MIEJSCA ZWIĄZANE Z TAJEMNICAMI ŚWIATŁA

RZEKA JORDAN

JERZY KROPIWNICKI

TAJEMNICA l:

CHRZEST W JORDANIE

List apostolski Ojca Świętego Jana Pawła II "Rosarium Virginis Mariae" trafił do moich rąk w czasie, gdy przygotowywałem się do podróży służbowej do Izraela. Przestudiowałem ten list i podjąłem postanowienie, iż spróbuję dotrzeć do miejsc związanych z Tajemnicami Światła, których nie udało mi się odwiedzić w czasie mojej pierwszej pielgrzymki do Ziemi Świętej w 1999 r. Przyznaję - łatwiej mi się modlić, gdy w wyobraźni mogę przywołać obrazy miejsc i wydarzeń, w których modlitwa jest zakotwiczona swą treścią lub okolicznościami powstania.

Zamiar częściowo zrealizowałem. Odwiedziłem znacznie więcej miejsc świętych (choć nie wszystkie, które odwiedzić chciałem), niż można się było spodziewać, zważywszy na napięcia polityczne na terenie Palestyny. Po powrocie z Izraela postanowiłem opisać to, co zobaczyłem i czego się dowiedziałem o tych kilku miejscach w Ziemi Świętej, które są związane z nowymi tajemnicami Różańca.

Od chrztu z rąk Jana, ostatniego proroka Starego Testamentu, zaczął Jezus z Nazaretu swą publiczną misję. Jan głosił nadejście Mesjasza i gdy Chrystus zbliżył się do niego, oddał mu z pokorą należną cześć. Nie mógł zrozumieć, dlaczego Jezus - bezgrzeszny przecież z natury swojej - chce przyjąć chrzest symbolizujący oczyszczenie z grzechów. Oświadczył, że to on, Jan, powinien zostać obmyty wodą przez Chrystusa, a nie odwrotnie. Poddał się jednak woli Jezusa i dopełnił obrzędu. Nakazał też swoim uczniom, by odeszli od niego i towarzyszyli Jezusowi. Sam niebawem poniósł śmierć na rozkaz Heroda. Nad Jordanem tuż po chrzcie nastąpiło owo niezwykłe objawienie Trójcy Świętej. To wtedy Bóg Izraela potwierdził synostwo Jezusa i swoją miłość do Niego. Znawcy Pisma Świętego zwracają uwagę, iż Nowy Testament odnotowuje tylko trzy przypadki bezpośredniej wypowiedzi Boga Ojca. Po raz pierwszy Jego głos usłyszano tam, nad Jordanem. Tam też po raz pierwszy objawił się Duch Święty - w postaci gołębicy.

Bibliści toczą niekończący się spór o lokalizację miejsca tych wydarzeń. Jedni wskazują na zachodni brzeg Jordanu na skraju Pustyni Judzkiej, na południowy wschód od Jerycha, w odległości ok. 8 km od tego miasta, inni na brzeg wschodni, na dolinę Wadi Charrar. Spór nabrał podtekstu politycznego, ponieważ pierwsze ze wskazanych miejsc znajduje się na ziemi okupowanej przez Izrael, a drugie - na terenie Jordanii. Jan Paweł II w czasie swej pielgrzymki w Jubileuszowym Roku 2000 odwiedził oba te miejsca.

Ze względu na napięcia polityczne i militaryzację terenów przyległych, dostęp do miejsc upamiętniających Chrzest Chrystusa jest bardzo ograniczany. Pielgrzymi obrządku łacińskiego dopuszczani są nad Jordan w ostatni czwartek października. Pielgrzymkę w 1999 r. odbywałem w początkach listopada. Z jakichś powodów nie próbowaliśmy nawet zbliżyć się do miejsca, z którego tradycyjnie rozpoczyna się prowadzona przez ojców franciszkanów pielgrzymka do kapliczki na brzegu rzeki.

Byliśmy nad brzegiem Jordanu w pobliżu Tyberiady, w niedalekiej odległości od miejsca wypływu rzeki z jeziora Genezaret. W tym miejscu rzeka skręca silnie na zachód, a granica - na wschód, i na niedługim odcinku oba brzegi Jordanu znajdują się pod kontrolą armii izraelskiej. Tu znajduje się Centrum Chrztu - Jardenit. Zbudowano tu pomosty i ogrodzenia umożliwiające bezpieczne wejście do świętej rzeki chrześcijan. Tu przybywają pielgrzymki różnych Kościołów chrześcijańskich dla odbycia lub odnowienia chrztu św. Można napełnić wodą butelkę. W handlowej części Centrum można nabyć dewocjonalia, pamiątki, mapy i przewodniki.

Chrzest w Jordanie

Zapamiętałem błękit nieba, odbity w nurtach rzeki, zieleń krzewów i drzew pochylających się nad niezbyt szerokim korytem Jordanu - znacznie węższym, niż sobie to wcześniej wyobrażałem. Zapamiętałem ceremonię chrztu (czy też jego odnowienia), prowadzoną przez kapłana stojącego po pas w wodzie i zanurzającego w jej nurtach dorosłych ludzi ubranych na tę okazję w białe szaty. Przywiezioną z tego miejsca wodę podzieliłem między znajomych i przyjaciół, którzy chcieli nią ochrzcić swoje dzieci.

* * *

Dziś, w trzy i pół roku po tamtej pielgrzymce, jedziemy szosą z Jerozolimy do Jerycha. Z mapy wynika, iż coraz bardziej zbliżamy się do Jordanu, do miejsca znanego jako Prodromos ("Poprzednik"), od greckiej nazwy wybudowanego tu klasztoru - albo Der Mar Juanna (Klasztor św. Jana), albo Oaser El Yahud (Zamek Żydów). Ta ostatnia nazwa ma upamiętniać cudowne przejście Żydów przez Jordan i wkroczenie do ziemi Kanaan. Stąd rozpoczęli oni swój marsz zakończony zdobyciem Jerycha i innych miast filistyńskich oraz podbojem Ziemi Obiecanej. Tu pozostawili dwanaście głazów symbolizujących pokolenia stanowiące naród Izraela i upamiętniających ewidentny znak Boskiej opieki. Tu wznowili zaniechany w czasie wędrówki przez pustynię zwyczaj obrzezania. Tu przestała spadać z nieba manna. Tu była główna kwatera wojsk Jozuego. W tym także miejscu miał przejść przez Jordan suchą nogą prorok Eliasz w towarzystwie swego ucznia i następcy Elizeusza.

Pierwszy kościół chrześcijański wybudowany na tym terenie znany był jako kościół Dwunastu Kamieni. Budowę rozpoczęto w V wieku. Prace konstrukcyjne i modernizacyjne trwały 4 stulecia. Nie wiadomo, dlaczego kościół został opuszczony (porzucony?) w IX wieku. Jego ruiny odkryto dopiero w 1950 r.

W okolicy miejsca Chrztu Jezusa mają się znajdować także ruiny klasztorów Greków i Koptów. O tym ostatnim niewiele napisano w znanych mi przewodnikach, natomiast grecki kościół św. Jana jest w nich często wspominany. Istniał już na początku V wieku. W 1034 r. został zniszczony wskutek trzęsienia ziemi, a następnie odbudowany i umocniony jako klasztor obronny przez bizantyjskiego cesarza Manuela Kommenosa. Kościół poddano renowacji w 1832 r. Trzęsienie ziemi w 1927r. ponownie uszkodziło świątynię.

Siedzę na tylnym siedzeniu wynajętego samochodu, przeglądam przewodniki i rozglądam się dokoła. Jedziemy w dość monotonnym otoczeniu. Teren jest płaski, tylko z prawej (wschodniej) strony majaczą w oddali sylwetki wysokich wzniesień. To Wzgórza Golan. Tam gdzieś, po jordańskiej stronie rzeki i jeziora, stacjonują polskie oddziały wchodzące w skład sił pokojowych ONZ. O niewielkiej odległości od rzeki i jeziora Genezaret wiem z mapy, bo ich nie widać. Szosa, którą jedziemy, przecina pas jałowej ziemi, słabo porośniętej chwastami, krzewami i z rzadka pojedynczymi drzewami.

Nie udało się zobaczyć Jordanu nawet z oddalenia. Wiem, że rozważając przedziwną tajemnice chrztu Chrystusa, oczami wyobraźni będę widział tamten obraz, zapamiętany z Jardentt, ale także i to pustkowie, pocięte okopami i zasiekami, oraz opustoszały budynek Centrum Pielgrzymkowego, otoczony uschłymi, wygiętymi palmami...

Dość niespodziewanie pojawia się drogowskaz i tablica informacyjna Qaser El Yahud (Baptismal Site). Skręcamy w prawo w wąską asfaltówkę. Nie będziemy szukali pamiątek związanych z wkroczeniem Żydów do Ziemi Obiecanej. Może innym razem. Dziś jedziemy do miejsca Chrztu naszego Pana. Asfaltówka prowadzi przez teren pocięty okopami wojskowymi i zasiekami z drutu kolczastego. Żadnych drzew czy choćby krzewów. Kamienisty, pustynny grunt. Po ok. 4 kilometrach z prawej strony drogi pojawia się bardzo okazały, nowoczesny budynek. Zdaje się być otoczony jakimiś grubymi rurami, przybierającymi kształty odwróconych liter "u". Podjeżdżamy bliżej. Koniec asfaltówki. Rury okazują się uschniętymi palmami. Tablica informuje, iż dalej zaczyna się teren wojskowy i że wstęp jest najsurowiej wzbroniony. Trudno, nie pójdziemy dziś zaczynającą się tu kamienistą ścieżką nad brzeg Jordanu, do kapliczki wybudowanej tam przez Franciszkanów. Stąd to tylko 1 kilometr drogi. Stąd wyruszają wielotysięczne pielgrzymki prowadzone przez zakonników na brzeg rzeki. Tylko raz w roku i pod ścisłą ochroną armii izraelskiej oraz za powiadomieniem dowództwa armii jordańskiej.

Podchodzimy do budynku, a właściwie do ogrodzenia. Napis na tablicy informacyjnej głosi, że jest to Centrum Pielgrzymkowo-Informacyjne z pełną gamą usług. Niestety, na bramie wisi ogromna kłódka, dziedziniec jest pusty, drzwi i okna zamknięte. Ani żywej duszy. Nic tu po nas. Wsiadamy do samochodu. Zawracamy.

Tygodnik "niedziela" Nr 2 - 11 stycznia 2004r.

<< do przeglądu prasy
.