18 września .

.

Żywot świętego Stanisława Kostki, jezuity

(żył około roku Pańskiego 1568)

Cóż może być piękniejszego niż młodzian cnotliwy? Chociaż cnota jego nie przeszła jeszcze próby ognia, walk i doświadczeń, mimo to rozkwit łaski Bożej w młodocianej duszy, gorejące płomienie miłości ku Stwórcy, dziewicza tęsknota do niebieskiego Oblubieńca czynią na każdym wrażenie miłe i podniosłe. Wzorem i ideałem takiego młodzieńca jest św. Stanisław, urodzony w roku 1550, potomek znakomitego polskiego rodu Kostków.

Pobożna matka wychowała go w zasadach pobożności i miłości Jezusa i Matki Jego Najświętszej, a ziarno jej nauki nie padło na opoczystą rolę. Młody Stanisław miał tak delikatne i drażliwe uczucie moralności, że lekkomyślne i nieprzyzwoite słowa, jakie niekiedy padały z ust gości, przyprawiały go o zemdlenie, toteż ojciec jego przerywał takie gawędy, mówiąc: "Uciszcie się, gdyż mój Staś wpadnie w taki zachwyt, że go będziemy musieli podnosić z podłogi".

W roku 1546 oddano Stanisława wraz z starszym bratem Pawłem do konwiktu jezuitów w Wiedniu. W następnym roku z powodu braku miejsca umieszczono ich na stancji w prywatnym domu protestanckim.

Święty Stanisław Kostka

Stanisław wszystek czas poświęcał nauce i modlitwie, a jedyną jego rozrywkę stanowiło zwiedzanie kościoła jezuitów. Ile razy szedł do szkoły, wstępował do świątyni, by oddać hołd Sakramentowi świętemu. Nawet jego praca tchnęła modlitwą, gdyż w każdym wypracowaniu piśmiennym umieszczał słowa, zmierzające do chwały Boskiej i uczczenia Dziewicy świętej, którą gorąco miłował. Brat jego Paweł był paniczem dumnym, miłośnikiem zbytku, rozrywek i towarzystwa, gniewała go zatem skromność i pokora brata, jego ustawiczne modły, posty, cotygodniowe spowiedzi i przystępowanie do Komunii świętej. Niemal co dzień czynił mu o to wyrzuty, drwił z niego, szydził, a nierzadko bił go do krwi i kopał. Niewiele lepiej obchodził się z nim jego ochmistrz, który uważał za swój obowiązek wyleczyć go z rzekomego marzycielstwa i wychować na modnego i światowego panicza. Wygadując ciągle na niego i zasypując go złośliwymi docinkami, mawiał: "Ojciec na to cię tu przysłał, abyś się nauczył dobrego tonu, a nie na to, żebyś ze spuszczonymi oczyma chodził jak pobożniś jaki".

Świątobliwy młodzieniaszek znosił cierpliwie te przymówki i łagodnie odpowiadał: "Urodziłem się nie dla tego świata, lecz dla wieczności. Dlatego żyję i żyć będę tak, jak się Bogu podoba". Poza tym, gdzie nie widział nic złego, okazywał jak największe posłuszeństwo; dał się nawet nakłonić do brania lekcji tańca.

W roku 1566 wskutek postów, biczowań, nocnego czuwania i poniewierek brata zapadł w śmiertelną chorobę. Ze łzami błagał o sakramenta święte, ale protestancki gospodarz, ochmistrz i brat zatykali uszy na jego prośby. Opuszczony od ludzi udał się pod opiekę świętej Barbary, patronki umierających, jakoż Święta ta ukazała mu się w towarzystwie dwóch aniołów, którzy dali mu Komunię świętą. Potem ukazała mu się Matka Boska z Dzieciątkiem Jezus na ręku i pocieszała go, że jeszcze nie umrze, ale winien wstąpić do Towarzystwa Jezusowego.

Po tym widzeniu istotnie wkrótce wyzdrowiał i zgłosił się do nowicjatu, ale nie przyjęto go, gdyż nie miał pozwolenia rodziców. Mimo to nie odstąpił od swego zamiaru. Gdy brat znowu zaczął go poniewierać, rzekł do niego: "Oświadczam ci, Pawle, że dłużej tych dokuczliwości znosić nie myślę. Wypędzasz mnie, pomyśl przeto, jak się z tego przed ojcem wytłumaczysz!" Rozdał potem swą kosztowną odzież pomiędzy biednych studentów, przywdział liche łachmany i uciekł z Wiednia, pozostawiwszy pismo, w którym podał powody swej ucieczki. Brat popędził za nim i doścignął go, ale go nie poznał z powodu lichego przebrania.

Stanisław przybył szczęśliwie do Dillingen do świętego Piotra Kanizjusza, który go przyjął na próbę za służącego, a potem z dwoma młodymi jezuitami odesłał go do Rzymu i polecił generałowi zakonu, świętemu Franciszkowi Borgiaszowi. Ten przyjął Stanisława do nowicjatu dnia 28 października roku 1567. Wkrótce potem nadszedł list od ojca Stanisława, pełen wyrzutów i zelżywości. Stanisław tak nań odpowiedział: "Kochany ojcze! Byłbym niepocieszony, gdybym na gniew i wyrzuty twoje przez to zasłużył, żem popełnił coś zdrożnego; ale tego, com uczynił, nie mogę uważać za zdrożność i pohańbienie imienia twego. Już od dawna jedynym staraniem moim było służyć Bogu i wziąć na siebie krzyż Chrystusowy. Znalazłem w tym tyle rozkoszy, iż nie podobna mi uwierzyć, iżbyś, miłując dzieci swoje, pozbawić mnie chciał tego, czego bym nie oddał za wszystkie skarby świata".

Pozostał w nowicjacie i żył jak anioł. Pokora jego, posłuszeństwo, pobożność, miłość Maryi i Pana Jezusa, skrupulatna sumienność, wesołość i zadowolenie jednały mu powszechną przychylność. Serce jego gorzało taką miłością Boga, że często musiał chłodzić pierś zimnymi okładami.

Pewnego dnia rzekł do towarzyszy: "Spodziewam się za łaską Bożą obchodzić w Niebie najbliższe święto Wniebowzięcia Matki Boskiej" i w dziecięcej prostocie napisał list do Przeczystej Dziewicy z prośbą o śmierć szczęśliwą. Dnia 10 sierpnia opadła go zimnica, którą lekarze lekceważyli. Dnia 14 sierpnia przyjął sakramenta święte i wraz z otaczającymi jego łoże towarzyszami odmawiał modlitwy za konających, póki słowa nie zamarły mu na ustach. Dnia 15 sierpnia 1568 roku z brzaskiem dnia uleciała dusza jego ku Niebu. Liczył wtedy Stanisław dopiero 18. rok życia. Papież Benedykt XIII zaliczył go w poczet Świętych wraz z świętym Alojzym.

Nauka moralna

Zwróćmy uwagę na słowa świętego Stanisława w liście do ojca: "Już od dawna staraniem moim było służyć Bogu i wziąć na siebie krzyż Chrystusowy" itd. Słowa te dają nam jasny pogląd na tę czystą, dziewiczą duszę, pełną bogomyślności.

Jakaż jest istota bogomyślności?

1) Jest nią silna i żywa radość, jaką Bóg zdobi i obdarza duszę przez łaskę uświęcającą. Za pomocą i przyczyną tej łaski wykonuje człowiek przykazania Boskie ochoczo i rączo, a nadto jeszcze pełni takie dobre uczynki, do których nie jest ściśle zobowiązany. Bogomyślność więc polega na tym, że obdarzony nią chrześcijanin szybko i chętnie czyni to, co może się przyczynić do chwały Boga, gdy tym czasem chrześcijanin zwykłej miary, który nie doszedł jeszcze do tego stopnia doskonałości, ociężale czyni dla Boga to, czego nie może zaniechać bez ściągnięcia na siebie grzechu. Jak niegdyś Pan Jezus garnął do siebie dzieci i swe błogosławione dłonie kładł na ich głowach, tak czyni i dziś. Szczodrobliwość jego zdobi dusze dziecięce darem bogomyślności. Niechaj matki nie omieszkają starannie pielęgnować i rozwijać w swych dziatkach dar bogomyślności, aby się z nich doczekać pociechy na ziemi, i szczęścia w Królestwie niebieskim.

2) Jakże słodkie jest życie bogomyślne! Człowiek zamiłowany w zmysłowych i ziemskich rozkoszach z politowaniem potrząsa głową, widząc bogomyślnego oddanego postom, modlitwie, samotności, wybaczającego urazy, hamującego gniew i żądze; nie mogąc zajrzeć w tajniki serca, nie pojmuje, jak bogomyślność to wszystko osładza i ułatwia. Święty Franciszek Salezy trafnie porównuje bogomyślnych z pszczółkami, które w tymianku znajdują sok obfity, ale surowy, a przez ssanie zamieniają go na wonny i słodki miód. Bogobojny i pobożny chrześcijanin spotyka w życiu wiele przeciwności i goryczy, ale przyjmując je ochoczo i z poddaniem się woli Bożej, zamienia je na słodycz. Palonym na stosach i wplatanym w koło Męczennikom wydawało się, że spoczywają na posłaniu z kwiatów; święci Młodzieńcy i Dziewice, krepując się dobrowolnie ślubami czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, chwalili Boga pobożnym pieniem i psalmami.

Modlitwa

Boże, który pomiędzy różnymi cudami mądrości Twojej, także i młodocianemu wiekowi udzielasz łaski dojrzałej świątobliwości, spraw łaskawie, prosimy, abyśmy za przykładem świętego Stanisława, z każdej chwili czasu zbawienia korzystając, do wiecznego spokoju wejść pośpieszyli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Bogiem Ojcem wraz z Duchem świętym żyje i króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra

* * *

.

Święty Stanisław Kostka

(18 września)

Aniele ziemski bez winy,
Ozdobo naszej krainy,
Wejrzyj z niebios dziś łaskawie
Na nas, święty Stanisławie!,

Przyjm nasze modły, ofiary,
Zlej na nas niebieskie dary,
Wesprzyj nas w każdej potrzebie,
Gdy głos nasz wzniesiem do Ciebie.

Gdy niewinni przed ołtarze
Twe upadną na swe twarze,
Niech szatańskiej strzały złości
Nie zranią ich niewinności.

Gdy my grzeszni zawołamy,
Niech pomocy Twej doznamy;
Uproś, jakich łask nam trzeba,
Zaprowadź i nas do nieba.

Senatorską rodzinę Kostków spotkał zaszczyt zaliczenia do członków swoich św. Stanisława. Ukochał on cnotę czystości z całego serca i tak pieczołowicie jej strzegł, że mdlał, gdy o ucho jego odbił się wyraz mniej przyzwoity. Studia odbywał w konwikcie jezuickim w Wiedniu, gdzie współtowarzyszom przyświecał wzorem cnót chrześcijańskich. Po zamknięciu konwiktu zniewolony był zamieszkać w domu protestanckim wraz z bratem Pawłem, który słowem dokuczliwym i czynem rubasznym, nawet ordynarnym do światowego zamierzał zmusić go życia. Atoli wszystkie zabiegi brata pozostały przecie bezowocnymi wobec stanowczości Stanisława. Gdy go nakłaniano do życia swobodniejszego, tęsknota jego za niebem często znalazła wyraz w pytaniu: "Cóż mi to pomoże do szczęśliwości wiecznej?" albo w powiedzeniu: "Do wyższych rzeczy jam urodzony!" Mieszkał w nim duch umartwienia, znosił nietylko cierpliwie domowe zniewagi, lecz postem, biczowaniem i innymi uczynkami pokutniczymi trapił słabowite swe ciało. Skutkiem tych surowych praktyk zapadł na śmiertelną chorobę, podczas której po trzykroć znakiem krzyża św. odpędzał złego ducha, napadającego nań w postaci potwornego psa. Napróżno św. Stanisław błagał o przyprowadzenie kapłana, któryby go św. wiatykiem opatrzył na drogę do wieczności. Gdy ludzie głuchymi pozostali na gorące jego prośby, zmiłowało się nad nim niebo - komunię św. przyniósł mu anioł. Doznał też niebywałej łaski, że Matka Boska pozwoliła mu przytulić do serca Najświętszą Dziecinę, wyrażając życzenie, aby wstąpił do zakonu jezuitów. Stanisław, przyszedłszy nagle do zdrowia, puścił się sam piechotą w szacie pielgrzyma do Rzymu, gdzie ówczesny generał jezuitów, św. Franciszek Borgjasz, przyjął go do towarzystwa Jezusowego. W nowicjacie cnoty jego jeszcze wspanialej zabłysły, szczególnie jego miłość Boga, która jak płomień palący serce jego przenikała, a z ócz ustawicznie wyciskała łzy. W porywach miłości często doznawał zachwytów - wyglądał wtedy jak wniebowzięty, oblicze jego pałało. Więcej żarem miłości niż febrą wyczerpany fizycznie, wstąpił dnia 15 sierpnia w osiemnastym roku życia do chwały niebieskiej. Liczne cuda wsławiły imię jego, nietylko w Polsce. Papież Benedykt XIII zaliczył go w poczet świętych Pańskich.

Św. Stanisław Kostka należy do głównych orędowników i opiekunów Polski; ponadto Ojciec św. ogłosił go szczególnym patronem młodzieży, której organizacje dzień jego obchodzą z uroczystością niezwykłą.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931

św. Stanisław Kostka
urodzony dla świata 1550 roku
urodzony dla nieba 15.08.1568 roku
kanonizowany 1725 roku
wspomnienie 18 września

góra

* * *

.

Św. Stanisław Kostka

Święty na każde czasy

Ks. Jacek Molka

W tym roku przypada 280. rocznica kanonizacji jednego z naszych największych świętych. Jest on również jednym z patronów naszej ojczyzny. W 1726r. imiennik obecnego Papieża - Benedykt XIV kanonizował 18-letniego młodzieńca. Jego rodzina w XVI-wiecznej Polsce (na katolickim Mazowszu) była dosyć dobrze sytuowana i stosunkowo wpływowa. Owym młodym człowiekiem był św. Stanisław Kostka (do 1954r. najmłodszy święty wśród tzw. wyznawców).

Bez wątpienia wydarzeniami z życiorysu naszego rodaka można byłoby obdarować co najmniej kilku świętych Kościoła katolickiego, choć przeżył on zaledwie 18 lat (1550-68). Dlatego też jego biografia doczekała się do chwili obecnej kilkudziesięciu opracowań. Każde z nich podkreśla jego niezłomną wolę poświęcenia swojego życia Bogu w szeregach prężnie rozwijającego się wówczas Zgromadzenia Jezuitów. Temu pragnieniu św. Stanisław podporządkował wszystko inne w swoim życiu. W nim zaś kierował się początkowo maksymą: Do wyższych rzeczy jestem stworzony i dla nich winienem żyć. Potem zaś, już jako zakonnego nowicjusza, program jego życia streszczało zawołanie: Początkiem, środkiem i końcem rządź łaskawie, Chryste.

Dzięki organizowanym w wielu polskich parafiach trzydniowym obchodom upamiętniającym święto św. Stanisława Kostki (18 września) wydarzenia z życia naszego szczególnego rodaka są raczej powszechnie znane nie tylko wśród ludzi młodych, lecz także wśród osób o wiele bardziej zaawansowanych wiekowo. Większość z nas słyszała zatem o jego bliskich herbu Dąbrowa i rodzinnym Rostkowie czy obfitującej w niezwykłe wydarzenia wędrówce z Wiednia do Rzymu (np. jego starszy brat nie poznał św. Stanisława, szukając go na trakcie do Wiecznego Miasta), aby tylko zrealizować swoje marzenia. Podobnie rzecz się ma z jego ekstatycznymi wizjami i wyjątkowo osobistym kontaktem z Bogiem (np. Komunia św. przynoszona mu przez anioła). Nie chciałbym jednak w tym tekście przytaczać tylko niektórych faktów związanych z życiorysem tego Patrona dzieci i młodzieży. Bez trudu bowiem można znaleźć jego biografię i zapoznać się z nią (np. za pomocą internetu).

W jaki sposób mówić dziś o św. Stanisławie Kostce, aby jego styl życia stał się atrakcyjny dla współczesnych dzieci, a przede wszystkim młodzieży? Nad odpowiedzią na to pytanie powinni się zastanowić zwłaszcza duszpasterze i wychowawcy, ale także - a może przede wszystkim - rodzice. Niejednokrotnie w dzisiejszych czasach młody człowiek chce przeżywać swoje życie w sposób lekki, łatwy i na dodatek przyjemny. Mało się od niego wymaga, a i on poprzestaje na tym, co zaproponują mu wszędobylskie media i reklama. Stąd też w społeczeństwach, nie tylko szeroko rozumianego Zachodu, wciąż przybywa "dorosłych dzieci", które nie umieją decydować o swoim życiu i są wprost uzależnione od starzejących się rodziców.

Przykład św. Stanisława Kostki mógłby stać się antidotum na tę przypadłość współczesnego społeczeństwa. Jego zaś życiowa postawa bazuje i wyrasta z rodziny silnej wiarą, w której praktykuje się życie oparte na trwałych zasadach moralnych, wypływających z nauczania Jezusa Chrystusa oraz z tradycji Kościoła. W tym przypadku sprawdza się stara teologiczna reguła, że łaska Boża bazuje na naturze. Innymi słowy - nasz rodak być może nie byłby świętym, gdyby nie sprzyjające temu rodzinne środowisko, które ukształtowało w dzieciństwie jego charakter i pierwsze zasady, którymi się kierował. Potem zaś św. Stanisław po prostu pozwolił działać w swoim życiu Panu Bogu (drugie życiowe motto).

Wydaje się, że dzisiejszej młodzieży trzeba byłoby nieustannie przypominać o tym, że święty nie musi być człowiekiem starszym i niejednokrotnie dobiegającym końca swoich ziemskich dni. Dlatego też osoba św. Stanisława może tak bardzo pomóc młodemu człowiekowi w kształtowaniu osobowości. Jego zaś styl życia może stać się inspiracją do tego, aby zacząć od siebie wymagać, a w konsekwencji po prostu stać się świętym.

Grobowiec św. Stanisława Kostki w Rzymie, kościół św. Andrzeja na Kwirynale Adam Bujak/"Ilustrowany Leksykon Polskich Świętych"/Biały Kruk

Tygodnik "niedziela" Nr 38 - 17 września 2006r.

góra

<< wywołanie menu święci i błogosławieni

.