Pismo parafii Matki Boskiej Różańcowej
w Rudzie Śląskiej

- do użytku wewnętrznego Kościoła -


Nr 43(944) rok XXI 24. październi 2021 roku.

Trzydziesta Niedziela Zwykła - rok B

30.10.2021r. Święto Rocznicy Poświęcenia
Kościoła Katedralnego w Katowicach

31.10.2021r. Uroczystość Rocznicy Poświęcenia Kościoła Własnego

Teksty liturgii Mszy św.
I czytanie: Jr 31,7-9;
Psalm: Ps 126, 1b-2b. 2c-3. 4-5. 6;
II czytanie: Hbr 5,1-6;
Aklamacja: Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył,
a na życie rzucił światło przez Ewangelię (2Tm 1,10b);
Ewangelia: Mk 10,46b-52;
Pieśni: 701.1; W: 588; Pd: 600; K: 268, 257; U: 294; Z: 571, 590

.

góra

.

 
Ewangelia:

Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

góra

.

Dziecięca wiara traktuje Boga poważnie.
I dlatego może być tak natrętna jak niewidomy Bartymeusz. Im usilniej się ją ucisza, tym głośniej woła. Aż Bóg ją usłyszy. Pełna ufności do Jego miłości. Przekona, że Bóg lubi, gdy się Mu naprzykrzamy

- jak powiedział święty Proboszcz z Ars.

góra

.

Biblia pyta:

Nie w słowie, lecz w mocy przejawia się królestwo Boże.
Cóż chcecie?
Z rózgą mam do was przybyć czy z miłością i z łagodnością ducha?

(1Kor 4,20-21)

* * *

Dowcipu używaj żeby bawić, nie ranić.

* * *

Naucz się rozróżniać muzykę Chopina, Mozarta i Beethovena.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Czytaj więcej w źródle: https://www.katolik.pl/

góra

.

Złota Myśl

Wciąż jesteśmy rozpięci między grzechem a życiem w Duchu, między doczesnością a nadzieją wieczności. Już poznaliśmy Chrystusa i należymy do Niego przez chrzest, a jeszcze ciemności próbują się wedrzeć w nasze życie i oderwać od Niego. Już coś wiemy, rozumiemy, ale jeszcze nie do końca... Chrystus jest Tym, który przywraca wzrok niewidomym; Tym, który na nasze życie rzuca światło przez Ewangelię. Wołajmy dziś do Niego, z głębi naszych serc, aby rozproszył nasze ciemności i przyciągnął nas do siebie - nierozerwalnie, na zawsze.

Hanna Ożdżyńska, "Oremus" październik 2009

góra

.

Dobre słowo

Nie jest wcale tak łatwo znaleźć posłuch czy zostać wysłuchanym. Doświadczył tego niewidomy Bartymeusz. Nie zawsze też jest łatwo dać czemuś posłuch czy wysłuchać kogoś. O czym mógł się przekonać Jezus. Zbyt wielu bowiem gorliwców i służalców otacza wówczas Jezusa. Chcieli uciszyć żebraka natrętnie wołającego o ratunek i nie dać szansy Jezusowi na usłyszenie, a tym bardziej wysłuchanie jego błagania. Na szczęście niewidomy żebrak nie dał się uciszyć. Im bardziej nalegano na niego, by zamilkł, tym głośniej wołał. Tak głośno, że w końcu usłyszał go Jezus i przystanął.

Może więc nie powinno nas zbytnio dziwić, że właśnie te słowa, zostały włożone w usta niewidomego żebraka Bartymeusza: "Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!", zrobiły karierę w historii pobożności. W tradycji Kościoła wschodniego posłużyły za podstawę tak zwanej modlitwy Jezusowej, którą ludzie odmawiają od stuleci, powtarzając błagalne słowa niewidomego żebraka i je rozważając - "przeżuwając", jak mówi się w dawnej tradycji modlitewnej, aby stopniowo, po trochu, odkrywać smak i siłę, które w nich się kryją.

Od żebraka Bartymeusza możemy nauczyć się dwóch rzeczy. Po pierwsze, pomimo wszystkich przeszkód i przykrości, jakich można doświadczyć w próbach dotarcia do Jezusa czy zwrócenia na siebie Jego uwagi, nie zniechęcać się, dopóki nie przystanie i nas nie wysłucha. Po drugie, nie marnować szans przejrzenia i zobaczenia wszystkiego na nowo, jakie wolno nam wiązać z Jezusem.

Christine Rod MC

Parafianin Nr 37 (544) rok XII 28 października / 1 listopada 2012 roku.

góra

.

Największą ślepotą jest, być może, brak pokładania ufności w Bogu. Kto chce z niej zostać uleczony, musi wpierw zdać sobie z niej sprawę. Przyjąć, że Bóg chciałby mieć jakieś miejsce w naszym życiu, chciałby, żebyśmy prosili Go o uleczenie i o nasze zbawienie. Postępować jak Bartymeusz: wołać do Niego, nawet gdy wszyscy mówią, że nie ma to żadnego sensu. I tak nie usłyszy. Posłuchać rady Proboszcza z Ars: "Bóg lubi, gdy Mu się naprzykrzamy".

góra

.

Słowem

Mała lekcja o sztuce widzenia? Kto tu jest właściwie ślepy?

Tłum widzi w Jezusie honorowego gościa, któremu należy się odpowiednie przyjęcie, a w Bartymeuszu - człowieka zakłócającego spokój. Bartymeusz widzi w Jezusie swojego zbawcę, człowieka, który może go uzdrowić, i nie pozwala odwieść się od tego przekonania.

Kto jest tu właściwie ślepy? Niewidomy zobaczył w Jezusie więcej niż tłum. I pytanie to odnosi się do nas: Kogo albo co właściwie widzimy, gdy patrzymy? Czy w pochylonej na skraju, drogi postaci widzimy żebraka, burzyciela spokoju albo postrzegamy w nim Jezusa?

Prawdopodobnie każdego dnia chwytamy się na tym, że jesteśmy jak ślepcy albo widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć. Musimy prosić Jezusa, żeby pomógł nam przejrzeć. A jeśli otworzy nam oczy, zdumiemy się, jak liczne są możliwości patrzenia i zobaczenia.

Klaus Metzger-Beck

Parafianin Nr 37 (128) rok III 26 października 2003 rok.

góra

.

Ślepy Bartymeusz najpierw usłyszał o Jezusie, potem dokładnie przysłuchiwał się, co o Nim mówiono, w końcu zrozumiał, a to, co usłyszał, napełniło go ufnością. I gdy zdarzyło się, że Jezus przechodził obok niego, zaczął głośno wołać, by ulitował się nad nim. A gdy Jezus kazał go przywołać, zrzucił nawet swój płaszcz - jedyne bogactwo żebraka. Jezus zatem mógł jedynie powiedzieć: "Twoja wiara cię uzdrowiła". Tak to słuch uzdrawia wzrok.

góra

.

Medytacja biblijna
ODKRYTA TOŻSAMOŚĆ

Zakładki: 1. 2. 3. 4. 5.

Skradziona tożsamość

Wyobraźmy sobie sytuację, w której ktoś kradnie mą tożsamość i udaje mu się to. Nikt mi nie wierzy. Niedowierzają wszyscy w moje zapewnienia o tym, kim jestem. Tak trochę jakbym sam nie wiedział kim jestem. To są sytuacje graniczne. Dziś w ewangelii mamy niewidomego żebraka. Ktoś powie, że wiadomo kim on jest, bo podano jego imię. Chciałbym zwrócić uwagę, że Bartymeusz znaczy nie mniej nie więcej tylko syn Tymeusza.

Wszyscy jesteśmy synami kogoś. Każdy z nas ma ojca ziemskiego, z którego się zrodziliśmy. Jednak zdajemy sobie sprawę, że syn Tymeusza nie oznacza zbyt wiele. Określa tylko ojca. Należy pamiętać, iż przynależność do narodu wybranego nie określa pochodzenia od ojca, ale od matki.

Tenże ślepiec jest więc trochę bez tożsamości. I tutaj moglibyśmy wywnioskować, że brak/utrata tożsamości prowadzi do ślepoty, a potem tenże stan sprawia, że siedzimy przy drodze. Oznacza to, że takowy N.N. (nikomu nieznany) nie uczestniczy w życiu. Jest z boku. Nie ma go nurcie drogi. Korzysta z nurtu o tyle, o ile coś otrzyma, ale tenże nigdy go nie porwie.

Niezgoda na N.N.

Zdajemy sobie sprawę, że na dłuższą metę nie da się wytrzymać owego stanu N.N. Człowiek poszukuje ze wszystkich sił swej tożsamości. Wie, a dokładnie przeczuwa, że jest kimś. Ile historii dzieci poszukujących latami swoich biologicznych rodziców. Człek chce poznać swoje korzenie, bo tak naprawdę mówią one tak wiele o nim samym.

Tak więc niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza także poszukuje. Wbrew pozorom nie zgadza się na siedzenie przy drodze. Nie chce tego! Chce poznać siebie, swe imię. Gdy nadarza się okazja to odkrywa karty... słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Wyczuł, że ten Człowiek da mu łaskę odkrycia. Zapewne wiele słyszał o Jezusie, bo któż zważa na żebraków i do tego ślepych stojących przy drodze. Ci natomiast słuchają uważnie, a słuch mają wyostrzony.

Odezwało się największe skrywane w głębi pragnienie. Nikt z ludzi się tego nie spodziewał. Nikt nie pomyślał, że stamtąd rozlegnie się taki krzyk, a więc wielu nastawało na niego, żeby umilkł. O nie! Tego pragnienia poznanie siebie samego w całej prawdzie nie da się zagłuszyć. Gdy ktoś chce uciszyć, to serce jeszcze głośniej woła, a dokładnie wydziera się wniebogłosy.

Syn/córka Ojca

Tutaj przychodzi sedno. W tym wołaniu wychodzi intuicja nad intuicje, która mówi/krzyczy o naszej tożsamości. Synu Dawida, ulituj się nade mną! Synu Boży, Mesjaszu, który przychodzisz, aby przywrócić porządek, aby człowiek odkrył skąd pochodzi i dokąd zmierza, aby człowiek przypomniał sobie, gdzie jest jego początek.

Tak, mamy jednego Ojca i dlatego z całą mocą nazywamy siebie dziećmi Bożymi. Jesteśmy synami i córkami Ojca niebieskiego! I w tym mieści się pełnia tożsamości. Albowiem w Ojcu każdy jest inny, umiłowany przed założeniem świata. Tenże zna każdego z nas i wydobywa z nas piękno nieogarnione. Dlatego trzeba zrzucić z siebie płaszcz (to, co jest bogactwem, w którym złożyliśmy nadzieję i widzimy w nim poczucie bezpieczeństwa). Dalej należy zerwać się i przyjść do Jezusa. Tak, jako ślepiec, po omacku, chwiejąc się, przewracając o przeszkody stojące na drodze. Posłuchaj, bądź dobrej myśli, bo Jezus, Syn Boży woła do ciebie: wstań! Nie zważaj na to, że to może pokracznie wyglądać. Tym się nie przejmuj.

A gdy już dojdziesz do Jezusa to Go posłuchaj. Co chcesz, abym ci uczynił? I odpowiedz z serca. Rabbuni, żebym przejrzał, żebym zobaczył kim naprawdę jestem, żebym odkrył prawdę o mnie. Żebym wreszcie wiedział, bo to doda mi sił, umocni, da poczucie bezpieczeństwa, bym mógł iść za Tobą. Uwierz, że jesteś dzieckiem Boga!

o. Robert Więcek SJ

Parafianin Nr 36(824) rok XVIII 28. października 2018 roku.

góra

.

góra

.

góra

.

góra

.

góra

.

góra

.

góra

.

góra

.

góra

.

Polecamy nasze parafialne strony internetowe:

Parafialna strona internetowa

Cd Nr 944b

"PARAFIANIN" Niniejsza Gazetka ukazuje się tylko
w wersji cyfrowej z uwagi na panującą pandemię.

.