r.
święto św. Łukasza ewangelisty

góra

.

<< wywołanie menu święci i błogosławieni